Ja się odniosę do pierwszego postu.Więc mój Ciachol dobija do piątego miesiąca i Jego rozkład jazdy wygląda następująco:
Dwa razy po około godzinie w lesie,przeważnie jesteśmy sami.Dzisiaj spotkaliśmy Państwa od Labiego i mój psiorek po 30 minutach miał dosyć,został dokumentnie sciorany przez Ich pieska
Jeden spacer po osiedlu do 20 minut,a to po to co by się oswajał z samochodami,ludźmi,itd.
I kilka wyjść na samo siku i kupkę,co by w domu nie robił,i wiedział,że od tego są inne miejsca
Jeździ na Niedzielne spotkanka z żoną,ale nasz wet,kazał przystopować trochę,i zmniejszyć czas szaleństw z większymi kolegami,bo to się może różnie skończyć.Od siódmego miesiąca można psa "ciorać" ostro (mam na myśli w/w spotkania)
Jola [Usunięty]
Wysłany: 13-03-2008, 17:46
Ludzie ! Ależ Wy macie kondycję!! Biedne ściorane psiurki!! Tara przemieszcza się raczej kurcgalopkiem (ze względu na ograniczenia pańci). Tylko młoda część stadła szaleje na wybiegu - oto i dowód:
Mój labrador: Lorena[*]
Suczka urodziła się:
25.12.2007
Mój labrador: Nitka Jamnior
Suczka urodziła się:
09.04.2010
Mój labrador: Dolly chesapeak bay retriever
Suczka urodziła się:
01.02.2015
Pomogła: 3 razy Wiek: 37 Dołączyła: 02 Mar 2008 Posty: 3359 Skąd: Bielsko Biała
Wysłany: 20-03-2008, 09:56
hehe a moja Lorenka dzisiaj odkryła czym jest śnieg i była wprost zachwycona! jak tylko ją puściłam ze smyczki to dostała ostrej gupawki i biegała po śniegu
U nas sprawa spacerów wygląda następująco:
rano, przed zajęciami - 2 x po 10 - 20 minut
po południu - około 2 godziny w lesie i na boisku, głównie spacer i jeśli mały chce to sobie pobiega (jeśli akurat wiatr powieje psiunkowi w pychol to dostaje szału ) . Czasem spotkamy innego psiaka, ostatnio to był 4 miesięczny beagle, myśleliśmy, że Elmo jest energiczny, ale jak zobaczyliśmy beagle'a to szczęki nam opadły (dynamit w tyłku, dosłownie).
wieczorem - 0,5 - 1 h, zależy od pogody i tego ile mamy akurat czasu.
Faka [Usunięty]
Wysłany: 22-03-2008, 06:52
Orion napisał/a:
jeśli mały chce to sobie pobiega
No właśnie,możesz rozszerzyć ten temat?Ostatnio słyszałem o bieganiu "wymuszanym" i "nie wymuszanym".Wiadomo,bieganie "wymuszane" to jak sie psiakowi rzuca kija,piłkę,cokolwiek.Wet mi na razie odradził takie praktyki,żeby mu nie zaszkodzić.Kazał,żeby piesek biegał sobie sam jak ma ochotę,ale skubaniec nie chce jak czegoś mu nie rzucę.Więc jak Ty to robisz?I czy bieganie z innymi psami to bieganie "wymuszane"?
Jeśli coś sobie obwąchuje odchodzę na pewną odległość, kiedy zauważy, że się oddaliłem to przybiega. Biega też jeśli poczuje jakiś trop albo kiedy wiatr powieje mu w pychola . Bieganie z innymi psami to bieganie wymuszane, ale my staramy się zdroworozsądkowo podchodzić do tego tematu. Nie izolujemy go od innych psów, bo spotkaliśmy kiedyś kobietę z owczarkiem niemieckim dysplastykiem, która mówiła, że jak był szczeniakiem to chętnie bawił się z innymi psami, potem zachorował i zaczęli go izolować i teraz rzuca się na wszystkie psy, nawet szczeniaki.
Staramy się podchodzić do kwestii biegania rozsądnie, jak mu czasem rzucimy patyk to mu stawy od tego nie popękają.
Ja to jak jest ładna pogoda to od czasu do czasu zakładam rolki, zakładam psiakowi szelki i smycz i on biegnie razem ze mną, a gdy pogoda nie sprzyja to ide z nim na łąke i on sobie biega, a ja po prostu spaceruje, a czasem się z nim w coś pobawie (jak mi się nudzi). Kiedy pada deszcz lub coś w tym rodzaju, a psiak musi wyjść koniecznie na dwór to go wypuszczam na podwórko, gdzie nic mu złego się nie może przydarzyć.
_________________
Faka [Usunięty]
Wysłany: 22-03-2008, 12:01
Orion napisał/a:
Nie izolujemy go od innych psów
No my też nie izolujemy,wręcz przeciwnie.Co Niedziela spotkanka,tam pełno piesków,ale Ciastek bawi sie raczej z kolegami jego wzrostu.Codziennie jesteśmy w lesie,i albo się zwoła jakieś dwa trzy pieski z forum,albo się kogoś spotka przypadkiem,a to raczej już duże okazy i właśnie nie wiem czy to nie przesada.Wet niby powiedział,że jeśli odpoczywa co jakiś czas to nic mu się nie stanie (stawy),gorzej gdyby któryś ze starszych kolegów przypadkiem Ciacha przetrącił,uderzył,lub podczas szamotaniny upadł na niego.
Mój labrador: CZARNY
Pies urodził się:
Mój labrador: CZARNY
Pies urodził się:
Dołączył: 20 Wrz 2008 Posty: 5 Skąd: Ireland
Wysłany: 25-09-2008, 10:14
Nasz 8tyg Czarny byl ostatnio z nami na wsi i bawil sie z psem do momentu az nie "padl" i poszedl spac jak jestesmy na normalnym spacerze i juz ma dosc to albo sie kladzie na srodku chodnika albo siada.Tak daje znac ze juz ma dosc i chce do domu. Naszym zdaniem pies sam wie kiedy ma dosc trzeba tylko oberwowac jak nam to pokazuje
Jola [Usunięty]
Wysłany: 25-09-2008, 16:18
Cytat:
Naszym zdaniem pies sam wie kiedy ma dosc trzeba tylko oberwowac jak nam to pokazuje
Fajnie, to znaczy że my musimy zamieszkać w parku Tarka nigdy nie jest dość zmęczona na powrót do domku...
Rano zazwyczaj jedziely do lasu na 45 do 90 min zależnie od tego jak wczesnie wstane i co mam w pracy zaplanowane. Około południa żona idzie na 30-60min, po 15 syn idzie również na godzinkę. Ja wychodze około 18 albo na 2-3h (czasem zmieniam miejsce i po 1h w lesie jedziemy na miejski spacerniak a na koniec na podwórko) lub jesli nie mam wiele czasu to idziemy na 30-45 min ok. 18 i potem po 22 na 45-60 min. W trakcie spacerow ze mana trenujemy przychodzenie na gwizdek siadanie na komende i chodzenie na smyczy ale raczej nie za wiele zeby sie piesek nie zniechęcił, choć mamy juz pewne sukcesy .
my na razie spacerów za wiele nie mamy czasem u rodzinki na ogródku jesteśmy w trakcie kwarantanny wiec moge tylko poczytac jak wy sobie rozkładacie spacerki
Mój labrador: Kaja
Suczka urodziła się:
04/09/2007
Wiek: 79 Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 351 Skąd: Lublin
Wysłany: 04-11-2008, 16:12
Chciałbym wyrazić swoją opinię na temat wpływu trybu życia labków na ich zdrowie fizyczne i psychiczne.
Zacytuję z angielskiego podręcznika opisującego rasy psów, fragment charakterystyki rasy labrador retriever:
"Working dogs, generally large, and well-muscled, who desire to work hard and please their owners, although the energetic."
Czyli:
"psy pracujące, w zasadzie duże, dobrze umięśnione, które potrzebują ciężkiej pracy dla satysfakcji swojego właściciela, także bardzo "energetyczne".
To określenie labradorów (w ojczyżnie powstania rasy), jako rasy psów potrzebujących ciężkiej pracy nie jest przypadkowe. Dla prawidłowego bowiem rozwoju i dobrego zdrowia tych psów ciężka praca jest nieodzowna.. Już od małego szczeniaka psy te muszą bowiem prawidłowo wykształacić układ kostny, układ mięśniowy (chrząstki i ścięgna) oraz układ krwionośny (naczyniowy) zdolny do przenoszenia dużych obciążeń.. Bo budowa ciała labków nie jest delikatna. Są to psy masywne, które muszą jednocześnie być sprawne ruchowo. Przemiana materii (metabolizm) labków, przystosowana jest do pobierania dużych ilości pokarmu i przetwarzania go na bardzo duże "energetyczne" możliwości tej rasy. Tylko taka "gospodarka" pokarmowo-ruchowa (intensywna) jest dla tych psów właściwa. Ograniczaniw ruchu tym psom (i jednocześnie dla niedopuszczania do nadwagi - ograniczanie lub "zubożanie" pokarmu), prowadzi najczęściej do zrujnowania zdrowia pupila. Psy takie nie tylko będą chorowite fizycznie, ale także będą miały kłopoty z właściwym rozwojem "psychicznym" i osiągnięciem "dojrzałości emocjonalnej" (niesłusznie przypisywana tej rasie skłonność do ADHD). Psy o właściwym obciążeniu pracą (lub zabawą) nie mają takich zachowań! A co można nazwać "właściwym" obciążeniem dla labka? Na pewno nie godzinny (lub nawet dwugodzinny) spacer połączony z "bieganiem dla zabawy" lub z zabawami z innymi psami. Taki spacer właściwie labka nie zmęczy (poza chwilowym długiem tlenowym). Jako były zawodnik czynnie uprawiający sport wyczynowy (w młodości), mający do dziś uprawnienia trenerskie II klasy, wiem trochę na ten temat. Prawdziwy wysiłek i utrata energii wiąże się bowiem z "wykonaną pracą", jako sumy pewnych czynności o pewnym jednostkowym wydatkowaniu energii. I tak jeden szaleńczy
bieg spowoduje jedynie chwilowy dług tlenowy, a nie zmęczenie organizmu. Dopiero wiele takich biegów, wykonanych kolejno po ustabilizowaniu oddechu, spowoduje ubytek energii w organizmie i wydzielenie się kwasu mlekowego w mięśniach. Jest to tzw. wysiłek "interwałowy" (często stosowany w sportach "wytrzymałościowych"). Po takim "spacerze" labek skłonny jest raczej do natychmiastowego odpoczynku w postaci regenerującej dłuuugiej drzemki..
Ale nie chodzi tu jedynie o "wymęczenie" pieska, a raczej o rozsądne ćwiczenia wszystkich mięśni ruchowych i ćwiczenia wydolności oddechowej i układu krwionośnego naczyniowego). Najlepsze w tym celu jest wykorzystanie "naturalnych","wrodzonych" zdolności labków, czyli ich zamiłowania do aportowania. Aportowanie zawiera wszystkie elementy pracy-zabawy psa: bieg, skok, węszenie, noszenie w kufie (mięśnie pyska i szyi), ewentualnie siadanie..
Z takich pojedynczych cegiełek można zbudować "pakiet" treningowy pieska. Zgodnie z powyższymi uwagami, żeby właściwie "obciążyć" pieska należy mu rzucać aporty nie jeden za drugim, prowokując psa do intensywnego, krótkotrwałego wysiłku i pojawienia się
długu tlenowego uniemożliwiającego dalsze ćwiczenia, ale rzucać je w nieco dłuższych odstępach czasu, aby oddech psiny mógł wrócić do normy i możliwa była długotrwała praca-zabawa. Pies wtedy pracuje z widoczną radością i zapałem.. Po 30-40 takich aportach, radość pracy jest niezmiennie taka sama. Ale kiedy po powrocie ze spaceru, Wasz psiunio rozłoży się na ziemi tuż za progiem (zaraz po wypiciu wody), znaczyć to będzie, że jest naprawdę zaspokojony w swojej potrzebie zagospodarowania nadmiaru energii. I nie w głowie mu będą także psoty!! I mimo spożywania dużych ilości dobrej karmy, Wasz piesek będzie miał figurę "na medal"!
Oczywiście obciążenia muszą być dobierane stosownie do wieku psiaka, ale mogę spokojnie tu stwierdzić, że już począwszy od wieku 5,5 miesiąca, prawdopodobieństwo "przeforsowania" pieska (labka), postępując w opisany powyżej sposób, w ciągu 2-3 godzinnego apaceru-zabawy, jest zerowe.. Wszystko co napisałem, nie dotyczy psów w jakiś sposób upośledzonych (chorych), z którymi trzeba postępować w sposób specjalny, zależny od rodzaju choroby..
Wiek: 40 Dołączyła: 14 Maj 2008 Posty: 1557 Skąd: Lubin
Wysłany: 04-11-2008, 17:05
BlueDiego, bardzo dobrze napisane Ja do teraz nie wiedziałam, jak właściwie wykorzystać siłę mojego psa i prawie zawsze aportował bez przerwy Teraz już wiem, co robić, żeby zaspokoić jego potrzeby Dzięki za super posta
_________________ Boże, daj mi siłę, abym mogła zrobić wszystko, czego ode mnie żądasz. A potem żądaj ode mnie, czego chcesz.
Mój labrador: Viki
Suczka urodziła się:
14.08.2007
Wiek: 31 Dołączyła: 23 Maj 2008 Posty: 614 Skąd: Rzeszów
Wysłany: 04-11-2008, 17:12
BlueDiego napisał/a:
Ale kiedy po powrocie ze spaceru, Wasz psiunio rozłoży się na ziemi tuż za progiem (zaraz po wypiciu wody), znaczyć to będzie, że jest naprawdę zaspokojony w swojej potrzebie zagospodarowania nadmiaru energii.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum