Przyjaciele forum Zgłoszenie
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Agresja przy jedzeniu
Autor Wiadomość
Szyszunia 



Mój labrador: Bonus (Kenocto Dash)
Pies urodził się:
16.09.2008

Wiek: 40
Dołączyła: 27 Wrz 2008
Posty: 1565
Skąd: Northampton
Wysłany: 25-03-2009, 21:24   Agresja przy jedzeniu

Czy Wasze psiaki przejawiają jakiekolwiek objawy agresji przy jedzeniu?
Pytam, bo dziś po prostu się załamałam. Dałam Bonusowi nową bajerancką kosteczkę. Chwilkę ją pogryzł i kiedy chciałam go pogłaskać, to na mnie warknął. Potem już nawet jak rękę do niego zbliżałam, to warczał, cały się spinał i uszy wywalał do tyłu.
Kostka się skończyła to do mnie przylazł i merdał już ogonem...
Czy takie coś da radę jeszcze "wyleczyć"? Nie chcę, żeby do mojego psa nie można było podejść jak coś je? A co jak będę mu musiała coś odebrać, bo np zwinie kiełbache z grila, czy kawał mięsa ze stołu. Proszę o radę
_________________
Bonus zaprasza do swojej galerii!!!
There is no psychiatrist in the world like a puppy licking your face… - Ben Williams
Ostatnio zmieniony przez Salerno 15-05-2012, 21:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
AniaCz. 



Mój labrador: Negra
Suczka urodziła się:
23.02.2005

Pomogła: 5 razy
Wiek: 45
Dołączyła: 09 Lut 2008
Posty: 1542
Skąd: Londyn
Wysłany: 25-03-2009, 21:33   

Szyszunia, takie zachowanie nigdy nie powinno miec miejsca. Negra probowala na mnie warczec jako 8 tyg. szczeniak, ale bardzo szybko ja nauczylam tego, ze nie warto.
Jesli chcesz zabrac mu kosc nie wyrywaj mu jej tylko zamien na smakolyk. Pies nauczy sie, ze warto oddac cos tak cennego jak pyszna kostka, poniewaz wtedy dostanie nagrode.
Cwicz po kilka razy dziennie a twoj psiak szybko nauczy sie dobrych manier przy jedzeniu. Powodzenia.
 
 
iwonsia 



Mój labrador: Gomez
Pies urodził się:
13.10.2008

Wiek: 49
Dołączyła: 01 Lut 2009
Posty: 325
Skąd: Staszów
Wysłany: 25-03-2009, 21:39   

Szyszunia można też dorzucać do michy z jedzeniem jeszcze lepsze kąski. Pies je np obiadek z michy a tu mu wkładaj do miski (tak zeby widział twoja dłoń) coś lepszego niż je w misce.
U mnie to zadziałało, Gomez podobnie reagował.
_________________



"Boże, pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego bierze mnie mój pies."
 
 
effcyk 



Pies urodził się:
Pomogła: 1 raz
Wiek: 38
Dołączyła: 24 Lis 2008
Posty: 2487
Skąd: z nikąd
Wysłany: 25-03-2009, 21:43   

ja niedawno sprawdzałam czy Nestor zrobiłby mi coś jakbym chciała mu zabrać np kostke , patrzał sie tylko co robie i jak widział że chce mu zabrać to brał to w pysk i odwracał glowe żeby nie zabrać mu kostki ale nie warknął ani nic , jak je cos z miski to moge spokojnie miche złapać żeby odsunąć ją czy cos i pies nic nie zrobi - dalej głowe w misce trzyma i wcina :-P Szyszunia, rób jak dziewczyny radzą może też czesto dawaj mu coś z ręki żeby znał jej zapach i kojarzył z czymś dobrym ( smakołykami itp)
_________________
 
 
Szyszunia 



Mój labrador: Bonus (Kenocto Dash)
Pies urodził się:
16.09.2008

Wiek: 40
Dołączyła: 27 Wrz 2008
Posty: 1565
Skąd: Northampton
Wysłany: 25-03-2009, 21:50   

Kurczę, najdziwniejsze jest to, że ja mu nawet tej kostki nie chciałam zabrać, tylko wariata pogłaskać :-o
Dziewczyny, dzięki za porady, napewno skorzystam.
A może powinnam mu zacząć jego posiłki też z ręki podawać? Skojarzy sobie, że "ta ręka go karmi" i nie warto jej gryźć :-P ?
Od jutra wprowadzamy małe zmiany w Bonuskowym życiu. Gdzieś popełniłam błąd, ale mam nadzieję, że uda mi się to naprawić :)
_________________
Bonus zaprasza do swojej galerii!!!
There is no psychiatrist in the world like a puppy licking your face… - Ben Williams
 
 
iwonsia 



Mój labrador: Gomez
Pies urodził się:
13.10.2008

Wiek: 49
Dołączyła: 01 Lut 2009
Posty: 325
Skąd: Staszów
Wysłany: 25-03-2009, 21:51   

spokojnie Szyszunia bez paniki. Dasz radę ;*
_________________



"Boże, pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego bierze mnie mój pies."
 
 
effcyk 



Pies urodził się:
Pomogła: 1 raz
Wiek: 38
Dołączyła: 24 Lis 2008
Posty: 2487
Skąd: z nikąd
Wysłany: 25-03-2009, 21:57   

Szyszunia, wydaje mi się że to nie zależy od błedu po prostu jedne psiaki reagują agresywnie inne nie , co nie znaczy że nie można tego wyeliminować ,miałam kiedyś mieszańca i kiedy jadł kośc np w lato i mucha czy komar latał koło niego warczał i sie rzucał a wyobraz sobie co było jak podeszłam ja :-o tak samo miałam z kotem fukał wsciekal sie jak ktoś podchodził kiedy on jadł,w sumie mogłam uczyć od małego że moge odbierac jedzienie ale gdzie by mi to do głowy wtedy przyszło , dla mnie czas posiłku dla psa to był czas dla niego i jego jedzienia :-P ja mało co się do tego "mieszałam" dałam jedzienie i na tym zakończona była moja rola - reszte robił pies - wcinał :-P , widzisz ja Nestorowi nie odbierałam też nigdy jedzenia ostatnio tylko sprawdziłam czy jest w stanie warknąć na mnie i nie - pies jest spokojny. Mysle że takie suche jedzonko możesz mu z ręki dawać az w końcu skojarzy że ta ręka daje mu jeść :haha:
_________________
 
 
labi 
Labi



Mój labrador: Labi
Pies urodził się:
27.01.2006

Pomógł: 1 raz
Wiek: 63
Dołączył: 25 Lis 2007
Posty: 2185
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 25-03-2009, 22:06   

Z Labim nigdy nie było takich problemów, natomiast z Negrem, owszem. Był u nas około 2 miesięcy, kiedy dostał ode mnie pierwszy raz dużą cielęcą kochę. Obrabiał ją, a wtedy ja postanowiłem go sprawdzić. Pozwolił sobie warczeć, nawet szczerzył kły. Zabrałem mu na siłę, dostał przy tym prztyczka w nos. Po chwili oddałem mu z powrotem i znów próbowałem odebrać - ponownie próbował mnie nastraszyć i ponownie przegrał. Efekt: dzisiaj wyciągam mu z pyska kostki znalezione na spacerze i nawet nie miauknie :)
_________________
Galeryjka Labiego - 1385 fotek
 
 
 
iwonsia 



Mój labrador: Gomez
Pies urodził się:
13.10.2008

Wiek: 49
Dołączyła: 01 Lut 2009
Posty: 325
Skąd: Staszów
Wysłany: 25-03-2009, 22:17   

labi napisał/a:
Efekt: dzisiaj wyciągam mu z pyska kostki znalezione na spacerze i nawet nie miauknie :)


mój Gomez miauczy :bad: żałośnie :bad: jakby mu w domu jeść nie dawali :bad:
_________________



"Boże, pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego bierze mnie mój pies."
 
 
AniaCz. 



Mój labrador: Negra
Suczka urodziła się:
23.02.2005

Pomogła: 5 razy
Wiek: 45
Dołączyła: 09 Lut 2008
Posty: 1542
Skąd: Londyn
Wysłany: 25-03-2009, 22:25   

labi, to zalezy wszystko od charakteru psa. Jeden po psztyczku w nos nie odwazy sie nigdy wiecej tego zrobic, a drugi przy kolejnej okazji zareaguje bardziej agresywnie. Labki to wielkie lakomczuchy i dla nich jedzenie wiele znaczy, wiec moim zdaniem lepiej, zeby dostal nagrode za oddanie kosci, poniewaz wtedy zrozumie, ze to bardziej oplacalne niz warczenie.
 
 
Jagusia 
Aga i jej sfora



Mój labrador: Sara
Suczka urodziła się:
w maju 2003 r.

Wiek: 48
Dołączyła: 02 Lut 2009
Posty: 1774
Skąd: skierniewice
Wysłany: 25-03-2009, 22:38   

Szyszunia, niewątpliwie musisz coś z tym zrobić bo takie zachowanie jest nie dopuszczane. Jaka metodę wybierzesz zależy tylko od Ciebie, bo ty znasz swojego pieska najlepiej. Jeśli to bedzie się powtarzało idż do specjalisty tresera lub behawiorysty.
_________________
Ratując jednego psa, nie zmienimy świata...ale świat zmieni się dla tego jednego psa.
 
 
 
Baszka
[Usunięty]

Wysłany: 25-03-2009, 22:47   

Bardzo cierpliwie uczyłam Fireta oddawania kości czy smaczka.Siedziałam obok i czekałam z wyciągniętą ręką powtarzając"daj", z wielkimi oporami i powarkiwaniem w końcu podał mi do ręki,robiłam tak jak labi że dostawał ją z powrotem,w nagrodę.
Takie ćwiczenia trwały aż do czasu,jak już bez wahania i jakiegokolwiek pomruku,oddawał mi wszystko co w danej chwili miał w pycholu. Podobnie było z jedzeniem z miski. Do dzisiaj robię mu z testy "oddaj kosteczkę" :D
Szyszunia cierpliwość daleko Cię zaprowadzi,a w tej sprawie nie wolno odpuścić.
 
 
bietka1 



Mój labrador: Sara i Nero (nie lab)
Suczka urodziła się:
18.05.2006

Pomogła: 1 raz
Wiek: 63
Dołączyła: 21 Cze 2008
Posty: 806
Skąd: prawie Gdańsk
Wysłany: 25-03-2009, 23:19   

A ja przyznaję się - odpuściłam. Sara pozwala zabrać michę z jedzeniem, wydłubywać z pyska kości znalezione na spacerze, ale .... Kiedyś w domu dostała suuuper kość, oczywiście powędrowała z nią na swoje posłanie. Na moją próbę zabrania jej zareagowała warczeniem. Sprawę rozwiązałam tak, ze po prostu wyszłam do innego pokoju i zawołam ją do siebie. Przyszła bez kości, zaliczyła nagrodę. Po zastanowiemiu zrezygnowałam z dawania jej kości, decyzja nie była zbyt trudna, bo często wywoływały u niej sensacje żołądkowe.
Do tej pory mnie to gryzie, chociaż oprócz tego jednego zdarzenia nigdy nie zdarzyło jej się warknąć na mnie czy na kogoś innego.
No i pytanie - odpuszczając i świadomie nie doprowadzając do powtórzenia się sytuacji postapiłam głupio czy rozsądnie?
 
 
Baszka
[Usunięty]

Wysłany: 25-03-2009, 23:33   

bietka1 napisał/a:
zrezygnowałam z dawania jej kości,

...słusznie... z powodów zdrowotnych... ale czy wychowawczych :( :confused:

bietka1 napisał/a:
świadomie nie doprowadzając do powtórzenia się sytuacji

skoro to dotyczyło jednorazowego zachowania...i jak piszesz możesz przy niej "grzebać"
w pełnej misce to chyba jest wszystko o.k. :)
 
 
BlueDiego 



Mój labrador: Kaja
Suczka urodziła się:
04/09/2007

Wiek: 79
Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 351
Skąd: Lublin
Wysłany: 26-03-2009, 06:59   

Szyszunia napisał/a:
Potem już nawet jak rękę do niego zbliżałam, to warczał, cały się spinał i uszy wywalał do tyłu.

Ja również uważam takie zachowanie psiaka za niedopuszczalne.. I od pierwszego momentu należy postępować zdecydowanie. Jakieś smaczki (jako przekupstwo) są bardzo skuteczne, ale wyrabiają u psa nawyk: coś za coś. Szybkie klepniecie "po ryju" lub prztyczek w nos wyrabia u psa świadomość pierwszeństwa i podległości względem pana (pańci) i szybko oducza pupila takiego zachowania. Jestem tego samego zdania co Labi. :D
Pewnego dnia na spacerze, pewna pańcia odebrała swojemu pupilowi kawałek cuchnącej ryby i później pupil skakał na nią (brudząc jej ubranie) i skowyczał dotąd aż mu dała smaczka. :bad: Czy tak uczy sie psa bezwzględnego posluszeństwa? Od tego może zależec jego zdrowie lub zycie!! :-o
 
 
Szyszunia 



Mój labrador: Bonus (Kenocto Dash)
Pies urodził się:
16.09.2008

Wiek: 40
Dołączyła: 27 Wrz 2008
Posty: 1565
Skąd: Northampton
Wysłany: 26-03-2009, 09:28   

Dziekuje Wam wszystkim bardzo goraco za porady.
Dzis rano sniadanko bylo "troche z reki, troche z miski". Wrzucalam mu troche chrupek, on je z michy zajadal, a ja wtedy mu podkladalam pod pycho dlon z wieksza iloscia chrupeczek. Bonio troche zdezorientowany (zawsze dostal miche i byl zostawiany w spokoju), ale obylo sie bez jakichkolwiek objawów agresji. Dal sie poglaskac (moze takie cwiczenie nauczy go tez jesc wolniej, bo czasem tak sie spieszy, jakby z rok nie jadl :greedy: )...
Juz sie zdecydowalam, ze bede cierpliwa i oducze go tego, a jak nie dam rady sama z TZ, to pójdziemy do tresera. Bede informowac o naszych postepach...
_________________
Bonus zaprasza do swojej galerii!!!
There is no psychiatrist in the world like a puppy licking your face… - Ben Williams
 
 
anna34 
rude szczęście



Mój labrador: Chopper
Pies urodził się:
03.07.2007-24.05.2016

Mój labrador: Biscuit John Cage(Hearty)
14.06.2016

Pomogła: 7 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 15 Sty 2008
Posty: 6152
Skąd: Pruszków
Wysłany: 26-03-2009, 11:19   

My z Chopperem nigdy nie mieliś my takiego problemu,zabieramy wszystko co chcemy i kiedy chcemy,a ta sierota tylko patrzy z miną cierpiętnika,czy oddamy,czy już nie :)
A ostatnio na szkoleniu został pochwalony,bo jako jedyny pozwolił sobie zajrzeć do ząbków,a pozostałe psiaki powarkiwały lub uciekały z głową :)
_________________
 
 
 
zaradna 
beata & elmo



Mój labrador: Elmo vel klusiaczek
Pies urodził się:
02.04.2008r.

Wiek: 37
Dołączyła: 31 Maj 2008
Posty: 4267
Skąd: Głowno
Wysłany: 26-03-2009, 11:57   

Szyszunia, no fakt takie zachowanie nie powinno miec miejsca.
Ale tak jakwszyscy radzą tak rób :)
Cwicz z nim, a napewno Bonusek szybko zmeini swój nawyk :)

Ja naszczęście też nie mialam z Elmem takich problemów ale na wszelki wypadek od pierwszego jego posiłku w domu jak jadł dożucałam do miski inne smakolyki, dawałam jeść z ręki, glaskałam przy jedzeniu aby nigdy nieb yło takiej sytuacji no i naszczęście do dziś jego zachowanie przy jedzeniu jest poprawne :)
Szyszunia, nie przejmuj się tym bo szybko to naprawisz i bedzie dobrze :)
_________________
"Daj mu serce, a on odda Ci swoje"
 
 
 
Diana S 



Wiek: 46
Dołączyła: 30 Kwi 2008
Posty: 909
Skąd: ......
Wysłany: 26-03-2009, 13:41   

labi napisał/a:
Z Labim nigdy nie było takich problemów, natomiast z Negrem, owszem. Był u nas około 2 miesięcy, kiedy dostał ode mnie pierwszy raz dużą cielęcą kochę. Obrabiał ją, a wtedy ja postanowiłem go sprawdzić. Pozwolił sobie warczeć, nawet szczerzył kły. Zabrałem mu na siłę, dostał przy tym prztyczka w nos. Po chwili oddałem mu z powrotem i znów próbowałem odebrać - ponownie próbował mnie nastraszyć i ponownie przegrał. Efekt: dzisiaj wyciągam mu z pyska kostki znalezione na spacerze i nawet nie miauknie :)


I tu sie całkowiecie z Toba zgadzam.
Pies ma wiedziec, ze to Ty dajesz mu jedzenie, jak i to ze mozesz mu je odebrac. Wł. o tym decyduje nie pies, bo co wtedy, gdy pojawi się małe dziecko, podejdzie do psa w celu zabrania zabawki, tragedia murowana.
Moja dalmatynka próbowała takich sztuczek ze mna w wieku czterech miesięcy, warczała na mnie i szczerzyła kły.
Szybko zrozumiała, ze nie ze mną takie numery.
Chodź do teraz szelmie zdarzy się warknąć na mnie, wtedy wystarczy moja głośna tonacja głosu i pies wie, gdzie jego miejsce.
Wiem też, ze gdyby to było dziecko dalmat mógłby ugryźć.
Jeżeli kiedykolwiek pojawi sie u mnie dziecko, dalmata muszę mieć cały czas na oku.
_________________
"Budzi sie we mnie zwierzę. Obawiam się jednak, że to "leniwiec"
Ostatnio zmieniony przez Diana S 26-03-2009, 13:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
zuzia 



Mój labrador: Lunia (*)
Suczka urodziła się:
14.04.2008r. - 16.11.2018 r.

Mój labrador: Dżok (*)
Pies urodził się:
ok. 2000r. - 19.08.2014 r.

Pomogła: 2 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 09 Sty 2008
Posty: 1049
Skąd: Lublin
Wysłany: 26-03-2009, 13:45   

Szyszunia, zobaczysz Bonus szybko sie nauczy. U nas jak Luna była mała to dawałam jej np. surową marchew i cały czas trzymałam ją (marchew) w ręku, a ona obgryzała drugi koniec. Teraz mogę spokojnie pocałować ją w nos jak coś wcina bez obawy o bezpieczeństwo mojego nosa :-P
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


POMAGAJĄ NAM

POLECAMY


logo portalu - wejdź