Mój labrador: Hera
Suczka urodziła się:
22.06.2010
Dołączyła: 28 Wrz 2010 Posty: 55 Skąd: Ostrava
Wysłany: 09-12-2010, 22:44
mibec napisał/a:
Cwiczcie z nim - pisalas, ze nie polubil tez Bluesa, zacznijcie od nagradzania psa za pozytywne reakcje na Twojego pieska.
Tylko uważaj, bo niektóre psy nie lubią zwłaszcza szczeniaków. Pracy na pewno sporo, mam nadzieję, że dla Twojej siostry ten pies jest równie ważny, jak dla Ciebie. Tutaj bardzo krótki artykuł o agresji w stosunku do innych zwierząt bez wskazania na dokładną metodę ukrócenia takiego zachowania: http://www.psy.pl/szkolen...pies/art16.html
Widziałam też kiedyś program "It's me or the dog", gdzie Victoria zmagała się z podobnym problemem. Szkoda tylko, że nie pamiętam który był to odcinek. Na pewno mógłby być przydatny. Oczywiście wszystko skupiało się na zwróceniu uwagi psa na przewodniku podczas spacerów. Z czym prowadząca na początku również miała problem. Jak tylko sobie przypomnę to na pewno zrzucę linka.
ok dzięki , podobają mi się szkolenia Victorii na pewno by pomogło, jesli chodzi o moja siostrę to pozwolę sobie nie komentować , ja bym jej swojego psa nie powierzyła, jak byłyśmy jeszcze dzieciakami to znosiła do domu zwierzęta ale potem ja się nimi zajmowałam , szybko nudziły jej się obowiązki ,więc albo namówię ja\a na pomoc przy tym psie albo czarno to widzę , bo niestety ale ten pies nie może mieć leniwego właściciela a takiego który będzie z nim nieustannie pracował , na początek musi się on tez przekonać do mnie a zaufanie nie przychodzi mu ot tak , nie am się co dziwić , był moment ,że myślałam ,że mnie ugryzie za chwilę , kiedy blokowałam mu dostęp do przechodzącego psa
_________________ Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać.
Pomogła: 5 razy Wiek: 36 Dołączyła: 11 Sie 2011 Posty: 2161 Skąd: Ostrowiec Św./Piła
Wysłany: 02-09-2011, 18:57 Labradorek prawdopodbnie po przejsciach
Witam. Przeszukiwalam forum i nie moge znalesc tego co mnie interesuje a mianowicie chodzi o to ze znajomi z rodzinnego miasta zaadoptowali 1,5 roczna labradorke i z tego co sie dowiedzieli mała nie miala wczesniej ciekawego domu. Z tego co mi opowiedzieli mala byla podobno bita.Chodzi teraz taka jakby struta, praktycznie nie merda ogonem a jak podchodzi do kogos to ma nisko opuszczony lepek a jak sie czasem czegos chocby lekko przestraszy to zaraz ucieka na drugi koniec domu. Bardzo chciala bym im pomoc czy jakos doradzic ale nie do konca wiem jak moge to zrobic i tu moja prosba do was. Czy znacie jakies metody/sposoby by mala odzyla? Mieliscie stycznosc z czyms takim? Bardzo mi szkoda tej malej i chciala bym znalesc jakies rozwiazanie tej sytuacji pozdrawiam.
Maleńka, na pewno suni i nowym właścicielom trzeba czasu, trzeba sunie dużo przytulać, głaskać bo musi ona się przekonać że ręka nie służy tylko do bicia dla niej to też jest stres nowy dom nowi ludzie i na pewno jeszcze tęskni za starymi właścicielami pomimo, że zaznała wiele bólu. Trzeba jej poświęcić więcej czasu i tak jak mówię dużo przytulasków, głaskania takie jest moje zdanie
moi sąsiedzi przygarnęli znajde z ulicy, młodego szczeniaka co prawda ale zachowywał sie podobnie jak pisałaś, uciekał od ludzi, podkulał ogon, za każdym razem jak ktoś próbował go dotknąć to siusiał pod siebie ze strachu ... może malutka musi się zadomowić w nowym miejscu?
przecież zaufać ponownie nie jest tak łatwo
Dać spokój psu.
Nie narzucać się, nie gonić, nie podchodzić jeśli ucieka.
Nie cumkać, nie przytulać, nie podchodzić na wprost, nie patrzeć w oczy, nie wyciągać rąk jeśli pies sam nie szuka kontaktu, nie głaskać na wprost ani po głowie, nie rzucać zabawkami itp.
Zrobić jej w domu bezpieczną norkę - miejsce, w którym się będzie mogła schować gdyby się czegoś wystraszyła.
Niech państwo poczytają o sygnałach uspokajających - tam jest w zasadzie wszystko, czego powinni się nauczyć, żeby zrozumieć psa.
Trzeba się poruszać raczej wolno, jeśli pies sam szuka kontaktu - można wyciągnąć rękę NIE patrząc na psa, niech sobie powącha, jeśli nie ucieka - można bardzo spokojnie pogłaskać po klatce piersiowej, boczku szyi, można podać kawałeczek jedzenia na otwartej dłoni.
I nic na siłę - wszystko spokojnie i pomalutku.
Mój labrador: Benek
Pies urodził się:
20 MARCA 2010
Pies urodził się: Pomogła: 1 raz Wiek: 50 Dołączyła: 10 Wrz 2011 Posty: 68 Skąd: Toruń
Wysłany: 09-10-2011, 10:37 Postępowanie z psem po przejściach
anna34 - słyszałam co się stało mam namyśli nowych
-----------------------------------------------------------------
Cytat:
Nie bardzo wiem jak to ująć ale zakładam że każdy uczestnik forum w mniejszym lub większym stopniu wie, jak postępować z labradorem.
Ponieważ zdarzają się psy trudne i z takimi się spotykamy, pragnę aby każdy kto miał okazję obcować z takim psem, podzielił się swoimi doświadczeniami.
Nie chodzi mi o porady behawiorystyczne ale o zwykłe opisy sytuacji z jakimi się spotkaliśmy i musieliśmy sobie z nimi poradzić.
Wiem że nie zawsze nam to wychodziło, popełnialiśmy błędy i prosiliśmy o pomoc specjalistę ale, niech ten temat będzie "poradnikiem", jakich błędów nie popełniać.
Tak napisała dzisiaj aganica zakładając ten temat. Myślę, że warto tu dyskutować o wszystkich tego tego typu trudnych przypadkach trudnych przypadkach, stąd przeniosłem tu posty o nieudanym DS z tematu Prady. Administrator
Ostatnio zmieniony przez tenshii 03-10-2012, 12:16, w całości zmieniany 3 razy
Niestety dom okazal sie nie byc tym wlasciwym dla Pradziny...i chyba nie tylko Pradziny ale kazdego laba czy psa innej rasy badz nie rasy.
Wlasciwie ciezko mi jest opisywac cala sytuacje...czeski film, tragikomedia i dramat w jednym.
Pisalam posta na forum z relacja pierwsza zaraz po rozmowie z DS, no super, rewelacja. Ktos jeszcze z nimi rozmawial chyba ale nie wiem juz kto bo mam totalny metlik w glowie.
I wieczorem ja wiem..18-19 tel od Moniki, roztrzesiona pyta sie mnie czy wiem co sie stalo...nogi sie podemna ugiely i od razu wizje ze Prada uciekla, ze trzasnal ja samochod...ale nie, chodzilo o cos innego.
Daruje sobie juz opis tego wszystkiego bo dzisiaj sie okazalo ze opowiesci zostaly zmyslone, wszystko wyostrzone itd kapcie by Wam pospadaly to Wam gwarantuje.
Skupie sie na suchych faktach. W kazdym razie zadzwonilam od razu do DS, zostalam poinformowana ze Pani z psem stoi na klatce i mamy latwic transport na juz i psa zabierac.
Dom zostal uprzedzony o Pradziowej przeszlosci, pomimo tego ze w hotelu nie wykazywala nieporzadanych zachowan zostali uczuleni ze sucz wymaga specificznego podejscia w okresie aklimatyzacji. (...) W praktyce wygladalo to tak ze pies w masakrycznym stresie zostal zabrany dnia pierwszego do weterynarza, gdzie obca kobieta i obcych 2 mezczyzn obmacywalo, naciagalo itd. Z relacji DS wynika ze pies byl przestraszony, bardzo reaktywny...no to ciach dostala cos na uspokojenie. Jak sie okazalo po moim i Ani przybyciu na miejsce pies dostal po prostu narkoze. Odebralam ja ledwo przytomna. Pani czekala z Prada na klatce schodowej...jak zobaczylam ledwo przytomnego, spadajacego wrecz ze schodow psa to sie zalamalam. Wygladala tragicznie...podeszla do Ani, pomerdolila ogonkiem, zatoczyla sie i przyszla do mnie. Dodam ze pies zostal sowicie nakarmiony przed podaniem narkozy...podejzewam ze nie wybudzala sie w klinice jesli kilka godzin pozniej byla w takim stanie, co dla mnie juz jest szczytem niekompetencji i nieodpowiedzialnosci. Po wszystkich badaniach itd Pani z psem w domu chyba nie byla, tak przynajmniej by wynikalo z jej relacji. Zostalo zrobione RTG i krew (badanie krwi po jedzeniu, gratulacje), serducho podobno powiekszone i anemia. Mam zdiecia RTG i wyniki, beda konsultowane a skany wstawione na forum. Mam rowniez filmiki, w jakim stanie byl pies gdy dojechalismy juz do domku, jak sie wytoczyla z auta i jak sie wtaczala po schodach i jak wygladala. Wzdeta, glowka zapadla, uchole w bezwladzie, oczy jak u basseta...koooszmar i widok naprawde lamiacy serducho. W domu bylismy ok 24 jesli mnie pamiec nie myli...
Cytat:
Wiem ze jest zainteresowany domek ze Swiecia a wiec calkiem dojezdnie. Damy dziewczynie pare dni oddechu, zobaczymy czy zmieni sie jej zachowanie i reakcje w typowych sytuacjach.
Witam.Tutaj pisze niby ta osoba, ktora znedzała sie nad Pradą. Teraz chcę napisać, jak było naprawdę.
Pojechałam po sunię z synem w południe, po przybyciu do domu było wszystko dobrze.
dałam jej jeść , ponieważ biedna kości ma na wierzchu:((((Aż żal.Po ok.pół godzinie wyszłam z nią na spacer, po drodze mijał nas ok. 10 letni chłopiec Prada bez ostrzeżenia rzuciła się z zebami w stronę chłopca.Odciągnęłam ją.Mam 41 lat od przeszło 20 lat miałam psy, począwszy od burków po amstaffa. Weterynarz moze potwierdzić wszystko , dbałam o nie i je kochałam całym sercem.
Prada jest sunią bardzo wychudzoną, chciałam jej pomóc, zbadać, czy nic jej nie jest, ponieważ wisi na niej skóra, czaszka tylko kości:(((Gdy weterynarz ją zobaczył to się przeraził.Postanowił ją , jak najszybciej zbadać i pomóc, kazał mi zaczekać.Gdy usiadłam na krześle, podkreślam było spokojnie, bez nerwów, sunia normalna, nagle tuż niedaleko usiadł chłopczyk ok. 11 letni , Prada znów bez ostrzeżenia rzuciła się z zębami na chłopca.
Pani, która tam pracuje podała mi kaganiec, założyłam, weterynarz mnie zawołał, gdy sie schylił , chcial zbadać ją Prada zrzuciła kaganiec ze swojej wygłodzonej głowy i rzuciła się na weterynarza (( weterynarz nie chcąc robić jej krzywdy dał mi tylko małą ilość leku w płynie na uspokojenie suni, by nikogo nie pogryzła.Miałam dodać jej to do jedzenia.Gdy wchodziłam do domu , na pierwszym piętrze znów bez ostrzeżenia ugryzła do krwi sąsiada , płakałam wtedy strasznie:((( Sąsiad mocno krwawił, wczoraj miał ktoś przyjechać i go przeprosić , lecz nikt się nie zjawił:((( Podałam suni ten lek, nie miała żadnej narkozy!!!!!!
Można się skontaktować z weterynarzem , on opowie wszystko. Gdy sunia zjadła ten plyn z kielbasą, poszłam do weterynarza, powiedziałam mu takze o pogryzieniu i atakowaniu chłopców i mężczyzn, niektórych, mego syna nie atakowała.
Zrobiliśmy jej badania,wszystko bym zrobiła by ją ratować:(((((( U weterynarza czekałam za wynikami, sunia była uspokojona, nagle przyszedł mój mąż, by zobaczyć sunię, byl w pracy.Gdy podszedł do mnie Prada niestety go zaatakowała,odciągnęłam ją. Po odebraniu wyników szlismy do domu, po drodze znów pokazała na męża zęby, nawet nie mógł złapać smyczy.
Lecz najgorsze było przede mną. Prada weszła tylko na pół piętro , nie chciała wejść wcale do domu, gdy był w nim mąż.Robiliśmy wszystko, próbował smakołykami, nie dało rady co chciał podejść, było widać tylko zęby.Wię nie pozostało mi nic innego, jak siedzieć z sunią na półpiętrze ok. 4 godzin i dzwonić do Pani Gosi, która strasznie kłamie i oszukuje.
Sunia mogła być taka , zmeczona była, ponieważ chciałam by weszła do domu, co się położyła budziłam ją by tylko poszła ze mną.Gdy chciałam ją podnieść też pokazała zęby, więc bałam się.Ok. godziny 23 przyjechała Pani Gosia zła , z koleżanką. Prada zaraz do niej pobiegła, dała jej smakołyk. Sunia mogła być zmęczona, ponieważ starałam się zabrać ja do domu!!!!!!!! A ona za nic w świecie nie chciała iść.
I jeszcze jedno, proszę sprawdźcie moim obowiązkiem jest zbadać psa od razu, piszą o tym wszędzie.Miałam psy , dobre i te gorsze, lecz nigdy żadnego nie skrzywdziłam, zawsze ratowałam do końca.Teraz płacze jest mi przykro,że ktoś tak mnie osądza.
I wierzcie mi każdy z Was zabrał by sunię do weterynarza, jej widać żebra i kości czaszki ma całe na wierzchu.Po drugie nie moglam z nią spać na klatce , ponieważ mieszkam w starej kamienicy jest zimno, nie moglam też z domu wyrzucić męża , bo nie mial gdzie spać.Na Boga dlaczego tak kłamiecie, ja za psa bym życie oddała!!!!
Zapraszam do mnie do Inowrocławia wszystkich , możemy porozmawiać , iść do weterynarza. Wiecie co teraz to widzę , że człowiek człowiekowi wilkiem a ja tak bardzo chciałam jej pomóc.Możecie się skontaktować z weterynarzem, on opowie wszystko i sąsiadem, którego Prada pogryzła do krwi. Zapraszam , proszę przyjechać .A ja kocham zwierzęta bardziej niż ludzi, teraz wiem dlaczego.
Przykro mi bardzo...bardzo przykro....I proszę o filmik Prady, sunia musiała być zmęczona , ponieważ nie spała!!!! A ja ja chciałam tylko wprowadzić do domu:(((((Chcialam pomóc a wychodzę na sadystkę.
Pani Gosiu ma pani badania, zapłacę za nie, weterynarz chciał pomóc psu , nie skrzywdzić. I proszę nie kłamać, Prada atakuje bez powodu ludzi o tym nie poinformowano mnie. Atakuje dzieci w wieku ok. 10 lat, chłopców , i mężczyzn, zależy od jej psychiki jakich i kiedy,przeważnie w kapturach lub czapce.
I przysięgam kocham psy.Chciałam pomóc a zostałam tyranem okropnym.
Teraz życzę tylko suni wspaniałego domu i do weterynarza już nie muszą z nią iść jest zdrowa. Lubię tego psa bardziej niż co niektórych ludzi.
Teraz Wiecie, jak to było naprawdę.Przykro mi, że chciałam dla niej dobrze.
Mój labrador: Asior
Pies urodził się:
27.06.2005 -08.02.2021
Pomogła: 5 razy Wiek: 39 Dołączyła: 18 Wrz 2008 Posty: 7384 Skąd: Nowa Sól
Wysłany: 09-10-2011, 17:44
Małgosia, zapraszam na forum www.labradorretriever.com.pl Pod opieką tamtego forum była Prada, na tamtym forum również udziela się tymczasowa opiekunka Prady.
_________________ "Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
Dobrze, dziękuję, lecz teraz nawet nie jestem w stanie myśleć:((( Tak bardzo mi przykro.Nie wolno tak oceniać ludzi!!!!!!
a tak się postępuje z psem, każdy to powie.
www.wybierzmiska.pl
Nie robiłam jej krzywdy, chciałam biedaczkę odżywić, zbadać, bo te kości na wierzchu:((((
Bałam się o nią, ponieważ weterynarz mój nie przyjmował w sobotę i niedzielę.
A tylko dlatego dzwoniłam by ja zabrano, gdyż atakować zaczęła ludzi.I nie chciała wejść do domu.Ja płakałam na tych schodach będąc z nią:((( Głaskałam i tuliłam , fakt była zmęczona, ale to przez to, że nie spała.Na korytarzu ciągle ktoś przechodził.Musiałam ją wołać z jednej strony na drugą.
Może jej opiekunkami były tylko kobiety????? Może kiedyś skrzywdziło ją dziecko lub mężczyzna , nie wiem, lecz mnie nie poinformowano o tym:(((
Przecież pies bez powodu nie może rzucać się z zębami na chłopca.Gdzieś jest problem.
Prada uwielbia kobiety, dla mnie była wspaniała. Lecz nie przepada za niektórymi mężczyznami.Mój sąsiad jest przykładem, został przez nią ugryziony w rękę.
Małgosia, powiem tylko tyle, że strasznie kłamiesz ojj strasznie!!!! aż mi wstyd, że wydaliśmy do Was Pradę bo suka ma traumę przez Was!!
Patrząc na zdjęcia Prady nie doszukuję się wychudzenia jej, poza tym widziałam ją osobiście!!
Gosia prosiła aby sukę zostawić kilka dni w spokoju aby się zaaklimatyzowała bo rozstanie z Gosią jest dla Prady ciężkim przezyciem, Ty to zlekceważyłaś i zaczęłaś ją ciągać po weterynarzach na dziwne badania!
u Gosi były wielokrotnie dzieci i miała z nimi do czynienia, dzisiaj też mijała dzieci i osoby dorosłe na spacerze i na nikogo się nie rzuciła!
Małgosia napisał/a:
na pierwszym piętrze znów bez ostrzeżenia ugryzła do krwi sąsiada , płakałam wtedy strasznie:((( Sąsiad mocno krwawił, wczoraj miał ktoś przyjechać i go przeprosić , lecz nikt się nie zjawił:(((
taaaaak? a to ciekawe!! sąsiad podczas rozmowy tel powiedział, że nie chce żadnych odwiedzin w celu pokazania i sfotografowania rzekomego pogryzienia,a co lepsze głos sąsiada był identyczny jak głos męża. jaki z tego wniosek? że to zwykłe kłamstwo z Waszej strony!
Małgosia napisał/a:
Gdy podszedł do mnie Prada niestety go zaatakowała,odciągnęłam ją. Po odebraniu wyników szlismy do domu, po drodze znów pokazała na męża zęby, nawet nie mógł złapać smyczy.
Lecz najgorsze było przede mną. Prada weszła tylko na pół piętro , nie chciała wejść wcale do domu, gdy był w nim mąż.Robiliśmy wszystko, próbował smakołykami, nie dało rady co chciał podejść, było widać tylko zęby.Wię nie pozostało mi nic innego, jak siedzieć z sunią na półpiętrze ok. 4 godzin i dzwonić do Pani Gosi, która strasznie kłamie i oszukuje.
a podobno pierwsza wersja była, że pogryzła Twojego męża, potem w rozmowie tel z samym mężem on się wycofał z tego, coś tutaj kręcisz w swojej wymyślonej opowieści.Znam Gosię i znam też Anię osobiście i to dosyć długo i takie osoby jak one nie zmyślają sobie bajki żeby kogoś oczernić! Gdyby Prada wykazywała chociaż cień agresji nigdy byśmy jej nie wydali do nowego domu!
i ja widziałam się osobiście z Pradą i to pies anioł jest!
i dla mnie ten pies to nie jest wychudzony pies! ona taka jst po prostu, i tak sporo przytyła od momentu pojawienia sie jej u Gosi w hotelu! to jest typ psa sportowego, chudego, ale nie wychudzonego.
i dziwi mnie fakt, że zarejestrowałaś się akurat na tym forum gdzie wątek prady jest najmniej odwiedzany a nie na info albo com.pl
i radzę zastanowić się nad swoją historią bo szargasz tylko opinie psa przyklejając jej łatkę psa agresywnego a tak nie jest!
A mój wniosek jest taki, że wet powiedział, że Prada ma powiększone serce a Wy nie wiedząc jak z tego wybrnąć wymyśliliście bajkę z pogryzieniami i agresją Prady! To okropne z Waszej strony!
Mój labrador: Asior
Pies urodził się:
27.06.2005 -08.02.2021
Pomogła: 5 razy Wiek: 39 Dołączyła: 18 Wrz 2008 Posty: 7384 Skąd: Nowa Sól
Wysłany: 09-10-2011, 18:10
Małgosia napisał/a:
a tak się postępuje z psem, każdy to powie.
Nie każdy. Ja na przykład świeżo adoptowanego psa po przejściach nie zabrałabym od razu do weterynarza.
Zabranie od obecnej opiekunki ( megastres) wizyta u weta kolejny stres. Najpierw dałabym psu czas na zapoznanie się z nową sytuacją.
Na żadnym ze zdjęć nie widzę kości na wierzchu.
Ostatnie zdjęcie wklejone przez DT.
Kości na wierzchu nie widzę.
_________________ "Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
Ponieważ sąsiad jest w porządku, proszę przyjechać.Jeżeli chcecie, ja nie mam 10 lat i powodu by kłamać, zapraszam także do weterynarza on powie, jak wychudzony był pies.
ak postępować z psem/kotem wziętym ze schroniska?
- Jeżeli masz już w domu inne zwierzęta, sprawdź przed przybyciem nowego podopiecznego czy na pewno posiadają aktualne szczepienia przeciwko chorobom wirusowym.
- Jeżeli będziesz wprowadzać zwierzę do domu w którym już są inne zwierzęta, najlepiej poszukaj wcześniej informacji o tym, jak zrobić to mądrze- tak, by zwierzęta bez rozlewu krwi ustaliły między sobą hierarchię.
- Wydając zwierzaka schronisko powinno wydać bardzo ważny i przydatny dokument- książeczkę zdrowia.
- Zapytaj się, czym było karmione zwierzę w schronisku. Jadłospis zmieniaj powoli, stopniowo przez około 2 tygodnie. Do karmy możesz dodać witaminy zakupione w sklepie zoologicznym lub w lecznicy. Nie podawaj mleka ani kaszy (może wywołać biegunkę).
- Zaraz po adopcji koniecznie odwiedź zaufanego lekarza weterynarii, aby ten zbadał i ocenił stan zdrowia zwierzęcia.
- Psa nie kąp przynajmniej przez 5-10 dni (duży stres adaptacyjny i spadek odporności powoduje dużą podatność na infekcje i przeziębienia) po ostatnim spacerze możesz go przetrzeć mokrą gąbką. Szczotkowanie sierści również ją odświeży.
- Kota w ogóle nie musisz kąpać, sam to zrobi najlepiej.
- Psa nie spuszczaj ze smyczy przez około 2 miesiące, aż zacznie reagować na imię i zapozna się z otoczeniem.
- Kota (jeżeli chcesz go wypuszczać) nie wypuszczaj z domu przez dłuższy czas, nawet kilka miesięcy. Gdy kot pozna dom i najbliższe otoczenie będzie mu łatwiej znaleźć drogę powrotną
- Uważnie obserwuj nowego podopiecznego, jakiekolwiek niepokojące zmiany w zachowaniu czy wyglądzie zwierzaka konsultuj z lekarzem weterynarii ( takie jak apatia, brak pragnienia i łaknienia, niechęć do zabawy, biegunka, wymioty, kaszel, kichanie , biały mętny wyciek z nosa , zapalenie spojówek , wyciek z dróg rodnych u samic, trzepanie uszami, drapanie się, wygryzanie).
Ja uważam, że tak było lepiej i nie nie kłamie!!!!
Małgosia, czy widzisz na tym zdjęciu wystające kości u Prady?
to co w 3h tak schudła że była szkieletorem? Zastanów się co piszesz bo sie pogrążasz kobieto.
Ja biorąc dwa psy ze schroniska dawałam im kilka dni aklimatyzację u mnie w domu i nie ciągałam nigdy psa od razu na RTG, badanie serca i pobrania krwi! na dodatek po jedzeniu, co za wet robi badania po jedzeniu?
Ostatnio zmieniony przez Rinuś 09-10-2011, 18:25, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum