Chcę się podzielić tą historią, gdyż może ktoś przeżył już coś takiego, albo jeśli zauważył podobne objawy żeby podszedł do sprawy poważnie. Pod koniec sierpnia Bantu miał biegunkę, jakoś strasznie mnie to nie przeraziło bo jak to on (śmietnik na czterech łapach) myślę sobie pewnie znowu coś dopadł i po cichaczu opędzlował;) ale w nocy nie dał nam spać kupkę zrobił w domu (co mu się już od dawna nie zdarza) do tego doszły wymioty. Żeby było mało to jeszcze spaliśmy u rodziców gdyż byliśmy w trakcie przeprowadzki i remontu, a do tego piesio swoim wymiotowaniem budził wszystkich. Na następny dzień już nie jadł co w przypadku labusa musi oznaczać juz coś coś dziwnego, stał się osowiały i cały czas spał, aż pewnego razu żona podniosła mu głowę a on jakby nie przytomny, dopiero po chwili się obudził, no to w tedy od razu popędziliśmy do weterynarza, tam dostał zastrzyki i oczywiście dieta.Kolejna noc nie przyniosła nic nowego, wręcz jeszcze gorzej bo pojawiły się nawet ślady krwi pies już prawie nie chodził, a ja wynosiłem go na rękach.Wróciliśmy do weter i Bantu od razu trafił pod kroplówkę, siedziałem z nim tam przez 4 dni całymi dniami, nawet do pracy nie chodziłem, lekarze kombinowali co mu jest, to mocz do pobrania to krew, a kiedy tylko się nawodnił dzięki kroplówce to jak raz nie zdążyłem go wynieść walnął taką zakrwawioną kupą w środku, że trzeba było wypraszać na jakiś czas ludzi bo nie dało się wysiedzieć taki był smród, leciała z niego prawie sama krew, nawet lekarz nie ukrywał swojego szoku. Wyniki krwi wykazały że jeśli dopuszczalna ilość czegoś tam jest 50, to Bantu miał ponad 100, w każdym razie mocno uszkodzona wątroba.Swoje pierwsze urodziny spędził pod kroplówką, ale teraz czuje się świetnie, jest jak dawniej z tym że dostaje specjalną karme, delikatną dlaa jego żołądka.Powód?? Do dziś nie wiadomo, mógł zjeść coś mocno toksycznego na dworzu, bądź mogła to być jakaś wada wrodzona wątroby, która się ujawniła dopiero teraz.Początkowe podejrzenia wskazywały na jelita, że może połknął jakieś szkło lub ostry kamień, ale to jednak nie to. Jeszcze raz będzie miał krew pobieraną tak dla sprawdzenia i tyle.Był to tydzień nie przespanych nocy i nie chodzenia do pracy, wydaliśmy na leki i badania ponad 600 zł, a tu remont przeprowadzka itd, nooo nie życzę nikomu, jest tam jeszcze sporo innych szczegółów do opowiedzenia, ale nie będe zanudzał bo i tak się rozpisałem. Pozdrawiam
_________________
Ostatnio zmieniony przez tenshii 04-10-2012, 13:57, w całości zmieniany 2 razy
siedlar, uff.. całe szczęście, że doszedł do siebie! Biedny psiak.. Myśle, że zjadł jakąs truciznę i to na niego tak zadziałało. Dobrze, ze juz jest ok. I życze, aby nie powtórzyły się takie akcje. Zdrówka dla piesa
siedlar no to teraz trzymamy kciuki oby nastepne badani były ok w Jastrzebiu macie jakies USG czy dopierow Zorach moze powinniescie zrobic zobaczyc w jakim stanie sa watrona woreczek i trzustka powodzenia
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum