Wysłany: 13-11-2010, 11:50 Szafir - biszkopcik znalazł swój dom
Znalazłam na stronie schroniska :
Labrador w wieku około 3 lat.
Przywieziony w październiku 2009 roku z Nowej Wsi. Bardzo miły ale trochę nieufny wobec obcych.
Schronisko to jest likwidowane i pieski muszą jak najszybciej znaleźć dom bo nie ma gdzie ich umieścić
postaram się tam w końcu zajechać to dowiem się czegoś więcej o tym biedaku
[ Dodano: Sob 13 Lis, 2010 ]
nie wiem czy już o tym akurat labku coś było ale rozmawiałam z panią ze schroniska przez tel umówiłam się na jutro na odwiedziny
biszkopcik bardzo źle znosi pobyt w schronisku jest przelękniony ale zabrany na zewnątrz ozywa i jest bardzo posłuszny i kochany DT nie wchodzi w grę więc tylko DS
te jego oczy aż wołają o miłość
_________________ Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać.
Ostatnio zmieniony przez Ryniu 10-10-2011, 21:19, w całości zmieniany 4 razy
mlena, może najpierw tam zadzwoń czy jeszcze jest ...
bo na 100% psinek miał już temat na info - tylko nie pamiętam jak się zakończył
tyle jest bid że trudno spamiętać
mlena, może najpierw tam zadzwoń czy jeszcze jest ...
bo na 100% psinek miał już temat na info - tylko nie pamiętam jak się zakończył
tyle jest bid że trudno spamiętać
właśnie jest rozmawiałam już przez tel i umówiłam się na odwiedziny , było info na innym forum ale dotąd zero zainteresowania nim
_________________ Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać.
Mój labrador: Salsa (Cactus Juice Saussurea)
Suczka urodziła się:
8.09.2012
Pomogła: 2 razy Wiek: 36 Dołączyła: 01 Cze 2010 Posty: 358 Skąd: Warszawa
Wysłany: 14-11-2010, 11:24
Kochany...sama bym go wzięła ale sama jestem prywatnym domem tymczasowym dla dwóch a niedługo trzech kotów. Do czego dochodzi mój labrador a wszystko w dwupokojowym mieszkaniu. Może kiedyś mogłabym zostać DT dla labków. Ludzie są straszni. Aż serce mi się kraja kiedy tak patrzę na cierpienie naszych braci.
Piesek jest PIĘKNY!!! W typie labradora .
Na początku nieufny ale po przekupieniu smaczkami i kością wapniową podszedł z otwartym serduchem
Niestety dzisiaj nie pozwolono go zabrać na spacer i Pan który się nim opiekuje umówił się ze mną za tydzień na sobotę wtedy zobaczymy jak się zachowuje na zewnątrz , opiekun twierdzi ,ze pies po wyjściu z kojca zmienia się całkowicie w kojcu nieufny zestresowany widać ,ze źle to znosi biedaczek a siedzi tam już rok na zewnątrz ponoć łagodnieje i jest szczęśliwy ale buntuje się przy zapinaniu smyczy jest nie nauczony w jednym boksie nie toleruje innego psa z suką podobno lepiej ale nie wiadomo jakby reagował na psa na wolności bo tak samo zmienia się jego stosunek do ludzi
Patrzy takimi ufnymi oczami jak odchodziłam to mi serce pękało tak patrzył za mną
Tak jak wspomniałam w grę wchodzi tylko dom stały mam nadzieję ,ze uda się go stamtąd wyciągnąć było nim zainteresowanie na jakimś forum ale dawno już urwał się kontakt tych ludzi ze schroniskiem nie odbierają tel i żadnych informacji mam nadzieję ,ze tutaj uda się coś wskórać poniżej zamieszczam zdjęcia niestety dziś tylko zza krat
[ Dodano: Nie 14 Lis, 2010 ]
_________________ Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać.
Palinka wchodzi w grę zabranie na spacer i karma tez by mu się przydała pewnie lepsza bo jest wygłodzony jak mu dałam smaczki i kość to omal mi ręki nie zjadł razem z resztą tak się rzucił na to
mnie właśnie niepokoi to ,ze nie chcą psa na DT oddać a muszą się psów do końca grudnia pozbyć !!!
Chyba ,ze ich jakoś przekonamy już dziś mówiłam ,ze ten pies nie powinien być w kojcu i na pewno byłoby mu lepiej w DT ale oni nie chcą żeby się znów do kogoś na chwilę przywiązywał tyle ,że jak go gdzieś za miesiąc przewiozą do innego schronu to będzie przecież to samo !
Palinka może Ty masz większą siłę perswazji ? albo chciałabyś się przejechać tam razem ze mną do niego . daj znać
_________________ Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać.
No tak się domyśliłam, że o to chodzi z tym DS... Ale przecież wiadomo, że osoba, która decyduje się stworzyć DT dla psiaka, to będzie go trzymać u siebie tak długo, aż znajdzie odpowiedniego właściciela... A przynajmniej pies ma jakieś szanse na normalne życie...
Postaram się tam wpaść w tygodniu, chociaż pogadać z psiakiem W sobotę mogę się wybrać z Tobą jak najbardziej, choć wątpię w mój dar przekonywania Też mam psa problemowego, trochę się już nauczyłam i może się przydam
[ Dodano: Czw 18 Lis, 2010 ]
Niestety nie wybrałam się jeszcze się do Biszkopta Mam rekonwalescenta po kastracji, który ciągle liże ranę i boję się go zostawić samego. Dzisiaj miałam chwilkę, więc zadzwoniłam do schroniska, rozmawiałam dość długo z panią i co tu powiedzieć.
Po pierwsze pani podchodzi bardzo sceptycznie do sprawy. Głównie z tego względu, że było już wiele ludzi u Biszkopta, robili masę zdjęć, narobili nadziei, ale nic z tego nie wyszło i nikt się nawet potem nie odezwał. Pani już chyba nie wierzy, że możemy pomóc
Piesek jest podobno bardzo kochany, wrażliwy, dużo czasu zajęło im pozyskanie jego zaufania, ale z czasem bardzo się przywiązał do opiekunów. Są oznaki wylęknienia, niewykluczone, że był bity Pies jest łagodny, problemy z dogadywaniem się z innymi psami wynikają więc zapewne z lęku. Co może być mylnie odbierane przez odwiedzających... Pani naprawdę dziwi się, że do tej pory nikt go nie pokochał
Ja jestem w stałym kontakcie ze szkoleniowcem z Wesołej Łapki, myślę, że pani Dorota by pomogła. Pozytywne szkolenie może zdziałać cuda!
Podobno, gdy go przywieziono był normalnym, pogodnym psiakiem, w schronisku zmienił się nie do poznania... On tam naprawdę nie może dłużej być
Wspólnie doszłyśmy do wniosku, żebym dzisiaj nie przyjeżdżała, a żebym się wybrała razem z Tobą mlena w sobotę. Może uda się wyjść z nim na spacer. Chodzi o to, żeby się za bardzo nie przyzwyczaił, że ciągle ktoś do niego przychodzi. On się naprawdę bardzo przywiązuje.
Jeśli chodzi o DT, to pani się wahała, ale ja myślę, że oni by się w końcu zgodzili. Tylko ja sama mam u siebie samca, który nie radzi sobie z innymi psami (mylnie odczytuje sygnały wysyłane przez psy ) i nie wiem czy się dogadają. A z pewnością zajmie to wiele czasu. Którego szkoda, bo zima tuz tuż
mlena, czy sobotnie spotkanie po 14 jest aktualne? Ja już na dzisiaj zaopatrzyłam się w smakole , mam obróżkę dla Biszkopta, smycz i zabawki. Postaram się załatwić chociaż kilku kg worek karmy, bo przez poniedziałkowy zabieg też krucho u mnie z kasą.
mlena, czy sobotnie spotkanie po 14 jest aktualne? Ja już na dzisiaj zaopatrzyłam się w smakole , mam obróżkę dla Biszkopta, smycz i zabawki. Postaram się załatwić chociaż kilku kg worek karmy, bo przez poniedziałkowy zabieg też krucho u mnie z kasą.
Palinka oczywiście ,ze idę do Biszkopta spotkajmy się pod schroniskiem ok 14
Ja tez coś biorę dla niego on strasznie sie cieszył na smaczki i kość
Zamierzam go odwiedzać systematycznie nie zostawię go tam samego na pewno!
Ja tez z tą kobietą rozmawiałam i wiem ,że jest sceptycznie nastawiona do DT ale mam nadzieję ,ze zmieni podejście bo szkoda tego pięknego pieska
Co do szkolenia w wesołej łapce to może uda się załatwić po jakiejś symbolicznej kwocie to szkolenie co?
Moze to tez zmotywuje kogoś do przygarnięcia Biszkopta bo on na pewno będzie potrzebował długiej socjalizacji po tym pobycie sama zobaczysz jak on się zachowuje na dzień dobry , mam nadzieję ,ze mnie pozna jak przyjdziemy
_________________ Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać.
pójdę muszę wyjść z domu chociaż na chwilę bo zwariuję całkowicie chodzę już jak zombi
jutro mój L. ma wolne to zajmie się wszystkim w domu a wetka do południama dzwonić z kolejnymi wynikami więc nie ma problemu
[ Dodano: Sob 20 Lis, 2010 ]
Byłyśmy dzisiaj z Palinką u Biszkopta zabrałyśmy go na spacer obserwacja psa na spacerze
ogromna kupa radości ten pies tak lgnie do człowieka ,że chwyta za serce , skacze z radości ale ładnie reaguje na komendę siad na smyczy wcale tak bardzo nie ciągnął niestety miał kolczatkę ale ciocia Palinka zafundowała mu zwykłą obróżkę i kolczatka wyleciała z jego szyi miejmy nadzieję na zawsze
Bardzo chciał się bawić szalał z zabawką od razu wiedział co to takiego , pozwolił ją sobie zabrać , nadstawiał brzuchol do miziania
Obok przechodził pies reakcja była bardzo dobra był skupiony na nas i kolega go w ogóle nie interesował , to samo z bawiącym się nieopodal dzieckiem
dopieściłyśmy go smaczkami , kurzymi łapkami i zostawiliśmy kości
pies ma biegunkę , jest bardzo chudy widoczne żebra
Piesek jest na pewno mixem labka , zachowanie typowego labka z wyglądu inne uszy ma dłuższą szyję w ogóle jest wielki ale przez swoje wychudzenie ta sylwetka się optycznie wydłuża myślę ,ze jakby nabrał masy to wyglądałby jak typowy lab poza uszkami które delikatnie sterczą
Pies strasznie spragniony kontaktu z człowiekiem był taki szczęśliwy na spacerku niestety gdy trzeba było już wracać pod siatką schroniska już zaczął się jeżyć i obszczekiwać schroniskowe psy
Biedulek na prawdę mam nadzieję ,ze uda się go stamtąd wyciągnąć to łagodny wesoły piesek
nie wiem czy niczego nie pominęłam to może jeszcze Palinka coś dopisze
_________________ Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać.
Psina jest naprawdę kochana. Przywitał nas radośnie merdającym ogonem, lizaniem po twarzy i oczywiście skakaniem Mnie już na przykład kupił Serce mi pęka, że musi siedzieć w tym kojcu... Ciągle widzę te jego smutne oczyska, gdy musiał tam wrócić
To nie jest miejsce dla niego Inne psy szczekają, on tylko stoi spokojnie i patrzy Widać, że jest bardzo zagubiony... Ma charakter labradora, potrzebuje człowieka, tymczasem jest sam i w tej sytuacji labradorem być się nie da...
Bardzo mnie zaskoczyło jego zachowanie na spacerze, ale pozytywnie. Na początku był trochę dziki, ale gdy oddaliłyśmy się od schroniska, bardzo się uspokoił. Nie wiedział co wybrać: wąchać, obserwować, dać się głaskać, jeść smakole... Tyle tego wszystkiego naraz
Jest przeraźliwie chudy, na moje oko waży trochę ponad 20 kg
Tak bym chciała, żeby znalazł domek, chociaż tymczasowy. Ja go wziąć nie mogę, nie tylko ze względu na Morisa, który mnie potwornie obszczekał po powrocie i latał po całym domu, święcie przekonany, że gdzieś musi być pies... Ale głównie przez resztę rodziny, której niestety los Biszkopta jest obojętny
Mój labrador: Pola
Suczka urodziła się:
27.03.2010
Pomogła: 2 razy Wiek: 37 Dołączyła: 17 Maj 2010 Posty: 5230 Skąd: Pabianice
Wysłany: 20-11-2010, 19:18
Dziewczyny jak to dobrze, że on chciaż ma was Naprawdę wybawieniem byłby na niego chociaż ten DT. Przytył by trochę no i biegunka też jest do opanowania... ehh trzymam kciuki
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum