Ja luźno trzymałam linkę, rzucałam aport wołałam do siebie , żeby zwrócić na siebie uwagę często klaskałam wołając 'do mnie '' gdy przyszedł była pochwała i nagroda.
I tak co jakiś czas, odwoływałam go podczas zabawy itp w końcu załapał o co mi chodzi
Mój labrador: Demi Z Grodu hrabiego Malmesbury
Suczka urodziła się:
04.2005
Mój labrador: Hela Błotna Sadzawka
Suczka urodziła się:
7.10.2010
Wiek: 34 Dołączyła: 19 Mar 2011 Posty: 3472 Skąd: Warszawa
Wysłany: 17-05-2012, 14:37
a ja ćwiczyłam najpierw w domu na zasadzie siad- zostań- do mnie a potem wprowadziłam to na linie w parku.
Teraz coraz częściej jak po prostu sobie wącha czy idzie wołam "do mnie". Ale nadal ćwiczę też jednocześnie z komendą "zostań"
Linke masz po to, zeby kontrolowac psa, krotko mowiac zeby nie nawial. I w zaleznosci od swiatopogladuod korekty. Ortodoksyjni "pozytywni" uzywaja jej tylko do zabezpieczenia psa, ja uzywam do przypomnienia po co wolam. Ide z psem na lince, pies ma mozliwosc poruszania sie tylko w jej zasiegu, bez opcji ciagniecia mnie. Jezeli mnie ciagnie nadepne na linke dajac znac, ze bezpieczny teren sie skonczyl, poruszanie sie w wiekszym promieniu jest przykre. Kiedy zostaje w tyle, tak samo, tyle ze szarpnieciem przypominam, ze zostawanie zbyt daleko nie jest przyjemne. Pokijest w zasiegu linki i jest ona luzna jest bezpiecznie i przyjemnie. Przy wolaniu: pies robi cos tam. wolam wesolo. Brak reakcji. Szarpniecie. PIes popatrzy na mnie to pochwala glosem powtorne przywolanie, jak przyjdzie to nagroda (socjalna-glaskanie, gadanie, lub zarcie lub zabawa). Przy utrzymujacym sie braku reakcji wzrasta sila szarpniec. Az do reakcji.Nie dre sie, nie krzycze, nie wyrazam. Linka robi czarna robote, kazdy kontakt ze mna, chocby wzrokowy jest nagradzany glosem.
Tyle teoria. Bo czaem sie i wyrazam i dre jak juz mnie szlag trafia. Ale mam swiadomosc ze bladze
Mój labrador: Demi Z Grodu hrabiego Malmesbury
Suczka urodziła się:
04.2005
Mój labrador: Hela Błotna Sadzawka
Suczka urodziła się:
7.10.2010
Wiek: 34 Dołączyła: 19 Mar 2011 Posty: 3472 Skąd: Warszawa
Wysłany: 21-05-2012, 19:03
Nie podoba mi się takie szarpanie. Nie rozumiem, po co. Ja ćwiczę na linie i ani razu psa nie szarpałam, nie widzę takiej potrzeby, przecież tak można psu niechcący zrobić krzywdę, tym bardziej jeśli jest na obroży..
Jeśli pies mnie chce ciągnąć to po prostu stoję w miejscu na napiętej linie, jak poluzuje to wtedy nagroda.
napisalam dlaczego i po co, o ciut wyzej. Ze nie rozumiesz, coz... Ze nie stosujesz, no super, to twoj wybor, ale jezeli nie rozumiesz to bardzo dobrze, ze nie stosujesz, bo nic gorszego nie ma niz uzywac metod lub sprzetow nie rozumiejac zasady ich dzialania.
Napisalam niemal na poczatku, ze wybor metody zalezy od swiatopogladu, a nie jest to chyba miejsce na przepychanki, pomiedzy zwolennikami korekty i jej przeciwnikami. Zycie ma to do siebie, ze daje wiele wariantow, wiele rozwiazan, i nie ma jednoznacznie powiedziane co jest dobre a co jest zle. Kazdy szuka rozwiazan odpowiednich dla siebie, swojego charakteru, pogladow, karnacji i koloru oczu. Straszenie krzywda jaka moze sie stac 40 kg psu na obrozy od szarpniecia linka dlugosci 5 metrow jest lagodnie mowiac niepowazne. Mowie o szkodliwosci fizycznej, a i psychiczna ciezko byloby takim zestawem osiagnac. Rozumiem jednak, ze widzialas w zyciu taka sytuacje? Krzywde zrobiona labradorowi za pomoca dlugiej linki, obrozy i rak?? Ja nie, ale moze malo widzialam.
Mój labrador: Demi Z Grodu hrabiego Malmesbury
Suczka urodziła się:
04.2005
Mój labrador: Hela Błotna Sadzawka
Suczka urodziła się:
7.10.2010
Wiek: 34 Dołączyła: 19 Mar 2011 Posty: 3472 Skąd: Warszawa
Wysłany: 21-05-2012, 21:18
baska, widzę, że nie umiesz normalnie rozmawiać, bez agresji w postach, tak więc ja podziękuję, skoro nawet nie umiesz z szacunkiem zwracać się do osoby z którą dyskutujesz, od razu ją atakując.
Rób co uważasz, nie neguję tego, Twoja sprawa. A kto prowokuje przepychanki- proponowałabym jeszcze raz przeczytać swój własny post.
Dołączyła: 04 Lis 2011 Posty: 387 Skąd: okolice Krakowa
Wysłany: 22-05-2012, 16:56 Re: Mam linkę treningowa i co dalej ...
boryna83 napisał/a:
Może jakieś wskazówki jak się zabrać za naukę przychodzenia na komende....?
Gdy psiak poczuje koniec linki, pewnie usiadzie...wówczas zawołaj go do siebie a gdy nie posłucha, po chwili, skracaj linkę tak by prowadzić go do siebie /stanowczo bez wahania ale tez bez szarpnięć/ Jak już zbliży sie na odległość reki, wówczas nagródż go..... słownie, smakolami, głaskaniem i wszystkim co dla niego jest nagrodą
Powtarzaj to tyle razy konsekwentnie, aż do momentu gdy psiaczek czując "koniec linki" sam bez zachęty przybiegnie by dostać nagrodę
Uprzedzam, że powtarzanie trwa czasem i kilkaset razy
Dodam jeszcze tylko, że ja mojemu 8-latkowi do dzisiaj nagradzam przychodzenie na zawołanie...a co należy mu się
_________________ Posiadanie psa jest jak tęcza.Szczenięta są radością na jednym jej końcu. Stare psy są skarbem na drugim.-Carolyn Alexander
Super, że powstał taki temat nauka przy użyciu linki ma na celu nauczenie psiaka nie odchodzenia od właściciela na dużą odległość oraz regowanie na przywołanie? jestem zielona w tym temacie więc każda odpowiedź jest dla mnie cenna
_________________ Posiadanie psa jest jak tęcza. Szczenięta są radością na jednym jej końcu. Stare psy są skarbem na drugim. - Carolyn Alexander
i jedno i drugie. Cwicze na lince wiele elementow: przywolanie, zmiany pozycji na odleglosc,, wysylanie na przod na okreslony punkt i zatrzymania w czasie wysylania, wysylanie na kwadrat, wszystko co wymaga kontroli. Linka sluzy mi do kontroli psa, uzywam jej tak dlugo, az pies bedzie wykonywal polecenia z 99% skutecznoscia.
Z linka chodze na spacery w miejsca mniej pewne, np przy ruchliwych ulicach, tam gdzie chodzi wiele innych psow (wystawy,zawody, egzaminy). Po to, zeby moje psy nie podbiegaly do innych, bo czasem zlapie "zawieche" albo gadam przez telefon i nie skupiam sie na psach. Z linka cwicze w lesie przy zwierzynie. Itp. Zawsze kiedy nie ma stuprocentowej pewnosci ze pies poslucha komendy.
Wiek: 37 Dołączyła: 16 Lip 2011 Posty: 1859 Skąd: warszawa
Wysłany: 12-06-2012, 18:46
u nas tak jak przykazał behawiorysta, dokładnie tak jak opisała Baszka. na początku było ciężko. z czasem jak przychodził bez rozpraszaczy wprowadzaliśmy np. zabawki: od tych, które lubi, do tych, za które zrobi wszystko. potem chrupki (tzn. ja go wołam, tż macha chrupkami). na 3/4 prób przychodzi. dzisiaj pierwszy raz trenowaliśmy przy psie. i byłam w szoku! fakt, pierwsze kilka razy szło opornie, ale potem przychodził. odczepiliśmy linke, pojawił sie drugi pies i dał sie odwołać. z zabawy też coraz częściej przychodzi. także ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć
_________________ zapraszamy do galerii Largosława http://forum.labradory.or...p=252970#252970
Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty
a mnie dzisiaj spotkała katastrofa cielesna byliśmy w parku, 2 razy wcześniej używaliśmy liny, wszystko fajnie, Moreno wąchał trawkę itp. Dzisiaj w zasięgu wzroku pojawił się pies- raz zostałam przewrócona (nie zauważyłam co robi i nie miałam jak się zaprzeć a na jakąkolwiek komendę było za późno), za chwilę Moreno powtórzył zryw, dzięki któremu mam zdartą skórę we wnętrzu dłoni. Jego pewnie też to zabolało bo sobie pisnął. Wiec dopóki nie obszyję sobie rączki jakimś polarem, linka na razie zostanie w domu..
mibec, dzięki, chyba muszę takie nabyć jakby on szedł w kierunku tego psa albo nawet truchtał to by do tego nie doszło, ale on wprost popędził do niego (a daleko był więc i tak liny nie wystarczyło) i nie miałam szans, żeby go zastopować. A jak póxniej mu wydałam komendę leżenia (raczej mocno zdecydowanym tonem) to był pokorny jak trusia echh
Mój labrador: PUMA
Suczka urodziła się:
18.09.2009
Dołączyła: 13 Sie 2011 Posty: 4947 Skąd: Wrocław
Wysłany: 23-08-2012, 17:18
My rozpoczeliśmy naukę w domu, najpierw przywoływanie psa w tym samym pomieszczeniu, kolejno z dalszych pomieszczeń. Kiedy to zostało opanowane, dopiero rozpoczeliśmy w cichym miejscu na dworze, następnie na dworze w rozproszeniu.
Jesteśmy idealnym przykładem na to, że nie ma rzeczy niemożliwych, bo Zefir był rutynowym ucieknierem i wykorzystał każdą okazję
Dla psa nauka ma być przyjemnością a nie katorgą, to też nie rozumiem zachowań typu: szarpania, karcenie lub inne dziwne metody wychowawcze...
Almathea83, eh te rozrabiaki
U nas Booster "zasluzyl" na line, bo mamy problem z przywolaniem.
[ Dodano: 23-08-2012, 17:59 ]
Milena napisał/a:
Dla psa nauka ma być przyjemnością a nie katorgą
oczywiscie ze tak, ale nigdy nie musialas awaryjnie psa zatrzymac gdy biegl do innego psa? Po to sie uzywa linki na dworze, zeby uniemozliwic psu ucieczke i wyrobic nawyk wracania na zawolanie nawet jak w poblizu sa inne interesujace zjawiska np inne psy.
Mój labrador: Pola
Suczka urodziła się:
27.03.2010
Wiek: 37 Dołączyła: 17 Maj 2010 Posty: 5230 Skąd: Pabianice
Wysłany: 24-08-2012, 14:31
My też korzystamy z linki, bo Pola jest tropicielem totalnym i spuszczona ze smyczy jedyne czym się interesuje to chodzeniem z nosem przy ziemi. NIC totalnie ją nie interesuje innego. Zabawki, smaczki, cuda wianki dla niej nie istnieją. "Piszczące, smakowite? - sama sobie weź". Ostatnio doszło do tego, że nie traci czasu nawet na pływanie, tylko wchodzi do wody, "przekąpie się", opłynie jeziorko i wychodzi i od nowa do dzieła, czyli tropienia, szukania
Linka pomaga bardzo, ale szczególnie mnie, bo psychicznie jestem spokojniejsza. Mam zawsze 15metrów "przedłużenia psa" i czas na reakcję Ponadto, ona też inaczej się zachowuje, nie oddala się tak, mam wrażenie, że czując, że ma linkę wie, że musi być bardziej czujna na to co mówię i robię.
Bez linki jest oczywiście na działce (bo tam jej zachowanie jest zupełnie inne - interesuje się nami, zabawkami i słucha się ślicznie - nie ma już nic nowego do wywąchania,to można się skupić) na terenie zamkniętym lub terenie wyludnionym, bez psów i ewentualnych zagrożeń które mogę przewidzieć, bez aut i ewentualnych rzeczy ktore można zjeść Stajemy na głowie by takie znaleźć, na szczęście dla chcącego nic trudnego
mam nadzieję, że pewnego dnia też mi się uda dokonać rzeczy niemożliwej, czyli Polinda spacerująca przy nas, aportująca, bawiąca się z innymi pieskami i odwoływalna w 100%
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum