Pomogła: 4 razy Wiek: 37 Dołączyła: 16 Lip 2011 Posty: 1859 Skąd: warszawa
Wysłany: 24-12-2011, 12:39
super, że sie zadomawia. słodki niunio, oby jak najszybciej doszedł do siebie
_________________ zapraszamy do galerii Largosława http://forum.labradory.or...p=252970#252970
Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 24-12-2011, 21:40
anna34, na dzień dzisiejszy wszystko jest zakupione.Po świętach doniosę rękawiczki dla Marty, bo krem jakim smarowane są zmiany /amiderm/, nie powinien mieć kontaktu ze skórą ludzką, a trzeba go wmasowywać trzy razy dziennie.
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 24 Gru 2011 Posty: 28 Skąd: Warszawa
Wysłany: 24-12-2011, 21:53
mamy od pani doktor takie mazidło właśnie do odkażania, dopiero potem trzeba wmasować maść leczniczą. Dzisiaj już po wszystkich zabiegach, nawet nie tak źle poszło z uszami, tylko się boje, że za płytko wkładam ten patyk z maścią (bo głębiej sobie nie da, to płytko to i tak już sukces). Misio już teraz tak nie ucieka przed zabiegami, bo wie że i tak go to nie ominie, ale za to się obraża. Odwraca się i udaje, że już w ogóle kontaktem nie jest zainteresowany:))
jak tu w święta zrobic taki test i jak tu zostawic takie cudo same chocby na chwilke,poczekajmy po swiętach
_________________ "Miłość do psa jest najdziwniejszą rzeczą,przy niej relacje z ludźmi stają się nudne jak owsianka" John Grogan "Marley and me'--------------------
galeria Brandusa-zapraszamy http://forum.labradory.or...er=asc&start=40
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 24 Gru 2011 Posty: 28 Skąd: Warszawa
Wysłany: 25-12-2011, 11:03
test na samotnosc udało mi sie zrobic tylko taki krótki - około 15 minut. Zdał:) nie piszczał, nie szczekał (stałam przez chwilę pod oknami, zeby sprawdzic), nic oczywiscie nie zniszczyl ani nie nasikal. On w ogóle raczej mało interesuje się przedmiotami w domu, nawet tymi przeznaczonymi dla niego, jako kosc do gryzienia.
Z mniej dobrych wiadomosci mam dwie:
1) Wylizuje sie bardzo intensywnie. Mysle, ze jest to efekt stresu, poniewaz jak go troche pomiziam, pogadam do niego i czuje sie taki naprawde zaopiekowany, to przez pewien czas jest spokoj. Boje sie, zeby sobie krzywdy tym wylizywaniem nie zrobil.
2) Drugi problem jest wiekszy. Otóz zaczela sie prawdziwa agresja wobec innych psów. Wczesniej bylo to piszczenie, skamlenie i robil wrazenie jakby chcial sie bawic. Dziś podczas spaceru spotkalismy 2 yorki i po prostu chcial sie na nie rzucic, nie bylo w tym juz cienia checi do zabawy - najeżona sierść, kły na wierzchu, prawdziwy atak, tyle ze w powietrzu, bo go trzymałam. A utrzymac udało mi sie go ledwo co. Takie jego zachowania powoduja, ze spacery staja sie dla mnie mocno stresujace i w zwiazku z tym wychodzi na nie rzadko i na krótko, co na pewno nie jest dla niego dobre. Zastanawiałysmy sie z Agą czy pomógłby tu kaganiec, ale to wydaje mi sie mocno ryzykowne, bo co on biedny zrobi jak go zaatakuje inny duzy pies (moze w odpowiedzi na jego agresywne zachowanie)? A tu psów bez smyczy bardzo duzo. Moze macie jakies pomysly co z tym fantem zrobic? Pewnie w pierwszej kolejnosci kastracja?
Mój labrador: Asior
Pies urodził się:
27.06.2005 -08.02.2021
Pomogła: 5 razy Wiek: 39 Dołączyła: 18 Wrz 2008 Posty: 7384 Skąd: Nowa Sól
Wysłany: 25-12-2011, 11:17
Jeśli ktoś zechce coś podarować nas bazarek to bardzo proszę o pw ze zdjęciem i opisem
_________________ "Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
Mój labrador: PRAWIE labrador :P ...Gucio...
Pies urodził się:
05/2011
Mój labrador: Mila
Suczka urodziła się:
czerwiec (?) 2010
Pomogła: 3 razy Wiek: 42 Dołączyła: 18 Lis 2011 Posty: 188 Skąd: Warszawa
Wysłany: 25-12-2011, 16:59
Marta, czy ten atak to był pojedynczy wypadek (tylko na te yorki), czy zdarza się to częściej? Oczywiście nie liczymy "akcji" z moim Guciem, bo tutaj ewidentnie było spotkanie dwóch samców alfa i walka o tron
Mój labrador: Ayla
Suczka urodziła się:
około 5 lat
Mój labrador: Bono
Pies urodził się:
około 10 lat
Mój labrador: Figa
Suczka urodziła się:
około 1- 1,5 roku
Wiek: 70 Dołączyła: 06 Paź 2011 Posty: 43 Skąd: Warszawa
Wysłany: 25-12-2011, 20:36
jak rozumiem, kaganiec był potrzebny dla BigBena, zastanawiam się, jak ten jego poraniony pyszczek zniesie ten kaganiec?
co do agresji, kastracja to po pierwsze, ale poza tym ciągła, nieustanna praca, mój Bono tez jest agresywny do obcych psów i dużych i małych. Po 10 miesiacach pobytu u mnie nieco złagodniał i lżej jest go okiełznać, ale oczy trzeba mieć dookoła głowy, żeby w porę zareagować. Nie reaguje już na psy , które są w odległości minimum 30 metrów, ale 10 to już dla niego za wiele, przykład z dzisiaj chciał sie rzucić na olbrzymiego sznaucera, bo był za blisko
Marta nie załamuj się, a na spacery wychodź, tylko tak on sie będzie oswajał z innymi psami. Powodzenia i wytrwałości.
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 25-12-2011, 21:12
Cytat:
jak ten jego poraniony pyszczek zniesie ten kaganiec?
Pyszczek nie ucierpiał, natomiast nos - tak .Ben na spacerku tak walczył z kagańcem że zdarł stare strupy z nosa W połowie spaceru, musiałyśmy zdjąć mu kaganiec
Dzisiaj Ben przywitał mnie uroczo, burcząc śpiewnie, podszczypując i szarpiąc za rękaw i kieszenie kurtki... to był cudowne ale.. gdy chciał "wiskać " moje poliki to już mu nie pozwoliłam, nie przepadam za takim spoufalaniem
Uszy wyczyszczone,zakroplone,zmiany przemyte już wyglądają dużo lepiej.
Po spacerku, padł jak " betka" i nie chciał się miziać..
Mój labrador: Ayla
Suczka urodziła się:
około 5 lat
Mój labrador: Bono
Pies urodził się:
około 10 lat
Mój labrador: Figa
Suczka urodziła się:
około 1- 1,5 roku
Wiek: 70 Dołączyła: 06 Paź 2011 Posty: 43 Skąd: Warszawa
Wysłany: 25-12-2011, 22:23
No tak, mojemu Bonkowi tez nie zakładam już kagańca, ponieważ zdzierał sobie skórę na nosie do krwi, dałam więc temu spokój.
Ponieważ Bonko-słonko to pies bardzo rezolutny, teraz wystarczy mu pokazać kaganiec- bardzo go nie lubi, żeby czarne słoneczko zbastowało i się uspokoiło. Niestety chyba wszystkie psiury ze schroniskowym doświadczeniem tak mają i długo trzeba odbudowywać ich poczucie bezpieczeństwa i pewność siebie. Ta agresja ma chyba podtekst lękowy.
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 25-12-2011, 23:04
figula napisał/a:
Ta agresja ma chyba podtekst lękowy.
Nie wiem, możliwe ... jeśli tak jest to Ben świetnie się maskuje, niczego się nie boi. Jest świetnym obserwatorem i mam wrażenie że nic nie umknie jego uwadze.Na spacerach, niby zajęty odczytywaniem obcych śladów, a wystarczy że idzie ktoś, że tak powiem, inny a Beniasty skupia na nim swój wzrok i staje się czujny.Zwykli przechodnie dla niego nie istnieją ale bywają osoby, grupy ludzi na które zwraca szczególną uwagę.Wtedy staje się grzeczniejszy, idzie na luźnej smyczy i dziwnie się wycisza.Po minięciu tych "obcych" ponownie staje się ciągnikiem nie do opanowania
A wracając do kuracji... zmiany na skórze... o niebo lepsze, uszole jeszcze zaróżowione ale już nie ogniście czerwone. Marta cuda czyni...Ben się jej słucha, pies nie do poznania, reaguje na polecenia, na swoje imię ..dzisiaj byłam w szoku.. to istny cud.
Fajnie by było, gdyby Ben znalazł ludzi z własną posesją bo sprawia wrażenie psa terytorialnego.On potrzebuje swojego terenu, którym by mógł się opiekować.To pies gospodarz i świetnie by się czuł w roli zarządcy
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 24 Gru 2011 Posty: 28 Skąd: Warszawa
Wysłany: 26-12-2011, 11:48
kasia.wska, to spotkanie z yorkiem to byl pierwszy raz kiedy zareagował tak agresywnie. Wcześniej po prostu się wyrywał do innych psów, trudno powiedziec w jakim celu - chyba zabawy. Dzisiaj rano znowu spotkalismy tego yorka (chyba to byl ten sam) i Benio zareagował już zupełnie inaczej. Pan wychodził z nim z podwórka, Benio zwrócił już na niego uwagę i się spiął. No to ja szybko, jeszcze zanim nastąpił wybuch, głowa psa w drugą stronę, on trochę spokojniejszy, no to ja chwalenie, że ładnie, pieknie. I udało się, poszlismy. Trochę się jeszcze oglądał, ale minimalnie. Własciciel yorka chyba nie jest zbyt zadowolony, ze taki potwór się na osiedlu pojawił. A mi się jeszcze bardzo mądrze przy nim wyrwało "o, znowu york, jego ulubiony"
To byl jedyny pies jakiego dzisiaj spotkalismy. Wczoraj byl tylko inny labrador i bylo mocne wyrywanie się (z obu zreszta stron), ale bez agresji. Może ten york to jakis pojedynczy przypadek?
W kazdym razie zamierzam na razie chodzic z Beniem w kagańcu i z kantarem, bo on bardzo pomaga w nauce chodzenia przy nodze. Kaganiec obwiązałam z góry taką miękką tasiemką, żeby mu się nos nie obcierał o te plastikowe pręty. Spróbuję dostać gdzieś taki kaganiec, żeby można było przez niego podawać smaczki i właśnie przez smaczki nauczyc nie reagowania na inne psy. Zanim Benio zacznie się wyrywać, to już smaczek, żeby go czyms zając i nagrodzić za to, że na razie jest spokojny. No i żeby mu się obecność innych psów kojarzyła z czymś dobrym. Inny pies = jedzenie.
Na kantarze chodzi już dosyć ładnie, znaczni rzadziej muszę go ściągać, mniej więcej pół spraceru idzie już na luźnej smyczy. Ćwiczymy jeszcze żeby szedło po prawej, ale to już wyzsza szkoła jazdy dla niego.
A jutro jedziemy na kastrację, ciekawe jak bedzie sie zachowywał po. No i czy wejdzie do samochodu, bo tu jeszcze może mnie zaskoczyć.
Poza tym, ciągle uczymy się siadania - za smaczek już to robi, już zorientował się, że to o to chodzi. Teraz jeszcze trzeba rozróznić "siad" od "leżeć", bo jak mówię siad, a nie mam w ręce smaczka, to kończy się tak, że pies idzie się położyć, albo jest jeden wielki chlas i całe 40-kilowe cielsko opada z hukiem na ziemię. Zauważyłam też, że często poprawnie reaguje na polecenie "idz się napij wody". Po spacerze stoi albo łazi przy mnie i nie wie co by chciał, a jak wydam tę "komendę", to człapie do miski... Śmieszny jest strasznie i kochany.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum