Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 09-02-2010, 22:48
Bora napisał/a:
patrzcie wszyscy co niosę UCHO!!
Tak, tak to wygląda a mało tego ... jak ktos przechodzi obok to ona odwraca głowę w stronę człowieka jak by chciała powiedzieć" zobacz mam i niosę do domu "
A co mam zrobić w takiej sytuacji ?
Właśnie w tej chwili .. pcha się ja noje kolana przednimi łapami , ja mówię zejdź, ona macha ogonem i próbuje mnie lizać, ja zejdź , ona swoje .... ignoruje to zachowanie , po dłuższym czasie / mam siniaki na udach / pies schodzi i siada przede mną , zaczyna zawodzić , piszczeć, w końcu szczekać .Ja nie reaguję a ona ponawia próbę wejścia na kolana i tak w koło Macieju .
ja bym na Twoim miejscu nagradzała za spokojne leżenie, np. po spacerze kiedy odpoczywa. I tak jak zdążyła już napisać Bora: wstajesz, nic nie mówisz, NIE PATRZYSZ, siadasz znowu i tak do skutku, uspokoi się nagroda. Ogólnie nagradzasz spokój, a nie tolerujesz szaleństw
Chodziło mi raczej o to, że stosując kary nie stajesz się od razu tyranem swego psa, nie sprawi to, że będzie się Ciebie bał itd. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, np. chwilowe odizolowanie psa też jest karą, a jakoś nie rujnuje mu psychiki.
Wiek: 42 Dołączył: 09 Sie 2011 Posty: 49 Skąd: małopolska
Wysłany: 18-08-2011, 11:12 teoria dominacji - prawda czy mit?
siemanko chciałbym z Wami podyskutować na temat teorii dominacji. wydaje mi się, że w momencie jej ogłoszenia miała ona bardzo wielu zwolenników, gdyż moim zdaniem bardzo dużo tłumaczyła i zapobiegała niechcianym psim zachowaniom. przed śmiercią J. Fisher odwołał swoje twierdzenia (chociaż nie wiem dlaczego i w jaki sposób - chętnie się dowiem, jeśli ktoś mógłby przytoczyć jakieś źródła, czy cytaty). po tym fakcie zaczęło się mnożyć przeciwników tejże teorii...
co ja rozumiem jako teorię dominacji? otóż jest to traktowanie rodziny, w której pies przebywa jako stada, w którym poprzez pewne bodźce wysyłane przez właścicieli pies może zostać postawiony (w jego mniemaniu) jako osobnik alfa, co okazuje wysyłając nam określone sygnały (agresja, przechodzenie pierwszy przez drzwi, ciagnięcie smyczy itp.). jeżeli się mylę proszę mnie poprawić lecz z przytoczeniem źródeł (po prostu opierajmy swoje opinie na czymś więcej niż "bo tak" )
moje zdanie:
- teoria dominacji nadal się sprawdza (opieram się na własnym doświadczeniu, miałem kilka psów i chociaż wtedy nie miałem o tym żadnego pojęcia, w skutek podstawowych błedów były one osobnikami alfa lub przynajmniej stawiały się wyżej w hierarchi od niektórych domowników wysyłając opisywane przez J. Fishera sygnały).
- odwolanie przez autora swojej teorii nie jest dla mnie argumentem, gdyż mógł się on w tym przypadku mylić (oczywiście zdaję sobie sprawę, że można to odwrócić).
- czym proponujecie zastąpić omawianą teorię? i czy ktoś przetestował zamiennik układając psa tak, by być z niego zadowolony. mi udało się ułożyć bigosa na kanwie teorii dominacji i szkolenia pozytywnego, przy wsparciu klikierem (chociaż uważam, że labradory "to nie jest wyzwanie" i chętnie bym spróbował na owczarku niemieckim).
zapraszam gorąco do dyskusji. myślę, iż będzie ona owocna dla obu stron.
pozdrawiam kudłaty
[ Dodano: 18-08-2011, 14:08 ]
ps. nu ludziska dziękuje za glosy w ankiecie ale miała ona być tylko jako dodatek. myślałem, że będziecie uzasadniać swoje zdanie
A co za różnica czy się to nazwie teoria dominacji, pozytywne szkolenie czy plastusiowy pamiętnik ? Chodzi nie o nazwę a o metodę. Wraz z rozwijaniem się społeczeństwa powstają nowe techniki szkolenia, tresury czy też uboju zwierząt. Lepiej by było jakbyś napisał co dla Ciebie znaczy teoria dominacji, jak wg Ciebie ona się wyraża u psów? Jak "walczyłeś" z dominacją u swoich psów.
Btw. "chociaż uważam, że labradory "to nie jest wyzwanie" i chętnie bym spróbował na owczarku niemieckim" strasznie źle to zabrzmiało. Niestety jeśli chodzi o szkolenie psów to największym ograniczeniem jest człowiek. To tak jak z graniem na instrumentach muzycznych - jeśli uważasz że osiągnąłeś wszystko znaczy że nigdy nie będziesz dobry.
Co to znaczy ułożyć wg. Ciebie?
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 19-08-2011, 09:53
Teoria dominacji działa/ła nie ze względu na swoje założenia (przechodzenie przez drzwi, podawanie jedzenia na końcu itp), a przez to, że rządziła nią konsekwencja. Psy uwielbiają rytuały. I to również stwierdził Pan Fisher.
Nie jest ważne to, że najpierw zjesz Ty i Twoja rodzina, a potem pies. Ważne jest, abyś ustalił wygodny dla siebie sposób żywienia i trzymał się go, np: pies je pierwszy ale zanim dasz mu miskę, pies ma wiedzieć, że musi usiąść, albo się położyć, i tak trwać póki nie otrzyma komendy "jedz"; albo że zanim dostanie jeść musi wykonać jakąś sztuczkę itd itp.
Tak samo jest w ciągnięciem na smyczy i przechodzeniem przez drzwi. Pies przechodzi pierwszy przez drzwi i ciągnie na smyczy bo chce jak najszybciej dotrzeć do tego, co jest dla niego atrakcyjne - a dwór jest baaaaardzo atrakcyjny. Po prostu nie nauczono psa, że przy drzwiach ma poczekać.
Jeśli zabierasz psa na spacer i on ciągnie to wg teorii dominacji on ustala gdzie idziemy, zachowuje się jak alfa prowadzący stado. Ale jak się wybiega, zmęczy, wraca do domu nie ciągnąc, czeka przy drzwiach i nie ma najmniejszego zamiaru odwrócić się i pociągnąć Cię jeszcze gdzieś. Przestał być dominującym alfa? Nie, on po prostu wie, że wraca do domu, jest zmęczony - nie ma potrzeby ciągnięcia...
Wchodzenie na łóżko - pies nie może wchodzić na łóżko, bo tylko dominujący alfa może tam spać... Pies może jak najbardziej spać w łóżku, ale powinien być nauczony, że jeśli Ty prosisz go aby zszedł to zejdzie. To nie ma nic wspólnego z byciem alfa, to jest po prostu ustalanie zasad, dzięki którym łatwiej Wam będzie żyć. Psu również, bo jak mówiłam pies kocha rytuały.
Stado... stado ma dwie podstawowe funkcje: polowanie i rozmnażanie. Twój pies ani z Tobą nie poluje, ani się nie rozmnaża. Ludzie i psy nie tworzą stada.
Jeśli chodzi o moje doświadczenia. Moja poprzednia suka w wieku 8 tygodni została zawieziona na szkolenie do renomowanej szkoły we Wrocławiu. Chciałam, aby była moim asystentem - podawała mi różne przedmioty itd. Wiązałam z tym wielkie nadzieje. Przez pierwsze 3 spotkania było super - kliker, fajne podejście do tematu. Suka nauczyła się kilku komend, byłam bardzo zadowolona.
Na 4 spotkanie, kiedy Daisy miała niecałe 12 tygodni (psie dziecko) przyjechała właścicielka szkoły, która miała docelowo szkolić moją psinę. Zapytałam ją co zrobić aby szczeniak tak nie gryzł po rękach i nogach. Każdy z nas to przeszedł i wszyscy wiemy, że to normalne, że 2-3 miesięczny szczeniak gryzie jak opętany i NIE MA to nic wspólnego z dominacją.
Ta kobieta kucnęła przy moim psie i wystawiła do niego rękę. Daisy uradowana złapała ją za palec. To co się chwilę później wydarzyło zostanie w mojej pamięci na zawsze. Pani złapała szczeniaka za kark, wywróciła, i przycisnęła mordką do ziemi twierdząc, że mój pies jest agresywny i dominujący, i trzeba jej pokazać kto jest alfa. Pies najpierw próbował się wydostać, po chwili zaczął przeraźliwie piszczeć, a na końcu padł zrezygnowany. Pani nie chciała jej puścić pomimo moich próśb bo jeśli to zrobi to pies zrozumie, że wygrał i będzie jeszcze gorzej. Po puszczeniu pies schował się za mną i nie było mowy o dalszym szkoleniu. Przez kilka dni nie było mowy o zabawie. Suka siedziała za łóżkiem. Bała się podejść. Bała się głaskania. Po jakimś czasie jej lęk tak wzrósł że gryzła nas przy próbie założenia obroży, przy próbie głaskania. Później przy misce. Ponad 9 miesięcy codziennych treningów pozwoliło nam nauczyć ją żeby oddawała przedmioty, aby można było ją normalnie pogłaskać. Ale i tak bałam się, kiedy ktoś obcy za bardzo się z nią spoufalał. Ona po prostu wystraszyła się ludzi i jestem pewna, że to jest ściśle związane z próbą jej zdominowania w taki sposób.
Znam jeszcze inną historię, w której źle zachowujący się pies został zdominowany. Miało być ok. Jakiś czas później "zemścił się" i pogryzł do krwi.... Sprawdził się dokładnie i idealnie wręcz scenariusz napisany przez wykształconego behawiorystę...
Moja obecna psina nigdy nie była dominowana. Nigdy nie jadła na końcu, nie przechodziła ostatnia przez drzwi, śpi z nami. Nigdy nikt nie pokazywał jej, że jest ostatnia w naszym stadzie. Czasami zdarza się jej broić jak to labkowi, szczególnie młodemu ale nie ma problemu z oddawaniem jedzenia, przedmiotów. Każdy może jej wyciągnąć niemal z gardła ulubiony kąsek. Jeśli każe się jej zejść z łóżka to robi to bez sprzeciwu, chociaż czasami trzeba jej pomóc lekko ją pchając.
Uważam, że teoria dominacji jest dla ludzi lekiem na każde złe psie zachowanie. Ludzie nie starają się jej zrozumieć. Utkwiła w umysłach i zamiast zanikać staje się coraz bardziej niebezpiecznym narzędziem. Bo dla wielu z nas psa po prostu trzeba zdominować i tyle. Poczta pantoflowa też robi swoje....
To jest trochę tak ja z dietą. Dieta niskokaloryczna może być skuteczna ale pod warunkiem, że przed jej zastosowaniem naprawdę uzbroimy się w odpowiednią wiedzę. Ogromną wiedzę.
A jeśli posłuchamy pani Krysi z parteru i zaczniemy się głodzić jedząc chlebek chrupki i pomidory, przez pewien czas będziemy zadowoleni.... Potem przychodzi efekt jo-jo i człowiekowi opadają ręce, bo narobił sobie więcej problemów niż miał...
Teorii dominacji mówię zdecydowanie NIE
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
Wiek: 42 Dołączył: 09 Sie 2011 Posty: 49 Skąd: małopolska
Wysłany: 19-08-2011, 11:31
mav_sheep,
A co za różnica czy się to nazwie teoria dominacji, pozytywne szkolenie czy plastusiowy pamiętnik ? - gdybym napisał "plastusiowy pamiętnik" to raczej nikt by nie zrozumiał o co mi chodzi więc trzymajmy się semantyki.
Wraz z rozwijaniem się społeczeństwa powstają nowe techniki szkolenia, tresury czy też uboju zwierząt. - no właśnie przedstaw alternatywy i przekonaj mnie, iż one są lepsze. to główne zadanie tej dyskusji.
Lepiej by było jakbyś napisał co dla Ciebie znaczy teoria dominacji, jak wg Ciebie ona się wyraża u psów? - z pierwszego postu. "co ja rozumiem jako teorię dominacji? otóż jest to traktowanie rodziny, w której pies przebywa jako stada, w którym poprzez pewne bodźce wysyłane przez właścicieli pies może zostać postawiony (w jego mniemaniu) jako osobnik alfa, co okazuje wysyłając nam określone sygnały (agresja, przechodzenie pierwszy przez drzwi, ciagnięcie smyczy itp.)".
Btw. "chociaż uważam, że labradory "to nie jest wyzwanie" i chętnie bym spróbował na owczarku niemieckim" strasznie źle to zabrzmiało. - nie wiem dlaczego to źle zabrzmiało. chodzi mi o różnice w psychice tych dwóch ras. labek zrobi wszystko za jedzenie, kocha człowieka tylko troszkę mniej niż jedzenie, nie jest w żadnym stopniu agresywny. śmiem twierdzić, że jest o niebo łatwiej "ułożyć" labradora niż owczarka, gdyż w drugim przypadku trudniej jest przekonać psa by chciał z własnej woli wykonać komendę.
To tak jak z graniem na instrumentach muzycznych - jeśli uważasz że osiągnąłeś wszystko znaczy że nigdy nie będziesz dobry. - nigdy i nigdzie nie twierdziłem, że osiągnąłem wszystko. cały czas pracuję nad sobą i własnym psem, czego dowodem jest chociażby ten post, który traktuję jako pogłębianie swojej wiedzy, w celu jej późniejszego wykorzystania.
Co to znaczy ułożyć wg. Ciebie? - a jak Ty rozumiesz zwrot "wychować dziecko"?
tenshii, - na początku dziękuję za tak szeroką odpowiedź, która przyznam, że trafiła do mnie o wiele bardziej niż post przedmówcy, chociaż wciąż mam kilka "ale". nawet jeżeli przyjmiemy, że teoria dominacji ma błędne założenia to jednak działa. Dlaczego sądzę, że jednak nie ma błędnych założeń?? Przykładem przemawiającym "za" jest "Amichien Bonding" opracowane i stosowane przez Jan Farrell w ciągu długich lat, na setkach psów różnych ras i modyfikacja ich zachowań. w tym wypadku nie możesz mówić o konsekwencji, gdyż te cztery zasady były stosowane przez obcą osobę wobec dorosłego psa, co przynosiło efekty w ciągu powiedzmy kilku dni i zmieniało psa nie do poznania. (wiem, duże uproszczenie).
Stado... stado ma dwie podstawowe funkcje: polowanie i rozmnażanie. Twój pies ani z Tobą nie poluje, ani się nie rozmnaża. Ludzie i psy nie tworzą stada. - kolejne stwierdzenie, z którym się nie zgodzę, gdyż świadczyło by ono, że tylko sfora zdziczałych psów stanowi stado. dzisiejsze psy nie polują i w większości się nie rozmnażają, co nie zaprzecza ich stadnemu charakterowi. domownicy stanowią substytów stada, tak jak spacer stanowi zamiennik polowania (takie jest przynajmniej moje spojrzenie na tę kwestię).
tego, co przydażylo się Twojej suce na "szkoleniu" nawet nie komentuje, bo uważam to za jakiś absurdalny koszmar. moim największym przejawem dominacji nad bigosem było wyraźne głaskanie go od karku po zad. nie zgadzam się natomiast z ignorowaniem "negatywnych zachowań" lub brakiem nagrody jako remendum na całe zło. myślę, że psa można w pewnych sytuacjach ukarać (nie mam tutaj na myśli przemocy fizycznej czy krzyku, a bardziej zmienioną intonację głosu lub ostre spojrzenie). ciężko to sprecyzować, gdyż na szczęście nie jestem zmuszony robić to zbyt często i chyba właściwa reakcja jest motywowana tym "że albo ma się rękę do psów, albo się jej nie ma".
cieszę, się że masz oddanego przyjaciela, z którego zachowań jesteś zadowolona ale nadal to nie wskazuje na negację teorii dominacji, a raczej na istnienie alternatywnej drogi, którą można osiągnąć to samo. gratuluję - warto byłoby sprawdzić czy Twój sposób przyniósłby takie same rezultaty w odniesieniu np. do ras agresywnych.
oznakami dominacji moich wcześniejszych owczarków było np. chwytanie zębami za dłoń w momencie zaprzestania pieszczot (był to już pies kilkuletni więc nie można tego porównać do zachowania psa w czasie zmiany zębów), niemożność podejścia do psa w czasie gdy jadł, olewanie przez niego innych domowników (np. bruno słuchał tylko ojca i mnie - płeć żeńską całkowicie miał gdzieś i wyraźnie nad nią dominował), na spacerze, po spuszczeniu ze smyczy to pies decydował kiedy spacer się kończy, wzmożona agresja wobec obcych (były to psy pilnujące) bez możliwości odwołania psa i niestety wiele innych.
Bo dla wielu z nas psa po prostu trzeba zdominować i tyle. Poczta pantoflowa też robi swoje.... - odnośnie poczty pantoflowej i opinii domorosłych "ekspertów", nie przyjmuję jej w ogóle do wiadomości, chociaż zdaję sobie sprawę, że inni są bardziej poddatni. niestety nie dotyczy to tylko teorii dominacji i dotyka wiele dziedzin naszego życia. Natomiast pierwsze cytowane zdanie w tym akapicie uważam za kluczowe!! jestem zwolennikiem teorii dominacji ale rozumiem ją jako brak bodźców dla psa, że jest on osobnikiem alfa, nigdy nie próbowałem psa "przełamać", a zawsze szukałem drogi by wykonywał moje komendy dlatego, iż chce, a nie dlatego, że się boi.
ale się cholera rozpisałem, mam nadzieję, że znajdzie się ktoś to moje wypociny przeczyta oraz się do nich odniesie
Mój labrador: Demi Z Grodu hrabiego Malmesbury
Suczka urodziła się:
04.2005
Mój labrador: Hela Błotna Sadzawka
Suczka urodziła się:
7.10.2010
Pomogła: 2 razy Wiek: 34 Dołączyła: 19 Mar 2011 Posty: 3472 Skąd: Warszawa
Wysłany: 19-08-2011, 13:51
tenshii, ja się zgodzę z każdym Twoim słowem.
rafalkudlaty, a do Ciebie mam jedną prośbę, jak już się na czymś opierasz, coś polecasz, to wypadałoby pisać prawidłowo imię i nazwisko autora JANE FENNELL a nie FARREL
Mój labrador: Nera
Suczka urodziła się:
08.05.2010
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 14 Gru 2010 Posty: 1653 Skąd: Kraków
Wysłany: 19-08-2011, 14:32
rafalkudlaty napisał/a:
labek zrobi wszystko za jedzenie
mój labek nie zrobi nic za jedzenie jeśli nie będzie miał ochoty współpracować, mimo spalonej miski jedzenie nie jest dla niej zachętą
rafalkudlaty napisał/a:
gdyż w drugim przypadku trudniej jest przekonać psa by chciał z własnej woli wykonać komendę.
bo wszystkie ONki to tacy indywidualiści, dyskutowałabym i znam przypadki zaprzeczające Twojej teorii, wszystko zależy od psa, właściciela i ich relacji
rafalkudlaty napisał/a:
gnorowaniem "negatywnych zachowań" lub brakiem nagrody jako remendum na całe zło. myślę, że psa można w pewnych sytuacjach ukarać (nie mam tutaj na myśli przemocy fizycznej czy krzyku, a bardziej zmienioną intonację głosu lub ostre spojrzenie).
ale tego nikt nie zabrania w pozytywnym szkoleniu, ja sama mam uparciucha którego czasem taką intonacją obniżoną trzeba doprowadzać do pionu. A brak nagrody to też kara!
Amichien Bonding-przecież to nic innego jak zasady, takie a nie inne, a o tym pisała już "tenshi".
Psy lubią rytuały. Przewidywalność. Stabilność.
A tu mamy 4 proste zasady :
- nie witania się z psem - co nie ma nic wspólnego z rytuałami powitalnymi psów czy wilków, bo one się ze sobą witają, a wilki witają się bardzo wyraziście ( ba! pies nie zna zegarka i dla niego magiczne "5 minut" Fennelowej nic nie znaczy, po prostu daje psu czas na opanowanie emocji - i owszem, może być przydatne psy stresie separacyjnym czy skakaniu na powitanie, ale większego znaczenia dla "stada" nie ma),
- sygnalizowanie niebezpieczeństwa - hm....
- przewodnictwo na spacerze - oczywiście, ale to nie ma nic wspólnego ze stadem a jedynie z posłuszeństwem i nauką pewnych zachowań tak, aby pies nie działał na własną łapę, ale wykonywał polecenia przewodnika i był skupiony na nim, zamiast na środowisku,
- karmienie - naprawdę nie ma znaczenia kto je pierwszy, zobacz jakie relacje panują między kilkoma psami w jednym domu albo między wilkami, co więcej szczenięta i młode w watasze często jedzą pierwsze, bo to one są nosicielami genów stada i one muszą przetrwać żeby te geny przekazać dalej.
Ważne jest żeby nauczyć psa NIE wymuszania żarcia, NIE skakania do miski, NIE ślinienie się pod stołem i czekania na jedzenie.
Dlaczego to zadziałało w przypadku J.Fennel?
Bo miała do czynienia z psami, które do tej pory pozbawione były zasad i których właściciele miotali się, nie potrafiąc przejąc nad nimi kontroli.
To co ona robi to coś w stylu zasady NILIF, tyle, że podane pod pozorem teorii dominacji i amichien bonding.
Psy chętnie wybierają za przewodników ludzi stabilnych emocjonalnie, którzy wiedzą czego chcą i potrafią się posługiwać nie tylko słowami, ale i językiem ciała i odczytywać emocje psa. I którzy są konsekwentni, a nie zmieniają co chwilę zdania albo co innego wymagają a za co innego nagradzają psa.
Ot, cała tajemnica pani Fennel.
Wiek: 42 Dołączył: 09 Sie 2011 Posty: 49 Skąd: małopolska
Wysłany: 19-08-2011, 16:01
dominika92, rafalkudlaty, a do Ciebie mam jedną prośbę, jak już się na czymś opierasz, coś polecasz, to wypadałoby pisać prawidłowo imię i nazwisko autora JANE FENNELL a nie FARREL [/] - mam prośbę jeżeli mnie poprawiasz, rób to właściwie, nie Jane Fennell tylko Jan Fennell. rzeczywiście popełniłem błąd w poprzednim poście ale mam nieco problemów i poszedłem spać o 5tej rano, więc traktuję to bardziej jako lapsus - przepraszam.
[b]ktosia, - oczywiście, zgodzę się, że każdy pies jest inny ale w dyskusji jesteśmy chyba zmuszeni nieco uogólniać, by nie wyszła nam niekończąca się opowieść.
ale tego nikt nie zabrania w pozytywnym szkoleniu, ja sama mam uparciucha którego czasem taką intonacją obniżoną trzeba doprowadzać do pionu. A brak nagrody to też kara! - kolejna rzecz z którą się zgadzam, gdyż upominałem bigosa stosując pozytywne szkolenie. "okiem psa" czytałem już chwilę temu ale gdzieś w głowie mam zakodowane że J.Fisher polecał ignorować/nie zwracać uwagi na psa np. niszczącego nam kapcie. (nie będę się przy tym upierał, bo nie jestem w 100% pewny).
ktosiu - mam nadzieję, że spotkamy się w realu, a ja będę mógł Ci zaimponować zarówno relacją jaką mam z bigim, jak i tym, jak jest ułożony
chciałbym by wszyscy, którzy w jakiś sposób biorą udział w tej dyskusji dobrze mnie zrozumieli. nie jestem tyranem, który terroryzuje własnego psa, by go złamać, a teoria dominacji ma swój własny ołtarzyk w moim pokoju. po prostu nie zgadzam się z pełną jej negacją, nie wykluczając jednocześnie istnienia innych sposobów na ułożenie psa (może nawet lepszych) tylko na razie jedynie tenshii, umotywowała w jakiś racjonalny sposób swoje twierdzenie. bardzo chętnie chciałbym się dowiedzieć co robiłaś (prośba do tenshii) by ułożyć psa, nie stosując "Amichien Bonding".
Mój labrador: Demi Z Grodu hrabiego Malmesbury
Suczka urodziła się:
04.2005
Mój labrador: Hela Błotna Sadzawka
Suczka urodziła się:
7.10.2010
Pomogła: 2 razy Wiek: 34 Dołączyła: 19 Mar 2011 Posty: 3472 Skąd: Warszawa
Wysłany: 19-08-2011, 16:09
rafalkudlaty, widzę że poprawić Cię nie wolno, a mi się jedno" l "za dużo napisało, a Ty przekręciłeś całkowicie nazwisko funkcjonuje za równo Jan jak i Jane , a widziałam tak jak pisałeś w 3 postach ale każdy ma prawo do pomyłki, zwróciłam na to uwagę żeby nie wprowadzać nikogo w błąd.
z Twojej wypowiedzi wynika że " Okiem psa" to pozytywne szkolenie, a chyba tak nie jest.
Wiek: 42 Dołączył: 09 Sie 2011 Posty: 49 Skąd: małopolska
Wysłany: 19-08-2011, 16:20
ps. Gocha2606, DZIĘKUJĘ - taką negację jestem w stanie przyjąć gdyż pokazałaś, że nawet jeżeli teoria dominacji ma błędne podstawy to można dzięki niej osiągnąć oczekiwane rezultaty.
Psy chętnie wybierają za przewodników ludzi stabilnych emocjonalnie, którzy wiedzą czego chcą i potrafią się posługiwać nie tylko słowami, ale i językiem ciała i odczytywać emocje psa. I którzy są konsekwentni, a nie zmieniają co chwilę zdania albo co innego wymagają a za co innego nagradzają psa. - doskonale ubrałaś w słowa to, co chciałem wyrazić, a chyba nie do końca mi się udało. muszę poczytać i zaznajomić się z "zasadą NILIF". czy mogłabyś mi polecic jakieś materiały dostępne w sieci?? byłbym bardzo wdzięczny.
nu Kobietki jestem o krok od kapitulacji , a mnie nie łatwo przekonać
Mój labrador: Nera
Suczka urodziła się:
08.05.2010
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 14 Gru 2010 Posty: 1653 Skąd: Kraków
Wysłany: 19-08-2011, 16:21
rafalkudlaty napisał/a:
ktosiu - mam nadzieję, że spotkamy się w realu, a ja będę mógł Ci zaimponować zarówno relacją jaką mam z bigim, jak i tym, jak jest ułożony
trzymam za słowo i zazdroszczę ułożenia psa, bo mój to istne ADHD i dużo dużo pracujemy...
a i w żadnym momencie nie pomyślałam, że jesteś tyranem i nie to miałam na myśli pisząc moje słowa powyżej, bardziej to że nikt z nas nie stosuje w 100% teorii dominacji czy pozytywnego szkolenia, mnie żadna z tych torii nie przekonuje do końca. Bardziej jestem skłonna ku tej drugiej, ale nikt nigdy nie przekona mnie do tego, że mam biernie patrzeć i nie reagować jak mój pies zjada moje buty, bo po prostu kupno nowych to spory i nieprzewidziany wydatek. A z drugiej strony, doskonale rozumiem słowa tenshii, o treserce poprzedniego psa i takie zachowanie, czy niektóre metody np. zaklinacza psów po prostu potępiam.
Rafał, NILIF to po prostu zasada, że nic w życiu nie ma za darmola i na wszystko, co jest fajne pies musi sobie zapracować.
Pies, podobnie jak każdy żywy organizm - w tym człowiek - dąży do tego, żeby to, co przyjemne zaczęło się jak najwcześniej i trwało jak najdłużej.
A przyjemne dla psa są w zasadzie cztery rzeczy ( zależy co kto lubi) i to one wzmacniają zachowania:
- jedzenie - wiadomo, zwłaszcza u labów, każdy organizm musi jeść żeby żyć, a niektóre jedzenie wręcz uwielbiają w każdej ilości,
- kontakt socjalny - z ludźmi, psami, zwierzętami czyli uwaga, zajmowanie się psem, gadanie do psa, patrzenie na psa, odpychanie psa który skacze, krzyczenie na psa który ciągnie nas za nogawkę, głaskanie, mizianie itp, itd,
- zabawa - z przewodnikiem , innymi psami, ludźmi,
- no i środowisko, czyli to, co otacza psa i o czym zapominamy ( np. pies chce gdzieś dojść, pogonić motylka, przywitać się z innym psem, powąchać trawkę, zjeść qoopę znalezioną w krzakach) itp.
I to my - przewodnicy możemy tak tym wszystkim manipulować, żeby pies zanim coś dostanie - zrobił coś, co nam się podoba i żeby nie wymuszał np. szczekaniem zabawy, a ciągnięciem na smyczy - dojścia do krzaczka.
Nic za darmo - najpierw coś dla mnie zrób a dostaniesz to, czego chcesz.
A ponieważ zachowanie nagrodzone ( np. witamy się z psem dopiero kiedy siedzi a nigdy jeśli skacze) będzie powtórzone - pies szybko uczy się, czego od niego wymagamy i za co jest nagroda ( w tym przykładzie kontakt socjalny czyli nasza uwaga i głaskanie).
Odmiany zasady NILIF są różne, od rygorystycznych czyli nigdy nic za darmo ( np. nie głaszczemy psa jeśli wyłudza pieszczotki, ale odsyłamy go na miejsce i za kilka minut przywołujemy i dopiero głaszczemy - jako nagroda za przyjście) , po "lajtowe" czyli czasem można pogłaskać psa jeśli mamy na to ochotę albo czasem można pozwolić psu na inicjowanie zabawy. No, ale to wszystko zależy od tego, jaki mamy plan i jakiego mamy psa ( bo dla niektórych chociażby jednorazowe pozwolenie na wyłudzenie czegoś będzie tak silnym wzmocnieniem, że następnym razem trudno będzie takiego psa "spacyfikować" - pewnie doskonale znasz te wszystkie szczekacze i podgryzacze).
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum