Dołączyła: 11 Kwi 2011 Posty: 14 Skąd: okolice warszawy
Wysłany: 01-05-2011, 19:12
Ja pozwalam wszystkim głaskac psa ale swojemu dziecku tłumacze,że można głaskać tylko te które znamy więc za każdym razem pyta ,,mama a tego znamy?''
Wtedy ja pytam własciciela czy można choć jak widzę z daleka, że taki ktoś ma minę mordercy na widok podchodzacego dziecka to z góry odpuszcam pytanie.
Znajomi z dziećmi przychodzą, ale zawsze i tak zwracaja wieksza uwage na swoje dzieci niz do tej pory.
Niestety są momenty ze psiaka trzeba zamknac lub przypiac na smycz- zawsze kiedy dzieci maja jakieś pieczywo w raczkach normalnie wtedy Dexter dostaje jakiejś głupawki i wyrywa z rąk. Tylko to bo kotlet czy kiełbasa leżąca na stole go nie interesuja
Ja mieszkam z 3 letnim siostrzeńcem. odkąd mamy Dianę Michałek jest aż za bardzo pozytywnie nastawiony do wszystkich psów. Chciałby głaskać wszystkie, więc do znudzenia mu powtarzam, że moze pogłaskać tylko pieska, który jest z właścicielem i tylko jeśli właściciel się zgodzi, więc Misiu zawsze woła "hop hop panie właścicielu! mogę pogłaskac tego pieska?"
Ja sama uważam, że dziecko w miare możliwości powinno mieć kontakt ze zwierzakami. Zanim trafiła do nas Diana mieliśmy kotka i Michał ciągle twierdził, że kotka trzeba bić(po bajkach Tom&Jerry). Bajki wycofane a Małemu tłumaczymy że zwierzątko czuje i że może go coś boleć i powoli jest lepiej. Natomiast z Dianą są najlepszymi przyjaciółmi:) Ale nigdy ale to przenigdy nie zostają sami, bo pies to tylko pies a dziecko to tylko dziecko. Michałowi to chyba przeszkadza, bo kiedyś go przyłapałam jak opowiadał sobie bajkę, cytuję: "dawno, dawno temu byłem sobie tylko ja i Diana i cioci nie było wcale. Ja byłem sam z Dianą i się bawiłem a Oliwii nie było z nami..." itp
Mój labrador: Reda
Suczka urodziła się:
03,12,2010
Mój labrador: Bonnie
Suczka urodziła się:
10.04.2014
Wiek: 47 Dołączyła: 12 Mar 2011 Posty: 5261 Skąd: warszawa
Wysłany: 25-06-2011, 23:51
jak wiecie ja mam trojke dzieci moje dzieci az piszcza jak ich Reda polize po rekach ,zabawa jest na calego dzeci z psami
najgorzej mnie draznia osoby ,ktore robia z moich psow potwory ,ktore zaraz sie rzuca i zagryza ich dzieciaki
najgorzej dzialejace mi na nerwy(ladnie to mowiac)sa nie tyle co mamusie a babcie
,ktore szarpia wnuki zeby tylko nie podchodzily do psowi nie chodzi mi tylko o Rede ,ale Pchle tez traktuja jak potwora
dzieci powinny miec stycznosc ze zwierzatami,moja najmlodsza corka Olga podchodzi do wszystkich psow w okolicy zeby je tylko poglaskac owszem nie pozwalam jej jak psa nie znam,ale jezeli wlasciciel pozwala to ja tez pozwalam tylko ze trzymam reke na" pulsie"
Dołączyła: 11 Sie 2009 Posty: 1121 Skąd: środa wlkp
Wysłany: 26-06-2011, 12:04
moje dzieciaki od samego poczatku mialy kontakt ze zwierzetami, wychodze z zalozenia ze kazde dziecko powinno miec mozliwosc wychowywania sie ze zwierzakami, to ksztaltuje ich osobowosc i wrazliwosc.
Opowiem Wam jaki mielismy ostatnio przypadek:, pojechalismy do znajomych na grila i zabralismy ze soba dzieciaki i Torque zeby sobie pochasali (do tej pory taki zestaw, dzieci plus pies = przednia zabawa) ale tym razem pojawili sie jeszcze jedni ,,znajomi" z dzieckiem (2 letni chlopiec) ojciec chlopca juz po paru piwkach zaczal cos sapac do psa ze za blisko chodzi jego syna, ze pewnie go zaraz zaatakuje i takie tam, gluchy na nasze tlumaczenia ze pies przeciez lezy spokojnie z dzieciakami i nawet nie zwraca na nie uwagi a poza tym przeciez wychowuje sie z nasza dwojka wiec w zyciu nawet muchy nie skrzywdzil a co dopiero dziecko. Ale on uparcie zaczal krazyc kolo Torque i go szturchal noga (jakby chcial go do czegos sprowokowac) ale ze nasze ciele nic sobie z tego nie robilo to odpuscil na chwile, pozniej dzieciaki zaczely grac w pilke a ze Torque uwielbia ganiac z dzieciakami za pilka to wlaczyl sie do zabawy, wszystko bylo ok ale ojciec owego chlopca w pewnym momencie jak wystartowal ze swojego miejsca to w mig znalazl sie przy psie i kolanem go szturcha i odpycha, my wkurzeni natychmiast zareagowalismy a pies wyglupiony stanal jak wryty i nawet nie drgnal. Ustawiony do pionu ojciec dziecka powedrowal na swoje miejsce cos tam bulgoczac pod nosem, a po chwili widze ze trzyma w rece kawalek kielbasy i cos tam w nia wciska, ale mowie spity wiec niech sie tam bawi moze sie w koncu odczepi, z tym ze znajomy zauwazyl ze on w ta kielbase wcisnal gwozdz i szykowal owy smakolyk na naszego psa. Jak to zobaczylam to natychmiast jak ruszylam na niego to o malo bym go ja nie pogryzla, powiedzialam mu ze tak glupiego kolesia jak on to juz dawno nie widzialam i ze zal mi jego syna ktory na sam widok psa stoi sztywny i ryczy nawet jezeli jest od niego o 300 m oddalony. Facet i jego matka tak nastraszyli dzieciaka ze ten jak tylko zobaczyl psa to zaczal ryczec w nieboglosy, dopiero jak zobaczyl ze inne dzieci sie z nim bawia i nie dzieje sie im krzywda, ze spokojem ale ostroznoscia bawil sie z dala od psa.
Oczywiscie podziekowalismy za dalsza zabawe i zwinelismy zabawki jadac do domu. Koles dumny z siebie tylko wykrzykiwal ze juz nie jednego psa zalatwil w ten sposob i ze jego syn tez tego bedzie uczony, bo pies to tylko glupie zwierze i zadne zwierze nie bedzie zblizalo sie do jego syna, jak dla mnie kompletny idiota. Pozniej sie dowiedzielismy ze synek ma juz na koncie nie jedno nieszczescie malych zwierzatek, krolik ich tesciow ponoc nie ma oka bo dziecko mialo kaprys i wbilo mu w oko dlugopis, co oczywiscie wedlug jego ojca bylo mega fajna zabawa.
Dziwie sie takim ludziom ze tak wychowuja swoje dzieci i od samego poczatku ucza ich takiej nienawisci,zaczyna sie na zwierzetach a skonczy na czlowieku. Jak dla mnie porazka
_________________ Wiedza rodzi szacunek, a uszanowanie odmienności psa pozwoli człowiekowi w pełni cieszyć się z niezwykłych chwil spędzonych z ukochanym zwierzęciem!!!
Lepsze poznanie naszego psa to szcześliwsze ,,wspólne" życie !!!
http://www.suwaczek.pl/ca...png[/img][/url]
Ja ostatnio miałam przygodę. Jak co dzień labujemy na okolicznej polanie. Granicą polany jest m.in długi chodnik, którym często spacerują ludzie. Najadłam się ostatnio wstydu bo Fadok jak widzi dzieci to strasznie sie cieszy i biegnie sie przywitać. Nie skacze ale daje buziaki dzieciakom, które mają głowę na jego wysokości. No i pobiegła ta moja bestia dac buziaka. Widocznie za szybko się zbliżył bo dziewczynka sie przestraszyła i rozpłakała. Przepraszałam tych Państwa i mówili, że się nie gniewają. Tłumaczyli, że piesek chciał tylko dać buziaczka. Ale mimo wszystko było mi głupio, strzeliłam Fadokowi pogadankę i wróciliśmy do labowania. Troche jeszcze jest rozbiegany ten mój dorastający gówniarz. No ale jestem pewna, że nigdy nie biegnie do dziecka ze złymi zamiarami. Tutaj zadziałał jeszcze fakt, że dziewczynka miała wysmarowanego buziaka czekoladą z 7days'a Więc tym bardziej zebrało się Fadokowi na buziaka.
Ale mam tez inne doświadczenia. Mianowicie przychodzi na polankę kobita z dwójką dzieci. Na oko 2 i 3 lata. Oczywiście bardzo dobrze nastawiona do psów ale moim zdaniem do przesady. Pozwala swoim dzieciakom podbiegać do każdego psa. I to już moim zdaniem jest nieodpowiedzialne. Owszem, labki nasze nigdy dzieciakom krzywdy nie zrobią ale nie każdy pies ma takie usposobienie. A ona nie uczy dzieci żadnej ostrożności Nigdy nie zapytała czy dzieciaki mogą bezpiecznie bawić się wśród naszych psów. A Labek to nie tylko przytulanka ale pies. Czyli zwierzak, który jeśli znajdzie się w nieodpowiednich rękach to już nie jest gwarantem bezpiecznego kompana do zabawy z dziećmi.
I na koniec jeszcze jedna rzec w temacie Fadoka. Moja szwagierka ma dwójke dzieci. Dzieciaki uwielbiają Fadoka. Szczególnie półtoraroczny Mati. Jak był maluchem ledwo stojącym na nogach to Fadok miał pół roku. I nie mogłam się napatrzyć jak stoją razem przy narożniku dwa wyrostki odwrócone do wszystkich pupami i bawili się zabawkami jak dwójka dzieciaków. Wyglądało to obłędnie. Szczególnie jak Fadok chciał delikatnie wyciągnąć Matiemu z buzi smoka żeby sobie samemu pociumkać Do dziś są najlepszymi kompanami do zabawy i wspólnego leżakowania hehe.
Ale jednej zasady się trzymam. Pies zawsze bawi się z dzieciakami pod moim okiem.
Mój labrador: Reda
Suczka urodziła się:
03,12,2010
Mój labrador: Bonnie
Suczka urodziła się:
10.04.2014
Wiek: 47 Dołączyła: 12 Mar 2011 Posty: 5261 Skąd: warszawa
Wysłany: 10-07-2011, 00:18
mawi27, wiesz az jestem w szoku jak to przeczytalam ,nie rozumiem jak mozna tak robic jak ten facet
mam nadzieje ze los kiedys sie odmieni i jego wlasny syn nakarmi tatusia kielbacha z gwozdziem,
mawi27, chybabym poczęstowała delikwenta z półobrotu
U mnie w Krk nasi sąsiedzi (co najgorsze z za ściany) mają dziecko z wpojoną fobią do psów i wszystkiego co ma cztery nogi. Będąc w gimnazjum miałam maleńką suńkę Chihuahua i zawsze kiedy z nią wychodziłam miałam przyjemność napatoczyć się na nich. Wiadomo wrzask pisk, że ją ugryzie. Rodzice chwalą, że się dobrze zachowuje Dziecko moich dalekich kuzynów maltretuje wszystko co się rusza, a oni nie widzą w tym problemów
Ja panicznie boję się jeżeli ktoś za mną idzie, owszem zdarzyło się -przywaliłam jakiemuś koledze, ale nie mam w zwyczaju rzucać babciami, które chcą zapytać o godzinę, czy używać gazu pieprzowego jako powitania Z fobiami trzeba starać się uporać im szybciej tym lepiej. Miałam szczęście mieć dziadków, którzy nauczyli mnie jak obchodzić się ze zwierzętami od maleńkiej pszczoły po wielkie, ciężkie konie jakie wtedy mieli.
Mój labrador: Reda
Suczka urodziła się:
03,12,2010
Mój labrador: Bonnie
Suczka urodziła się:
10.04.2014
Wiek: 47 Dołączyła: 12 Mar 2011 Posty: 5261 Skąd: warszawa
Wysłany: 19-07-2011, 23:29
kochani a ja moge sie pochwalic wam
jak bylam na wystawie w warszawie to uslyszalam ze jestem wspaniala mama ze wychowuje swoje dzieci z psem jedna pani az byla w szoku jak jej powiedzialam ze niewyobrazam sobie zeby moje dzieci wychowywaly sie bez psa,
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum