Wysłany: 07-12-2016, 09:09 *Max - ok. 10 miesięcy - DT Tychy
Max to dopiero + - 10 miesięczny maluszek. W drodze do domu tymczasowego grzeczny ale cały czas czujny trochę wystraszony i niepewny tego co się dzieje. Zapoznanie z rezydentką Melą bez problemowe. Zaczepiany przez nią do zabawy nie wie co robić, jak reagować, nie umie się jeszcze bawić zabawkami. Zaraz po przyjeździe zwiedził cały dom jest bystrym obserwatorem i szybko się uczy. Chętnie zaopiekuje się pozostawionym jedzeniem ale nie rzuca się jak coś mam w ręku tylko podskakuje obok podekscytowany. Miskę opróżnia w błyskawicznym tempie. Nie pilnuje zasobów, delikatnie bierze z ręki i delikatnie też łapie ząbkami. Nie zna żadnych komend, boi się gwałtownych ruchów i podniesionego głosu zaraz kuli ogonek i jest przy podłodze. Pani weterynarz powiedziała, że jak na takiego malucha to jest bardzo grzeczny i cierpliwy. Ma zrobione wszystkie podstawowe badania, wyniki morfologii trochę odbiegają od normy musimy za dwa tygodnie powtórzyć rozmaz i amylazę. Tkliwy brzuszek i pogrubiona błona jelitowa (rtg brzucha) m. in. są wskazaniem do stosowania na razie karmy specjalistycznej. Nie wiemy czym Max karmił się wcześniej jak błąkał się po wiosce. Był też najprawdopodobniej pogryziony świadczą o tym ślady na uchu lewym (duża tkliwość) i niegroźny uraz rogówki bez rany rogówki. Dostał odpowiednie leki. Bioderka są ok. W domu zachowuje czystość. W nocy spał spokojnie choć kilkakrotnie sprawdzał czy jestem na swoim miejscu. Kiedy wychodzę z domu pies nie zostaje sam a mimo to popiskuje, próbuje otworzyć sobie drzwi, robi "remont" wszystkiego w swoim zasięgu, a potem kładzie się pod drzwiami i czeka aż wrócę. Uwielbia przytulanki i chętnie pakuje się na kolana
Maxiu pozdrawia z DT
Max jest z nami już tydzień. Zaspokoił swoje braki żywieniowe bo nie wciąga już karmy jak odkurzacz bywa nawet, że coś zostawi ku uciesze Meli. Na smyczy chodzi całkiem dobrze jest zainteresowany zapachami, nie ma szaleństwa na widok innych psów są oznaki radości i gotowość do zabawy. Uczymy się podstawowych komend. Max jest chętny do nauki przybiega już na przywołanie i zdarza się też, że na gwizd. Kiedy wychodzę koncertowanie jeszcze jest ale słabnie na sile. Max to piesek, który potrzebuje dużo miłości, musi zrozumieć, że człowiek to przyjaciel, jego ręce są do miziania i pieszczot a nie do bicia i przeganiania.
Maxiu i jego Melkowa miłość Maxiu wygląda nowego domku, czeka jeszcze na szczepienia i kastrację, która będzie na początku stycznia. Miał kontakt z 2 letnim dzieckiem i było w porządku oczywiście zabawa pod nadzorem dorosłych
Dobre wieści od Maxia rozrabiaki
> Maksiu jest już z nami 3 miesiące, a wydaje się jakby był od zawsze. Stał się pełnoprawnym członkiem rodziny. Już coraz bardziej się znamy, rozumiemy i kochamy. Jest niezwykle energetyczny. Mamy wrażenie, że w ogóle się nie męczy. Hasło "spacer" i "czy chcesz wyskoczyć" wywołuje największą radość. Powoli uczymy się spuszczania ze smyczy w lesie, a od przyszłej niedzieli zaczynamy kurs podstawowy tresury! Maksiu jest bardzo karny i mimo tego, że sieje spustoszenie w ogrodzie, rozumie gdy robi źle. Szybko się uczy co wolno, a czego nie. Wystarczy tylko trochę podnieść głos, a już kładzie się przepraszająco - i jak tu się gniewać! Jego ulubioną zabawką jest węzeł do gryzienia i piłeczki, zwłaszcza te piszczące. Bardzo lubi ćwiczyć z Chodakowską xD chociaż trening dla właścicielki jest zdecydowanie utrudniony. Obowiązkowym punktem dnia są pieszczoty. Każdy dzień zaczynamy i kończymy na masowaniu brzuszka, co Maksiu wręcz uwielbia. I pomimo naszych wstępnych obaw, że adoptujemy psiaka po przejściach, absolutnie nie żałujemy decyzji! Każdemu życzymy takiego kochanego kompana.
> Pozdrawiamy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum