No można powiedzieć, że się wykluło... kolejna diagnoza:/ Mam już trzy diagnozy i każda inna A przez to wszystko kompletny mętlik w głowie... Nie wiem czy wierzyć w słowa specjalisty, które podpadają mi trochę ze względu na sprzeczne informacje (specjalista mówił, że pies w ogóle nie widzi na to oko - a widzi) czy w słowa zwykłego lekarza- nie specjalisty, który przynajmniej zbadał mu to oko a nie po trzech sekundach stwierdził, że to katarakta.
Cały czas obserwuję Puzaka, zwracam uwagę na każde jakieś potknięcie, przewrócenie się, spojrzenie czy - przepraszam za wyrażenie - przysłowiowe pierdnięcie. Kompletnie nic się w jego zachowaniu nie zmieniło. Biega za kijaszkiem jak biegał wcześniej, zauważa jakieś paprochy na ziemi na dworze czy w domu, wodzi za palcem przy zasłoniętym oku zdrowym, no po prostu widzi!!! Ale dalej jeździmy po weterynarzach, tylko staramy się to jakoś trochę rozkładać w czasie.
Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 06-10-2010, 15:43
Ketini, to niezbyt fajnie, najgorsza niepewnosc. Trzymam kciuki, zeby sie sytuacja w koncu wyjasnila, ale skoro domowe sposoby pokazuja, ze Puzon widzi na to oczko to chyba nie jest tak zle...
Byliśmy wczoraj znowu u weta, innego. Powtórzyła się jedna z wcześniejszych diagnoz... niestety ta z Wrocławia, czyli katarakta... Cholera jestem załamana... Jak mój siedmiomiesięczny pies może tracić wzrok?? Najgorsze jest to, że mieszkamy jeszcze na takim zadupiu, że wszędzie daleko. Totalna załamka... jak się pozbieram będę kombinować dalej...
Ketini, bardzo mi przykro, że Puzonek ma katarakte. Wiem, że jedynym sposobem leczenia jest operacujne wszczepienie soczewki. Kurcze czy to tylko ja mam wrażenie, że teraz młode labusie coraz czesciej chorują?
Mój labrador: Pola
Suczka urodziła się:
27.03.2010
Pomogła: 2 razy Wiek: 37 Dołączyła: 17 Maj 2010 Posty: 5230 Skąd: Pabianice
Wysłany: 26-10-2010, 13:14
mibec napisał/a:
Ketini, bardzo mi przykro.... a co zaproponowal lekarz?
jkasia napisał/a:
Kurcze czy to tylko ja mam wrażenie, że teraz młode labusie coraz czesciej chorują?
nie tylko labusie; wszyscy - ludzie i zwierzeta. To chyba koszty rozwoju cywilizacji ...
narazie przepisał Quinax - to niby trochę spowalnia rozwój katarakty
z tego co czytałam, to rozpuszcza białko(??) czy coś innego
a na przyszłość tak jak pisała jkasia - przeszczepienie soczewki
tak czy siak, dalej nie mogę w to uwierzyć:( ale mimo wszystko cieszę się, że JEST z nami
Trzymaj się dzielnie. Ja z doświadczenia odradzam Wrocław, bo odwlekał operację oka mojego malucha przez pół roku pod roznymi pretekstami, a potem powiedzial, ze nie ma czasu i ze nie zrobi tej operacji. Wiec wycieczka zaczela sie od nowa, tyle ze do Warszawy (do doktora Garncarza). Amiemu zoperowalam jedno okno-teraz dochodzi do siebie i w koncu jest szczesliwy (na poczatku zycia widzial, potem jak mial 5 miesiecy to przestal, uderzal sie o przedmioty itd i teraz w koncu widzi).
Rozumiem Twoja troskę-W RAZIE gdyby coś się dzialo, warto zrobić chociaż jedno oko-psu nie odejmuje to radosci wrecz cieszy ze w ogole widzi, a wlasciciel cieszy sie, ze pies widzi.
Trzymaj się dzielnie. Ja z doświadczenia odradzam Wrocław, bo odwlekał operację oka mojego malucha przez pół roku pod roznymi pretekstami, a potem powiedzial, ze nie ma czasu i ze nie zrobi tej operacji. Wiec wycieczka zaczela sie od nowa, tyle ze do Warszawy (do doktora Garncarza). Amiemu zoperowalam jedno okno-teraz dochodzi do siebie i w koncu jest szczesliwy (na poczatku zycia widzial, potem jak mial 5 miesiecy to przestal, uderzal sie o przedmioty itd i teraz w koncu widzi).
Rozumiem Twoja troskę-W RAZIE gdyby coś się dzialo, warto zrobić chociaż jedno oko-psu nie odejmuje to radosci wrecz cieszy ze w ogole widzi, a wlasciciel cieszy sie, ze pies widzi.
Duzo mizianek dla psiaka
właśnie ja też z wizyty we Wrocku zadowolona nie jestem, o czym pisałam już wcześniej, ale kurcze jedyna diagnoza, która się powtarza. Tak na marginesie czytałam opinie na temat weta z wroca... No i mamy tak średnio pół na pół: polowa "pacjentów" zadowolona, połowa psioczy na gościa...
Limonka a co Twój pies miał z oczkami??
jkasia napisał/a:
U nas w Lublinie też jest bardzo dobry okulista ale to chyba bardzo daleko
no trochę daleko... myślałam też jeszcze o tej Warszawie, ale to też kurcze kawał drogi...
Będziemy próbować dalej w naszych okolicach... Może chociaż nasze położenie geograficzne (pobliże zarówno Czech jak i Niemiec) coś pomoże... Słyszałam o klinice w Czechach z okulistyką, ale nie znam żadnych opinii na ten temat. Muszę przeprowadzić konkretny wywiad na ten temat. Do tej pory łudziłam się że to ta soczewka przestawiona, a teraz... Chociaż kto wie... Tak czy inaczej będziemy szukać dalej i walczyć o naszego wariata Musimy, przecież wszyscy tak go kochamy....
Ketini, trzymajcie sie, bedzie dobrze. W najgorszym wypadku jeśli Puzonik miałby nie widzieć na jedno oko to dla niego nie bedzie to miało wiekszego znaczenia (kiedys oglądałąm na animal planet film w którym był niewidomy pies). Trzmamy kciuki aby na drugie nie weszło to paskudztwo. Wymiziajcie Puzonka za uszkiem
Mój ma zaćmę młodzieńczą (swoją drogą kolejna przeprawa czeka mnie z hodowlą w tej sprawie...).
My też jechaliśmy do Wrocławia (oczywiście nie twierdzę, że to zły lekarz, tylko takich rzeczy jak opisałam wyżej się nie robi, jak na weterynarza i w dodatku takiej ligi ; / ) 300km, potem do Warszawy i mimo ze to daleko-to uważam że Garncarz to lekarz z powołania-znając moją sytuację finansową nic sobie nie liczy za co półroczne wizyty kontrolne, a Kiełowicz ściągał za co się da.
Nam Wrocław powiedział, że to sprawa raczej pourazowa ale może też być genetyczna, u nas stwierdzili, że genetyczna. Fakt, nie mamy dla Puzona rodowodu, ale jego rodzice nie mają żadnej wady wzroku...
Limonka a powiedz mi proszę, w jakim czasie robiłaś Amiemu operację, albo jeżeli się orientujesz, kiedy najlepiej jest ją zrobić?? Czy po operacji pies odzyska 100% wzroku, czy będzie po prostu lepiej widział niż przed nią, ale nie będzie to taka zdolność jak na samym początku?? Jakie są szanse powodzenia - lub niepowodzenia - i koszty takiej operacji??
Przepraszam, że Cię tak zamęczam pytaniami, ale w necie do tej pory znalazłam tylko krótkie opisy katarakty u młodych psów i żadnych konkretów, a Ty wiesz z doświadczenia...
My za miesiąc mamy jeszcze iść do kontroli. Fakt, że mieliśmy też jechać do Wrocka do kontroli, ale jakoś niekoniecznie chcę tam wracać...
[ Dodano: Sro 27 Paź, 2010 ]
aha a w ogóle to pytanie podstawowe: czy obie mówimy o operacji przeszczepienia soczewki??
Z tego co wiem, to jedyny sposób na kataraktę, ale mogę się mylić...
To nie jest wyznacznikiem niczego niestety może dziadkowie mięli? pradziadkowie?
Wiem, że to żaden wyznacznik... i przyznam szczerze, wcześniej nie przypuszczałam, że rodowód jest tak ważny. Kiedyś myślałam, że to tylko papierek, który potrzebny jest dla wystawców, a potem trafiłam tutaj i okazało się, że to ni tak do końca...
Ale z drugiej strony, spotkałam ludzi, który mają psy z niemalże nieziemskim pochodzeniem, po championach a psy i tak są chore... Więc to też żaden wyznacznik...
Tak czy siak dla mnie rodowód już teraz nie jest ważny. Pewnie gdybym wiedziała to wszystko o rodowodzie wcześniej, postąpiłabym inaczej. Teraz nie ma to najmniejszego znaczenia. Puzona będę kochac bez względu na to, czy będzie psem rodowodowym, czy psem "w typie"... Teraz ważne jest dla mnie tylko to, by był z nami i by był szczęśliwy z nami... To czy będzie widział na jedno czy dwoje oczu ma mniejsze znaczenie. Ale zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby był zdrowy...
A Wam wszystkim bardzo dziękuję za wsparcie i zrozumienie, to naprawdę bardzo dla mnie ważne.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum