Mój labrador: Yoko
Suczka urodziła się:
25.05.2007
Mój labrador: Serdusia
Suczka urodziła się:
01.09.2015
Suczka urodziła się: Pomogła: 10 razy Wiek: 39 Dołączyła: 17 Kwi 2009 Posty: 25678 Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 22-11-2011, 18:18
Hoax, Zabierz małą do siebie poczytaj forum. Poczytaj o treningu klatkowym i o wychowaniu małego labradora. Psiaki mogą spokojnie siedzieć same przez 8 godzin. Poczytaj tez o lęku separacyjnym jak do niego nie dopuścić i jak nie popełnić błędu. Labradory do roku są czasami nieznośne, ale to są bardzo inteligentne psy i po takim roku mieszkania z nimi nie wyobrażam sobie życia bez nich Trzymam kciuki powodzenia
Pewnie tak, ale nawet jeżeli to jakby nie patrzeć to piesek i nie zasługuje na takie wydawanie z rąk do rąk. Nawet jeśli bywa nieznośny.
Myślałam też, że jak wyje ja się wychodzi, by zostawić w skrzynkach na listy sąsiadom graniczącym info, że przez jakiś czas tak może sie dziać.
Najpierw to muszę przekonać rodziców, że to dobry pomysł.
Wyczytałam, że dobrze by było jakby było inne zwierze - świadomość dla psa, że nie pozostaje sam.
Mamy w dużej klatce dwa szczury - raczej nic im nie zrobi, jak umieścimy w niedostepnym miejscu, ale może nie będzie czuł sie samotny. prawda?
Hoax,
Nie gniewaj się proszę, ale moim zdaniem powinnaś jak najszybciej dla szczeniaka znaleźć nowy dobry dom, najlepiej gdzie wiedzą jak postępować z 3 miesięcznym psiakiem.
Nie masz doświadczenia z wychowywaniem szczeniaka, i nikt nie ma Ci tego za złe.. biorąc jednak pod swój dach musisz być przygotowana na zabrudzenie całej podłogi (na jej sprzątaniu kilka razy dziennie i myśleniu nad sposobami pozbyciu się woni! ), zniszczenia, gryzienia, piszczenie i wiele innych problemów. pies nie nauczy się wszystkiego w tydzień, będzie to trwać tygodniami, miesiącami.. (wynajmujecie kawalerkę, więc czy Wasz właściciel jest również na to przygotowany?) Nie skomentuje już pomysłu z kagańcem..ja jako dziecko po przeczytaniu "gdzieś" czegoś takiego nie uwierzyłabym. Skoro nie ma Was w domu 7 godzin - to dość długo i musisz brać pod uwagę, że w takiej sytuacji szczeniak potrzebuję dłuższego czasu na nauczenie się załatwiania poza domem.
Poruszę jeszcze jeden temat, dotyczący kosztów.. jeżeli nie stać Cię na kupienie klatki kenelowej, bierz pod uwagę, że koszty utrzymania labradora nie są małe, jeszcze jak będzie chorował.. - poczytaj o dysplazji. Musisz brać wszystko pod uwagę i to czy podołacie temu finansowo? Klatka jest droga, ale nowy komplet mebli nie jest tańszy.
proszę Cię o przemyśleniu tego co napisałam..tak, żebyś nie popełniła tego samego błędu co rodzice. Psiak jest młodziutki.. ale za kilka miesięcy jak będziesz chciała pozbyć się go..wtedy będzie bardzo szkoda suni
Może to ja się mylę, a Ty jesteś zakochana w tym szczeniaku po uszy i znajdziesz na wszystkie wychowawcze problemy rozwiązania.. bardzo chciałabym tego
Witaj.
Nie wiem czemu ma służyć takie zniechęcanie mnie.
Wyjaśniałam wyżej, że nie mogę sobie TERAZ pozwolić na wydatek tego rzędu, ponieważ kupiłam rodzicom psiaka za taką sumę, bo chcieli i spłukałam się na te chwilę doszczętnie. Co nie zmienia faktu, że zdaję sobie sprawę, że to drogi interes, i gdybym nie uważała, że sobie nie poradzimy to bym się do tego nie pchała.
Co do mieszkania - wynajmującym jest mój wujek, więc problemu być nie powinno, a ja nie pozwolę na to, by przerzucać psiaka z rodziny do rodziny, bo ma się taki kaprys.
Jestem na 99% pewna, że sobie poradzimy (zawsze 1% możliwości, że któreś z nas ciężko zachoruje - choć mój mąż uważa, że na 100% damy radę).
Dla psiaka 7 godzin samemu w kojcu z zabawkami to pewnie dużo, ale u moich rodziców od stycznia siedziałby czasem nawet dłużej.
Mój labrador: Reda
Suczka urodziła się:
03,12,2010
Mój labrador: Bonnie
Suczka urodziła się:
10.04.2014
Pomogła: 3 razy Wiek: 47 Dołączyła: 12 Mar 2011 Posty: 5261 Skąd: warszawa
Wysłany: 23-11-2011, 08:58
Hoax, musicie byc cierpliwi,jesli chodzi o wszelka nauke szczeniaka,
jezeli sunia ma wszystkie szczepienia i przeszla juz kwarantanne to mozecie poprosic kogos znajomego z psem na jakis spacer moze sunia podlapac zalatwianie sie na dworzu,i oczywiscie przy kazdym siku czy kupalu -smakolyk
mozna w domu nauczyc psa zalatwianie sie na maty i czy gazety w chwili kiedy nas nie ma w domu,ale wydaje mi sie ze najlepiej jest jak psa uczymy od samego poczatku dworek-zalatwianie
jesli chodzi o kawalerke to psiak by to przezyl tylko musi miec odpowiednia dawke ruchu-oczywiscie do wieku(nie mozna nadwyrezac stawow biodrowych)
piszczenie jak pies zostaje sam w domu-tez musicie nad tym popracowac,zakladanie kaganca w niczym nie pomoze tak samo jak i przy niszczeniu wszelkich rzeczy
musicie porostu wszyscy uzbroic sie w cierpliwosc to jeszcze psie dziecko,moja ma prawie rok i tez potrafi czasem nabroic
powodzenia
Hoax, nikt nie chce Cię zniechęcać, nie odbieraj tego w ten sposób
Wystarczy, że przestudiujesz dział "labradory w potrzebie" i z pewnością zrozumiesz dlaczego jesteśmy tacy przewrażliwieni. Szczeniak w domu to duże wyzwanie, a mały labek to wyzwanie gigantyczne.
Ale wszystko da się przeżyć, jeśli jesteś wystarczająco zdeterminowana, cierpliwa i konsekwentna.
A moja uwaga o pseudohodowli dotyczyła głównie tego, że kupując psiaka z pseudo wspierasz, często nie zdając sobie z tego sprawy, proceder czerpania korzyści z cierpienia zwierząt
Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 23-11-2011, 10:30
Hoax widze, ze jestes zdecydowana, wiec powodzenia w rozmowie z rodzicami
Wierze, ze sobie poradzisz - mam nadzieje, ze zostaniesz na forum i bedziesz sie dzielic wrazeniami z zycia ze szczylkiem
Hoax, nie chciałam Ciebie zniechęcić, jedynie uświadomić parę spraw, bo jak pisałaś wcześniej - nie miałaś styczności z wychowywaniem szczeniaka. Jeżeli jesteś zdecydowana na tego psiaka to z całego serca trzymam kciuki za Was. Moje przewrażliwienie na nieodpowiedzialne decyzje również wynika z doświadczenia - mój poprzedni piesio w wieku 12 miesięcy został porzucony przez właścicieli, bo mieli go dosyć..suczka nie potrafiła załatwiać swoich potrzeb na dworze, za co była bita (nie ciężko było mi to wywnioskować, jak sunia zaraz po załatwieniu się na dywanie trzęsła się panicznie i chowała..) Wzięłam ją pod swoje skrzydła, wychowałam i była najwspanialszym przyjacielem..
Dołączył: 15 Lis 2011 Posty: 198 Skąd: Jelenia Góra
Wysłany: 24-11-2011, 13:03
Hoax, myślę, że wiara w to, że dobrze poradzisz sobie z pieskiem jest połową sukcesu. Od tygodnia w naszym domku również zamieszkał prawie 3 miesięczny labek. Jeszcze przez kilka dni mieszkamy w wynajmowanym mieszkaniu i również obawiałam się czy nawet przez tak krótki czas nie narobi wiele szkód, ale ku mojemu zdziwieniu jedyną "szkodą" było kilka razy zrobione siku zanim nauczył się załatwiać na specjalnej macie, teraz tez czasem zdarzy mu się nie wytrzymać do czasu wyjścia, albo kiedy nie ma nas w domu, ale myślę, że to nie jest wielki problem. Dzieciom zmieniamy pieluchy a po szczeniaczkach czasami trzeba posprzątać i wyjść z nimi na dwór:) Nasz Wandal już doskonale wie że za załatwienie się na dworze dostane smakołyk i w nocy wytrzymuje nawet 7 godzin, co jeszcze tydzień temu było nie do pomyślenia. To bardzo mądre psy i jak tylko poświęcisz im uwagę to na pewno odwdzięczą Ci się z całych sił za Twój wysiłek My teraz wychodzimy z Wandalem w dzień co dwie godziny, jednak niedługo nie będziemy mieć już takiej wygodny i maluch będzie zostawał w domu sam na dłużej wtedy też jeżeli będzie taka potrzeba zakupimy klatkę i zobaczymy czy z tym też sobie poradzimy. Jeżeli chodzi o piszczenie to jedynie na początku piszczał, ale jak tylko nauczył się, że zawsze wracamy to teraz grzecznie, jak na swój temperament na nas czeka. Mam nadzieje, że przy dłuższych nieobecnościach również tak będzie Rozpisałam się tak bo Twoja sunia jest w tym samym wieku co nasz Wandalek i możemy wymienić się doświadczeniami. Dodam tylko, że to mój pierwszy pies więc poświęcam wiele czasu na zrozumienie jego potrzeb i oczekiwań, czytam forum i staram się jak najlepiej wszystko robić, ale na pewno jak każdy popełniam jakieś błędy. Na koniec chciałam również napisać, że pies to również bardzo duży wydatek, ale pieniądze nie są najważniejsze. Pies będzie się cieszył z nowej zabawki ale o wiele bardziej cenił będzie nasze towarzystwo i miłość. Wiem również, że trzeba liczyć się z potencjalnymi wydatkami w razie choroby, ale pies nie jest przyjacielem jedynie dla osób mogących przeznaczyć na jego utrzymanie 1000 zł miesięcznie, ale dla osób które będą szanowały i doceniały tą przyjaźń. Denerwują mnie wypowiedzi ludzi, którzy w takiej sytuacji odradzają zatrzymanie psiaka. Piesek jest już w tej rodzinie. Zastanówcie się czy dziecko też radzilibyście oddać bo jego utrzymanie może kosztować zbyt wiele, bo ktoś może nie mieć odpowiedniej wiedzy (jeszcze) jak postępować z pieskiem?? Teraz pewnie dostanie mi się za ten post, ale w kalkulacjach dotyczących jedynie pieniędzy wiele brakuje...
Z całych sił trzymam kciuki aby udało Ci się przekonać rodziców i zatrzymać sunię żeby była jak najzdrowsza:) Na pewno sobie poradzisz:)
Część naszych znajomych śmieje się, że kupiliśmy pieska bo chcemy wprawić się na przyszłość w wychowanie dziecka. Kiedy wiem już jak jest z Wandalem uważam, że jest w tym bardzo wiele prawdy i takie podejście bardzo mi pomaga w wydobywaniu coraz głębszych pokładów cierpliwości
Budyń, mi chodziło o koszty utrzymania psa a nie wydawanie pieniędzy na jego zabawki. Jasne, że nie trzeba mieć tysięcy ale na jedzenie, weterynarza pieniążki muszą się znaleźć. jak pracowałam w schronisku to dużo osób przychodziło oddać dorosłe psiaki właśnie z takich powodów..
Hoax, czekamy na wieści jak tam radzisz sobie z psiakiem??
Niestety rodzice nie oddali mi psa. Uznali - a w zasadzie mama - że oni się nią zajmą, tylko oczekują od nas pomocy w wychowaniu.
Obiecaliśmy pomóc na ile się da i jeżdżę do nich codziennie, ale to nie to samo, co poświęcanie psu uwagi non stop. Oczywiście dzwonią i marudzą, że znów się zsikała, że znów kupnęła. Mój brat wypiął się i nie chce im przy niej pomagać, także będzie ciężko.
Rozmawiałam na zaś z właścicielem mieszkania i możemy ją sprowadzić, czekam tylko jak rodzice "dojrzeją" do takiej decyzji.
Porównanie do dziecka jest całkiem trafne, bo jakby nie patrzeć, dziecko tez wymaga uwagi i pieniędzy, co nie znaczy, że jak takowe się u nas pojawi to je "wyrzucę", bo będzie płakać lub będzie chorowało. Prawda?
Nigdy nie miałam szczeniaka - fakt, za to miałam tuzin innych zwierząt. Zresztą każdy kiedyś pierwszy raz miał szczeniaka. Więc mówienie, że szczeniak to ciężka sprawa dla kogoś kto nigdy takowego nie posiadał, to kiepski argument;)
a jak rodzice uczą załatwiania się suni na dworze?? Labradorki to mądre psiaki, szybko uczą się na pochwały i nagrody. Sama w domu jeszcze stosuje gazety i maty dla dziecka na łóżko, dzięki temu nie jest przesikane.. moja sunia ma 3 miesiące i wlaściwie robi w domu pod naszą nieobecność ( ale zazwyczaj w jednym miejscu, na te maty). Gdy jesteśmy w domu, staje koło drzwi już jak chce się załatwić uczyliśmy ją na smakołyki -kawałki kurczaka gotowanego..teraz po każdym załatwieniu się na dworze PĘDZI pod lodówkę i z radością wyczekuje swojej nagrody
Nas nie ma sporo w tygodniu w domu, mimo tego suczka naprawdę łapie o co chodzi z tym załatwianiem się na dworze. jest sporo metod uczenia szczeniaków czystości. Może jednak rodzice poradzą sobie i przetrzymają ten siuśkowaty okres?
Oby:)
Jak ja z nią wychodzę, to biegam z nią za piłkami, i chodzę tak długo aż się załatwi. I od razu dostaje nagrodę. Moim rodzicom to nie wychodzi.
Idą z nią na pół godziny, nic nie robi i jak wraca to na środku pokoju i siku i kupa;)
Nasza też na początku była oporna..ale stosowałam zasadę, że zawsze trzeba było z nią wyjść: po jedzeniu, po lub w trakcie zabawy, po przebudzeniu ( czyli na okrągło ) i jakoś zajarzyła
Mój labrador: Reda
Suczka urodziła się:
03,12,2010
Mój labrador: Bonnie
Suczka urodziła się:
10.04.2014
Pomogła: 3 razy Wiek: 47 Dołączyła: 12 Mar 2011 Posty: 5261 Skąd: warszawa
Wysłany: 24-11-2011, 22:56
neravia napisał/a:
Nasza też na początku była oporna..ale stosowałam zasadę, że zawsze trzeba było z nią wyjść: po jedzeniu, po lub w trakcie zabawy, po przebudzeniu ( czyli na okrągło ) i jakoś zajarzyła
Witam, jestem nowa na forum. Czytam i czytam i chyba trochę mi lepiej po tych podobnych historiach z podgryzaniem po nogach i rękach... dzisiaj pójdzie w ruch cytryna:D Zalogowałam się bo myślałam, że tylko moja Pola (4 miesiące) taka jest... . Do tego jest strasznie uparta... i jak jej mówię feee to potrafi na mnie zaszczekać.. czy to też normalne? Niekiedy to już mi ręce opadają... . Mam nadzieje ze kiedyś to przejdzie?!?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum