Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 05-11-2011, 14:26 Zagrożenie wścieklizną na Śląsku
"Miejscowości Siedliszowice oraz część Pradeł w powiecie zawierciańskim zostały uznane przez powiatowego lekarza weterynarii w Zawierciu za obszar zagrożony wścieklizną.
Miejscowości znajdują się na terenie gminy Kroczyce na jurze krakowsko-częstochowskiej.
- Stwierdziliśmy jeden przypadek wścieklizny u lisa. Nasze wcześniejsze podejrzenia potwierdzone zostały badaniami – powiedział w sobotę powiatowy lekarz weterynarii dr Ireneusz Gewald.
W ramach zarządzenia powiatowego lekarza weterynarii w Siedliszowicach oraz Pradłach zostanie przeprowadzona akcja sprawdzająca szczepienia psów. - Właściciele zwierząt muszą na razie trzymać psy pod kontrolą, nie mogą ze zwierzętami wychodzić do lasu – tłumaczył Gewald.
Dodał, że zgodnie z procedurą w najbliższym czasie zostanie przeprowadzony tzw. odstrzał sanitarny lisów (co najmniej 2 lisów), w celu dalszych badań."
Mój labrador: ZARGO (Zagros Bella Mare)
Pies urodził się:
20.06.2011r.
Dołączyła: 07 Wrz 2011 Posty: 3242 Skąd: Gdynia
Wysłany: 05-11-2011, 21:19
W Trójmieście są zrzucane specjalne szczepionki dla lisów przeciwko wściekliźnie. Obowiązuje wówczas zakaz wstępu do lasu z psami i zwierzakami, mogącymi zjeść taką szczepionkę. Czy orientujecie się, jak taka szczepionka działa na psiury? Czy jest dla nich szkodliwa, czy nie można wchodzić do lasu, żeby psiaki nie zjadły tego i żeby po prostu nie zabrakło dla lisów? Nie wchodziłam z Zargo w okresie kwarantanny, ale tak mnie to zastanawia...
Dokite, jakiś czas temu Moris wylizywał coś namiętnie na spacerze na polu. Wyglądało jak opakowanie po tabletce i jak zaczął znajdować to co chwilę, to dopiero skojarzyłam, że to szczepionka na lisy. W necie przeczytałam, jakie to jest niebezpieczne, więc od razu pojechaliśmy do naszej wetki. Stwierdziła, że nic mu nie będzie, tym bardziej, że on tylko wylizywał resztki i kazała go tylko obserwować. Mówiła, że spokojnie możemy chodzić tam na spacery, że musiałby tego bardzo zjeść żeby coś się stało, ale ja jestem panikara i czekałam kilka tygodni. Lepiej dmuchać na zimne
Że jest niebezpieczne to wyczytałam gdzieś w artykułach w necie, pisało żeby jak najszybciej udać się do weterynarza itp. Nasza wetka mówiła, że to jest tylko dodatkowa dawka szczepionki, że zawiera żywy szczep wirusa - taki jak szczepionka, którą młody dostał, a jedynie jakby był w niej martwy szczep, to mógłby się pojawić jakiś konflikt czy coś takiego... Skomplikowane to było No i mówiła, że musiałby tego bardzo dużo zjeść, żeby coś się stało, ale ile to nie wiem...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum