A ja powiem tak.
Jest wiele hodowli które faktycznie psy "pety" oddają za darmo, ale większość nie oddaje ich prywatnym właścicielom, ale wtedy oddaje się je "dla wyższych celów" że tak to ujme Do policji, na psa ratownika, czy na psa przewodnika, jeśli pies ma predyspozycje. Sama bym tak zrobiła.
A co do psów z ZKwP za 400 zł. Często słysze jak na forum się przekonuje, że za takie pieniądze albo za darmo można dostać psa z rodowodem. Owszem można, ale jak przychodzi co do czego, niech ktoś mi w tym momencie znajdzie takiego szczeniaka. Poza tym, jeśli popatrzymy na allegro ( a więc w pierwszym miejscu gdzie potencjalny kupiec taniego szczeniaka z zkwp zacznie swoje poszukiwania) to jakie są te "tanie" szczeniaki z zkwp?
Po suce, która wyjeździła hodowlanke, psie o którym nic nie wiadomo, badania tylko bioder ale bez podanych wyników ( równie dobrze może to być HD-c i HD-a) żadnych innych badań, szczeniaki często wyglądają, jakby obok labradora tylko stały, a i warunki na zdjęciach nie zawsze są za specjalne. Od pseudo różnią się tylko tym, że mają papier, rodzice zbadani na dysplazje ( co i tak nie daje nam poglądu na to, czy nasz szczeniak zachoruje).
Ja uważam, że jak ktoś potrafi szukac, orientuje się w środowisku i mu się nie śpieszy to oczywiście może znaleźć szczeniaka i za darmo, ale zazwyczaj mamy doczynienia z ludźmi którzy szukają na już, jak najbliżej i - w tym przypadku o ktorym mówimy- jak najtaniej
AnIeLa, ale to się zdarza ale raczej rzadko, no wątpię ze jest hodowca który sprzedaje wszystkie szczeniaki na kolanka za 400zł. Czasem to nawet za krycie się nie zwróci
[ Dodano: 07-03-2013, 21:35 ] szalej, dokładnie, zgadzam się z tb w 100%
Mój labrador: Tsunami, Joy
Suczka urodziła się:
07.07.2007; 20.03.2009
Suczka urodziła się:
Wiek: 38 Dołączyła: 26 Lis 2007 Posty: 1371 Skąd: Kraków
Wysłany: 07-03-2013, 22:50
Pepek, w ilu dużych hodowlach byłeś? Jeśli interesuje Cię szczenię wystawowe to pójdziesz kupić od początkującego hodowcy (1,2 suki) czy od doświadczonego hodowcy? Jeśli wybierzesz tego pierwszego, to naprawdę nie tędy droga. Owszem w takich hodowlach rodzą się też ładne szczenięta, ale nigdy nie wiadomo na ile jest to łut szczęścia, a na ile celowe działanie hodowcy. Często naprawdę wybitne eksterierowo psy nie przekazują NIC wartościowego swojemu potomstwu, natomiast czasem średnie egzemplarze potrafią zdziałać więcej, dzięki wartościowej puli genowej. I taką wiedzę ma hodowca, który hoduje kilkadziesiąt lat - a nie 2-3, 5 czy nawet 10.
Na początku owszem większość zależy od szczęścia lub też jego braku, później wszelkie sukcesy są już raczej efektem ciężkiej pracy i doświadczenia.
W Polsce jest wiele dużych hodowli, które nie są kennelowe - psy żyją w domach i wylegują się na kanapach, hodowcy poświęcają się całkowicie, nie robią nic na pół gwizdka. I tym psom jest nieraz lepiej niż mieszkającym w małych, "domowych" hodowlach. Czasem jeden człowiek ogarnia 20 psów, a drugi nie potrafi ogarnąć 3.
Gdyby wszyscy wystawcy to rozumieli, to poziom labradorów na wystawach nie spadłby tak dramatycznie w ostatnich latach Obecnie niestety nie dość, że stawki nieliczne, to jeszcze więcej wystawianych jest petów niż wartościowych psów.
Odnośnie petów, to zastanawia mnie to dlaczego ktoś oczekuje, że takie psy będą oddawane za darmo albo sprzedawane za 1/4 ceny pełnowartościowego szczeniaka? Czy to, że ma wadę zgryzu oznacza, że jest gorzej traktowany w hodowli? Czy dostaje gorszej jakości karmę? Nie jest zaszczepiony albo odrobaczony? Nie. Tyle samo pracy wkłada się w odchowanie takiego szczeniaka. Niższa cena to tylko dobra wola hodowcy, znam takich, którzy nie sprzedają taniej psów z wadami niewymagającymi leczenia i doskonale takie podejście rozumiem. Co innego psy chore - ale te zazwyczaj są przekazywane do adopcji albo zostają w rodzinie.
Dobre pytanie. Skad Ty Pepek tak dobrze wiesz co dzieje sie w jakTy to mowisz starych hodowlach? Byles osobiscie choc w jednej?
Jestes jedyna znana mi osoba ktora uwaza ze wieloletnie doswiadczenie to wada. Szok.
Mialam przyjemnosc rozmawiac z ludzmi ktorzy po kilkadziesiat lat hoduja labradory i byly to ogromnie wartosciowe rozmowy, staralam sie jak najwiecej z nich wziac dla siebie.
Pamietam doskonale swoj pierwszy miot. Serce mialam wielkie i checi tez ale zielona bylam jak szczypiorek, wiedzy mialam malutko, oj malutko. Mialam wiecej szczescia niz rozumu ze miot byl bezproblemowy. A gdyby nie byl? Dzis wiem ze wlasnie wiedza i doswiadczenie w wielu sytuacjach pozwala uratowac zycie matce czy dzieciom.
I jak na boga taki hodowca co ma pierwszy miot ma oceniac szczeniaki jesli chodzo o predyspozycjie wystawowe czy jakichkolwiek inne skoro sa to pierwsze szczeniaki jakie ma?
Hodowle moga byc dobre i zle. Ilosc psow czy ilosc lat hodowania (badz rozmnazania bo to dwie rozne sprawy) nie ma znaczenia. Mozna wiele lat rozmnazaniem psow sie zajmowac a wcale nie hodowac. Bo hodowla to nie rozmnazanie!
Od wielu lat bywam w roznych hodowlach poniewaz przeprowadzam w nich przeglady miotów. Tak jak mowie hodowle sa rozne ale troche bym chciala odróżowic coniektorym to zachwalanie jenosukowych hodowli ktore pierwszy miot maja. Bo nie zawsze jest tak pieknie jak piszecie.
Czy w duzej hodowli widzialam kiedys zabiedzone glodne szczenieta? Nie. A w "domowej" niestety kila razy bo "hodowca" myslal ze 8 tyg szczeniakowi mleko matki wystarczy , szczeniaczki na polu na kocyku pod schodami w listopadzie " bo prosze pani one tak smierdza i sraja a maz lubi porzadek", nierozpoznanie wady rozwojowej ktora powoduje ze szczeniaka trzeba po urodzeniu uspic i patrzenie jak ow szczeniak w meczarnich z glodu umiera. Myslisz ze takie rzeczy widzialam w doswiadczonych hodowlach? NIE.
Tak jak pisze hodowle sa dobre i zle. I nie mozna powiedziec ze kazda duza zla a mala dobra. Czy to ze znam jedna wredna ruda babe znaczy ze wszyscy rudzi sa wredni???
I jeszcze o cenie szczeniat. Szczeniaki u mnie maja jedna cene.Zreszta wysoka bo uwazam ze tyle sa warte. Dlaczego te do kochania mialyby byc tansze? Innych rodzicow maja? inaczej sie nimi opiekuje? taniej karmie i szczepie? NIE. Szczeniaki z wyjatkowych skojarzen czy wyjatkowo dobrze rokujace wystawowo po prostu sa drozsze.
I jeszcze o cenie szczeniat. Szczeniaki u mnie maja jedna cene.Zreszta wysoka bo uwazam ze tyle sa warte. Dlaczego te do kochania mialyby byc tansze? Innych rodzicow maja? inaczej sie nimi opiekuje? taniej karmie i szczepie? NIE. Szczeniaki z wyjatkowych skojarzen czy wyjatkowo dobrze rokujace wystawowo po prostu sa drozsze.
I to jest bardzo dobre podejście.
Tak samo jest za granicą,np w Niemczech(pytałam o rudzielców) hodowca wszystkie szczeniaki sprzedawał wtedy po 1200 euro,nie rozgraniczał na pety i wystawowe.
Odnośnie petów, to zastanawia mnie to dlaczego ktoś oczekuje, że takie psy będą oddawane za darmo albo sprzedawane za 1/4 ceny pełnowartościowego szczeniaka?
A no właśnie. Są wychowywane w tym samym środowisku, w ten sam sposób i rodziców mają tych samych.
Hodowle na przyszłego labka mam już upatrzone , jak przyjdzie czas to będę wybierać pomiędzy tymi które sobie upodobałam. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Bo wybierając psa będę patrzyła po pierwsze na charakter jak będzie niewystawowy? To nic z obecnym też nie jeżdżę bo jest w typie rasy
_________________ "Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
I jeszcze o cenie szczeniat. Szczeniaki u mnie maja jedna cene.Zreszta wysoka bo uwazam ze tyle sa warte. Dlaczego te do kochania mialyby byc tansze?
Jak ja miałam szczeniaki JRT, to jeden z nich był dużo tańszy, dlatego, ze miał WADĘ. Czasami nabywcy kupują szczeniaczka i sami nie wiedzą, czy będą wystawiać, czy nie będą itp. Dlatego piesek, który ma wyraźną wadę może moim zdaniem być sprzedany taniej, ponieważ odbiera swoim opiekunom tę możliwość. Wielu osób nie stać na jednorazowy wydatek rzędu 2000 pln - tym bardziej nie stać ich na jeżdżenie z psem po wystawach.
Zawsze polecam wtedy, zamiast kupowania od pseudohodowcy, poszukania własnie pieska z wadą (np. zęba czy ucha czy ogona), ale rasowego w 100%.
Dzięki temu takie osoby mają możliwość nabyć pieska po "promocyjnej cenie", ale za to bardzo wyszukanego (bo trzeba się nieco wysilić, by takiego znaleźć). Psy wyjątkowo dobrze rokujące (o ile w ogóle można to ocenić po 2 miesięcznym szczeniaku...) są drogie, ale jest to najczęściej wynikiem wyjątkowo dobranego skojarzenia.
Mój szczeniak, którego sprzedałam taniej miał amputowany ogonek (urodziła się z połamanym w 3 miejscach) oraz bliznę od rany na biodrze (mały, łysy placek). Uważam, że to sporo, dlatego zdecydowałam się obniżyć cenę i sprzedać sunię do domu, w którym piesek tej rasy był wymarzony, jednak nie stać było tych ludzi na wydatek rzędu 2 tys. pln.
Mój labrador: Hera
Suczka urodziła się:
24-02-2010
Dołączyła: 20 Mar 2011 Posty: 196 Skąd: Kielce
Wysłany: 17-03-2013, 00:31
A ja uważam, choć zeszliśmy z tematu, że pies nie powinien kosztować 400 zł, bo pies to wydatek na wiele lat i owszem zawsze może się zdarzyć zmiana sytuacji w życiu, ale generalnie nie powinien być tani.
Jak ktoś chce taniego, to niech jedzie do schroniska, albo skorzysta z działu Labradory w potrzebie.
Dlaczego: bo wiele razy widziałam psy, których się nie leczy, bo nie ma kasy, którym się kupuje pedigry bo tanie, a dobre karmy to 200 zł miesięcznie itd. itd., ale nie był drogi, to nie szkoda i nic mu nie będzie I co ja jako hodowca wiedząc o tym nie mam prawa nic zrobić??? żarty, sądzę, że nie chodzi hodowcom tylko o rozmnażanie, ale też o inne sprawy, a więc i żywienia i leczenia itd. Mój znajomy z policją odbierał rotka kupionego jak się okazało do walk, który stał na łańcuchu, był szczuty, żeby atakował i wyglądał jak szkielet i jakoś umowa zadziałała, psa zabrał i teraz jest u niego.
I oczywistym jest że duża i doświadczona hodowla jest na wagę złota, mała bardzo często robi to po prostu bez doświadczenia, a ja nie chcę być królikiem doświadczalnym tym pierwszym kupującym, podam przykład, hodowla fajna, pieski super i eksterierowo i zdrowotnie, ale co z tego, skoro pies oddany po skończeniu 6 tygodni i teraz cierpią wszyscy, kupujący nie miał o niczym pojęcia, nawet o kwarantannie, co robić itd. Ja tylko duże i doświadczone hodowle popieram, bo dostałam tyle informacji, że nawet wet takich nie ma, bo hodowla na tym zęby zjadła, a na prośbę o wcześniejszy odbiór-o ja głupia niewiedząca wtedy, usłyszałam: nie ma mowy 8 tygodni, lub więcej, ale nigdy mniej i moja suka choć na wystawy nie jeździ ma charakter wymarzony i książkowy, a że nie w domu, a jak kilkanaście psów w domu, ale szczeniaki mają oddzielny domek z monitoringiem, hasają w stadzie kilku miotów, są doskonale socjalizowane i wychowane, odkurzacz, petarda i wiertarka to nudy itd., a tamten pies boi się wszystkiego, choć piękny z wyglądu i w domku mieszkał stado psów to fajna sprawa, a tamten pies kuli się i spiernicza, albo atakuje. Zawsze ktoś, kto ma doświadczenie wie lepiej, poza tym, ta niedoświadczona też za kilka lat nabierze doświadczenia, albo psiaków nie sprzeda i zrobi się większa i wtedy należy ją zlikwidować, bo już nie będzie fajna- jakaś paranoja?
A co do umowy, jeżeli jest na współwłasność-czy jak się to tam nazywa i w umowie były zapisy o kryciu, wynagrodzenia za mioty itd, to dlaczego hodowca ma ich nie respektować, umowa ma dwie strony i obydwie powinny się z tego wywiązać. Jeżeli wieżyc Weronice, a dlaczego nie?, to właśnie kupująca się nie wywiązała z warunków umowy i powinna odpowiedzieć, bo w przeciwnym wypadku po co umowa w ogóle? przecież wiedziała co podpisuje, a sądzę, że hodowca też człowiek i idzie się z nim dogadać, co jest podstawą, a nie narażać dzieci na traumę. No bo ja jako hodowca ponoszę koszty badań, wystawiania, daję psa za darmo, a w zamian dostaję co? Jakieś to dziwne jest
Mój labrador: Reda
Suczka urodziła się:
03,12,2010
Mój labrador: Bonnie
Suczka urodziła się:
10.04.2014
Wiek: 47 Dołączyła: 12 Mar 2011 Posty: 5261 Skąd: warszawa
Wysłany: 20-04-2013, 23:08
Nitka napisał/a:
po co umowa w ogóle? przecież wiedziała co podpisuje
problem polegal na tym ze umowy pisemnej nie mialam,chociaz o nia prosilam kilku krotnie,niestety
splata Redy miala troche inaczej wygladac,gdybym byla zlosliwa i gdybym posluchala sie mojej prawniczki ,sprawa poszla by do sadu
jesli chodzi o splate za pokrycie redy z tego co wiem,hodowca psa zastanawial sie czy wziasc w rozliczeniu biszkoptowego pieska
ktos tu kłamie i oszukuje ???
nie bede rozpisywała sie dalej bo nie o to mi chodzi,jest to moja sprawa a hodowca!!!
są hodowle, które kryją ciągle jedną parą - co prawda nie wiem czy wśród labów ale są.
Tak z ciekawości -- A co w tym złego skoro było wyjątkowo udane?
No nie wiem czy większość jest bardzo udanych
Rozumiem powtarzanie skojarzeń, ale jak można odnieść się do hodowcy który posiada X suczek i jednego psa. Kryje wszystkie suki jednym psem, ewentualnie jeśli chce sobie coś zostawić to kryje w innej hodowli żeby później móc kryć swoim psem.
Czy te skojarzenia są po to żeby wnieść coś do rasy czy tylko po to aby wyprodukowac i sprzedać kolejne szczenięta?
_________________ Hodowla Herbu Podlasia FCI
hodowlaherbupodlasia.wordpress.com
Nie zrozumiałyśmy się
Mówię o skojarzeniu,które było bardzo udane,psy z miotu są wybitne i jest to udokumentowane wystawami czy też testami myśliwskimi.
W tym wypadku chyba ponawianie skojarzenia jest zupełnie uzasadnione,prawda?
Mówię o skojarzeniu,które było bardzo udane,psy z miotu są wybitne i jest to udokumentowane wystawami czy też testami myśliwskimi.
W tym wypadku chyba ponawianie skojarzenia jest zupełnie uzasadnione,prawda?
W tym przypadku uważam, że uzasadnione... ale mi chodziło o tę grupę 'hodowców' którzy dajmy na to mają psa i sukę z papierami które zrobili tylko po to by rozmnażać psy..i kryją nimi non stop - to raczej mija się z celem hodowli prawda? Wiadomo jak zawsze nie można wrzucać wszystkich do jednego wora jednak należy zwracać na tą uwagę i w takiej sytuacji sprawdzić historię szczeniąt z poprzednich miotów..
_________________ Pamiętając o przeszłości, tworzę przyszłość...
Mój labrador: Hera
Suczka urodziła się:
24-02-2010
Dołączyła: 20 Mar 2011 Posty: 196 Skąd: Kielce
Wysłany: 22-04-2013, 23:09
donia457 napisał/a:
gdybym posluchala sie mojej prawniczki ,sprawa poszla by do sadu
nie chcę być złośliwa, ale raczej zmień prawniczkę, bo bez umowy to raczej nie realne, z umową b, trudne, a co dopiero bez niej.
Ale najważniejsze
donia457 napisał/a:
Reda jest juz moja wlasnoscia
i tego się trzymajmy.
_________________
Ania8017 [Usunięty]
Wysłany: 13-03-2014, 10:28 Podatek od kupna psa
Nie wiem,gdzie to pytanie umieścić-w jakim dziale.Przez przypadek natknęłam się na informacje,że od zakupu psa(powyżej 1000) kupujący musi zapłacić podatek do US. Jak to jest? Na to jest od dnia zakupu 14 dni. Czy to płaci każdy-i hodowca za t,że sprzedał i kupujący,że kupił. Czy tylko jedna strona? Nie chcę,żeby mnie potem skarbówka ścigała. To jest chyba 2 % od wartości psa.
Ostatnio zmieniony przez tenshii 05-04-2014, 16:50, w całości zmieniany 1 raz
Pewnie chodzi o podatek PCC (podatek od czynności cywilno-prawnych) i ciąży on na kupującym. Taki sam trzeba np. opłacić przy zakupie samochodu. Jestem trochę zaskoczona, że za psiaka trzeba zapłacić, ale w sumie już mnie nic nie zdziwi
Warto poczytać bo autor jest obeznany w temacie, poniżej cytat, który chyba mozna uznać za odpowiedź na Twoje pytanie
"Czy po odebraniu (kupieniu) od nas szczenięcia nowy właściciel powinien zgłosić się do Urzędu Skarbowego, wypełnić druk PCC (Podatek od Czynności Cywilnoprawnych) i opłacić stosowny podatek, tak jak na przykład kupując samochód? Nie, nie ma takiego obowiązku. Podatek od czynności cywilnoprawnych jest płatny od zawieranych wszelkiego rodzaju czynności uregulowanych w kodeksie cywilnym (umów kupna-sprzedaży, pożyczek, darowizny i innych o podobnym charakterze). Natomiast już art. 1 Ustawy o ochronie zwierząt zastrzega, że zwierzę nie jest rzeczą. Dlatego nie podlega zwykłej umowie kupna-sprzedaży. Ja na swój użytek umowę taką wolę nazywać „Umową przekazania szczenięcia” zamiast umową sprzedaży"
No właśnie jednak obowiązuje w stosunku do psa prawo takie jak do rzeczy. Ja nie rozumiem jednego-to 2 osoby mają zapłacić za tego samego psa? Bo rozumiem,że sprzedający też odprowadza podatek od uzyskanego dochodu za szczeniaka? Jak kupuję auto to podatek płacę ja,a sprzedający też? Jeśli kupujący ma zapłacić podatek od zakupionego psa,to skąd ma o tym wiedzieć? Bo w umowach o kupnie psa nie widziałam takich zapisów,że kupujący jest zobowiązany odprowadzić podatek do US. Nie chcę mieć potem kłopotów. Kurczę mam trochę daleko do US. Podejrzewam,że jeśli się do nich wybiorę,to każą mi zapłacić. Nie chodzi już o te pieniądze,bo to grosze ale 14 dni dawno już minęło,żeby mi kary nie dowalili.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum