Mój labrador: Beza
Suczka urodziła się:
27.06.2007
Mój labrador: Kadett
Pies urodził się:
27.07.2008
Mój labrador: Hektor na DT i Żmija- bardzo dziwny lab ;)
Pies urodził się:
Wiek: 50 Dołączyła: 17 Gru 2011 Posty: 165 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 29-12-2011, 21:17
Witam, chciałam tylko zaznaczyć, że galeria jest
http://forum.labradory.or...p=291559#291559
a z życia Kadetta: słabo mu idzie jedzenie suchej karmy ale u mnie na obiadek zawsze jest jakiś grzbiecik z kurki i to rozumie jakiś czas temu zaczął się bawić, tak sam, złapał jakąś pluszową zabawkę, podrzucał, łapał, gryzł. To jest labrador ! Pomyślałam. Teraz mają z Bezą stałą godzinę "wyszarpywania sobie rzeczy". Bawią się świetnie. Na spacerach jest spokojny, zdziwiony, że psy sąsiadów tak agresywnie go obszczekują, sam wdaje się w awantury rzadko i w ostateczności. Jak człowiek tylko usiądzie na kanapę to ma zaraz na kolanach jego pysk. Psich ciastek nie jada ale kawałkiem paróweczki da się do niego przemówić Pracuję nad przywoływaniem bo prawie nie reaguje a jak próbowaliśmy go puścić samego szaleje niesamowicie- jakby całe życie czekał na odrobinę swobody. Beza niestety jak pisałam nadciągnęła coś w kolanie przed wigilią , w pierwszy dzień świąt złamała boleśnie pazur a w drugi pojawił się "ślimak" na pysku ( zapalenie skóry) Z tego powodu jeszcze nie byłam z Kadettem u weta bo z Bezą jestem co chwilę, karmię ją lekami, smaruję maściami i propolisem na razie osuszam rankę na mordce, jakaś czarna seria normalnie.
Mój labrador: Yoko
Suczka urodziła się:
25.05.2007
Mój labrador: Serdusia
Suczka urodziła się:
01.09.2015
Suczka urodziła się: Pomogła: 10 razy Wiek: 39 Dołączyła: 17 Kwi 2009 Posty: 25678 Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 29-12-2011, 22:55
Agnieszka Majer, Mam nadzieję że z Bezą już się zakończy. Pewnie niuni ma hotspota ropne zapalenie skóry. Kup w aptece ocenisept w spreju i psiakj nam pomogło rana się po tym lepiej goi. A co do Kadeta to chłopak woli ludzkie jedzonka, ale musi zrozumieć, że takie papu jest nie zdrowe nauczy się w końcu jeść psie jedzonko. Cieszę się, że niuniek ma tak fajnie i tak super się dogaduję z siostrą a co do nauki przywołania polecam linkę 15 metrów psiak ma te 15 metrów do biegania i zawszę można złapać koniec i trochę pomóc mu przyjść na zawołanie
Mój labrador: Beza
Suczka urodziła się:
27.06.2007
Mój labrador: Kadett
Pies urodził się:
27.07.2008
Mój labrador: Hektor na DT i Żmija- bardzo dziwny lab ;)
Pies urodził się:
Wiek: 50 Dołączyła: 17 Gru 2011 Posty: 165 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 30-12-2011, 09:28
tak, to hotspot ale ponieważ ja to widzę pierszy raz a i tak byłam umówiona z wetem na kontrolę nożki to zapytałam od razu co to takiego, Pani doktror ( hodowczyni piesków Naszej ulubionej rasy) poleciła zakrapiać propolisem a dziś idziemy na kontrolę żeby podjąć dezyzję czy to wystarczy czy trzeba "ostrzej" zadziałać z ogoleniem mordki włącznie . Jak na moje oko ranka się dość ładnie obsuszyła ale zakrapiam dalej i zasięgnę na pewno jeszcze dziś opinii lekarza. Co do Kadetta to jak mówiłam, dziś poszliśmy z kawałkami paróweczek i zanim jeszce wyszliśmy dałam psom"powąchać", że je mam, potem nie było problemu: zawołanie, kliknięcie (językiem ) i pieski juz były. Dodam jeszcze, że Beza bierze czynny udział, chcąc niechcąc, w "wychowywaniu" Kadetta, z zazdrości o uwagę człowieka(no i o paróweczkę oczywiście) rywalizują, kto pierszy przyjdzie. Kadett naśladuje zachowania siostrzyczki i uczy się od niej prawidłowych reakcji. To naprawdę wiele ułatwia.
Mój labrador: Bari (Waldi Niewierskie Łąki)
Pies urodził się:
20.12.2001
Mój labrador: Goya
Suczka urodziła się:
01.03.2012
Pomogła: 5 razy Dołączyła: 12 Gru 2010 Posty: 2513 Skąd: z labusiowej doliny
Wysłany: 30-12-2011, 17:14
Agnieszka Majer napisał/a:
hotspot
ja mam za sobą długą walkę z hotspotami u jednego z moich labów, w zasadzie całe wakacje mieliśmy ten problem, co jeden został wyleczony, to pojawiał się następny- masakra. Na początu mielismy maść antybiotykową od weterynarza Panalog. Świetna. Oczywiście siersc została usunięta w tym miejscu powstał łysy placek.
Później już walczyłam z tym sama- kupiłam w aptece Pigmentum Castellani- taki różowy płyn, zostaje przez pewien czas kolorek na sierści, ale bardzo pomaga i proszek Dermatol. Dość szybko zasusza i goi, ale trzeba często psa oglądać i sprawdzac, czy dziadostwo się znów gdzieś nie tworzy -im szybciej wykryte, tym łatwiej leczyć. Żeby nie zabarwić zbyt dużej ilości sierści można przemywać miejscowo pałeczką do uszu wyznaczone miejsce. Trzymam kciuki. Na przyszłość pamietaj, żeby po kąpieli psiaka w jakimkolwiek zbiorniku wodnym - typu staw, zalew, jezioro, morze itp. spłukiwać go w domu czystą wodą lub wykąpać szamponem do psów i dokłądnie spłukać, żeby pozbyć się bakterii, które prowadzę do powstawania hotspotów.
Mój labrador: Asior
Pies urodził się:
27.06.2005 -08.02.2021
Pomogła: 5 razy Wiek: 39 Dołączyła: 18 Wrz 2008 Posty: 7384 Skąd: Nowa Sól
Wysłany: 30-12-2011, 21:04
My mieliśmy hot-spota w październiku.
Smarowałam Pigmentum i sypałam dermatolem tak jak Natalia Szybko zeszło
_________________ "Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
Mój labrador: Beza
Suczka urodziła się:
27.06.2007
Mój labrador: Kadett
Pies urodził się:
27.07.2008
Mój labrador: Hektor na DT i Żmija- bardzo dziwny lab ;)
Pies urodził się:
Wiek: 50 Dołączyła: 17 Gru 2011 Posty: 165 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 30-12-2011, 22:26
Bardzo Wam, wszystkim dziękuję za rady, póki co, odpukać, zastosowany przez Nas propolis ładnie osuszył rankę i dziś weterynarz powiedział,że prawdopodobnie Beza obejdzie się bez golenia . Najciekawsze jest to, że mieszkamy niedaleko rzeki, w której Beza się kąpie w upalne dni od ponad trzech lat i nigdy czegoś takiego nie miała. Teraz owszem miałam ją wykąpać ale w końcu tego nie zrobiłam a mimo to, nie wiem skąd pojawił się ten stan zapalny.
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 30-12-2011, 22:33
Agnieszka Majer napisał/a:
zastosowany przez Nas propolis
Najlepsiejszy ze środków przy hot-spocie, oczywiście ten w aerozolu na spirytusie / do skóry a nie do jamy ustnej bo są dwa rodzaje/ dodam że pięęęęęknie pachnie
Mój labrador: Beza
Suczka urodziła się:
27.06.2007
Mój labrador: Kadett
Pies urodził się:
27.07.2008
Mój labrador: Hektor na DT i Żmija- bardzo dziwny lab ;)
Pies urodził się:
Wiek: 50 Dołączyła: 17 Gru 2011 Posty: 165 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 30-12-2011, 22:58
najgorsze jest to, że wszysko zadziało się w święta i zanim dotarłam do weta to już ze trzy dni były, ale teraz dzięki Bogu wygląda nieźle i mam nadzieję, że nie będę się musiała za moment tym martwić tylko się zastanawiam czy to nie jest tak jak z niektórymi chorobami skóry u ludzi, że jak już raz złapała to będzie teraz nawracać. Beza, jak każdy labrador uwielbia, pływać.
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 30-12-2011, 23:02
A mnie trochę martwi że wet nie wygoliła tego miejsca. Z hot-spotem jest tak jak z górą lodową, to co widać to jej czubek a cała reszta jest pod sierścią ukryta i nie musi jej być widać.Dlatego zalecane jest wygolenie aż do zdrowej skóry.
Mój labrador: Beza
Suczka urodziła się:
27.06.2007
Mój labrador: Kadett
Pies urodził się:
27.07.2008
Mój labrador: Hektor na DT i Żmija- bardzo dziwny lab ;)
Pies urodził się:
Wiek: 50 Dołączyła: 17 Gru 2011 Posty: 165 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 30-12-2011, 23:39
właśnie zmieniłam gabinet weterynaryjny, w poprzednim jedna Pani bardzo miła i reagowała i sprawdzała wszysko co mnie niepokoiło ale druga, też miła, ale troszkę chyba ignorantka, czasem zbywała "moje niepokoje". Ten gabinet, który wybrałam teraz to taki, o którym słyszałam, że właściciele od lat hodują labradory. Sprawdzałam, małżeństwo od dawna hoduje rodowodowe pieski zdobywające uznanie na wystawach. Jak Pani doktor zobaczyła Bezę, od razu wiedziała co jest więc chyba mogę jej zaufać, na konroli dzisiaj oglądał Nas Pan doktor i potwierdził, że prawdopodobnie obejdzie się bez golonka, dlatego mam nadzieję, że wiedzą co robią a jak bedzie to sie przekonam.
Mój labrador: Bari (Waldi Niewierskie Łąki)
Pies urodził się:
20.12.2001
Mój labrador: Goya
Suczka urodziła się:
01.03.2012
Pomogła: 5 razy Dołączyła: 12 Gru 2010 Posty: 2513 Skąd: z labusiowej doliny
Wysłany: 31-12-2011, 00:01
aganica napisał/a:
A mnie trochę martwi że wet nie wygoliła tego miejsca.
mnie również, u nas pierwsze co, to wet wygolił to miejsce, później też tak było za każdym razem. Raz postąpiłam inaczej, bo hot spot pojawił się na czubku głowy i nie chciałam, zeby śmiesznie wyglądał. Ale to nie był dobry wybór, bo się rozprzestrzenił, dlatego już później dokładnie usuwalismy sierść.
Agnieszka Majer napisał/a:
doktor i potwierdził, że prawdopodobnie obejdzie się bez golonka
może u Was inaczej to wygląda.
Agnieszka Majer napisał/a:
zastanawiam czy to nie jest tak jak z niektórymi chorobami skóry u ludzi, że jak już raz złapała to będzie teraz nawracać.
u nas niestety tak było, pojawiło się wielokrotnie. Ale nie każdy psiak tak ma. Nie ma reguły. Na pewno trzeba być ostrożnym, sprawdzać psiaka, ten specyficzny zapach też niektórzy już potrafią wcześniej wyczuć (np. ja ). Po kąpieli spłukiwać najlepiej i tak, jak Agnieszka napisała nie zakładać obroży, aż pies i obroża nie wyschną. Ja suszyłąm zagrożone okolice suszarką do włosów
Trzymam kciuki, żeby szybko się zagoiło.
Mój labrador: Beza
Suczka urodziła się:
27.06.2007
Mój labrador: Kadett
Pies urodził się:
27.07.2008
Mój labrador: Hektor na DT i Żmija- bardzo dziwny lab ;)
Pies urodził się:
Wiek: 50 Dołączyła: 17 Gru 2011 Posty: 165 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 13-02-2012, 10:46
Niedługo minie dwa miesiące jak Pan Kadeciastek z nami mieszka (musze go troszkę lukrować, bo sami rozumiecie, u nas Beza a u sąsiada Wafel ) i już chyba nikt tu nie pamięta jak to było gdy go nie było. Nie doszło mi żadnych obowiązków i tak chodziłam z psicą na spacerki, co za różnica czy biegnie koło mniej jeden czy dwa psióry. Tylko miejsce na kanapie jakby zmalało- a mała nie jest i już myślimy o zakupie dodatkowych do niej segmentów, bo jak Kadett przychodzi to odrazu szacuje, czy miejsce, które jest wolne pomieści jego tyłeczek i resztę, owszem jest duży ale prawie zawsze szacuje, że potrzeba mu miejsca z zapasem a jak jest mało to stoi i patrzy żeby mu ktos zlazł albo się chociarz przesunął. Były wielkie mrozy i dochodziły mnie głosy, żeby to z pieskiem za długo nie wychodzić i tak byłoby miło, dla mnie, bo nie szczególnie lubię jak śnieg albo deszcza pada w poziomie a ja muszę przez naszą łakę brnąć, ale dla moich psów nie ma różnicy. Zawsze po spacerze jeszcze domagają się wyjścia na podwórko i o ile Beza, od małego wychowana w ciepłym domku, zaraz wraca to Kadett czasem zostaje i tak siedzi na tarasie i wpatruje się w dal a tam nic tylko przestrzeń, rzadko człowiek albo zwierz .Wygląda jakby rozmyślał nad swym życiem, z takim spokojem i w ciszy oddaje się refleksji. Mam nadzieję, że czuje tylko spokój i pewność, że ten Nasz domek na niego czekał tylko On trochę musiał pobłądzić ale teraz już zawsze bedzie dobrze bo On tutaj "należy"
i mam taką mam jeszcze nadzieję, że na wszystkie psiaki domek czeka tylko znaleźc go trzeba
jak Kadett przychodzi to odrazu szacuje, czy miejsce, które jest wolne pomieści jego tyłeczek i resztę, owszem jest duży ale prawie zawsze szacuje, że potrzeba mu miejsca z zapasem a jak jest mało to stoi i patrzy żeby mu ktos zlazł albo się chociarz przesunął.
Mnie się ten fragment najbardziej podoba Uściskaj psiurki od nas
Mój labrador: Gustaw vel Gucio ( Magnum Mera Vallis )
Pies urodził się:
21.06.2017
Mój labrador: Klocek
Pies urodził się:
15.01.2009
Mój labrador: Max ( Grom Sodalis )
Pies urodził się:
20.07.2014
Pomogła: 13 razy Wiek: 53 Dołączyła: 23 Paź 2011 Posty: 3193 Skąd: Bergen op Zoom-NL
Wysłany: 13-02-2012, 18:02
Agnieszka Majer napisał/a:
Wygląda jakby rozmyślał nad swym życiem, z takim spokojem i w ciszy oddaje się refleksji. Mam nadzieję, że czuje tylko spokój i pewność, że ten Nasz domek na niego czekał tylko On trochę musiał pobłądzić ale teraz już zawsze bedzie dobrze bo On tutaj "należy"
Coś aż za serducho chwyciło jak to przeczytałam
Wspaniale ,że się odnaleźliście.. i oby więcej takich szczęściarzy jak Kadet było..
Mój labrador: Beza
Suczka urodziła się:
27.06.2007
Mój labrador: Kadett
Pies urodził się:
27.07.2008
Mój labrador: Hektor na DT i Żmija- bardzo dziwny lab ;)
Pies urodził się:
Wiek: 50 Dołączyła: 17 Gru 2011 Posty: 165 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 23-02-2012, 12:36
Beza ma cieczkę To już końcówka i na spacerach towarzyszą nam tłumy wielbicieli, których musze cały czas odganiać bo Kadett kompletnie nie przejmuje się nawet jak się na niego szczerzą. On zawsze chce się bawić. Ale żebyście widzieli jego reakcję na zbliżającego się psa: kładzie się na ziemi i jak ja to mówię " wypłaszcza" czyli stara się być jak najmniej widoczny, głowę trzyma nisko a szyja jest prawie poziomo- jak kot, który się zaczaił. Jak "obcy" się zbliży wtedy Kadett wyskakuje -a że obcy ma zawsze dużo krótsze nogi- zostaje dogoniony w kiku susach. Na ogół jest wystraszony i warczy a Kadett tylko merda i che się bawić- standard. Beza jest chyba nieco zawiedziona, że wraca ze spaceru bez " męża" i zaczepia Kadetta. Piszczy nad nim, łapą szturcha, jakby mówiła: no zrób coś chłopie ! a Kadett czasem próbuje, ja ich gonię, Beza znów swoje i musze ją straszyć kąpielą żeby przez moment mieć spokój i tak w kółko
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum