Czy Wasze psiaki przejawiają jakiekolwiek objawy agresji przy jedzeniu?
Pytam, bo dziś po prostu się załamałam. Dałam Bonusowi nową bajerancką kosteczkę. Chwilkę ją pogryzł i kiedy chciałam go pogłaskać, to na mnie warknął. Potem już nawet jak rękę do niego zbliżałam, to warczał, cały się spinał i uszy wywalał do tyłu.
Kostka się skończyła to do mnie przylazł i merdał już ogonem...
Czy takie coś da radę jeszcze "wyleczyć"? Nie chcę, żeby do mojego psa nie można było podejść jak coś je? A co jak będę mu musiała coś odebrać, bo np zwinie kiełbache z grila, czy kawał mięsa ze stołu. Proszę o radę
_________________ Bonus zaprasza do swojej galerii!!! There is no psychiatrist in the world like a puppy licking your face… - Ben Williams
Ostatnio zmieniony przez Salerno 15-05-2012, 21:37, w całości zmieniany 1 raz
Szyszunia, takie zachowanie nigdy nie powinno miec miejsca. Negra probowala na mnie warczec jako 8 tyg. szczeniak, ale bardzo szybko ja nauczylam tego, ze nie warto.
Jesli chcesz zabrac mu kosc nie wyrywaj mu jej tylko zamien na smakolyk. Pies nauczy sie, ze warto oddac cos tak cennego jak pyszna kostka, poniewaz wtedy dostanie nagrode.
Cwicz po kilka razy dziennie a twoj psiak szybko nauczy sie dobrych manier przy jedzeniu. Powodzenia.
Szyszunia można też dorzucać do michy z jedzeniem jeszcze lepsze kąski. Pies je np obiadek z michy a tu mu wkładaj do miski (tak zeby widział twoja dłoń) coś lepszego niż je w misce.
U mnie to zadziałało, Gomez podobnie reagował.
_________________
"Boże, pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego bierze mnie mój pies."
Pies urodził się: Pomogła: 1 raz Wiek: 38 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 2487 Skąd: z nikąd
Wysłany: 25-03-2009, 21:43
ja niedawno sprawdzałam czy Nestor zrobiłby mi coś jakbym chciała mu zabrać np kostke , patrzał sie tylko co robie i jak widział że chce mu zabrać to brał to w pysk i odwracał glowe żeby nie zabrać mu kostki ale nie warknął ani nic , jak je cos z miski to moge spokojnie miche złapać żeby odsunąć ją czy cos i pies nic nie zrobi - dalej głowe w misce trzyma i wcina Szyszunia, rób jak dziewczyny radzą może też czesto dawaj mu coś z ręki żeby znał jej zapach i kojarzył z czymś dobrym ( smakołykami itp)
Kurczę, najdziwniejsze jest to, że ja mu nawet tej kostki nie chciałam zabrać, tylko wariata pogłaskać
Dziewczyny, dzięki za porady, napewno skorzystam.
A może powinnam mu zacząć jego posiłki też z ręki podawać? Skojarzy sobie, że "ta ręka go karmi" i nie warto jej gryźć ?
Od jutra wprowadzamy małe zmiany w Bonuskowym życiu. Gdzieś popełniłam błąd, ale mam nadzieję, że uda mi się to naprawić
_________________ Bonus zaprasza do swojej galerii!!! There is no psychiatrist in the world like a puppy licking your face… - Ben Williams
Pies urodził się: Pomogła: 1 raz Wiek: 38 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 2487 Skąd: z nikąd
Wysłany: 25-03-2009, 21:57
Szyszunia, wydaje mi się że to nie zależy od błedu po prostu jedne psiaki reagują agresywnie inne nie , co nie znaczy że nie można tego wyeliminować ,miałam kiedyś mieszańca i kiedy jadł kośc np w lato i mucha czy komar latał koło niego warczał i sie rzucał a wyobraz sobie co było jak podeszłam ja tak samo miałam z kotem fukał wsciekal sie jak ktoś podchodził kiedy on jadł,w sumie mogłam uczyć od małego że moge odbierac jedzienie ale gdzie by mi to do głowy wtedy przyszło , dla mnie czas posiłku dla psa to był czas dla niego i jego jedzienia ja mało co się do tego "mieszałam" dałam jedzienie i na tym zakończona była moja rola - reszte robił pies - wcinał , widzisz ja Nestorowi nie odbierałam też nigdy jedzenia ostatnio tylko sprawdziłam czy jest w stanie warknąć na mnie i nie - pies jest spokojny. Mysle że takie suche jedzonko możesz mu z ręki dawać az w końcu skojarzy że ta ręka daje mu jeść
Z Labim nigdy nie było takich problemów, natomiast z Negrem, owszem. Był u nas około 2 miesięcy, kiedy dostał ode mnie pierwszy raz dużą cielęcą kochę. Obrabiał ją, a wtedy ja postanowiłem go sprawdzić. Pozwolił sobie warczeć, nawet szczerzył kły. Zabrałem mu na siłę, dostał przy tym prztyczka w nos. Po chwili oddałem mu z powrotem i znów próbowałem odebrać - ponownie próbował mnie nastraszyć i ponownie przegrał. Efekt: dzisiaj wyciągam mu z pyska kostki znalezione na spacerze i nawet nie miauknie
labi, to zalezy wszystko od charakteru psa. Jeden po psztyczku w nos nie odwazy sie nigdy wiecej tego zrobic, a drugi przy kolejnej okazji zareaguje bardziej agresywnie. Labki to wielkie lakomczuchy i dla nich jedzenie wiele znaczy, wiec moim zdaniem lepiej, zeby dostal nagrode za oddanie kosci, poniewaz wtedy zrozumie, ze to bardziej oplacalne niz warczenie.
Szyszunia, niewątpliwie musisz coś z tym zrobić bo takie zachowanie jest nie dopuszczane. Jaka metodę wybierzesz zależy tylko od Ciebie, bo ty znasz swojego pieska najlepiej. Jeśli to bedzie się powtarzało idż do specjalisty tresera lub behawiorysty.
_________________ Ratując jednego psa, nie zmienimy świata...ale świat zmieni się dla tego jednego psa.
Baszka [Usunięty]
Wysłany: 25-03-2009, 22:47
Bardzo cierpliwie uczyłam Fireta oddawania kości czy smaczka.Siedziałam obok i czekałam z wyciągniętą ręką powtarzając"daj", z wielkimi oporami i powarkiwaniem w końcu podał mi do ręki,robiłam tak jak labi że dostawał ją z powrotem,w nagrodę.
Takie ćwiczenia trwały aż do czasu,jak już bez wahania i jakiegokolwiek pomruku,oddawał mi wszystko co w danej chwili miał w pycholu. Podobnie było z jedzeniem z miski. Do dzisiaj robię mu z testy "oddaj kosteczkę" Szyszunia cierpliwość daleko Cię zaprowadzi,a w tej sprawie nie wolno odpuścić.
Mój labrador: Sara i Nero (nie lab)
Suczka urodziła się:
18.05.2006
Pomogła: 1 raz Wiek: 63 Dołączyła: 21 Cze 2008 Posty: 806 Skąd: prawie Gdańsk
Wysłany: 25-03-2009, 23:19
A ja przyznaję się - odpuściłam. Sara pozwala zabrać michę z jedzeniem, wydłubywać z pyska kości znalezione na spacerze, ale .... Kiedyś w domu dostała suuuper kość, oczywiście powędrowała z nią na swoje posłanie. Na moją próbę zabrania jej zareagowała warczeniem. Sprawę rozwiązałam tak, ze po prostu wyszłam do innego pokoju i zawołam ją do siebie. Przyszła bez kości, zaliczyła nagrodę. Po zastanowiemiu zrezygnowałam z dawania jej kości, decyzja nie była zbyt trudna, bo często wywoływały u niej sensacje żołądkowe.
Do tej pory mnie to gryzie, chociaż oprócz tego jednego zdarzenia nigdy nie zdarzyło jej się warknąć na mnie czy na kogoś innego.
No i pytanie - odpuszczając i świadomie nie doprowadzając do powtórzenia się sytuacji postapiłam głupio czy rozsądnie?
Baszka [Usunięty]
Wysłany: 25-03-2009, 23:33
bietka1 napisał/a:
zrezygnowałam z dawania jej kości,
...słusznie... z powodów zdrowotnych... ale czy wychowawczych
bietka1 napisał/a:
świadomie nie doprowadzając do powtórzenia się sytuacji
skoro to dotyczyło jednorazowego zachowania...i jak piszesz możesz przy niej "grzebać"
w pełnej misce to chyba jest wszystko o.k.
Mój labrador: Kaja
Suczka urodziła się:
04/09/2007
Wiek: 79 Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 351 Skąd: Lublin
Wysłany: 26-03-2009, 06:59
Szyszunia napisał/a:
Potem już nawet jak rękę do niego zbliżałam, to warczał, cały się spinał i uszy wywalał do tyłu.
Ja również uważam takie zachowanie psiaka za niedopuszczalne.. I od pierwszego momentu należy postępować zdecydowanie. Jakieś smaczki (jako przekupstwo) są bardzo skuteczne, ale wyrabiają u psa nawyk: coś za coś. Szybkie klepniecie "po ryju" lub prztyczek w nos wyrabia u psa świadomość pierwszeństwa i podległości względem pana (pańci) i szybko oducza pupila takiego zachowania. Jestem tego samego zdania co Labi.
Pewnego dnia na spacerze, pewna pańcia odebrała swojemu pupilowi kawałek cuchnącej ryby i później pupil skakał na nią (brudząc jej ubranie) i skowyczał dotąd aż mu dała smaczka. Czy tak uczy sie psa bezwzględnego posluszeństwa? Od tego może zależec jego zdrowie lub zycie!!
Dziekuje Wam wszystkim bardzo goraco za porady.
Dzis rano sniadanko bylo "troche z reki, troche z miski". Wrzucalam mu troche chrupek, on je z michy zajadal, a ja wtedy mu podkladalam pod pycho dlon z wieksza iloscia chrupeczek. Bonio troche zdezorientowany (zawsze dostal miche i byl zostawiany w spokoju), ale obylo sie bez jakichkolwiek objawów agresji. Dal sie poglaskac (moze takie cwiczenie nauczy go tez jesc wolniej, bo czasem tak sie spieszy, jakby z rok nie jadl )...
Juz sie zdecydowalam, ze bede cierpliwa i oducze go tego, a jak nie dam rady sama z TZ, to pójdziemy do tresera. Bede informowac o naszych postepach...
_________________ Bonus zaprasza do swojej galerii!!! There is no psychiatrist in the world like a puppy licking your face… - Ben Williams
My z Chopperem nigdy nie mieliś my takiego problemu,zabieramy wszystko co chcemy i kiedy chcemy,a ta sierota tylko patrzy z miną cierpiętnika,czy oddamy,czy już nie
A ostatnio na szkoleniu został pochwalony,bo jako jedyny pozwolił sobie zajrzeć do ząbków,a pozostałe psiaki powarkiwały lub uciekały z głową
Mój labrador: Elmo vel klusiaczek
Pies urodził się:
02.04.2008r.
Wiek: 37 Dołączyła: 31 Maj 2008 Posty: 4267 Skąd: Głowno
Wysłany: 26-03-2009, 11:57
Szyszunia, no fakt takie zachowanie nie powinno miec miejsca.
Ale tak jakwszyscy radzą tak rób
Cwicz z nim, a napewno Bonusek szybko zmeini swój nawyk
Ja naszczęście też nie mialam z Elmem takich problemów ale na wszelki wypadek od pierwszego jego posiłku w domu jak jadł dożucałam do miski inne smakolyki, dawałam jeść z ręki, glaskałam przy jedzeniu aby nigdy nieb yło takiej sytuacji no i naszczęście do dziś jego zachowanie przy jedzeniu jest poprawne Szyszunia, nie przejmuj się tym bo szybko to naprawisz i bedzie dobrze
_________________ "Daj mu serce, a on odda Ci swoje"
Z Labim nigdy nie było takich problemów, natomiast z Negrem, owszem. Był u nas około 2 miesięcy, kiedy dostał ode mnie pierwszy raz dużą cielęcą kochę. Obrabiał ją, a wtedy ja postanowiłem go sprawdzić. Pozwolił sobie warczeć, nawet szczerzył kły. Zabrałem mu na siłę, dostał przy tym prztyczka w nos. Po chwili oddałem mu z powrotem i znów próbowałem odebrać - ponownie próbował mnie nastraszyć i ponownie przegrał. Efekt: dzisiaj wyciągam mu z pyska kostki znalezione na spacerze i nawet nie miauknie
I tu sie całkowiecie z Toba zgadzam.
Pies ma wiedziec, ze to Ty dajesz mu jedzenie, jak i to ze mozesz mu je odebrac. Wł. o tym decyduje nie pies, bo co wtedy, gdy pojawi się małe dziecko, podejdzie do psa w celu zabrania zabawki, tragedia murowana.
Moja dalmatynka próbowała takich sztuczek ze mna w wieku czterech miesięcy, warczała na mnie i szczerzyła kły.
Szybko zrozumiała, ze nie ze mną takie numery.
Chodź do teraz szelmie zdarzy się warknąć na mnie, wtedy wystarczy moja głośna tonacja głosu i pies wie, gdzie jego miejsce.
Wiem też, ze gdyby to było dziecko dalmat mógłby ugryźć.
Jeżeli kiedykolwiek pojawi sie u mnie dziecko, dalmata muszę mieć cały czas na oku.
_________________ "Budzi sie we mnie zwierzę. Obawiam się jednak, że to "leniwiec"
Ostatnio zmieniony przez Diana S 26-03-2009, 13:45, w całości zmieniany 1 raz
Szyszunia, zobaczysz Bonus szybko sie nauczy. U nas jak Luna była mała to dawałam jej np. surową marchew i cały czas trzymałam ją (marchew) w ręku, a ona obgryzała drugi koniec. Teraz mogę spokojnie pocałować ją w nos jak coś wcina bez obawy o bezpieczeństwo mojego nosa
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum