Mój labrador: Dafi
Suczka urodziła się:
24.08.2010
Dołączyła: 09 Paź 2010 Posty: 57 Skąd: warszawa
Wysłany: 24-03-2011, 08:34 Zakładać kaganiec gdy zostaje sam?
Witam!
Mam problem z moją małą złośnicą, w sumie w domu zostaje nie długo sama jakieś max 4 godz dziennie, ale to nie jest zależne od czasu bo ostatnio została sama 1 godzinę i już na rozrabiała
A chodzi oto że zniszczyła mi już prawie wszystkie listwy przypodłogowe w przedpokoju
Zostawiam jej kongi itd, zaczęłam już przynosić jej z dworu jakieś grube gałęzie żeby sobie obgryzała ale jej to nie wystarcza, wczoraj wyrwała mi przed ostatnią listwę boje sie że teraz weźmie sie za panele. Co mam robić, mój mąż dostaje już furii
Nie pomaga krzyczenie na nią, klaps w dupę bo tego to chyba nawet nie czuje, ona wie że źle zrobiła bo jak wchodzę do domu i jest coś zniszczone to leży z taką skruchą w oczach i wie że źle zrobiła. Postanowiliśmy że chyba będziemy zostawiać ją w takim kagańcu w domu
Ale boje się że jak będzie sie chciała napić to jak to zrobi Myślałąm o czymś takim :
Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 24-03-2011, 10:17
monika-81 psina jest dalej malutka - skoro jest takim niszczycielem pomysl o klatce i przeprowadz odpowiedni trening klatkowy. Moj Barney tez byl strasznym niszczycielem i wpadlam na pomysl z kagancem - zostal w nim raz na 3 godziny. Caly pysk mial odpazony, zaczerwienione fafle i smierdzial! Dlugo myslelismy o klatce, zniszczyl mnostwo rzeczy. Jak ja juz bylam przekonana to maz nie chcia,l w koncu decyzja "sama sie podjela": pies bedzie mial operacje, po ktorej musi zostawac w klatce, wiec mamy klatke. Nauka trwala ok 2 tygodnie, w tej chwili pies spokojnie w niej zostaje i mysle, ze po rehabilitacji pooperacyjnej dalej bedzie w niej zostawal.
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 24-03-2011, 11:14
monika-81 napisał/a:
ie pomaga krzyczenie na nią, klaps w dupę bo tego to chyba nawet nie czuje
Błagam Cię..... pies NIE kojarzy wstecz
Nie mówiąc o tym, że psów się nie bije
monika-81 napisał/a:
ona wie że źle zrobiła bo jak wchodzę do domu i jest coś zniszczone to leży z taką skruchą w oczach i wie że źle zrobiła
Nie wie co zrobiła źle. Wie natomiast, że pańcia jest zła - psy doskonale wyczuwają emocje. Poza tym jak już raz dostała za darmo, to teraz boi się, że znów dostanie - stąd taka mina.
Poza tym jeśli ma jakieś początki lęku separacyjnego, to po prostu jest zmartwiona i smutna, a nie obarczona poczuciem winy.
Klatka.
Wymęczenie psa.
Zostawienie psa w jednym małym pomieszczeniu.
Włączaj jej radio albo tv na jakiś kanał z rozmowami.
Pod nieobecność dawaj zabawki i smaki takie, do których nie ma dostępu gdy jest z Wami - zyskają na atrakcyjności.
I na Boga - nie bij psa...
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
Wiek: 50 Dołączyła: 27 Sie 2010 Posty: 3554 Skąd: Strzelin
Wysłany: 24-03-2011, 11:28
monika-81, posłuchaj porad dziewczyn, bo to wszystko co napisały naprawdę się sprawdza . My też dużo porad czerpiemy z forum i nasz psiak naprawdę nie stwarza nam większych problemów.
Jak ma zostać dłużej sam to wstajemy wcześniej ,żeby mógł być dłużej na spacerze, żeby pobiegał, wymęczył się a później Fadzio wraca wymęczony i sobie smacznie śpi i nie niszczy
Powodzenia w wychowaniu i proszę nie bij suni
Mój labrador: Dafi
Suczka urodziła się:
24.08.2010
Dołączyła: 09 Paź 2010 Posty: 57 Skąd: warszawa
Wysłany: 24-03-2011, 11:54
tenshii napisał/a:
I na Boga - nie bij psa...
nie no bez przesady ja jej nie bije po prostu jak weszłam kolejny raz do domu i nie było już połowy listwe przy podłodze to niestety nerwy mnie poniosły i dostała klapsa w dupe za to, ale to było raz a teraz staram sie zapobiegać takim sytuacjom. Niestety mój mąż jest innego zdania i uważa ze jak pies dostanie w dupe to sie nauczy
zostawiam jej naprawde dużo zabawek ale jej to nie wystarcza
Postaram sie ze sposobem z zastawianiem jej w pokoju z radyjkiem włączonym, ale jak to nie pomoże to chyba tylko kaganiec zostanie
piotr0020 napisał/a:
Jak ma zostać dłużej sam to wstajemy wcześniej ,żeby mógł być dłużej na spacerze, żeby pobiegał, wymęczył się a później Fadzio wraca wymęczony i sobie smacznie śpi i nie niszczy
Niestety u mnie jest inna sytuacja bo przychodzi moja mama do mojego dziecka i siedzi przez jakiś czas w domu z sunią i synkiem a później wychodzi do siebie na około 3 godziny i ona wtedy zaczyna szaleć i niszczyć
Witam
Mam 3 letniego labka i miałam podobny problem.
Gdy wracałam z pracy do domu codziennie ze ścian ubywało coraz to więcej tapety, kolejno zajmował się też brzegiem wersaliki i kwiatami.
Problem z dewstacją kwiatów sam się zakończył gdy mój Fado zjadł mi kaktusa, jakoś od tej pory omija kwiaty z daleka nawet po piłke nie idzie jak mu poleci między kwiaty.
Natomiast apsolutnie odradzam typ kagańca nad którym się zastanawiasz -może i uda się Twojej suni napić przez niego ale gdy będzie chciała zwymiotować to się udusi bo ten kaganiec nie pozwoli na otworzenie szeroko pyska.
Klatka- no cóż może i dobry pomysł jak ktoś ma duże mieszkanie i pewnie jest to spory wydatek.
Nie polecam też zamykania psa w małym pomieszczeniu-gdy zamknełam swojego w kuchni to po powrocie nie poznałam ani psa ani kuchni
Wszędzie unosił się pył od mąki, śmieci rozciągnięte po całym pomieszczeniu a mój pies właśnie prubował jak smakuje cebula, (-bo ziemniaki obgryzł ze skury wcześniej).
W moim przypodku polecono mi" Czeski kaganiec" i on zdał egzamin na 6.
Teraz Fado zostaje sam bez problemu już bez kagańca a jedyne jego zmartwienie to jak by dostać się na wersalkę i na niej się dobrze wyspać .
Kaganiec ten jest dostępny tylko na zamówienie kosztuje ok 20 zł(ja tykle płaciłam)
jest nie proporcjonalny ,bardzo szeroki pozwala psu swobodnie jeść pić, czy w razie potrzeby zwymiotować nie ogranicza jego ruchów przez co pies nie czuje się skrępowany bo wszystko może swobodnie robić.
Na mojego psa to poskutkowało i do dziś to jest jedyny kaganiec w którym daje się wyprowadzać na dwór i normalnie sobie biega nie prubując go ściągnąć (polecam też zakładanie go szczeniakowi podczas spaceru ,gdyż mój pożerał wszystko co zanalazł i mało nie skończyło się to operacją -jak po USG znaleziono w jego jelitach coś plastikowego. Na szczeście przed samą operacją wydalkił to sam
Kaganiec jest bardzo nie typowy i śmiesznie pies w nim wygląda ale to chyba nie ma większego znaczenia jeśli chodzi o bezpieczeństwo i dobro Pupila.
(nie prubuj kupić za dużego kagańca w sklepie na 100% uda się jej go ściągnąć i zjeść a przynajmniej tak uszkodzić żebyś więcej tego jej nie założyła)
Mój labrador: Dafi
Suczka urodziła się:
24.08.2010
Dołączyła: 09 Paź 2010 Posty: 57 Skąd: warszawa
Wysłany: 24-03-2011, 12:06
mibec napisał/a:
a czemu nie klatka? Ja na prawde bylam przerazona stanem skory, jak pies zostal w takim nylonowym kagancu, szczerze odradzam.
Niestety na tak dużą klatkę to nie mamy miejsca w domu a poza tym mam 2 małych dzieci i myślę że klatka długo by nie wytrzymała przy moich dwóch łobuzach, wiesz ja najwyżej go spróbuje jak będzie miała jakieś odparzenia to go zlikwiduje
Witam
Ja kupiłam ten kaganiec od trenera prowadzącego szkolenie na na które uczęszczaliśmy. Nie wiem kiedy mu mineło. Poprostu jak przyjechałam do rodziców z psem po ok pół roku jak stosowałm ten kaganiec pod moją nieobecność gdy tata jako ostatni wychodził z domu stwierdził że nie ma serca zakładać mu to żelastwo bo fado robił smutne oczy i zostawił go bez kagańca po raz pierwszy- od tej pory nie zakaładałam go.
[ Dodano: 24-03-2011, 12:31 ]
Moim trenerem był Pan Leszek Kalisz z Wrocławia on sprzedał mi ten kaganiec może sprubuj się z nim skontaktować to ci powie jak można go nabyć
Mój labrador: Demi Z Grodu hrabiego Malmesbury
Suczka urodziła się:
04.2005
Mój labrador: Hela Błotna Sadzawka
Suczka urodziła się:
7.10.2010
Pomogła: 2 razy Wiek: 34 Dołączyła: 19 Mar 2011 Posty: 3472 Skąd: Warszawa
Wysłany: 24-03-2011, 14:13
monika-81 napisał/a:
tenshii napisał/a:
I na Boga - nie bij psa...
nie no bez przesady ja jej nie bije po prostu jak weszłam kolejny raz do domu i nie było już połowy listwe przy podłodze to niestety nerwy mnie poniosły i dostała klapsa w dupe za to, ale to było raz a teraz staram sie zapobiegać takim sytuacjom. Niestety mój mąż jest innego zdania i uważa ze jak pies dostanie w dupe to sie nauczy
no teraz to jestem w szoku, przecież ten pies nie wie o co Ci chodziło!! pańcia wraca a pies dostaje klapsa w dupę! skojarzy to sobie jedynie z Twoim powrotem do domu a nie z tym że zrobił coś źle, trzeba się nauczyć panować nad emocjami..wiem że to trudne sama mam labka, który cały czas broi, czasami nie mam chwili spokoju bo musze za nią chodzić albo ją uspokajać, jeśli chodzi o męża może podsuń mu odpowiednią lekturę. zresztą przydałoby wam się obojgu poczytać trochę o pozytywnym metodach szkolenia, klaps z takim opóźnieniem..kompletnie bez sensu..tak jak napisałam skojarzy sobie to jedynie z tym że wracacie do domu i jest "bity" i w końcu będzie się was bał i nie cieszył z waszych powrotów.
nehcio [Usunięty]
Wysłany: 24-03-2011, 15:03
Witam, u mnie sytuacja z naszym Fado wyglądała zupełnie inaczej musieliśmy go zostawić samego w domu (sytuacja tego wymagała nie mogliśmy go zabrać ze sobą ) pierwszy raz wyszliśmy razem z domu i musiało jedno z nas się cofnąć i zostać ponieważ po zamknięciu drzwi okropnie zaczął ujadać, szczekać, piszczeć, drapać w drzwi itd (Fada było słychać w całym wieżowcu, co mogło zaniepokoić sąsiadów i ich irytować ) postanowiłem go nauczyć że to nic złego ma mnóstwo zabawek, gryzaków, itd zamontowałem kamerę podłączyłem ja do laptopa ubrałem się, włączyłem nagrywanie i wychodząc dałem mu smakołyka oczywiście zaczął ujadać po 3 minutach wróciłem od razu dałem znów smakołyk, obejrzałem film na którym siedział przy drzwiach i ciągle ujadał drapiąc, tą czynność powtarzałem bardzo dużo razy idąc do sklepu na 5-10 min i opłacało się stopniowo zaczął mniej piszczeć, zaczynał się układać na kapciach naszych których nie gryzł w sumie to on jest odmieńcem ponieważ nic nam nie gryzie więc jak zauważyłem ze kładzie się na kapciach i na nich śpi zacząłem mu zostawiać dwie swoje koszulki przechodzone żeby czuł mój zapach i to go uspokajało obserwując wszystko na filmikach które zawsze nagrywałem jak sam zostawał żeby wiedzieć jak się zachowuje. Na dzień dzisiejszy już nie mamy problemu ze zostawianiem samego Fada w domu, choć staram się go brać wszędzie gdzie ja wychodzę ale niekiedy muszę wyjść służbowo i niestety nie mogę go zabrać ze sobą może nie napisałem na temat gryzienia i rozrabiania ale myślę że może ktoś ma taki problem jak ja miałem i mam nadzieję że pomogę
Mój labrador: Demi Z Grodu hrabiego Malmesbury
Suczka urodziła się:
04.2005
Mój labrador: Hela Błotna Sadzawka
Suczka urodziła się:
7.10.2010
Pomogła: 2 razy Wiek: 34 Dołączyła: 19 Mar 2011 Posty: 3472 Skąd: Warszawa
Wysłany: 24-03-2011, 15:09
nehcio, też myślałam o takim nagrywaniu..póki co to jak jestem sama Hela nie da mi wyjść z domu..taką mam sytuację że praktycznie zawsze jestem. dopiero niedawno było tak zostawiłam ją bo musiałam wyjść, została z tż, podobno leżała 20 min pod drzwiami i była smutna..boję się tego co będzie jak w ogóle zostaje sama. a przyzwyczaiła się do tego że ja zawsze jestem..teraz staram się wychodzić z domu na rolki to mała zostaje z tż, niech się uczy że i ja mogę wyjść
Mój labrador: Pola
Suczka urodziła się:
27.03.2010
Pomogła: 2 razy Wiek: 37 Dołączyła: 17 Maj 2010 Posty: 5230 Skąd: Pabianice
Wysłany: 24-03-2011, 15:31
monika-81 napisał/a:
tenshii napisał/a:
I na Boga - nie bij psa...
nie no bez przesady ja jej nie bije po prostu jak weszłam kolejny raz do domu i nie było już połowy listwe przy podłodze to niestety nerwy mnie poniosły i dostała klapsa w dupe za to, ale to było raz a teraz staram sie zapobiegać takim sytuacjom. Niestety mój mąż jest innego zdania i uważa ze jak pies dostanie w dupe to sie nauczy
wow.... co za metoda wychowawcza... Mam nadzieję, że chociaż do dzieci ma inne podejście, nie mniej jednak pies jest jak małe dziecko, więc mnie przeraża takie coś
W ten sposób będzie tylko gorzej, bo oprócz gryzienia listewek dojdą z czasem nowe problemy spowodowane złym wychowaniem i biciem (czy klapsem jak to nazywasz).
Moim zdaniem klatka i trening klatkowy są najlepszym rozwiązaniem.
dominika92, miałam takie same obawy bo przez kilka miesięcy byłam na zwolnieniu i to było w czasie gdy wzięliśmy Polę, więc od początku byłam z nią non stop a później wróciłam do pracy, jednak mieszkam jeszcze z rodzicami a mama nie pracuje więc z nią jest, ale mówi ze jak wychodziłam to kładła się pod stołem albo u mnie w pokoju i patrzyła w okno.... Ale to trwało max tydzień i się przyzwyczaiła
Choć ogólnie jeżeli chodzi o zostawanie w domu i niszczenie to nigdy nie mieliśmy takich problemów, nawet jeżeli nie było potrzeby to wychodziliśmy z domu chociaż na kwadrans żeby się uczyła. Obecnie siedzi czasem max 3-4 godzinki i śpi smacznie w tym czasie
Mój labrador: Luka & Mojra
Suczka urodziła się: Pomogła: 3 razy Wiek: 41 Dołączyła: 16 Maj 2010 Posty: 392 Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 24-03-2011, 15:38
dobrze, to teraz na spokojnie:
KAGAŃCOWI mówimy stanowcze NIE! nie zostawiaj psa w kagańcu samego w domu. Dlaczego?
1) pies nie może się napić a pies musi mieć STAŁY DOSTĘP DO WODY, zwłaszcza latem
2) pies chłodzi się za pomocą języka, zwłaszcza gdy są upały, kaganiec mu to uniemożliwia
3) pies nie uczy się, że coś robi źle, tylko ma to uniemożliwiane, zatem nie rozwiązuje się problemu a jedynie jemu zapobiega, przy każdej możliwej sposobności pies znowu narozrabia
4)jest wiele sposobów na nie niszczenie przez psa, ale większość z nich wymaga czasu, pracy i cierpliwości. Spróbujcie psa zmęczyć przed wyjściem z domu, a w każdym pomieszczeniu połóżcie pluszowego miśka(można kupić za tanioche w lumpeksie), nawet jeśli pies będzie niszczył, to zabawkę. Na mojej Luce się ta metoda sprawdziła.
5) do czasu wypracowania co jest dobre a co złe, zaopatrzcie się w klateczkę kennelową- to tańsze niż remont, droższe niż kaganiec, ale dużo zdrowsze i bezpieczniejsze od zakładania psu żelastwa czy nylonu (który jeszcze bardziej uniemożliwia picie i termoregulację).
Proszę, poczytajcie książki, pytajcie na forum, pytajcie szkoleniowców zanim uprzykrzycie swojemu psu życie. Proponuję sobie usta zakneblować i pochodzić tak przez pół dnia- myślę, że nikomu to się nie spodoba.
I najważniejsze: jeśli widzisz, że pies przy Tobie coś broi, podejdź, powiedz stanowczym tonem imię psa i komendę FE, NIE, NIE WOLNO ( do wyboru), pamiętając, że jak już wybierzecie sobie drugi człon np. FE, to już zawsze tylko jego używacie.Nie stosujemy zamiennie nie, nie wolno, bo pies nie będzie kojarzył. Dlatego jeśli ustaliliście sobie komendę: "Luka, fe",to tylko nią się posługujecie.
Mój labrador: Demi Z Grodu hrabiego Malmesbury
Suczka urodziła się:
04.2005
Mój labrador: Hela Błotna Sadzawka
Suczka urodziła się:
7.10.2010
Pomogła: 2 razy Wiek: 34 Dołączyła: 19 Mar 2011 Posty: 3472 Skąd: Warszawa
Wysłany: 24-03-2011, 15:53
nata, uff to może to jakoś będzie gdy moja sytuacja się zmieni i już nie będę z nią non stop
wczoraj jak byłam na rolkach to też podobno cały czas się patrzyła na drzwi, z resztą nic dziwnego, skoro przez 3 miesiące pańcia nigdzie nie wychodziła a nagle zakłada jakieś wielkie buty i zostawia
Mój labrador: Nera
Suczka urodziła się:
08.05.2010
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 14 Gru 2010 Posty: 1653 Skąd: Kraków
Wysłany: 24-03-2011, 17:02
u nas długo trwało zanim Nera nauczyła się zostawać sama, w sumie to już w tym roku było, a pomogło wiele rzeczy które na raz zastosowaliśmy
trening zostawania, na początku pokazywałam jej, że to iż się ubieram i wychodzę wcale nie oznacza że zostaje sama, bo np. po ubraniu się na niby rozmyślałam się i rozbierałam i rezygnowałam z wyjścia, albo wracałam jeszcze ze schodów, czy spod kamienicy, z za zakrętu stopniując czas na jaki zostawała sama. Trzymałam się jednak jednej zasady, nigdy nie wróciłam gdy piszczała, czy skuczała dopiero gdy przestawała.
co do niszczenia po stracie znacznej części biblioteczki i kilku metrów kabli oraz wykończenia kanapy na reszcie młoda załapała o co chodzi. Tu pomogło przede wszystkim ograniczenie przestrzeni, zamykam ją w jednym pokoju, z miską wody, zabawkami, czyś do mamlenia: kość, ucho, łapka, kong. I to wcale jej nie przeszło z dnia na dzień, ale po jakimś niedługim czasie stopniowo zaczęła coraz mniej niszczyć i teraz jest już spokój po jakiś 2-3 miesiącach.
I tak moja psina ma 10 miesięcy i mogę powiedzieć, że dopiero teraz z czystym sumieniem mogę zostawić ją w domu wiedząc, że go nie zdemoluje. A z lękiem separacyjnym też miałyśmy gigantyczny problem, jak wyjechałam pierwszy raz na 2 dni to leżała dwa dni pod drzwiami i nawet jeść nie chciała, a teraz jest już spokój i z tym ostatnio jak na tydzień wyjechałam to nawet nie zauważyła.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum