Wysłany: 15-10-2011, 23:49 Kokos (vel. Duży) znalazł ciepły domek!!
Od dziś pod opieką forum labradorretriever.com.pl jest KOKOS
Pies, niekastrowany, ok.3 lat.
Jest na DT w Białymstoku u dogomaniaczki
Pozwolę sobie skopiować co napisała o nim jego obecna opiekunka:
dogomaniaczka napisał/a:
Pewnego dnia do schroniska w Radysach trafiły dwa biszkopciki - chłopiec i dziewczynka. Żyli tam przez rok zanim bardzo kochający takie biszkopciki ludzie dowiedzieli się o ich istnieniu. Jeden z człowieków - Paweł - pojechał poznać dwa biszkopciki. Gdy tylko je zobaczył, zakochał się w dwóch łagodnych i radosnych czworonogach. Nazwał je Tola i Duży.
Tola trafiła do domu tymczasowego, który znajduje się pod Toruniem. Duży został w schronisku sam, bez swojej koleżanki. Na szczęście nie musiał długo czekać, aby na zawsze opuścić kraty schroniska. Trafił do domu tymczasowego w Białymstoku. Tu został nazwany Kokos i rozpoczął nowy rozdział w swoim życiu. W tym rozdziale Kokos będzie uczył się życia z człowiekiem i w ciepłym, bezpiecznym i pełnym troski miejscu zaczeka na kochających ludzi, którzy zabiorą go na zawsze...
Kokos jest dużym, dobrze zbudowanym psem. Ma potężne łapy i "dobrze odżywione" ciało. Mimo postury przypominającej niedźwiedzia jest chodzącą łagodnością. Najchętniej nie przestawałby się przymilać i merdać ogonem.
Wszystko wskazuje na to, że ulubionym miejscem Kokosa będzie balkon, z którego obserwuje przechodzących chodnikiem ludzi. Podczas spaceru Kokos ciągnie prowadzącego w stronę innych psów i dzieci wietrząc okazję do zabawy. Reaguje na komendę "siad" i wyczekuje smaczków.
My właśnie jesteśmy po kąpieli. W wannie Kokos jest aniołem. Siedział grzecznie i pozwolił się wyszorować (nareszcie po klepnięciu go w pupkę nie będzie się kurzyło ). Oczywiście po wyjściu z wanny już tak spokojnie nie było:
Kokos załatwia swoje potrzeby na podwórku i nie ma problemu z zachowaniem czystości w domu. Nie wskakuje już na łóżko, chyba, że chce zwrócić na siebie uwagę, ale bardzo szybko schodzi.
Coraz lepiej reaguje na komendę "siad" i "łapa".
Coraz bardziej mnie słucha (tzn. nie muszę już się produkować, żeby zauważył, że w ogóle coś do niego mówię ). Już wie, że jeśli mówię do niego "kokos" w konkretny sposób (głośno i stanowczo), to ma przestać robić to, co właśnie robi (np. przeżuwać chodnik).
Poza tym coraz bardziej panujemy nad jego zapędami, gdy widzi talerz z jedzeniem. Pierwszego dnia nie dało się w ogóle nic zjeść, żeby nie zostać sterroryzowanym (bo Kokos jak zobaczył talerz zachowywał się jak taran-terrorysta i można było ucierpieć). Teraz jest lekko zainteresowany, ale odpowiednio upomniany odpuszcza.
Powoli wchodzę po schodach i nasłuchuję, czy szczeka... Cisza. Patrzę na drzwi - nie wyżarł dziury. Wchodzę do mieszkania, a Kokos wita mnie merdając ogonem. Rozglądam się po mieszkaniu i to, co widzę przechodzi moje najśmielsze oczekiwania! Rozrzucony koc na łóżku, ściągnięte przykrycie z fotela... wszystko jest dokładnie tak, jak to zostawiłam! :rotfl: Pierwszy samotny pobyt Kokosa w domu uważam za udany! Niczego nie zniszczył. Nawet nie ściągnął chodnika. Sąsiedzi też nie skarżyli się na hałasy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum