Dlaczego dziwne...każdy DT przyjmuje do domu nieznaną z zachowania bidę w potrzebie, też mogą być kłopotliwe...
Ja rozumiem pomaganie psiakom. Ale jeżeli ktoś sobie nie poradził z jednym trudnym egzemplarzem, to branie kolejnego jest troszke lekkomyślne. Jaki z tego morał? Enzo był kłopotliwym psem i takim pozostał a teraz musi przeżywac kolejną rozłąkę. Nie da się robić wszystkiego po trupach do celu. Jeśli sobie z czymś nie radzimy to czasami trzeba zrezygnować.
Pozatym Jagusia miała cały ten czas status DT dla Enzo?
Zresztą.. Jak napisałam nie chodzi mi tu o niego. Jesli ma mieć gdzieś lepiej to jestem całym sercem za tym, aby tam poszedł. Ale jesli jeden pies sprawiał kłopoty z którymi właścicielka nie była sobie w stanie poradzić, to adopcja kolejnego wydaje mi się bezsensowna. Doceniam pomaganie psom trudnym do wyadoptowania. Ale nie ich kosztem.
Jagusia napisał/a:
Wiem, że to może trochę dziwnie wyglądać, że Enzo się wyprowadza, a my przygarniamy innego psa, ale uwierzcie mi że była to siła wyższa.
Jagusia napisał/a:
Nie mamy dla niego ani wystarczająco dużo czasu, ani siły... Jego nadpobudliwość wymaga ciągłego dawania jej ujścia - czego my dać mu nie możemy. U nas mieszka w kojcu, a na spacery chodzi tylko wtedy gdy jest w domu mój mąż, a to ostatnio zdarza się rzadko.
Przecież sama piszesz, że sobie z nim NIE RADZISZ. Zamykanie psa w kojcu z bezsilności to raczej nie jest żaden sukces. Pozatym kojarza mi sie zdjęcia Enzo w kolczatce, które też raczej świadczą o braku radzenia sobie z psem.
POSŁUSZEŃSTWO:
Enzo w obecnej chwili zapomniał trochę komendy, które potrafił. Jest psem bardzo energicznym, wymaga pracy.
Jagusia napisał/a:
Niestety radzi sobie inaczej niż byśmy tego oczekiwali. Enzo w kojcu dziczeje. Zapomina komendy, których z takim wysiłkiem go uczyliśmy. Wypuszczony - staje się jeszcze bardziej szalony i nieobliczalny...
Jagusia napisał/a:
Biega bez opamiętania, taranuje wszystko i wszystkich, którzy akurat pojawią się na jego drodze.
Jagusia napisał/a:
Sytuacja życiowa jaką obecnie mamy, niestety nie daje mi wyboru. Moj TŻ całymi dniami pracuje, a ja nie mam aż tyle siły abym sobie poradziła z opanowaniem Enza i dwójki dzieci na spacerze. Ten nieprzebrany wulkan energii potrzebuje silnej ręki, która poradzi sobie z utrzymaniem go na spacerze
To tylko kilka cytatów wskazujących na to, że DT nie poradzil sobie z okiełzaniem psa Więc nie rozumiem po co iśc w zaparte, skoro sama otwarcie przyznajesz, że powodem oddania psa jest Wasza bezsilność.
Nikaaa, ale Jagusia sobie PORADZIŁA z tym " trudnym egzemplarzem" który kiedy go wzieła był totalnie nie adopcyjny! Pies chory na padaczke, agresywny i z takim nadmiarem energii, że ja, która widziałam już naprawde wiele, nie widziałam takiego nadmiaru energii. Jagusia i jej mąż wyprowadzili tego psa na prostą, dali mu nowe życie, ale chyba egoistyczne byłoby z ich strony, gdyby trzymali go dalej w kojcu, bo było to najlepsze wczesniej rozwiązanie dla niego, kiedy był agresywny, ale już nie jest - jeśli pojawiła się osoba - znajoma!- która może dać psu lepsze warunki i zająć go pracą którą kocha! Teraz, kiedy pies jest już NORMALNY! ( ale i tak chory na padaczke! czy uważasz, że taki pies powinien mieszkać w kojcu?)
A Calvi - to pies, któremu również trzeba POMÓC! TO JEDNO WIELKIE NIESZCZĘŚCIE! Ale jagusia z mężem mu pomogą. Nikt inny nie chciał tego zrobić.
[ Dodano: 01-10-2012, 16:11 ] Nikaaa, a cytować sobie możesz. Nie znasz tych ludzi, nie wiesz, jakie były ich psy, kiedy do nich trafiły, a jakie są teraz. Nie widziałaś ani jednego. Ja widziałam je wszystkie.
Jagusia - miałaś racje co do użytkowników tego forum, czasem lepiej się po prostu nie odezwać
Co jest złego w tych cytatach? Przeciez to nie są słowa napisane przeze mnie a przez wlaścicielkę psa, która podaje powód jego oddania
Naprawdę doceniam każdą pomoc dla psów w potrzebie. I gdybym ja miała warunki napewno też bym to robiła. Ale nie mam. I nie miałabym sumienia brać na głowe zwierzaka, który nie byłby u mnie szczęśliwy. Bo nie da się nic robić na siłę.
No ale dobrze juz dobrze. Odszczekuję to co napisałam bo przeciez nie mam racji
Z padaczki chyba nie został cudownie wyleczony (a jeśli tak to za sprawa leków a nie właścicieli) a problem z nadmiarem energi jak widac dalej ma.
Zresztą powtórze po raz kolejny, że ciesze sie, ze Enzo idzie do domu w którym wreszcie ktoś poświęci mu czas. Niepodoba mi sie tylko to, że właścicielka twierdzi, że nie ma czasu dla poprzedniego psa, nie umie nad nim zapanować, ale ma czas dla nowego.
Nikaaa, ale jakoś nikt inny nie chciał wziąć psa z padaczką. Cała dyskusja polega na tym, że jagusia nie powinna go wziąć - ale nikt nie pałał się, żeby zrobić to za nią. Nie mówie o tym forum, bo nie jest to pępek świata. Ale to samo było z Vivką - wszyscy mieli ale do DT, ale nikt jej nie zabrał. po prostu mnie to wkurza.
a po prawdzie, to powinien się tutaj bardziej wypowiedzieć mąż jagusi, bo to on z tego co wiem najwięcej z psem pracuje.
Pies urodził się:
Wiek: 38 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 2487 Skąd: z nikąd
Wysłany: 01-10-2012, 16:33
słuchajcie , na początku jak weszłam do galerii Jagusi od razu przyszło mi na myśl to - co większości z Was. Enzo oddany a w zamian wzięty nowy pies. Ale po przemyśleniu sobie tego wszystkiego doszłam do wniosku, że dla Enza jest to idealne rozwiązanie.
Jeśli Enzo jest nader żywiołowym psem, po co ma się męczyć w kojcu ? skoro ma możliwość iść do człowieka którego nota bene zna, człowieka który poświęca dużo czasu swojemu hobby jakim jest polowanie, człowieka który szukał takiego psa jak Enzo i człowieka który jest temu psu zapewnić tyle fizycznego i psychicznego zmęczenia ile ten pies potrzebuje, to czemu nie ?
Nikaaa napisał/a:
Nie da się robić wszystkiego po trupach do celu. Jeśli sobie z czymś nie radzimy to czasami trzeba zrezygnować.
no więc ? Przecież właśnie rezygnuje, zrobiła co w jej mocy - na chwilę obecną sama otwarcie pisze, że nie potrafi "ujarzmić" Enza, nie jest w stanie zapewnić mu tyle czasu ile on potrzebuje, dlatego pies idzie do takiego człowieka, który bez problemu jest w stanie mu to wszystko zapewnić.
Uwierzcie mi, mam z okna widok na sukę labradora która całe dnie spędza w kojcu, której ludzie z kojca już prawie nie wypuszczają bo się..... BOJĄ ! wypuszczona z kojca robi taką sodomę i gomorę że ogarnąć się tego psa i jego energii nie da rady. To jest totalna dzicz. Kilka dni temu jak psina uciekła na ulice to jej "pancia" , która się strasznie spieszyła, psa przez dobre pół h łapała - suka jak znalazła się na ulicy totalnie zwariowała, zgłupiała bo nigdy na ulicy nie była. Nie rozumiem tylko po co ten pies z taką energią ma mieć takie życie ? bo wlaścicielom podoba się taki rasowy piesek na podwórku - fajnie się prezentuje do wypasionego odgrodzonego, równego trawniczka, skalniaczka i eleganckiego domku. Tam się dziecku 10 letniemu grę za 600 zł kupuje a pies wsuwa marketówki i wygląda jak baleron - dodam że pies ma zapaść wysiłkową i myśli się tam tylko o tym żeby miała szczenięta ... Serce ściska widząc jak ten pies się męczy.
Nikaaa napisał/a:
Ale jesli jeden pies sprawiał kłopoty z którymi właścicielka nie była sobie w stanie poradzić, to adopcja kolejnego wydaje mi się bezsensowna. Doceniam pomaganie psom trudnym do wyadoptowania. Ale nie ich kosztem.
ale tu mamy dwa psy z totalnie rożnymi problemami - napisałabym nawet że skrajnie przeciwstawnymi. Enzo - pies odważny, energiczny, który chodzi własnymi ścieżkami i wszystko inne ma gdzieś, Calvie - pies lękliwy. Jagusia nie napisała że Calvie buntuje się przed nocowaniem w domu jak Enzo, że jest mega nadpobudliwy jak Enzo, ale że jest lękliwy i z tym właśnie problemem trzeba go wyprowadzić na prostą. Skoro uważa że z tym da sobie radę, to ja od siebie życzę wszystkiego naj i trzymam kciuki.
Nikaaa napisał/a:
że nie ma czasu dla poprzedniego psa, nie umie nad nim zapanować, ale ma czas dla nowego.
słowa Jagusi:
Cytat:
Sytuacja życiowa jaką obecnie mamy, niestety nie daje mi wyboru. Moj TŻ całymi dniami pracuje, a ja nie mam aż tyle siły abym sobie poradziła z opanowaniem Enza i dwójki dzieci na spacerze.Ten nieprzebrany wulkan energii potrzebuje silnej ręki, która poradzi sobie z utrzymaniem go na spacerze
yyyy ... a gdzie tu jest wzmianka o braku czasu ? hmmm
no więc ? Przecież właśnie rezygnuje, zrobiła co w jej mocy - na chwilę obecną sama otwarcie pisze, że nie potrafi "ujarzmić" Enza, nie jest w stanie zapewnić mu tyle czasu ile on potrzebuje, dlatego pies idzie do takiego człowieka, który bez problemu jest w stanie mu to wszystko zapewnić.
Czytaj ze zrozumieniem
Nikaaa napisał/a:
Zresztą powtórze po raz kolejny, że ciesze sie, ze Enzo idzie do domu w którym wreszcie ktoś poświęci mu czas. Niepodoba mi sie tylko to, że właścicielka twierdzi, że nie ma czasu dla poprzedniego psa, nie umie nad nim zapanować, ale ma czas dla nowego.
effcyk napisał/a:
a gdzie tu jest wzmianka o braku czasu ? hmmm
Było w nowej galeri, ale admin edytował posty Zresztą cytat przytoczyłam w pierwszym poście na tej stronie
Mój labrador: Demi Z Grodu hrabiego Malmesbury
Suczka urodziła się:
04.2005
Mój labrador: Hela Błotna Sadzawka
Suczka urodziła się:
7.10.2010
Wiek: 34 Dołączyła: 19 Mar 2011 Posty: 3472 Skąd: Warszawa
Wysłany: 01-10-2012, 16:42
A ja nie uważam, że tylko dlatego, że nie biorę psa na siłę, mimo braku warunków i na ten moment uważam kompetencji, odbiera mi to prawo do wypowiedzi...Wolę nie brać psa, jeśli miałoby się to odbyć jego kosztem, kosztem mojego zdrowia czy moich bliskich.
Nie wiem tylko dlaczego, wg. niektóych odbiera mi to prawo do własnego zdania i wypowiedzi..
Pies urodził się:
Wiek: 38 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 2487 Skąd: z nikąd
Wysłany: 01-10-2012, 16:56
Cytat:
Czytaj ze zrozumieniem
ja czytam ze zrozumieniem moja droga odniosłam się do Twojego posta a dokładniej pisząc, tego właśnie cytatu :
Nikaaa napisał/a:
Nie da się robić wszystkiego po trupach do celu. Jeśli sobie z czymś nie radzimy to czasami trzeba zrezygnować.
i napisałam pod tym, że właśnie to zrobiła.
Nie wiem dlaczego tak sobie "sklejasz" cytaty aby wyszło na to, że ktoś jest durny a Ty pani alfa i omega . Ja wiem co zacytowałam i do jakiego fragmentu to zacytowałam, więc proszę nie przeinaczaj tego.
Cytat:
Było w nowej galeri, ale admin edytował posty Zresztą cytat przytoczyłam w pierwszym poście na tej stronie
Ok znalazłam ale to i tak niczego nie zmienia - Jagusia napisała, że nie ma WYSTARCZAJĄCO dużo czasu by poświęcić go Enzowi - nie wiem czy wiecie ale ten pies ma ADHD . Widocznie ten czas który jest w stanie poświecić swoim czworonogom, jest odpowiedni też i dla Caliviego i jemu to wystarcza.
Nie da się robić wszystkiego po trupach do celu. Jeśli sobie z czymś nie radzimy to czasami trzeba zrezygnować.
Chodziło mi o nie branie kolejnego kłopotliwego psa, skoro z jednym trudnym przypadkiem nie dajemy sobie rady. Rozumiem chęć dawania domu trudnym psom, ale czasami się nie da i trzeba zrezygnować.
Może gdybyś czytała całość wypowiedzi a nie wyrywała cytatów z jednego posta to nie zrozumiałabyś tego omylnie
Paseczka napisał/a:
Ile osób z was ma DT?
Problem w tym, że Ezno chyba raczej nie był na DT a został adoptowany. To jest właśnie cały myk w tym wszystkim Szuka nowego domu nie dlatego, że szukał go od zawsze (bo taka rola DT) a dlatego, że właścicielka podjęła taka decyzję na podstawie tego, że sobie z nim nie radzi.
No ale macie racje. Dyskusje są bez sensu. Szczególnie jeśli wszyscy na siłę doszukują sie ataku na kogoś i nie potrafia czytać ze zrozumieniem i uszanowac odnienności cudzego zdania
To co chciałam powiedziałam, kto sie zgadza to się zgadza, kto nie to nie (i ma do tego prawo!!! nie neguje tego w przeciwieństwie do innych uzytkowników tego forum) i już nic więcej nie mam do dodania
Suczka urodziła się:
Suczka urodziła się:
Wiek: 33 Dołączyła: 05 Sty 2012 Posty: 970 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 01-10-2012, 17:09
Nikaaa,
Nikaaa napisał/a:
No ale macie racje. Dyskusje są bez sensu. Szczególnie jeśli wszyscy na siłę doszukują sie ataku na kogoś i nie potrafia czytać ze zrozumieniem i uszanowac odnienności cudzego zdania
Pies urodził się:
Wiek: 38 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 2487 Skąd: z nikąd
Wysłany: 01-10-2012, 17:21
Nikaaa napisał/a:
Może gdybyś czytała całość wypowiedzi a nie wyrywała cytatów z jednego posta to nie zrozumiałabyś tego omylnie
może gdybyś pisała jaśniej czy:
Nikaaa napisał/a:
Nie da się robić wszystkiego po trupach do celu. Jeśli sobie z czymś nie radzimy to czasami trzeba zrezygnować.
w tym fragmencie odnosisz się konkretnie do Enza czy ogólnie do dawania DT to i łatwiej byłoby to zrozumieć
no ale nie będę się dochodzić w tak mało istotnej sprawie
_________________
Andante [Usunięty]
Wysłany: 01-10-2012, 17:34
Paseczka napisał/a:
Ile osób z was ma DT?
Ja.
Miałam u siebie kilka psów na DT (po kolei) - były kłopotliwe i mniej kłopotliwe. Był agresor (w stosunku do mojego psa również), był pies z lękiem separacyjnym i innymi lękami do kompletu (który zrujnował mi część mieszkania), był pies chory, który odszedł za TM itd
Zatem mogę zabrać głos w dyskusji na bazie własnych doświadczeń również.
Zgadzam się z opinią Nikaaa, że jak ktoś nie poradził/ nie radził sobie z trudnym psem , to nie powinien brać kolejnego.
Pomaganie psom, to nie na pierwszym miejscu emocje, serce na dłoni, bo one takie biedne są. Dla mnie mądre pomaganie to głównie myślenie, mierzenie sił na zamiary, rozsądna ocena moich warunków czasowych, rodzinnych (przy małych dzieciach żadnego ryzyka związanego z agresją czy lękiem psa), także siły fizycznej, bo zdziczały w kojcu czy na łańcuchu labrador wymaga trochę krzepy na spacerach. I jeszcze jedno - samym sercem bez podstawowej chociaż wiedzy i doswiadczenia, wiele się nie pomoże.
Pomaganie psom, to nie na pierwszym miejscu emocje, serce na dłoni, bo one takie biedne są. Dla mnie mądre pomaganie to głównie myślenie, mierzenie sił na zamiary, rozsądna ocena moich warunków czasowych, rodzinnych (przy małych dzieciach żadnego ryzyka związanego z agresją czy lękiem psa), także siły fizycznej, bo zdziczały w kojcu czy na łańcuchu labrador wymaga trochę krzepy na spacerach. I jeszcze jedno - samym sercem bez podstawowej chociaż wiedzy i doswiadczenia, wiele się nie pomoże.
Andante dziękuję Ci. Aż mi się cieplej na sercu zrobiło, że ktoś doskonale rozumie o czym piszę. I bardzo dobrze to ujełaś, ja najwyraźniej nie potrafiłam.
Mój labrador: Demi Z Grodu hrabiego Malmesbury
Suczka urodziła się:
04.2005
Mój labrador: Hela Błotna Sadzawka
Suczka urodziła się:
7.10.2010
Wiek: 34 Dołączyła: 19 Mar 2011 Posty: 3472 Skąd: Warszawa
Wysłany: 01-10-2012, 17:43
Andante napisał/a:
Pomaganie psom, to nie na pierwszym miejscu emocje, serce na dłoni, bo one takie biedne są. Dla mnie mądre pomaganie to głównie myślenie, mierzenie sił na zamiary, rozsądna ocena moich warunków czasowych, rodzinnych (przy małych dzieciach żadnego ryzyka związanego z agresją czy lękiem psa), także siły fizycznej, bo zdziczały w kojcu czy na łańcuchu labrador wymaga trochę krzepy na spacerach. I jeszcze jedno - samym sercem bez podstawowej chociaż wiedzy i doswiadczenia, wiele się nie pomoże.
i dokładnie o to chodziło.
[ Dodano: 01-10-2012, 17:46 ]
chociaż myślę, że fajnie by było zmienić temat na taki jak Nika założyła czyli "Adopcja problemowego psa" żeby wypowiadać się także ogólnie, nie wszyscy i nie we wszystkim musimy odnosić się do Jagusi, bo nie chodzi o to, wbrew temu co niektórzy myślą, by kogokolwiek atakować.
chociaż myślę, że fajnie by było zmienić temat na taki jak Nika założyła czyli "Adopcja problemowego psa" żeby wypowiadać się także ogólnie, nie wszyscy i nie we wszystkim musimy odnosić się do Jagusi, bo nie chodzi o to, wbrew temu co niektórzy myślą, by kogokolwiek atakować.
Też tak myślę. Tu raczej chodzi o ocenę sytuacji a nie danej osoby.
zaba napisał/a:
To tyle
Nie ma to jak merytoryczne posty wprowadzające wiele do dyskusji
Nikaaa, wolność słowa - sama mówiłaś.
Po prostu jestem w szoku co się ostatnio dzieje tutaj.
A jeśli chodzi o wypowiedź - mogę i podać swoje zdanie.
Z mojego punktu widzenia Jagusia nie oddaje Enza bo... bo tak chce, bo sobie z nim nie radzi, bo ją wychowanie go przerosło.
Ja na jej miejscu mając psa, który wiem, ze u mnie nie ma siódmego nieba, a ma możliwość pójścia do innego właściciela, gdzie będzie mu lepiej też bym oddała.
A że zbiegło się to z przyjęciem drugiego psa to.. druga rzecz. Jedna bieda idzie na inny szczęśliwy dom, czemu nie wziąć drugiej. Jagusia nie ma lat 20 czy 15. I wie na co się pisze i co ją czeka. A nuż nowy psiak bo WYCHOWANIU przez nią znajdzie kolejny szczęśliwszy dom.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum