Przyjaciele forum Zgłoszenie
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Narkoza: czy odbierać psa wybudzonego czy nadal śpiącego?
Autor Wiadomość
Maleńka 
Agata



Mój labrador: Luki
Pies urodził się:
10.06.2011

Pomogła: 5 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 11 Sie 2011
Posty: 2161
Skąd: Ostrowiec Św./Piła
Wysłany: 27-12-2012, 12:40   

mibec, caly czas jest pod kontrola :)

[ Dodano: 27-12-2012, 12:46 ]
A za zabieg i narkoze i antybiotyk zaplacilam 130 zl ;]
_________________

 
 
Di 



Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011

Pomogła: 1 raz
Wiek: 35
Dołączyła: 28 Sty 2012
Posty: 1116
Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 27-12-2012, 12:52   

tenshii napisał/a:

Uważam, że dopóki pies nie wybudzi się całkowicie musi być pod opieką lekarza.


Moja miała w życiu narkozę dwa razy i obydwa razy odbierałam ją kilka godzin po zabiegu. Szła o własnych siłach, w domu sama wskoczyła na kanapę i poszła spać.

tenshii napisał/a:
Po narkozie (i to nie typowej narkozie a samej premedykacji) do RTG nasz wet co chwilę przychodził do Teyli sprawdzać jej tętno, oddech i co chwilę poprawiał język, żeby się nie udusiła nim.


I to samo: przed samym zdjęciem, gdzie jeszcze była w stanie premedykacji, nie odstępowała jej na krok asystentka. Poprawiała język, łapy, mierzyła puls.

Maleńka, najważniejsze, że masz go już u siebie, trzymam kciuki za rekonwalescenta, moja dzisiaj mi na spacerze wpadła w błotną kałużę (nie muszę chyba mówić, jak wygląda kubraczek :P ). I prawda jest taka, że gdyby mi wet pozwolił wziąć psa od razu po zabiegu, to nie zastanawiałabym się nad niczym, tylko bezwładne cielsko zabrała natychmiast do domu. Więc wyczochraj malucha!
_________________
mój świat tętni nowym rytmem.

www.bianucha.blog.pl
 
 
 
AnIeLa 



Mój labrador: Asior
Pies urodził się:
27.06.2005 -08.02.2021

Pomogła: 5 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 18 Wrz 2008
Posty: 7384
Skąd: Nowa Sól
Wysłany: 27-12-2012, 12:55   

tenshii napisał/a:
- dlatego uważam, że dopóki pies nie stanie na własnych nogach - nie powinien opuszczać weta.


Asior oprócz narkozy po kastracji stawał na własnych nogach, 3 kroki zrobić potrafił zataczając się. Jednak łatwiej go było wynieść z przychodni niż miałby iść taki zamulony pomiędzy innymi zwierzętami.
_________________
"Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
 
 
 
Ewelina 
wesoła rodzinka



Mój labrador: Yoko
Suczka urodziła się:
25.05.2007

Mój labrador: Serdusia
Suczka urodziła się:
01.09.2015

Suczka urodziła się:
Pomogła: 10 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 17 Kwi 2009
Posty: 25678
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 27-12-2012, 13:04   

każdy postępuję tak jak uważa. Moja wetka zadzwoniła do mnie jak Yoko była już całkowicie wybudzona. Ba nawet siku ją wyprowadziła :) Każdy postępuję inaczej, ale tak na przyszłość. Lepiej zostawiać psa do całkowitego wybudzenia i weta, bo każdy pies narkozę znosi inaczej.
_________________


 
 
 
Maleńka 
Agata



Mój labrador: Luki
Pies urodził się:
10.06.2011

Pomogła: 5 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 11 Sie 2011
Posty: 2161
Skąd: Ostrowiec Św./Piła
Wysłany: 27-12-2012, 13:05   

Na przyszłość zapamiętam :)

[ Dodano: 27-12-2012, 13:21 ]
Juz sie obudzil, jeszcze troche jest markotny ale leb juz podniosl i sie patrzy :)
_________________

 
 
Ewelina 
wesoła rodzinka



Mój labrador: Yoko
Suczka urodziła się:
25.05.2007

Mój labrador: Serdusia
Suczka urodziła się:
01.09.2015

Suczka urodziła się:
Pomogła: 10 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 17 Kwi 2009
Posty: 25678
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 27-12-2012, 14:57   

Maleńka, Cieszę się, że wraca do pełni sił :)
_________________


 
 
 
ambird
[Usunięty]

Wysłany: 27-12-2012, 15:59   

Mój Bastek po kastracji też nie wyszedł całkiem trzeźwy, słaniał się na nogach, zanosiliśmy go do auta.
W tym roku miał RTG stawów i łokci, też był mega nawalony, jak go wpychaliśmy do auta.
Tak naprawdę te środki schodzą z psa po 24 godzinach :( Całą dobę po zabiegu trzeba mieć na psiaka oko.
Inną sporawą jest narkoza przy kastracji psa a inną przy sterylizacji suki. U psa to zabieg na wierzchu a u suki otwarta operacja. Akurat tych dwóch zabiegów nie porównywałabym w tej kwestii :)
Po za tym wydaje mi się, że weci wiedzą co robią i komu psa wydają.
 
 
Maleńka 
Agata



Mój labrador: Luki
Pies urodził się:
10.06.2011

Pomogła: 5 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 11 Sie 2011
Posty: 2161
Skąd: Ostrowiec Św./Piła
Wysłany: 27-12-2012, 16:14   

Juz Luki wlasnie stanal i przeszedl 3 kroki :) jeszcze troche i juz bedzie w pelni wybudzony
_________________

 
 
tenshii 
Ania & labradość



Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009

Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009

Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009

Pomogła: 7 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 21 Mar 2010
Posty: 8526
Skąd: Wrocław
Wysłany: 27-12-2012, 16:16   

ambird napisał/a:
Inną sporawą jest narkoza przy kastracji psa a inną przy sterylizacji suki. U psa to zabieg na wierzchu a u suki otwarta operacja.

co ma piernik do wiatraka?

ambird napisał/a:
Po za tym wydaje mi się, że weci wiedzą co robią i komu psa wydają.

niektórzy weci również wiedzą co robią każąc zaszczeniać suki albo dawać im zastrzyki hormonalne, lub też wzbraniać przed RTG skoro nie ma objawów...
_________________
They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy

Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
 
 
 
ambird
[Usunięty]

Wysłany: 27-12-2012, 16:20   

tenshii napisał/a:
co ma piernik do wiatraka?


To, że suka musi "mocniej" spać od psa?

tenshii napisał/a:
niektórzy weci również wiedzą co robią każąc zaszczeniać suki albo dawać im zastrzyki hormonalne, lub też wzbraniać przed RTG skoro nie ma objawów...


Nie powinniśmy popadać w paranoję :haha:
Oczywiście najlepiej byłoby aby każdy z nas specjalizację zrobił :-P
 
 
tenshii 
Ania & labradość



Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009

Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009

Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009

Pomogła: 7 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 21 Mar 2010
Posty: 8526
Skąd: Wrocław
Wysłany: 27-12-2012, 16:26   

ambird napisał/a:
To, że suka musi "mocniej" spać od psa?

nie rozumiem pojęcia "mocniej spać od psa"
Suka może, choć nie musi, mieć narkozę w większej dawce ze względu na ewentualny dłuższy czas zabiegu, co i tak nijak ma się do omawianego tematu, ponieważ ewentualne problemy po narkozie są głównie związane z samym jej podaniem - czasami psy schodzą nawet przy premedykacji, a nie tylko przy długich zabiegach w narkozie...

ambird napisał/a:
Nie powinniśmy popadać w paranoję

nikt nie popada w paranoję - pies w narkozie może się choćby udusić własnym językiem, czego zwykły "śmiertelnik" wiedzieć nie musi
Opiekę weta do momentu pełnego otrzeźwienia uważam za pewnego rodzaju profilaktykę, której w innych sytuacjach się nie wyrzekamy - choćby w sytuacji RTG stawów choć sama dysplazja nie zagraża życiu tak drastycznie jak podanie narkozy...

I dyskutując na ten temat nie mówię o żadnym konkretnym przypadku, a o wydawaniu psów śpiących, bez możliwości samodzielnego poruszania. Pies, który powoli ale jednak, jest w stanie wyjść w pewien sposób kontroluje już swoje ciało, więc ryzyko np uduszenia językiem spada.
_________________
They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy

Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
 
 
 
Paseczka 


Suczka urodziła się:
Suczka urodziła się:
Pomogła: 1 raz
Wiek: 33
Dołączyła: 05 Sty 2012
Posty: 970
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 27-12-2012, 19:52   

tenshii, Baskil po narkozie został jeszcze śpiący zabrany do domu. Luna po narkozie była u weta prze 13 godzin, bo bardzo źle znosiła podanie narkozy.

Żaden wet nie wydał by psa jeśli zagrażałoby to jego życiu- tak mi się wydaje. A jeśli wytłumaczy na co zwracać uwagę w tych pierwszych godzinach to co za problem aby budził się w domu?

Z kropką sunią moich rodziców i Jali sunią mojego ojca zawsze była taki sam problem- bały się weterynarza. W czasie badań stały spokojnie, ale gdy igła szła w ruch, to się denerwowały i chciały uciekać.
Jali po wypadku miała cztery zabiegi- ostatnim była sterylizacja. Po pierwszym jeszcze dwa dni leżała w klinie, po kolejnych od razu była przenoszona do domu, budziła się na swoim posłaniu i była o wiele spokojniejsza, niż gdy obudziła się u weterynarza po pierwszym zabiegu.
 
 
Maleńka 
Agata



Mój labrador: Luki
Pies urodził się:
10.06.2011

Pomogła: 5 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 11 Sie 2011
Posty: 2161
Skąd: Ostrowiec Św./Piła
Wysłany: 27-12-2012, 20:03   

Luki juz od godziny chodzi i jest zywy, jeszcze ma takie metne spojrzenie ale jest ok. Teraz przyzwyczajam go do kolnierza, poprzez smaki robimy mu dobre skojarzenia z nim bo 1 proba zalozenia bez okazala sie bardzo nie udana..ale praktycznie juz sie nie boi jak go widzi :)
_________________

 
 
tenshii 
Ania & labradość



Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009

Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009

Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009

Pomogła: 7 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 21 Mar 2010
Posty: 8526
Skąd: Wrocław
Wysłany: 27-12-2012, 20:30   

Paseczka napisał/a:
A jeśli wytłumaczy na co zwracać uwagę w tych pierwszych godzinach to co za problem aby budził się w domu?

wiesz, ja nie dałabym rady pomóc psu gdyby przestał oddychać albo zatrzymałoby mu się krążenie.
Myślę, że wiele osób też nie wiedziałoby co robić. Masaż serca i sztuczne oddychanie też nie zawsze wystarczą.

Paseczka napisał/a:
Żaden wet nie wydał by psa jeśli zagrażałoby to jego życiu- tak mi się wydaje

zdziwiłabyś się jacy potrafią być weci...

Paseczka napisał/a:
Z kropką sunią moich rodziców i Jali sunią mojego ojca zawsze była taki sam problem- bały się weterynarza. W czasie badań stały spokojnie, ale gdy igła szła w ruch, to się denerwowały i chciały uciekać.

Jali po wypadku miała cztery zabiegi- ostatnim była sterylizacja. Po pierwszym jeszcze dwa dni leżała w klinie, po kolejnych od razu była przenoszona do domu, budziła się na swoim posłaniu i była o wiele spokojniejsza, niż gdy obudziła się u weterynarza po pierwszym zabiegu.

ja to rozumiem
wiem, że psy potrafią się bać weta
moja pierwsza suka po sterylce panicznie bała się już ulicy przed gabinetem
Teyla też swego czasu bała się samego gabinetu, teraz jakoś lepiej reaguje

Nie zmienia to jednak faktu, że zabrałabym ją do domu niewybudzoną ze względu na poczucie bezpieczeństwa. Poczucie bezpieczeństwa nie zapewni psu pomocy.

Poza tym u wielu wetów jest coś takiego jak sala wybudzeń i tam weci pozwalają czuwać przy psie.

Wiadomo - ile wetów - tyle opinii, ile właścicieli - tyle rozwiązań sytuacji i nikt nikomu nic nie narzuci.

Tylko dziwi mnie osobiście takie podejście do tak poważnej sprawy wśród różnych ludzi (nie mówię o nikim konkretnym) - szczególnie wówczas gdy te osoby tak bardzo walczą o podawanie dobrej karmy, żeby kupy były mniejsze, robieniu RTG dla profilaktyki, stosowaniu jak najlepszych obróż i szkolenia itp itd - mogłabym wymieniać długo. Uważam, że tu nie ma porównania - parę godzin więcej w klinice może uratować psu życie. Nie bez powodu weci przed zabiegami (czy to szycie rany, czy operacja kardiochirurgiczna) dają do podpisania oświadczenie, że wiedzą o ryzyku związanym z podaniem narkozy.

Ale to trochę jak z problem kastracji samej w sobie - jest wielu przeciwników i najczęściej to są takie osoby, które przez brak tego zabiegu nie traciły psa. To zdarzenia naszego życia weryfikują nasze poglądy ;)
_________________
They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy

Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
 
 
 
Maleńka 
Agata



Mój labrador: Luki
Pies urodził się:
10.06.2011

Pomogła: 5 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 11 Sie 2011
Posty: 2161
Skąd: Ostrowiec Św./Piła
Wysłany: 27-12-2012, 20:39   

tenshii, cale szczescie wszystko jest ok, nawet juz merda ogonem, bylismy na spacerku przed chwila, a teraz dostal troche karmy i je :)
_________________

 
 
tenshii 
Ania & labradość



Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009

Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009

Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009

Pomogła: 7 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 21 Mar 2010
Posty: 8526
Skąd: Wrocław
Wysłany: 27-12-2012, 20:42   

Maleńka napisał/a:
cale szczescie wszystko jest ok, nawet juz merda ogonem

super :)
_________________
They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy

Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
 
 
 
nikolajewna 



Mój labrador: Dragon
Pies urodził się:
14.10.2008

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 18 Sie 2012
Posty: 1550
Skąd: Gdynia
Wysłany: 27-12-2012, 20:44   

Kwestia jest taka, że jeśli mi weterynarz powiedziałby, że psiaka mogę już zabrać do domu, to pewnie bym to zrobiła myśląc, że ryzyka już nie ma. Nie posiadam wiedzy- pozostaje mi ufać. Gdyby weterynarz dałby mi dwie opcje do wyboru i wytłumaczył co się ewentualnie może dziać i jakie jest ryzyko, decyzja byłaby jednoznaczna i pies by został. Jak szłam na kastrację od razu było mówione, że psiak zostaje w gabinecie do wybudzenia i myślałam, że to standardowa procedura.
_________________
Galeria Dragona- zapraszam http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=8164
 
 
Maleńka 
Agata



Mój labrador: Luki
Pies urodził się:
10.06.2011

Pomogła: 5 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 11 Sie 2011
Posty: 2161
Skąd: Ostrowiec Św./Piła
Wysłany: 27-12-2012, 20:45   

tenshii, dopoki nie zakladam kolnierza :D musial teraz dostac bo chyba zaczyna pobolewac i co chwile tam siegal i lezy teraz obrazony ;d
_________________

 
 
tenshii 
Ania & labradość



Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009

Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009

Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009

Pomogła: 7 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 21 Mar 2010
Posty: 8526
Skąd: Wrocław
Wysłany: 27-12-2012, 20:48   

nikolajewna napisał/a:
Kwestia jest taka, że jeśli mi weterynarz powiedziałby, że psiaka mogę już zabrać do domu, to pewnie bym to zrobiła myśląc, że ryzyka już nie ma.

no i między innymi dlatego powstał ten temat - poznanie różnych argumentów i własny, świadomy wybór :)
_________________
They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy

Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
 
 
 
Maleńka 
Agata



Mój labrador: Luki
Pies urodził się:
10.06.2011

Pomogła: 5 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 11 Sie 2011
Posty: 2161
Skąd: Ostrowiec Św./Piła
Wysłany: 27-12-2012, 20:49   

Cytat:
nikolajewna napisał/a: Kwestia jest taka, że jeśli mi weterynarz powiedziałby, że psiaka mogę już zabrać do domu, to pewnie bym to zrobiła myśląc, że ryzyka już nie ma.

no i między innymi dlatego powstał ten temat - poznanie różnych argumentów i własny, świadomy wybór


Ja znajac moja wetke, wiedzac ze nie jest ona byle jakim lekarzem jej zaufalam i jak widze nie pomylilam sie znowu :)
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


POMAGAJĄ NAM

POLECAMY


logo portalu - wejdź