Mój labrador: Reda
Suczka urodziła się:
03,12,2010
Mój labrador: Bonnie
Suczka urodziła się:
10.04.2014
Wiek: 47 Dołączyła: 12 Mar 2011 Posty: 5261 Skąd: warszawa
Wysłany: 11-08-2012, 01:45
aganica napisał/a:
Aż się zatrzymałam, ..facet zaczął gadać jak najęty, że jego pies uwielbia wieeelkie psiaki, nawet z amstafami chce się witać, a on mu nie zabrania bo, przecież jego pies to nie pluszowa maskotka tylko .....TERIER !
i prawidlowo!! yorki to psy,ktore rowniez uwielbiaja towarzsytwo innych psow
nie lubie wlascciieli ktorzy panikuja jak zobacza wiekszego psa
[ Dodano: 11-08-2012, 01:51 ]
ostanio jak bylam z dziecmi na placu zabaw przyszla pani z maltanczykiem,jest tam zakaz wprowadzania psow,pani stwierdzila z etylko na chwile i pies bedzie na rekach po 5 minutach piesek biegal po calym placu dzieci za nim,wlascicielka stwierdzila ze on nie gryzie i to taka maskotka wiec odpowiedzilam szanownej pani ;" ten pies to zywe zwierze, a jak chce maskotke dla dzieci to proponuje pluszaka"
Ja mam coś od antypsiarzy raczej niż od psiarzy i to 2 sytuacje w ciągu 1 dnia
1. Środa Śląska, bajorko takie czy to staw, puszczam Moreniaka a z drugiej strony "jeziorka" jakiś wędkarz mi grozi, wyzywa i mówi że tu ludzie pływają (bez wyznaczonej plaży, terenu do pływania i ratowników- ciekawe!), tak bluzgał że sobie poszliśmy w końcu a jeszcze na koniec stanął z telefonem i zaczął nagrywać nas i podjudzać, żebym puściła psa do wody jeszcze raz. Jedyne na co mnie było stać to zapytałam, czy ma książeczkę wędkarską i opłacone uprawnienia do łowienia ryb czy jak to się zwie, ale nie był w stanie tego skomentować
2. Powrót PKS- specjalnie sprawdziłam regulamin- możliwy jest przewóz psów na smyczy i w kagańcu. Wchodzimy do autobusu i od progu słyszę "Gdzie mi z tym psem tu włazi". Zagotowałam się, koleś coś zaczął mówić że mu pies "zafajdał" autobus, a ja na to "Zgodnie z regulaminem pies może jechać, poproszę jeden bilet normalny i jeden dla pieska" Moren całą drogę grzecznie przespał, a że kierowca dodatkowo gadał przez telefon w czasie jazdy (nie na zestawie), rozważam złożenie reklamacji na niego
Almathea83, i bardzo dobrze!
Nie raz jeżdżę z kierowcami, co gadają przez telefon. Strach momentami mnie zjada ogromny jak potrafią wtedy prowadzić. A raz pani z psem też jechała, to kierowca grzecznie powiedział tylko, żeby nie siadała z przodu bo tylko barierka jest, a bezpieczniej będzie między siedzeniami z tyłu.
A do cmokania - jakby kiedyś "przycmokany" pies przybiegł i coś zrobił, to oczywiście nie będzie ich wina!
Mój labrador: Reda
Suczka urodziła się:
03,12,2010
Mój labrador: Bonnie
Suczka urodziła się:
10.04.2014
Wiek: 47 Dołączyła: 12 Mar 2011 Posty: 5261 Skąd: warszawa
Wysłany: 11-08-2012, 23:21
Almathea83 napisał/a:
Jedyne na co mnie było stać to zapytałam, czy ma książeczkę wędkarską i opłacone uprawnienia do łowienia ryb czy jak to się zwie, ale nie był w stanie tego skomentować
dobrze to ujelas i wcale sie nie pomylilas,jest calkowity wedkowania bez oplacenia !!
ja bym zlozyla skarge ,tak jak podpowiada mibec, wkoncu placisz za to !!!
U mnie problem z cmokającymi ludźmi jest OGROMNY Już mnie to strasznie denerwuje. Bliska jest teraz " takim słodkim szczeniaczkiem" wszyscy ją wołają, gwiżdżą głaszczą bez mojego pozwolenia... na początku to olałam, ale ostatnio jak szłam sobie z nią bez smyczy, ona cudnie pilnowała się moich nóg a woła ją jakaś babka z dwojgiem dzieci ( w tym jednym na rękach) to odwołałam Bliską i na szczęście się odwołała i zapiełam na smycz. Pani do mnie, że czemu ją złapałam, ona lubi takie szczeniaki a ja, że " teraz jest szczeniakiem, ale wszycy uczą ją, żeby do wszystkich podbiegała, a za chwile wyrośnie na 40 kilowego psa i nie będzie pani już sobie
życzyć, żeby znienacka podbiegła, a tego jej narazie przechodnie nauczyli".
Eh, ja wiem, że ciężko się oprzeć takiemu szczeniakowi i nie mam nic przeciwko jak ktoś mnie zaczepi i zapyta, czy może pogłaskać, no ale ja pie... niech się zwracają do mnie a nie do niej, bo moge jej wtedy wydać komende żeby się np. przywitała. Teraz efekt mam taki, że jak jest na smyczy to ciągnie do wszystkich ludzi, bez smyczy też potrafi podbiec, wołają ją właśnie mamy z dziećmi, a ona przecież nie wie, że po dzieciach się nie skacze i potem problem. Już to przechodziłam z Hakerem, więc teraz chce tego uniknąć...
szalej, niestety ludzie nie myślą szczególnie jak patrzą na szczeniaczka ale nie wiem co gorsze takie cmokanie na szczeniaczka ale i pogłaskanie czy tak jak w UK zawołanie i zanim piesek dojdzie włączanie wysokiego C podejrzewam że to jest przyczyną że moja potrafi zacząć obszczekiwać przechodniów
mój burek nie reaguje na innych dopóki go nie zaczepia...ostatnio idzie na luźnej smyczy cały brudny i jakaś Pani do niego zaczęła cmokać a on nie wiele myśląc chciał tez ja cmoknąć i oczywiście awanti... powiedziałam jej ze następnym razem nie będzie zaczepiała obcych psów
Mój labrador: Roxi
Suczka urodziła się:
06.03.2012
Wiek: 40 Dołączył: 08 Cze 2012 Posty: 405 Skąd: Warszawa
Wysłany: 12-08-2012, 08:49
szalej, nigritta, dlatego ja juz przestalem byc mily, edukowac doroslych ludzi tez nie mam zamiaru i jestem dla nich zwyklym chamem, a ja mam to gdzies. jezdze po tych cmokajacych, a sa to u mnie zazwyczaj "stare baby".
oj tak "cmokacze" to najgorsze czego nie lubię na spacerach .. rozpraszaja psa bo "on taki słodki" ale mniej słodki będzie jak owego cmokacza spotakmy w deszczową pogodę a psiak będzie chciał sie przywitać jak zawsze ... jak mowie , że prosze nie wólac to mowia ze wariatka aj na to _ czy chciałaby Pani Pan by każdy napotkany człowiek wyciągał ręce do Pani-Pana dziecka ? bo takie słodkie ? ... patrza jak na wariatkę ale mam to w nosie drugi raz nie zaczepiaja
haha a kolega ostatnio szedł ze swoim psiakiem i własnie ktoś tam zaczepiał jego psa a on ze pies ma chorobę skóry ale to nie zaraźliwe wiec mogą pogłaskac - hehe nie odważyli się
Wiek: 42 Dołączyła: 29 Cze 2011 Posty: 853 Skąd: Warszawa
Wysłany: 13-08-2012, 10:42
mój pies nauczył kiedyś jednych cmokaczy rozumu i myślę,że chyba dożywotnio Otóż wracamy kiedyś na jesieni ze spaceru,Olaf oczywiście wyłajdaczył się w każdej kałuży,a na koniec jeszcze wlazł do rowu melioracyjnego,przepłynął się i wytarzał na brzegu. Jako że byłam już prawie pod domem to szedł bez smyczy,ale patrzę stoją dwaj faceci i gadają pod samochodem więc go łapię.Oni cmokają,wołają go,o jaki biedny piesek pańcia złapała.To pańcia puściła pieseczka,przywitał sie z panami,skoczył na nich a później prosto do auta Ależ mnie klęli
Mój labrador: Nera
Suczka urodziła się:
08.05.2010
Wiek: 42 Dołączyła: 14 Gru 2010 Posty: 1653 Skąd: Kraków
Wysłany: 13-08-2012, 14:42
ja za to mam problem z ludźmi w autobusie/tramwaju, dużo jeździmy komunikacją zbiorową bo ja nie mam prawka, więc gdzie nie chcemy dotrzeć tam autobus, tramwaj vel pociąg, Nera od szczeniaka nauczona jeżdżenia, więc wsiadamy, stajemy w dogodnym miejscu, Nera włazi między moje nogi i siedzi, lub jeśli jest miejsce to się kładzie, a ja uważam tylko na jej wszędobylski ogon nam nie przeszkadza nawet największy scisk w autobusie, bo ona sobie bezpiecznie siada między mymi nóżkami. I tu zaczynają się problemy... po pierwsze, ludzie cmokający, chcący pogłaskać i przytulić, bo ona taka grzeczna czasami mam ochotę ręce poucinać, i nic nie pomaga tłumaczenie, że jak jednej osobie pozwolę to ona zaraz się nauczy i będzie problem z grzecznym siedzeniem, bo Nera będzie chciała żeby wszyscy ją głaskali. Drugi problem to zero myślenia wśród ludzi, są tacy którym pies w zbiorowej przeszkadza i rozumiem to i szanuje, ale nie pomyślą i nie wpadną na to, że im komfortowiej i bezpieczniej i psu (dla mnie przede wszystkim bezpieczniej) będzie jeśli zrobią miejsce, nie na przejściu, czy w drzwiach a wpuszczą dalej... ale to za duża filozofia jest wpaść na to, że jeśli pies nie będzie musiał przestawiać się przy każdym przystanku to będzie mu wygodniej i będzie mniej nerwowy sytuacja sprzed dwóch dni, wracamy bardzo późno, chyba przedostatni autobus, ponieważ wracam po zakupach i dniu u rodziców, mialam dużooo rzeczy po za psem, ze trzy takie porządne siatki, pies i duża miotła, Wsiadam do autobusu, wzglednie luzno, an tyle bym swobodnie mogla znalezc miesjce sobie, utorbieniu i psu, wchodzimy srodkowymi drzwiami (tam jest taka przewa w siedzeniach, miejsce na wozki, duzy bagaz) stoi trzech mezczyzn kolo 20-25 lat, grzecznie prosze zeby sie przesuneli, zebym mogla ulozyc torbby siebie i psa na kawalku pod oknem, bo bedzie mi wygodniej... i uwierzcie mi moje domodzieckowe dzieci tak nie bluzgają, jak to co usłyszałam od nich hitem było, sformułowanie "paniusia z pieskiem" na mnie babę 80kg zywej wagi z labkiem a chodzilo o to,zeby przesuneli sie o dwa kroki zebym moglka oprzec sie o okno i wprowadzi psa miedzy nogi
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum