Mój labrador: Sabusia, Chilli, Krysia, Karol
Mój labrador: Lula, Matylda, Benio (CKCS)
Mój labrador: Nelusia (ESS)
Wiek: 42 Dołączyła: 02 Maj 2008 Posty: 2017 Skąd: Aleksandria
Wysłany: 21-09-2010, 11:08
witch napisał/a:
takie odnioslam wrazenie
Złe odniosłaś wrażenie
Mnie nie zależy byś mnie lubiła. Nie będę też pochwalać Twojego wyboru bo dużo ryzykujesz... Nie będę też przepraszać, głaskać i prosić bo to nie o to chodzi... Przedstawiłam Ci jakieś tam punkty, które powinnaś na spokojnie przemyśleć, a na które zareagowałaś bezsensownym atakiem Kilka osób podzieliło się własnymi doświadczeniami by uchronić Cię przed tym co sami przeżyli... To po to są te ciągłe dyskusje i po to wkoło wałkuje się ten temat...
Zrobisz co uważasz za słuszne... Przecież wiesz, że nikt Cię do niczego nie zmusi.
nie powiedzialam,ze Ty to napisalas.
Po prostu gdzie nie czytam,tam sie pojawia zawsze cos na ten temat i takie odnioslam wrazenie.
To usiądź i zastanów się dlaczego takie "coś" sie pojawia ? Dlaczego wszyscy o tym piszą, hodowcy, właściciele, weterynarze... To żadna nagonka, to tłumaczenie i nakreślanie problemu, a że ludzie reagują jak reagują, trudno. Jedni są nieświadomi, inni kupują psa bez rodowodu bo tańszy ( jak sie potem okazuje, pozornie tańszy), jeszcze ktoś bo to pies do kochana... a co? rodowodowych psów sie nie kocha ?
Bedziemy wałkować ten temat tak długo, aż bedzie on problemem. Bo jest to problem... Mogę pokazać Ci setki zdjęć suk właśnie z takich pseudohodowli, setki takich szczeniąt, chcesz to zobaczyć? Mną to wstrząsnęło okropnie
Proszę http://forum.labradory.or...p=167835#167835 - najnowszy "nabytek". Takich suk jest więcej... To może być przyszła matka twojego szczenięcia, za parę lat, kiedy już nie bedzie w stanie rodzić szczeniąt.
Wiek: 42 Dołączyła: 06 Maj 2010 Posty: 48 Skąd: Knurów
Wysłany: 21-09-2010, 15:22
Dziękuję bardzo napisia za stwierdzenie, iż nakręcam ten "chory" biznes. Tak jak nie wszystkich stać na markowe ciuchy, sprzęty itd., tak nie wszystkich będzie stać na rodowodowe psy.
Pierwszego psa kupiłam z rodowodem, był u mnie 16 dni i odszedł. Przyczyny konkretnej nie znam, gdyż nie pozwoliłam na wykonanie sekcji. Weterynarz podejrzewa przetrwały przewód tętniczy Botalla (PDA). Rodzice dobrze wyglądający, pełni energii itd. A tu nagle klops i pieska nie ma. Był to mój wymarzony pies. Serce bolało jak diabli. Ale postanowiliśmy spróbować kolejny raz. Tym razem z (jakto u was się mówi) pseudo hodowli, gdyż pieski nie posiadają rodowodu. Beryl to silny, zdrowy i wytrzymały pies. Chętny do nauki i zabawy. Nie żałuję, że nakręciłam ten "chory" biznes kupując go. Jest tego wart. Przynosi mi każdego dnia tyle radości i szczęścia, że gdybym mogła cofnąć czas to nie zmieniłabym tej decyzji.
Psy z rodowodem mają być lepsze? Zdrowsze? Ładniejsze? Niby czemu? Bo więcej kosztują?
Jestem pewna, że Beryl jest ładniejszy i mądrzejszy od niejednego psa z papierami. A ma być poniżany tylko dlatego, że nie jeździ na wystawy? Że nie zdobywa nagród?
Dla mnie ważniejsze jest to, że bardzo dobrze się rozumiemy, kochamy spacerować razem, bawić się, szaleć, być przy sobie w chwilach zmartwień, smutku i radości. Nie musi przybierać odpowiedniej pozy i mieć 100 medali, żebym była z niego dumna.
Pozdrawia Was nakręcająca "chory" biznes Riina i jej "pochodzący z przypadkowego krycia" Beryl.
_________________ Posiadanie psa jest jak tęcza.Szczenięta są radością na jednym jej końcu. Stare psy są skarbem na drugim. - Carolyn Alexander
A ma być poniżany tylko dlatego, że nie jeździ na wystawy? Że nie zdobywa nagród?
A powiedz dlaczego odwracasz kota ogonem? Czy ktoś na tym forum poniża psy bez rodowodu? Zarówno ja, jak i Papisia i wielu innych posiadamy psy bez rodowodu... pokaż mi proszę w którym miejscu zostały one oczernione, poniżone, gdzie zostało napisane że są gorsze, brzydsze, tańsze ?
Riina napisał/a:
Pierwszego psa kupiłam z rodowodem, był u mnie 16 dni i odszedł. Przyczyny konkretnej nie znam, gdyż nie pozwoliłam na wykonanie sekcji. Weterynarz podejrzewa przetrwały przewód tętniczy Botalla (PDA). Rodzice dobrze wyglądający, pełni energii itd. A tu nagle klops i pieska nie ma.
Po prostu miałaś pecha, współczuję Ci straty, jednak takie rzeczy zdarzają sie w najlepszej hodowli.
Riina napisał/a:
Tak jak nie wszystkich stać na markowe ciuchy, sprzęty itd., tak nie wszystkich będzie stać na rodowodowe psy.
No nie oszukujmy się, ale pies to luksus, utrzymanie dużego silnego psa sporo kosztuje, leczenie również... Jeśli nie stać Cie na zakup szczenięcia z dobrej hodowli, to będzie cie stać na opłacenie kosztownego leczenia psa z pseudohodowli ? To pozorna oszczędność.
witch, pies z rodowodem nie zawsze musi sporo kosztować. Można poszukać psa z rodowodem, ale z wadą np. umaszczenia, zgryzu.Takie psiaki są sporo tańsze, a bezpieczniej jednak kupować psa po rodzicach z wykonanymi badaniami. Ja tez przed zakupem Sary sporo czytałam i muszę ci powiedzieć, że wizja dysplazji tak mnie przestraszyła, że przestałam myśleć o psie bez rodowodu. Miałam świadomość, że 100% pewności zdrowia nie da mi nikt, ale jeśli można zmniejszyć zagrożenie, to czemu nie? Tym bardziej, że wiem, jak wygląda życie psa z dysplazją - mam po sąsiedzku labkę z tym problemem. Jest po operacji jednego stawu biodrowego, wciąż nad nią wisi wizja operacji drugiego.
I nikt tutaj nie potępia psów bez rodowodu, jednak trudno oczekiwać pochwał od tych, którzy na codzień zajmują sie szukaniem domów dla psów, których już nikt nie chce. A labradorów w schroniskiach przybywa w zastraszającyn tempie i nie są rozchwytywane, bo przecież każdy chce mieć takiego małego pluszaczka.... Nie ma innego wyjścia z sytuacji, tylko uświadamiać wszystkich, że w ten sposób przyczyniają się do produkcji kolejnych bezdomniaczków. Pewnie odpowiesz, że przecież kobieta, od której kupujesz psa nie trudni się rozmnażaniem na skalę przemysłową. Może i będziesz miała rację. Ale np. jej sąsiad popatrzy, policzy ile na tym można zarobić i rozpocznie tłuczenie kasy. Tak to działa niestety. Kłopoty ze sprzedażą szczeniąt nierodowodowych dałyby odwrotny rezultat. No, ale skoro jest popyt, to chętnych do zarobku nie zabraknie.....
Wiek: 42 Dołączyła: 06 Maj 2010 Posty: 48 Skąd: Knurów
Wysłany: 21-09-2010, 17:32
Bora,czytając forum można zauważyć, że właściciele psów bez papierów są traktowani z góry. Od razu są na straconej pozycji. To się da wyczytać między wierszami.
Nie uważam również, jakoby posiadanie psa było luksusem. Pomimo tego, że pracuje u nas tylko jedna osoba dajemy radę utrzymać Berylka. Nie je byle czego, jest w bardzo dobrym stanie i wzbudza zachwyt właścicieli labradorów (nawet rodowodowych) z naszej okolicy. A to czy potem zachoruje czy nie to już nie wie nikt. Równie dobrze posiadanie dziecka może być luksusem, bo przecież jego utrzymanie nie jest tanie. A i chore może się urodzić, lub później poważnie zachorować.
Posiadanie dziecka, posiadanie psa to największy skarb.
Kolejna sprawa: jeśli ktoś musi oddać psa z powodów zdrowotnych (bo np. urodzone dziecko ma alergię) to zrobi to wszystko jedno czy pies ma papiery czy nie. A jeśli komuś się pies znudzi to co? Odda takiego z rodowodem? Pewnie nie, bo szkoda wydanej kasy. I w tym właśnie momencie, biedne pieski, które nie miały wpływu na to kim są ich rodzice są poszkodowane, bo łatwiej je oddać. A to takie same żywe stworzenia są, takie samo prawo do szczęśliwego domu mają.
Hodowcy piesków z papierami nie zarabiają na tym? Sprzedając je za dwa razy więcej?
Od razu zaznaczam, że nie mam tu na myśli każdego przypadku.
Hodowca, a raczej pseudo hodowca, od którego mam Beryla na pewno nie należy do "producentów masowych" psów. To w tym miejscu należy rozróżnić "chory" biznes od sprzedaży piesków urodzonych i trzymanych w dobrych warunkach.
_________________ Posiadanie psa jest jak tęcza.Szczenięta są radością na jednym jej końcu. Stare psy są skarbem na drugim. - Carolyn Alexander
Bora,czytając forum można zauważyć, że właściciele psów bez papierów są traktowani z góry. Od razu są na straconej pozycji. To się da wyczytać między wierszami.
Mam sukę bez rodowodu, nie czuję sie gorzej traktowana na forum. I nie wiem co ty między tymi wierszami czytasz, ale ja niczego konkretnego tam nie znalazłam.
Riina napisał/a:
Równie dobrze posiadanie dziecka może być luksusem, bo przecież jego utrzymanie nie jest tanie. A i chore może się urodzić, lub później poważnie zachorować.
Posiadanie dziecka, posiadanie psa to największy skarb.
Nie porównujmy dziecka do psa, bo to porównanie wysoce nie na miejscu.
Riina napisał/a:
Kolejna sprawa: jeśli ktoś musi oddać psa z powodów zdrowotnych (bo np. urodzone dziecko ma alergię) to zrobi to wszystko jedno czy pies ma papiery czy nie. A jeśli komuś się pies znudzi to co? Odda takiego z rodowodem? Pewnie nie, bo szkoda wydanej kasy. I w tym właśnie momencie, biedne pieski, które nie miały wpływu na to kim są ich rodzice są poszkodowane, bo łatwiej je oddać. A to takie same żywe stworzenia są, takie samo prawo do szczęśliwego domu mają.
Na naszym forum często pojawiają się ogłoszenia o oddaniu/sprzedaży labradora - z różnych powodów. Nie ma tutaj reguły, oddawane są psy zarówno rodowodowe jak i bez rodowodu.
Riina napisał/a:
Hodowcy piesków z papierami nie zarabiają na tym? Sprzedając je za dwa razy więcej?
Poruszyłaś bardzo ważną kwestię. Nie mnie na ten temat odpowiadać, bo nie prowadzę hodowli, jednak pewnie zdziwisz się, ale hodowcy bardzo często dokładają do miotu niż na nim zarabiają. Na to jednak pytanie, najlepiej żeby wypowiedział się hodowca labradorów.
Riina napisał/a:
Hodowca, a raczej pseudo hodowca, od którego mam Beryla na pewno nie należy do "producentów masowych" psów. To w tym miejscu należy rozróżnić "chory" biznes od sprzedaży piesków urodzonych i trzymanych w dobrych warunkach.
Dobra,w skrocie raz jeszcze-moim zdaniem,jesli zna sie czlowieka,ktory ma te psiaki,wie sie,ze nie jest to psia fabryka i generalnie wszystko jest ok to ja i tak bym wziela.
Kilkoro moich znajomych tak zrobilo,rodzice przebadani,czesto rodowodowi i szczeniaki zdrowe.Ale powtarzam-tego czlowieka trzeba znac,nie od dzis.
Nie chce byc znowu zle zrozumiana.
A racje Riinie przyznaje,ze mile widzianym to jest sie tu trudno poczuc,ale mi tez nie chodzi o to,zeby byc lubianym na forum.Nie bede odiosywac na poprzednie posty,bo uwazam ze nie jest to konieczne-nikomu nic nie bede udowadniac.
Co do mojej suki-sprawdzilam troche doglebniej pania od ktorej mialam ja kupic i niestety wiesci nie sa optymistyczne.Zapalila mi sie czerwona lampka w glowie i z bolem serca zdecydowalam,ze nie wezme jej.
Tylko co tej babie mam powiedziec??????
Najnowszymi wiesciami nie moge i nie chce sie jeszcze dzielic,ale ..;)
Wiek: 42 Dołączyła: 06 Maj 2010 Posty: 48 Skąd: Knurów
Wysłany: 22-09-2010, 14:07
Bora,
hodowca, od którego pochodzi Beryl jest sprawdzony. Pominę fakt, iż jest z mojej okolicy. Kolejna rzecz to taka, że suka nie rodzi co chwilę młodych. Przed berylem ostatni jej miot miał miejsce rok wcześniej (a może i więcej). Zaraz po narodzinach młodych można było je "rezerwować" (chociaż głupio to brzmi). Od momentu rezerwacji pieska można było odwiedzać w każdej chwili, obserwować jego rozwój. Telefonicznie zostałam informowana o kolejnych szczepieniach i stanie zdrowia pieska. Rodzice miotu obecni przy socjalizacji malucha. Szczeniaki miały kontakt z dziećmi oraz innymi psami. Pomijam fakt, iż zostałam wypytana o warunki w jakich będzie mieszkał pupil. Sprawdzono stan mojej wiedzy na temat wymagań labradorów. Standardowo otrzymaliśmy wyprawkę (karma, zabawka, kawałek szmatki przesiąkniętej zapachem matki i rodzeństwa itp). Po pierwszej nocy miałam telefon z zapytaniem jak piesek się zachowywał. Kontakt z hodowcą mam do tej pory. Nawet byliśmy na odwiedzinach.
Tak więc z czystym sumieniem mogę stwierdzić, iż jestem pewna za tego "pseudo hodowcę".
PS. zarówno posiadanie dziecka jak i posiadanie psa jest dużą odpowiedzialnością i wiąże się z kosztami. Także w pewnych kwestiach można porównać te dwie sprawy.
_________________ Posiadanie psa jest jak tęcza.Szczenięta są radością na jednym jej końcu. Stare psy są skarbem na drugim. - Carolyn Alexander
Bora,
hodowca, od którego pochodzi Beryl jest sprawdzony. Pominę fakt, iż jest z mojej okolicy. Kolejna rzecz to taka, że suka nie rodzi co chwilę młodych.
Tylko skąd masz pewność że matka i ojciec nie są ze sobą blisko spokrewnieni? Matka rodowodu nie ma, może ten pies jest jej ojcem? Może u przodków występowały ciężko choroby, agresja, lękliwość ? Wiesz to? Nie, bo nie masz wglądu do rodowodu. Jedna wielka niespodzianka.
Cytat:
Przed berylem ostatni jej miot miał miejsce rok wcześniej (a może i więcej).
Ale to żaden wyczyn. Suki nie wolno kryć cieczka w cieczkę.
Riina napisał/a:
PS. zarówno posiadanie dziecka jak i posiadanie psa jest dużą odpowiedzialnością i wiąże się z kosztami. Także w pewnych kwestiach można porównać te dwie sprawy.
Zgoda, ale takie porównania są niebezpieczne, prowadzą potem do dziwnych wniosków i sformułowań.
Riina napisał/a:
Tak więc z czystym sumieniem mogę stwierdzić, iż jestem pewna za tego "pseudo hodowcę".
A jak pojawią się problemy ? Nie przestanie odbierać od Ciebie telefonów ?
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 22-09-2010, 14:38
A ja Wam powiem tylko tyle.
Podoba Wam sie ta suka? Ładny lab nie?
Miałam wiele propozycji krycia, bo taka piękna labradorka, radosna, a jaka mądra, jak ona bardzo kocha piłkę - mówili obcy ludzie, mówili wiele wspaniałych rzeczy. Mogłam ją rozmnożyć, a przy moim dbaniu o psy, miłości do nich - szczeniaki miałyby jak w raju. Nie sprzedałabym ich na giełdzie. Na pewno też nie oddałabym byle komu.
Na pewno bym je zaszczepiła i odrobaczyła itd.
Byłabym takim hodowcą, o jakim piszecie - niezrzeszonym, ale porządnym - w oczach kupujących moje szczeniaki.
Ale wiecie co? Ta suka ze zdjęć miała ciężkie atopowe zapalenie skóry - nie widać po o nią dbałam. Ta suka już w szczenięctwie wykazywała agresję zasobową. Musiałam z nią pracować prawie rok, żeby ją z tego wyciągnąć. Ta sama suka została uśpiona w wieku prawie 2,5 roku z powodu napadów agresji, atakowała ludzi - zarówno domowników jak i obych, zwierzęta, atakowała nawet ściany i martwe przedmioty. I nie można było tego przewidzieć - miała napady. To już nie była agresja zasobowa. Ona miała przewidzenia, omamy, ataki choroby podczas których była agresywna niczym wściekły wilk. Diagnoza - guz mózgu albo choroba psychiczna.
Co jeszcze dziwne - wygladała pięknie, jak lab, a była córką goldenki i nieznanego ojca.
Chcielibyście, żebym ją rozmnożyła i sprzedała Wam po niej szczenięta? Chcielibyście, żeby przekazała im alergię, skłonność do agresji zasobowej, lub to, przez co została uśpiona? Albo żeby się okazało, że szczenięta po niej będą miały długi włos albo stojące uszy?
Chcielibyście, abym tak Was skrzywdziła? Na pewno byłabym dla Was miła, na pewno wynieślibyście ode mnie dobre wrażenie, bo u mnie i miłość do psów i jakaś tam wiedza, na pewno większa niż u zwykłego laika.
Wiek: 42 Dołączyła: 06 Maj 2010 Posty: 48 Skąd: Knurów
Wysłany: 22-09-2010, 15:38
Z pewnych względów nie mogę ujawnić wszystkich szczegółów. Ale jestem pewna, że rodzice Beryla nie są spokrewnieni. Pełnią służbę w pewnej instytucji, gdzie brak jest możliwości wzięcia spokrewnionych psów. Kolejna rzecz jest taka, że pochodzą z rożnych krańców Polski. Z uwagi na fakt ich pracy prowadzona jest im dokładna kartoteka medyczna. Byłam pewna co do hodowcy, nadal jestem. Co nie oznacza, że inni postępują tak samo. Nie można generalizować. Nie wszyscy "pseudo hodowcy" mają chęć wyłącznie zysku.
Nie mam zamiaru nikogo tutaj przekonywać. Wyraziłam swoje zdanie, przytoczyłam moją historię.
Jestem osobą rozsądną. A śmierć poprzedniego pieska wiele mnie nauczyła, więc hodowca został dokładnie przeze mnie prześwietlony. I odważę się nawet na stwierdzenie, że bardziej dba o swoje psy, o szczeniaki i przywiązuje większą uwagę do przyszłości szczeniąt i zadowolenia przyszłych właścicieli, aniżeli "hodowca" od którego pochodził pierwszy mój piesek.
To tyle w tym temacie z mojej strony. Życzę wszystkim przyszłym posiadaczom psów powodzenia w wyborze. Oby, wszystko jedno skąd pieska będą mieć, byli z niego zadowoleni i cieszyli się przez wiele lat jego zdrowiem. Żeby czerpali przyjemność z posiadania go, a one niech odwdzięczą się wiernością i przywiązaniem.
_________________ Posiadanie psa jest jak tęcza.Szczenięta są radością na jednym jej końcu. Stare psy są skarbem na drugim. - Carolyn Alexander
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 22-09-2010, 15:50
Riina napisał/a:
że rodzice Beryla nie są spokrewnieni
to kwestia nie tylko rodziców ale i dziadków, pradziadków - tego też jesteś taka pewna?
Riina napisał/a:
Pełnią służbę w pewnej instytucji, gdzie brak jest możliwości wzięcia spokrewnionych psów.
bo?
Riina napisał/a:
Kolejna rzecz jest taka, że pochodzą z rożnych krańców Polski.
Teyla mieszka we Wrocławiu, jej brat w Ustroniu Morskim. Jeśli jej szczenię zostanie kupione przez ludzi z Katowic, a jego przez ludzi z Gdańska, i ich dzieci zostaną ze sobą rozmnożone?
Akurat tu nie masz żadnej pewności.
Moja poprzednia została wzięta ze Świdnicy, mieszkała we Wrocławiu, a jej siostra mieszka do dziś w Warszwie.
Riina napisał/a:
Z uwagi na fakt ich pracy prowadzona jest im dokładna kartoteka medyczna
Ale nie ich rodziców, czy dziadków....
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 21-10-2010, 13:09
Witam
Kiedy zdecydowałam się na kupno Ramzeska to wiedziałam,że będzie to pies z metryczką,nie dla tytułów,wystaw tylko ze względu na to,by mój labek był labkiem. Wiele się słyszy o pseudo-hodowlach,jak są biedne sunie wykorzystywane na zarobek dla swoich właścicieli,że co chwilę ciąża i porody,kiedy się tak wgłębiłam w tego typu tematy,to powiedziałam sobie,że nie dam zarobić takim ludziom,zależało mi na tym,by rodzice mojego psa byli przebadani w kierunku chorób genetycznych (choć wiadomo,że dysplazja na przykład może dotknąć psa,pomimo ze jego rodzice byli od niej wolni),by widzieć warunki w jakich zwierzęta przebywają,czy są zadbane,czy mają książeczki zdrowia.Ramzesa mam z hodowli i nie żałuję,warunki miał dobre,był czysty i zadbany,miał książeczkę i metryczkę,widziałam jego mamcię,śliczna sunia,przyjazna zadbana i figlarna,właściciel fajny facet,wytłumaczył co i jak,doradził jak powinna wyglądać opieka nad nim,pierwsze co zapytał to co wiem o tej rasie,czy wiem jakie to są pieski,że mają niespożyte pokłady energii,wiele mi pomógł i doradził,więc jestem zadowolona z podejścia hodowcy do tego,że udzielił takich informacji,nie mówiąc już o tym jaka jestem zadowolona z mojego rozbrykanego labka .Myślę,że każdy powinien się kierować zdrowym rozsądkiem i wybiegać w przyszłość przy kupnie psa,każdy ma prawo wybierać pomiędzy rodowodowym,a bez papierów tylko przy takim wyborze trzeba być czujnym w stosunku do hodowcy (ile wie o rasie,jakie zwierzaki mają warunki,czy zapewniona była suczce i jej szczeniakom należyta opieka),ale każdy ma swój rozum i powinien się do niego odwoływać,pozdrawiam
może tu jest odpowiednie miejsce by zapytać... jak już kiedyś wspominałam, moje psy są bez papierów. Loganowi robiliśmy zdjęcie rtg bioder - jest ok, teraz strach o zdrowie Shira...
jak poszliśmy z Loganem, to lekarz stwierdził, że najlepiej jak skonczy 15 miesięcy (bo konczy się intensywnie rozwijać, rosnąć) jednak uparliśmy się i zrobiliśmy mu wcześniej (2 miesiące po tym jak go zabraliśmy, czyli dokładnie miał rok), bo uznaliśmy, że jezeli miałby mieć dysplazję, to z pewnością byłoby już widać jakieś oznaki, a nie chcieliśmy, by w wieku 15 miesięcy okaząło się, że jest problem i mogliśmy badanie zrobić jednak wcześniej...
Shiro ma 4 miesiące - powiedzcie mi, kiedy najlepiej zrobić prześwietlenie?
i jeszcze jedna kwestia - jak dowiadywaliśmy się o koszty tego badania i sposób w jaki jest pies usypiany, to jeden wet powiedział nam że to normalna narkoza, po której wybudzanie trwa ok 24h (o ile dobrze pamiętam, było to kilka miesięcy temu, może coś mieszam;p), poszliśmy do drugiego, który nam zaproponował inną - podano narkozę, zrobiono zdjęcie i od razu wybudzono go - zdecydowaliśmy się na tą 2, niby mniej inwazyjną, która nie obciąża tak bardzo wątroby itd itp. powiedzcie mi, czy to rzeczywiscie prawda? czy zdecydowanie lepiej skorzystac z tej 2 "szybszej" niż z tej 1 "tradycyjnej"? pytam, bo różnica w cenie znaczna jednak jezeli ta 2 rzeczywiscie jest bardziej szkodliwa, niebezpieczna, to może dołożyc kasy i zrobic tą 1, dla bezpieczenstwa...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum