Palinka, przeczytalam cala historie i bardzo sie ciesze,za sunia miala tyle szczescia ze stanelas na jej drodze.Jestes naprawde wspaniala jak i wspaniale jest to co robisz
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 23-12-2010, 06:50
Palinka napisał/a:
Mimo wszystko w życiu nie przypuszczałam, że dwa psy z problemami będą miały tak dobre relacje!
Kto się czubi,ten się lubi Pozdrawiam Was serdecznie życząc Wesołych i rodzinnych świąt
[ Dodano: Czw 23 Gru, 2010 ]
Ja dziś wyjeżdżam do siostry na święta z moimi pieskami a tam trzy kociaki Zuzia,Tygrys i Prince i dwa psiaki sunia Emi i piesek Jerry plus moje dwa,więc śmiałyśmy sie z siostrą bo zwierzaków będzie więcej niż ludzi
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
W calej tej historii z happy endem zastanawiam sie tylko czy tamci wlasciciele poniosa jakas kare w zwiazku z sunia i jej bratem. Palinka wiesz cos na ten temat?? Czy TOZ zamierza wyciagnac jakies prawne konsekwencje??
ewusia81, no właśnie to ode mnie zależy, czy zgłoszę to do TOZ-u czy nie... Wtedy nie podałam jeszcze adresu... Jeszcze trochę go poobserwuję, obiecał, że będzie bardziej dbał o owczarki, że będzie nas informował o każdym wyjeździe i że nie kupi następnego psa... Ale nie wiem czy mogę mu wierzyć...
Sunia była dzisiaj u weterynarza, jest zaszczepiona, zaczipowana, ma paszport... Już może jechać do domku Nie wiem jak ja się z nią rozstanę Gdyby tylko mogła zostać w Polsce, nieważne jak daleko, zawsze kiedyś mogłabym ją odwiedzić, a tak...
Ogólnie wizyta u weterynarza była dla niej koszmarem Począwszy od samochodu, do którego ostatecznie trzeba było ją wsadzić, przez gabinet, do którego panicznie bała się wejść, a skończywszy na innych psach i własnym odbiciu na szklanych drzwiach, które strasznie obszczekiwała
Dzisiaj jest pierwszy raz w domu, panicznie boi się schodów, przez cały dzień zwiedziła tylko mój pokój i kuchnię, dalej nie jest w stanie dojść, nawet za parówkę... Przesuwa przednie łapy, tylne dosłownie ciągnie za sobą... Do tego ciągle piszczy... Teraz dopiero usnęła.
Ale muszę ja pochwalić, bo w ogóle nie brudzi w domu Ale gdy przyszłam do niej rano do garażu, to zastałam tam istną demolkę!!! Oj rozbrykała się mała... Tylko biednemu Morisowi ciągle się dostaje... Wystarczy, że czegoś się sunia przestraszy, to wyżywa się na Morisie. On już jest taki ostrożny, żeby jej nie zdenerwować. Bardzo jestem z niego dumna
Bardzo fajnie że pobyt suni ma dla Morisa pozytywny wpływ
Jeśli chodzi o sunie to widok w jakim jest stanie powinien skłaniać cię ku wyciągnięciu konsekwencji w sprawie sąsiadów.. Osobiście bym to zgłosiła żeby właśnie to co zrobili poczuli na własnej skórze!! Bo same "przepraszam" i "więcej nie będę" nie zwróci życia tamtemu psu, nie sprawi, że sunia będzie beztroskim pieskiem, ani nie polepszy bytu tamtych owczarków. Ja jestem bezwzględna dla takich ludzi..Jak nie będziemy takich karać to takie sytuacje będą się pomnażać. Trzeba z tym walczyć!!
Ps.Mam nadzieję że po świętach albo już w nowym roku zorganizujemy kolejne labkowania tak żeby Morisek mógł dalej się oswajać z pieskami
Mój labrador: Asior
Pies urodził się:
27.06.2005 -08.02.2021
Pomogła: 5 razy Wiek: 39 Dołączyła: 18 Wrz 2008 Posty: 7384 Skąd: Nowa Sól
Wysłany: 24-12-2010, 10:11
Palinka, to co zrobiłaś dla sunieczki jest wspaniałe
_________________ "Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 24-12-2010, 10:41
Fajnie,że ona trafiła na Ciebie,w końcu wie co to znaczy człowiek i współegzystencja pomiędzy psem,a człowiekiem,że nie zawsze musi być tak jak miała wcześniej,doświadczy tego z nowymi właścicielami to i spotka ją taki los na jaki w pełni zasługuje ,oby inne zwierzaczki miały tyle szczęścia
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Słuchajcie, sunia robi niesamowite postępy!!! To nie jest ten sam psiak!!! Na początku była taka zestresowana, spięta, a teraz biega jak szalona z wywalonym jęzorem! Wszyscy mówią, że widać jak się śmieje
Super dogaduje się z Morisem, chyba zrozumiała, że nie stanowi dla niej zagrożenia. Dzisiaj to już był jeden wielki szał, goniły się po całym domu To jest sukces dla jednego i dla drugiego, że się tak swobodnie zachowują.
Sunia jednak brudzi w domu, po prostu nie zauważyłam, że sika na posłanie Morisa Ale trzeba ją po prostu często wyprowadzać i się nauczy. Jedyne co mnie martwi to jej ogroooomny apetyt, dostaje dwa razy więcej jedzenia niż Moris, choć jest o połowę chudsza... Ciągle piszczy, myślałam, że się boi, a ona po prostu chce jeść... I ciągle kradnie coś z kuchni Od kiedy wzięłam ją do domu, to w ogóle nie chce wychodzić na dwór, od razu drapie w drzwi i okna... Ale jej radość gdy się budzi i zobaczy człowieka jest bezcenna Uwielbiam ją
Niestety tak Będzie mi jej bardzo brakowało Ale wiem, że pojedzie do dobrego domku. Pewnie początki będą dla niej bardzo trudne - długa jazda samochodem, nowy dom, nowi ludzie... Ale to jest taki łakomczuch, że za parówkę pokocha każdego
[ Dodano: Nie 26 Gru, 2010 ]
Oto ostatnie zdjęcia mojej kochanej Velvet (tak ją nazwałam). Chyba widać jak się zmieniła
Palinka, jak mogłas pisac, ze z Morisa taki potwór do innych psów, przecież to psi aniołek! Świetnie sie zaopiekowałaś sunią! Gdyby nie Ty, mogłaby zamarznąć! Masz cudowne, ogromne serducho, oby jak najwiecej takich osob nieobojetnych na psią krzywdę
Rano nagle się okazało, że musimy już dzisiaj ją zawieźć do Gorzowa, bo jutro wyjezdżają do Niemiec, więc nawet nie zdążyłam się nią nacieszyć Najpierw byliśmy w schronisku w Turku po drugą, potwornie zagłodzoną sunię - tak wycieńczonego psa jeszcze w życiu nie widziałam!!! Skóra i kości - ona nie mogła utrzymać się na własnych nogach! Gdy wróciliśmy do domu tylko zabraliśmy małą, żeby obie zawieźć do hotelu. Velvet całą drogę przespała na moich kolanach, kompletnie nieświadoma, że planuję ja zostawić... Jeszcze na koniec musiałam wsadzić ja do klatki Była taka smutna i przerażona Całą drogę ryczałam i nie wiem jak bez niej wytrzymam. Gdybym tylko mieszkała sama, nawet nie zawahałabym się co robić... W domu tak jakoś pusto i smutno się zrobiło... Nawet Moris taki przygnębiony chodzi...
Niby wiem, że jedzie do dobrego domu - ci ludzie przygarnęli już jednego potwornie zagłodzonego psiaka z Polski (zobaczcie jak wyglądał: http://dalmatynczyki.moje...r=asc&start=0), ale mimo wszystko martwię się, że Velvet może czegoś zabraknąć, że nie będzie szczęśliwa...
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 28-12-2010, 12:51
Palinka napisał/a:
Całą drogę ryczałam i nie wiem jak bez niej wytrzymam. Gdybym tylko mieszkała sama, nawet nie zawahałabym się co robić... W domu tak jakoś pusto i smutno się zrobiło... Nawet Moris taki przygnębiony chodzi...
Doskonale Cię rozumiem,przeszłam dokładnie to samo współczuję Ci bardzo,ale Velvet wkrótce zaadoptuje się w nowym otoczeniu,ktoś da jej miłość i opiekę jak i temu drugiemu psiakowi,będziesz tęsknić,ale myśl o tym w ten sposób,że gdybyś jej nie wzięła z tamtego domu,to nie wiadomo czy nie skończyłaby jak tamten biedny psiak,a Ty moja droga dałaś jej szanse na lepsze życie,bardzo Ci współczuję rozłąki,bo wiem co to znaczy,jednak perspektywa lepszego życia dla Velvet to ogromna pociecha Palinka, trzymaj się i pociesz też od nas Morisa,bo wiem że on biedak też tęskni,jak moje psy za Grzywkiem,kiedy go oddawaliśmy nowemu właścicielowi Buziaki kochana i gorące pozdrowienia
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum