Cześć, nie wiem jak zacząć.
Chyba przeforsowałam Dąbka. W sobotę byliśmy nad jeziorem i pływał tak po dwa razy po 15-20 minut, potem rzucanie patyka. Padł wieczorem jak sznytka
W niedzielę też go trochę umęczyłam badylami, jednak wczoraj co chwilę się pokładał na spacerze i jakby kuśtykał na obie tylne łapy, ale trochę to przypominało kręcenie tyłkiem, miał podkulony tyłek i czasem jakby szedł na sztywnych nogach (zwłaszcza jak wstawał).
Zaczęłam czytać o dysplazji i się przeraziłam, bo czasem ma zajęcze biegi (obie tylne łapki na raz), a czasem zarzuca lekko jedną (z reguły prawą). Co mi doradzicie - zrobić już rtg czy odczekać? Przeczytałam, że badania w tym wieku dają 20% błąd pomiaru i myślałam, żeby odczekać do 12 miesiąca (Dąbek ma 5). Przedtem mieszkał w bloku i nie wiem czy był noszony na schodach czy biegał po nich sam. Zważywszy na gabaryty poprzednich właścicieli oraz ich podejście to nie sądzę, żeby im się chciało.
Na razie zakupiłam 15 kg PURINA PRO PLAN PUPPY LARGE ATHLETIC, bo czytałam w opiniach, że po tańszym tej karmy odpowiedniku karmy BRIT psy mają często rozwolnienie, bąki i raczej nie są zainteresowane jedzeniem. Teraz dostaje też purinę puppy, ale zwykłą (Happy Dog nie lubił). Mam nadzieję, że skład nowej karmy będzie lepiej zbilansowany, bo jest dedykowana.
Chcę jechać do weta, ale wolałabym zdać się jeszcze na Wasze opinie.
Pomogła: 4 razy Dołączyła: 28 Mar 2009 Posty: 2422 Skąd: Za górami za lasami
Wysłany: 27-03-2012, 10:13
Nie czekaj tylko jedź do weterynarza!
_________________ "Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam Ci przytyczka, ani klapsa
Nie powiem nawet pies cię je..ł
bo to.. mezalians byłby dla psa.."
boski J. Tuwim"
Mój labrador: Pola
Suczka urodziła się:
27.03.2010
Pomogła: 2 razy Wiek: 37 Dołączyła: 17 Maj 2010 Posty: 5230 Skąd: Pabianice
Wysłany: 27-03-2012, 10:20
malawika, od razu do weta i RTG zróbcie... Szczeniaka nie wolno forsować, nie wolno przesadzać z ruchem co najmniej do roku... jeśli jest potwierdzone ze ze stawami nic się nie dzieje, nie wiedziałaś o tym?
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 26 Lis 2007 Posty: 4631 Skąd: Polska
Wysłany: 27-03-2012, 10:41
Mi to też wygląda na przetrenowanie. Maluch jednym słowem się zajechał. Ma zakwasy pewnie. Daj mu dziś i w najbliższych dniach trochę luzu - ogranicz ruch i wszystko powinno wrócić do normy.
I Nata ma rację, spokojnie z tymi szaleństwami - jeszcze będziecie mieć czas na długie spacery i szaleńcze pływanie. Spokojnie.
malawika [Usunięty]
Wysłany: 27-03-2012, 11:15
Dzięki za pomoc i podpowiedzi,
dzwoniłam do dwóch klinik. W jednej powiedzieli, że mogą zrobić zdjęcie nawet bez rejestracji, w innej proponują całe badanie, ale nie teraz, a za dwa lub trzy miesiące. Nie mam być przewrażliwiona i nie mam go przetrenowywać. Chyba wybiorę się z nim później, a teraz będę na niego bardziej uważała.
Pomogła: 4 razy Dołączyła: 28 Mar 2009 Posty: 2422 Skąd: Za górami za lasami
Wysłany: 27-03-2012, 11:31
malawika napisał/a:
Czy można psu podawać preparaty kolagenowe?
Można, a nawet trzeba
Są specjalne preparaty na stawy dla psiaków.
Ale dziwi mnie jedna sprawa.
Wet co ci kazał przyjść za 2-3 msce zbadał go przez telefon?
W takich sytuacjach idzie się do weta, ten go bada ręcznie i podejmuje decyzję czy potrzebne jest RTG.
_________________ "Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam Ci przytyczka, ani klapsa
Nie powiem nawet pies cię je..ł
bo to.. mezalians byłby dla psa.."
boski J. Tuwim"
Pomogła: 7 razy Wiek: 42 Dołączyła: 29 Cze 2011 Posty: 853 Skąd: Warszawa
Wysłany: 27-03-2012, 11:53
takiego malucha staraj się nie forsować,pływanie super w każdej ilości,aportowanie już niekoniecznie,stawom najgorzej szkodzą właśnie takie nagłe zrywy.A tym bieganiem na razie bym się nie przejmowała tak bardzo,nam laikom ciężko stwierdzić na tej podstawie,że coś się dzieje złego a labki generalnie jakoś tak koślawo trochę biegają Mój pies niedługo będzie miał 4 lata a dalej jak biegnie to ma każdą łapę w inną stronę
co chwilę się pokładał na spacerze i jakby kuśtykał na obie tylne łapy, ale trochę to przypominało kręcenie tyłkiem, miał podkulony tyłek i czasem jakby szedł na sztywnych nogach (zwłaszcza jak wstawał).
Nie wiem, może nie jestem normalna, ale z takimi objawami wolałabym poradzić się weta.
Skoro pies po wysiłku nie zachowywał się normalnie może coś mu jest?
Oby nie, ale nie zapominajmy o tym, że szybka diagnoza daje większe możliwości.
_________________ "Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam Ci przytyczka, ani klapsa
Nie powiem nawet pies cię je..ł
bo to.. mezalians byłby dla psa.."
boski J. Tuwim"
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 26 Lis 2007 Posty: 4631 Skąd: Polska
Wysłany: 27-03-2012, 14:13
ppaula2 napisał/a:
Nie wiem, może nie jestem normalna, ale z takimi objawami wolałabym poradzić się weta.
Skoro pies po wysiłku nie zachowywał się normalnie może coś mu jest?
Oby nie, ale nie zapominajmy o tym, że szybka diagnoza daje większe możliwości.
Ale co da prześwietlenie 4 miesięcznego psa, któremu rozwija się układ kostny i stawy ?
Gdyby faktycznie miał dysplazję unikałby ruchu jak ognia, a z tego co wiem, to bąbel szaleje aż miło. Poza tym właścicielka zauważyłaby objawy, nie tylko po intensywnym ruchu ale i w ciągu dnia.
Moja sucz ma dysplazję. W wieku Drago już była po 2 prześwietleniu, bo w wieku 3 miesięcy nie chodziła już wcale. Drago zasuwa aż miło. Nie popadajmy w paranoję.
malawika, pewnie nie masz dostępu do danych rodziców psa ? do badań itd.
Pomogła: 4 razy Dołączyła: 28 Mar 2009 Posty: 2422 Skąd: Za górami za lasami
Wysłany: 27-03-2012, 14:18
Bora, pies ma skończone 5 miesięcy
Z tego co rozmawiałam z moim wetem (który ściśle współpracuje z p. Blenau i sam ma suczkę z dysplazją) robiąc psu RTG w wieku 5-6 mscy i wyłapując tendencje (bo tendencje do dysplazji można już wyłapać) można zwolnić rozwój choroby chociaż by podając szczeniakowi karmę dla psów dorosłych po to aby wzrost nie był tak intensywny.
Nie wgłębiałam się w to za mocno, bo i nie miałam takiej potrzeby.
Poza tym jest wiele psów z dysplazją D, u których nie widać choroby i bardzo często nie odmawiają ruchu, więc nie jest to żadna wytyczna.
Ja też obserwuję Novi, bo bardzo boję się jej zabaw z Funią co jest niestety nieuniknione. Nie raz została powalona cielskiem matki na ziemię, nie raz ganiają się po ogrodzie, nie raz się przewraca, potyka itp. Zawsze uważnie patrzę na ruch małej. Gdyby cokolwiek mnie zaniepokoiło już dawno miałaby RTG zrobione.
Drażnią mnie trochę takie posty w stylu iść do weta czy nie.
Ktoś odpowie, że nie bo po co, a potem okaże się, że jest już na coś za późno. I co wtedy? Powie się przepraszam i koniec sprawy?
To jak leczenie się ludzi przez internet
Forum to nie weterynarz
_________________ "Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam Ci przytyczka, ani klapsa
Nie powiem nawet pies cię je..ł
bo to.. mezalians byłby dla psa.."
boski J. Tuwim"
Bora, mi się także wydaje, że to zależy. Nie mam psa z dysplazją - może jeszcze o tym nie wiem - ale to chyba nie jest reguła, że dysplastyk unika ruchu. Prosty przykład z forum to Nico od lopo888 który został zdiagnozowany chyba przy rutynowym RTG, od małego szalał i biegał z innymi psami a objawów żadnych nie było.
Ale też nie można popadać w paranoję (chociaż ja sama ją chyba mam ) i panikować o wszystko. Jesska biega jak oszalała, skacze czasami z kanapy na kanapę nad stołem i ciężko nad nią zapanować żeby tego nie robiła chociaż się staram. Martwi mnie tylko sposób w jaki siada, może to jest właśnie objaw, że coś jest nie tak?
A wracając do tematu - Jesska tez kiedys chodzila na sztywnych łapach i poszłam z nią do weta. Obmacał jej łapska i powiedział ze to przeforsowanie i ruch maluchowi trzeba zwiększać stopniowo, nie wolni od razu lecieć na kilkugodzianny spacer. Ale przez telefon nikt psa nie zbada więc umów się na wizytę, niech go chociaż zbadają ręcznie.
Gdyby faktycznie miał dysplazję unikałby ruchu jak ognia,
a to niby dlaczego,Chopper go nie unikał ani w wieku 4-5 miesięcy,ani teraz.
ppaula2 napisał/a:
Poza tym jest wiele psów z dysplazją D, u których nie widać choroby i bardzo często nie odmawiają ruchu, więc nie jest to żadna wytyczna.
No właśnie.
Nikaaa napisał/a:
Prosty przykład z forum to Nico od lopo888 który został zdiagnozowany chyba przy rutynowym RTG, od małego szalał i biegał z innymi psami a objawów żadnych nie było.
kolejny nie unikający ruchu i szaleństw dysplastyk.
_________________
malawika [Usunięty]
Wysłany: 27-03-2012, 15:13
Bora Dąbek jest adoptowany. Poprzedni właściciele dali tylko książeczkę z datą urodzenia i z naklejkami ze szczepień. Chociaż mówiłam, że pies będzie mieszkał na wsi to nawet nie byli zbytnio rozmowni, ani zainteresowani czymkolwiek, po prostu chcieli się go jak najszybciej pozbyć. A ja się oczywiście od pierwszego wejrzenia zakochałam. Poprosiłam o jakieś zdjęcia jak był młodszy i dałam wizytówkę, to powiedzieli, że chyba coś mają i poszukają... Nie odezwali się nawet jak się chowa.
ppaula2 Założyłam wątek, bo nie jestem z tych osób, które po pierwszym kichnięciu widzą zapalenie płuc i biegną po lekarstwa do lekarza. Poza tym do "naszej" lecznicy mam 40 km i prawdopodobniej będę mogła jechać z nim dopiero w sobotę, chociaż odległość to drugorzędna kwestia.
Nie wiem czy jest to na tyle pilne, żeby się zrywać z nim i lecieć do weterynarza, czy można odczekać, bo to zwykłe "zakwasy". Po pierwszych dwóch dniach jak u nas się pojawił (trochę ponad miesiąc temu) też plątały mu się łapy i się przewracał, bo nie był zwyczajny do ruchu, a na pewno nie był to duży ruch, bo jestem raczej zwolenniczką siedzenia, niż biegania, do lasu jeżdżę tylko poczytać książki Powoli sukcesywnie zwiększamy odległości. Niestety Dąbek bardzo szybko włączył opcję kondycja i daje mi czadu. Te patyki w sobotę i niedzielę to trochę zabawa, a trochę moja potrzeba spokoju Gnojek się wszystkimi zabawami szybko nudzi, a w ten weekend bardziej entuzjastycznie go nagradzałam i poza tym rzucałam tak, żeby niekoniecznie od razu znalazł Generalnie do tej pory trzeba było się gonić, używać zabawek, piłeczek i robić co chwilę coś innego, bo zapachy były bardziej interesujące niż aporty i moje nieszczęsne próby wyładowania jego energii. Poza tym, sam z siebie też często biega, woli kłusować niż chodzić, a od czasu do czasu przypomina sobie o mnie i pędzi jak taran.
Gdzieś kilometr od domu był wielki polny kamlot, który na początku wydawał mi się straaaasznie daleko, teraz go po prostu mijamy. W sobotę była pierwsza porcja naprawdę dużego ruchu, który w niedzielę powtórzyłam. Poza tym w ten weekend miałam po raz pierwszy sporo czasu, który spędziliśmy, jak się okazało, zbyt aktywnie
Nikaaa Właśnie, nie chcę popadać w paranoję. Zadzwoniłam do naszej lecznicy i powiedzieli, żeby nie panikować, bo labki często są przetrenowywane, jakby się coś dalej działo to mam przyjechać. Trochę ochłonęłam. Zobaczymy jak dzisiaj wrócę do domu.
Nakręcę filmik, o ile mi kamerki po drodze ten łobuz nie zje
Pomogła: 4 razy Dołączyła: 28 Mar 2009 Posty: 2422 Skąd: Za górami za lasami
Wysłany: 27-03-2012, 16:01
malawika napisał/a:
ppaula2 Założyłam wątek, bo nie jestem z tych osób, które po pierwszym kichnięciu widzą zapalenie płuc i biegną po lekarstwa do lekarza.
Uwierz mi, że ja też do takich osób nie należę.
Weta odwiedzam jak tylko muszę, a o lekarzu ludzkim już nie wspomnę, bo zapomniałam jak tam jest a nota bene od 2 tyg chodzę chora. Leczę się sama.
Ale nie porównywając kataru do kulawizny psa.
Z resztą Twój pies - Twoja sprawa.
_________________ "Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam Ci przytyczka, ani klapsa
Nie powiem nawet pies cię je..ł
bo to.. mezalians byłby dla psa.."
boski J. Tuwim"
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 26 Lis 2007 Posty: 4631 Skąd: Polska
Wysłany: 27-03-2012, 16:36
ppaula2 napisał/a:
Drażnią mnie trochę takie posty w stylu iść do weta czy nie.
Ktoś odpowie, że nie bo po co, a potem okaże się, że jest już na coś za późno. I co wtedy? Powie się przepraszam i koniec sprawy?
Myślę, że każdy swój rozumek ma, jest dorosły i odpowiedzialny - w końcu posiada psa, prawda ? Zna swoje zwierzę i wie jak należy postąpić, może jedynie brać pod uwagę wypowiedzi innych.
anna34 napisał/a:
a to niby dlaczego,Chopper go nie unikał ani w wieku 4-5 miesięcy,ani teraz.
Chopper to jest Chopper On szaleje jak dziki i nie widać po nim choroby, odkąd pamiętam. A jak wiesz znamy się od dobrych kilku lat i pamiętam chwile kiedy był operowany.
Kulał wtedy na operowaną łapę ?
ppaula2 napisał/a:
Z resztą Twój pies - Twoja sprawa.
Ale Dąbek chyba nie kuleje, prawda? Tylko ciężko mu się chodziło i wstawało.
Mój labrador: Bari (Waldi Niewierskie Łąki)
Pies urodził się:
20.12.2001
Mój labrador: Goya
Suczka urodziła się:
01.03.2012
Pomogła: 5 razy Dołączyła: 12 Gru 2010 Posty: 2513 Skąd: z labusiowej doliny
Wysłany: 27-03-2012, 16:57
Bora napisał/a:
Ale Dąbek chyba nie kuleje, prawda? Tylko ciężko mu się chodziło i wstawało.
malawika napisał/a:
wczoraj co chwilę się pokładał na spacerze i jakby kuśtykał na obie tylne łapy
więc chyba kuleje.
Ja też nie jestem przesadną panikarą, ale pojechałabym do weterynarza, a 40km na pewno nie pzreszkodziłoby mi w tym, gdybym była w podobnej sytuacji. Mój Abis - czyli mój pierwszy labrador, jako szczeniak szalał dużo, nie wiedziałam od samego początku posiadania labradora, ze nie można przesadzać z ruchem, nigdy jednak nie zdarzyło się, by miał jakikolwiek problem z łapami, bieganiem, wstawaniem, chodzeniem itp., do dziś, a ma 3 lata. Ale Paula ma rację, to Twój pies, my możemy tylko pisać.
Dużo zdrówka do psiaka !
Pomogła: 4 razy Dołączyła: 28 Mar 2009 Posty: 2422 Skąd: Za górami za lasami
Wysłany: 27-03-2012, 17:09
nathaliena napisał/a:
Dużo zdrówka do psiaka !
Ja też Ci tego życzę.
Nie chcę abyś odebrała mnie złośliwie. Piszę co myślę i radzę według własnego rozumu. Mając na celu dobro psiaka.
_________________ "Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam Ci przytyczka, ani klapsa
Nie powiem nawet pies cię je..ł
bo to.. mezalians byłby dla psa.."
boski J. Tuwim"
malawika [Usunięty]
Wysłany: 27-03-2012, 20:32
Nie odebrałam niczego od nikogo złośliwie Spokojnie. Kompletnie nie mam w wychowaniu psa doświadczenia, a wszelkie słowa stawiające do pionu (czy poziomu) są mile widziane. Nawet pożądane... To mój pierwszy labek i absolutnie nie wiem na co zwracać uwagę i czego się spodziewać. Np. koty nie piją wody z wiadra z mopem. Dzisiaj Dąbek to zrobił, mimo, że miał czystą wodę w swojej misce, a wcześniej się to nie zdarzało. (!!!)
Dzisiaj już nie podkuśtykowuje, ani nie podwija dupci. Rano się pokładał i ledwie co chciało mu się iść i nie dawało mi to spokoju. Po południu też nie chciał iść na dłuższy spacer. Wolał poszaleć w ogrodzie. Ma chyba dość badyli na dłużej. Z kolei przed chwilą mnie ciągał po miejscach, gdzie jeszcze nie chodziliśmy i to całkiem daleko.
Teraz pytanie o krok dalej - jak zrobią RTG i JEŻELI stwierdzą zmiany: czego się spodziewać, czy miałby przepisane jakieś lekarstwa, czy miałaby miejsce zmiana diety, albo sposób zabaw? Jakieś linki?
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 16 Kwi 2010 Posty: 2502 Skąd: polska
Wysłany: 27-03-2012, 20:46
Hmmm, minęły już 3 dni (licząc od niedzieli), a właściwie 4 bo to w sobotę maluch dostał niezłą dawkę ruchu.
Czy Dąbek dalej kuleje? Jeśli miałabym labradora i tak do jutra by mu nie przeszło pojechałabym do weta przynajmniej na "macanie"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum