Witam,
Jestem właścicielką 2 letniego labradora. Poza tym mam 4 miesieczne dziecko. Nasz Gomez jest po kastracji z racji dość dominującego upartego charakteru. Jakieś 10 miesiecy temu skończyliśmy 3 miesięczną tresurę by go trochę ułożyć. Było ciężako ale się udało. Przez jakiś czas Gomez był naprawdę posłusznym pieskiem. Przed narodzinami dziecka był naszym pupilkiem ale kiedy zaszłam w ciąże staraliśmy się go przygotować na zmiany - zabroniliśmy mu wchodzić do naszej sypialni (tam stoi łózeczko dziecka), pracowaliśmy by nie skakał jak nosimy coś w ręku (zawijałam misia w kocyk i nosiłam jak dziecko) oraz nauczyliśmy, że szalone zabawy są z Panem na spacerze a nie ze mną. Działało to przez jakiś czas bardzo dobrze. Kiedy byłam w 7 miesiącu ciąży zaczeły się problemy z moim zdrowiem i musialam bardzo na siebie uważać. Niestety pies tego nie zaakceptował - spacery byly krótsze, ja musialam duzo lezec wiec i w domu bylam mniej aktywna, dodatkowo coraz bardziej pochlanialo mnie szykowanie się do macierzynstwa. W efekcie w 36 t.c. podczas spaceru pies skoczył na mnie (chciał się wyrwać do innego psa) i wywołał odejście wód... nasza córeczka przyszła na świat miesiąc wczesniej i wywrócila cale życie do góry nogami. Ja zajmowałam się tylko dzieckiem - spała bardzo mało i miała silne bóle brzuszka (non stop wrzeszczała i trzeba było ją nosic na rękach). Rano Gomeza wyprowadza mąż, potem razem z malutką idziemy na spacer i zabieram psa, potem szybkie siku i wieczorem znow spacer z mezem. Początkowo bylismy zadowoleni z zachowania psa - pozwalamy mu podchodzic do malej, lizac ja i wąchac. Niestety od 3 tygodni obserwuje dziwne zle zachowania psa.
Kiedy nosze malą na rekach probuje skakac i łapac zebami za nozki, 4 razy przewrocil mi wozek z dzieckiem wyrywajac sie do innego psa, nie slucha na spacerze (zawsze mam jakies jedzenie dla niego), ucieka na spacerach i nie chce wracac do domu, niszczy cokolwiek wczesniej mialo stycznosc z dzieckiem, skacze na inne dzieci (przez to mam mnostwo problemow), strasznie ciagnie - nie mam sily go utrzymac mimo ze trzymam smycz obiema rekami. Dzis bez powodu, 30 minut po spacerze nasikal na mate edukacyjną mojej coreczki...
Nie wiem co robic... jestem bliska podjecia decyzji o znalezieniu mu innego domu. Z drugiej strony serce mi peka bo kocham mojego labka. nasza historia jest dosc skomplikowana, wzielismy go z hodowli oszustow, ledwo uratowalismy mu zycie... Treser tez sie zastanawiac co robic, radzi poswiecac mu wiecej czasu ale ja juz wiecej nie moge... Sama zajmuje sie dzieckiem, psem i domem, do tego mam studia. Mąż wraca wieczorem i tyle jest jego pomocy.
Kurcze, pisałam kiedyś dokładnie na taki temat na forum „dogs”, ale niestety ono już nie istnieje, a miałabyś „gotowca”…
Co w pierwszej kolejności bym Ci doradziła to kontakt z fachowcem – w Warszawie macie doskonałą specjalistkę doktor Joannę Iracką, która mogłaby psa zobaczyć na żywo i pokazać Ci, jak z nim pracować. Telefon do niej ( nie wiem czy aktualny tel. 0501140649).
Natomias ja podpowiem to, co wiem.
W życiu Waszego psa, podobnie jak w Waszym, zaszła wielka zmiana. Do tej pory był oczkiem w głowie i pępkiem świata, a nagle w domu pojawiło się małe, dziwnie pachnące, dziwnie się zachowujące „cosik”, co absorbuje Waszą uwagę. Pies nie rozumie co się dzieje, przeżywa ogromny stres i za wszelką cenę stara się tą uwagę przyciągnąć – co potocznie można nazwać „zazdrością”.
Mogę się tylko domyślać, że za swoje zachowanie dostaje NAGRODĘ – bo skoro byliście na szkoleniu to wiecie, że nagrodą jest także nasza uwaga, pozytywna w postaci pochwał, ale też często negatywna w postaci np. krzyku, odpychania psa, gonienia uciekającego psa, sprzątania „na oczach” psa jego siusków itp.
A teraz a propos szkolenia – wykorzystaj to, czego się nauczyliście. Pewnie macie uwarunkowane słowo pochwały „dobrze, dobry pies” i sygnał braku nagrody NIE albo FE! Wiesz też, jak i kiedy stosować „kary” w postaci straty – odebrania psu korzyści np. za skakanie – odwracasz się tyłem, ignorujesz psa, a gdy to nie działa – izolacja czyli wypad na kilkanaście seknund – kilka minut do drugiego pokoju.
Macie laba – psa które zapewne kocha żarcie.
Połącz to i naucz go JAK ma się zachowywać w obecności maleństwa.
Co ja bym najpierw zrobiła to nauka spokojnego leżenia kiedy Ty zajmujesz się maleństwem. Oczywiście najpierw musisz to przećwiczyć POZA tymi sytuacjami ( czyli nie kiedy masz dzidziusia na rękach), wtedy kiedy Gomez jest spokojny i jest w stanie się uczyć. Możesz go odsyłać na jego posłanko albo pozwolić mu leżeć w takim miejscu, żeby mógł Was obserwować i nie przeszkadzał ( żebyś nie łaziła mu nad głową).
Weź smaczki, wydaj komendę, pomóz psu ją wykonać ( możesz cofnąć się do etapu naprowadzania), kiedy się położy POCHWAL, rzuć smaczka między łapy, NIE ZWALNIAJ psa, odejdź kroczek – dwa – pochwal – wróć, rzuć smaczka między łapy. I tak kilkanaście sekund, potem kilka minut, odchodzisz coraz dalej, w różne strony, chwalisz za grzeczne leżenie, od czasu do czasu rzucasz smakola, robisz coraz więcej rzeczy. Jeżeli pies zrywa leżenie mówisz NIE – LEŻEĆ , pomagasz wykonać, chwalisz i zaczynasz chodzenie od nowa.
Na koniec zwolnij go z leżenia, pomiziaj spokojnie, żeby go nie nakręcić.
Potem, kiedy załapie o co chodzi – poćwicz to z maleństwem, niech mąż Ci pomoże, pilnuje i chwali oraz nagradza psa, a Ty zajmuj się dzidziusiem.
A na koniec, kiedy Gomez już grzecznie będzie leżał – zamiast smakoli daj mu coś wielkiego – suszoną tchawicę albo penisa ( tfu!) wołowego albo KONG napakowany pysznościami z pasztetem ZAMIAST jednego posiłku. Gryzienie i mamlanie męczy i uspokaja psa.
Trening relaksacji wygląda tak:
Możesz to ćwiczyć kilka razy dziennie, Twoje ruchy i głos muszą być spokojne, żeby pies się wyciszał, a nie ekscytował.
Jeżeli zrobicie to bardzo dobrze – pies nie powinien skakać, bo nauczysz go, JAK ma się zachowywać. I kiedy będziesz miała zając się dzidziusiem, najpierw powiesz psu CO ma zrobić czyli LEŻEĆ, pochwalisz za położenie się i zostanie na miejscu i spokojnie zajmiesz się dzidzią.
Jeżeli jednak skoczy, natychmiast powiedz NIE i wywal go na chwilę do drugiego pokoju, zamknij go tam i nie wypuszczaj gdyby szczekał albo drapał drzwi. Uspokoi się – wraca do Was. Skoczy – powtórka. Po kilku razach każdy pies zrozumie, że za skakanie jest strata.
Co jeszcze – wzmacniaj i nagradzaj wszystkie przyjazne zachowania psa wobec maleństwa, które nie są dla Was niebezpieczne. Grzeczne wąchanie, grzeczne patrzenie itp. – za to chwal , możesz pogłaskać spokojnymi ruchami po boczkach i za uszkami.
Kolejna rzecz – spacery i zajęcie dla psa.
Macie laba a więc rasę pracującą. Niech mąż go porządnie wymęczy na spacerach, jeśli trzeba – trudno, niech wstaje pół godziny wcześniej i zapewni mu porządną dwakę ruchu, połączonego z ćwiczeniami, w tym chodzenie na luźnej smyczy i przywołanie. Plus możliwość kontaktu z innymi psami, ale to ma być nagroda za coś, co Gomez zrobi dla męża, a nie samowolka.
Jeżeli możecie sobie na to pozwolić - zastanów się nad wynajęciem petsittera, który będzie wyprowadzał psa na jeden długi i ciekawy spacer w ciągu dnia.
TY natomiast kup halter i dla własnego bezpieczeństwa prowadź Gomeza na halterze:
W domu też daj psu zajęcie – jeden posiłek w KONGU albo gryzak, drugi – pochowaj po kątach, pozawijaj w gazety albo wrzuć do pudełka wypełnionego pociętymi skrawkami papieru, niech sobie szuka, poluje i dopiero zje. Kto powiedział, że żarcie ma być w misce?
To go zmęczy i zapewni mu rozrywkę.
A w weekendy, kiedy mąż jest w domu, wybierzcie się na wspólne długie spacery połączone z zabawą i powtórką szkolenia.
I na koniec kilka przydatnych artykułów na temat relacji dziecko pies:
To takie podstawy, które zwykle pomagają. Pamiętaj też, że im więcej w Tobie energii, im szybciej się poruszasz i jesteś bardziej podekscytowana, tym pies się bardziej nakręca, bo Twoje emocje przenoszą się na niego. Im częściej zwracasz na niego uwagę – nawet negatywną, tym bardziej go nagradzasz. Spokój, opanowanie, danie psu zajęcia i wyciszenie go – a będzie dobrze.
Powodzenia.
Jest tutaj w mojej okolicy jedna Pani, która wyprowadza pieski na spacery ale mojego psiaka nie chce bo nie potrafi go utrzymać na smyczy Od dwoch dni nie zabieram psa na spacery z dzieckiem - nie mam ochoty się z nim szarpac. Dzis po poludniu wyszlam z Nim na siku i zobaczył swojego kumpla - myślalam ze porwie mnie ze smyczą... nic nie docierało do niego, nawet moj podniesiony glos ani jedzenie - istnial tylko ten pies!
Dziś położyłam dziecko na kocyku na dywanie i dalam kilka zabawek. Usiadlam obok i zawolalam psa - pozwolilam mu by polozyl sie na kocyku, pozwolilam zeby lizal malutką po nozkach i wąchał. Oczywiście uwaznie kontrolowalam sytuację - chcialam by poczul się jak czlonek rodziny. Przy okazaji wyglaskalam go i chwalilam "jaki dobry piesek, jaki śliczny, jaki mądry, dobry Gomez" (takie czułości ) Po jakims czasie mala zaczelam marudzic i chcialam ją zabrac ale Gomez... lapal mnie za rece i chcial bym sie zajmowala tylko nim.
Widzę, że znowu czeka nas ciezka praca, szczegolnie mnie bo męża wlasciwie caly czas nie ma...
Julka, nie przesadzaj z tym członkiem rodziny - pies to pies, nie człowiek, jeżeli zaczniesz traktować go jak człowieka on potraktuje Cię ja psa, ze wszystkimi tego konsekwencjami, w tym z porozumiewaniem się za pomocą zębów.... Pis to zwierzę stadne, ale nie w ludzkim znaczeniu słowa "rodzina".
Proszę Cię, naucz go spokojnego leżenia OBOK, a nie z Wami.
Na spacery halter.
A co do petsitterów, spróbuj skontaktować się z Magdą Łęczycką, ona bardzo fajnie dogaduje się z psami, poza wyprowadzaniem Gomeza może i pomoże Ci doprowadzić go do porządku?
Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 18-09-2010, 01:09
A propos spacerów - jak widzisz psa zanim Gomez na dobre się nim zainteresuje wydaj mu komendę siad: siedzącemu psu łatwiej przychodzi opanowanie emocji, zwraca uwagę na to co mówisz i na smaczki. Niech siedzi dopóki nie minie Was ten piesek: metoda ta działa na większość znanych mi psów i jest stosowana jako punkt wyjścia do nauki przechodzenia OBOK innych psów. Życzę powodzenia i mocno wierzę, że ułożycie pieska Gocha2606, jestem pod wrażeniem Twoich rad, masz na prawdę dużą wiedzę o psach.
Mój labrador: Malina (Pandora Herbu Bazyl)
Suczka urodziła się:
09.02.2010
Mój labrador: Tajga
Suczka urodziła się:
2010?
Dołączyła: 18 Maj 2010 Posty: 329 Skąd: Lublin
Wysłany: 18-09-2010, 08:40
Cytat:
A propos spacerów - jak widzisz psa zanim Gomez na dobre się nim zainteresuje wydaj mu komendę siad: siedzącemu psu łatwiej przychodzi opanowanie emocji, zwraca uwagę na to co mówisz i na smaczki. Niech siedzi dopóki nie minie Was ten piesek: metoda ta działa na większość znanych mi psów i jest stosowana jako punkt wyjścia do nauki przechodzenia OBOK innych psów
Popieram. U nas też był problem spacerów i zaczełyśmy od komendy siad i Malina potrafiła przesiedzieć czas kiedy miała chęc do porwania mnie za innym psem
Jeżeli pies ciągnie to należy stać nieruchomo, nie mówić do psa tylko czekać i jak zwolni smycz to dać mu jakis smakołyk.
Racja - z siadaniem to bardzo dobra sprawa, ale oczywiście komenda ZANIM Gomez się wkręci i zacznie szaleć na widok drugiego psa, bo kiedy będzie już bardzo pobudzony - po prostu nie będzie w stanie opanować emocji i wykonać komendy.
Będę nuuudna, ale kolejny filmik z nauki siadania przy przewodniku. Najpierw uczymy siadu przy nodze. Kiedy pies już siada za każdym razem, kiedy przewodnik staje - zmylamy psa i udajemy że stajemy, a kiedy ugina łapki, żeby siąść - przyspieszamy.
julka910, Gentle Leader ja używałem oryginalny, nie polskie wynalazki, które też posiadałem. Jest zupełnie inny, myślę, że pies nie czuje się w nim "taki skrępowany". Wiem, że dużo droższy, ale i tak początkowa cena była w granicach 100 zł i mocno spadła.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum