Przesunięty przez: tenshii 02-04-2014, 18:03 |
Guz śledziony |
| Autor |
Wiadomość |
Anna4242 [Usunięty]
|
Wysłany: 04-03-2013, 14:37 Guz śledziony
|
|
|
Witam serdecznie
U mojej 7 letniej labradorki wykryto ogromnego guza śledziony rozchodzącego się praktycznie na cały brzuch. Podobno jest silnie unaczyniony i nikt nie chce się podjąć operacji twierdząc że pies jej nie przeżyje. Miała robione dokładne usg, jest możliwość że nie ma przerzutów, miałam rtg klatki piersiowej i też jest ok. Badania krwi są dość dobre, ma jedynie lekką anemię. Guz nie dawał wcześniej o sobie znać z żaden sposób, sunia była (i jest do tej pory) wesoła, ma apetyt itd,zaledwie tydzień temu zaczął jej w szybkim tempie rosnąć brzuszek,zrobił się twardy i ma w tej chwili z dwóch stron dwie gule, napięte i twarde.
Podobno zostało jej niewiele czasu. Czy ktoś może mi polecić jakiegoś dobrego weterynarza który podjąłby się takiego zabiegu?(jestem z Częstochowy) Słyszał ktoś może o podobnym przypadku?
Bardzo proszę o wszelkie porady i wskazówki! |
| Ostatnio zmieniony przez tenshii 02-04-2014, 18:02, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Ewelina
wesoła rodzinka


Mój labrador: Yoko
Suczka urodziła się:
25.05.2007
Mój labrador: Serdusia
Suczka urodziła się:
01.09.2015
Suczka urodziła się:
Pomogła: 10 razy Wiek: 39 Dołączyła: 17 Kwi 2009 Posty: 25678 Skąd: Kołobrzeg
|
Wysłany: 04-03-2013, 17:06
|
|
|
| Anna4242, My 3 lata temu poddaliśmy naszą sunie operacji wycięcia śledziony. Niestety po zabiegu przez tydzień była w agonii. Musieliśmy pomóc jej i przerwaliśmy cierpienie, ale Hera miała złe wyniki krwi. Później Nerki przestały funkcjonować. No i miała już 11 lat. Twoja sunia jest w dużo lepszej kondycji i jest dużo młodsza. Dziwię się, że weterynarze nie chcą podjąć się operacji. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Tola


Mój labrador: Tosia
Suczka urodziła się:
16.06.2012
Wiek: 50 Dołączyła: 08 Lip 2012 Posty: 264 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 04-03-2013, 17:40
|
|
|
| Anna 4242, wysłałam Ci pw |
|
|
|
 |
Maleńka
Agata


Mój labrador: Luki
Pies urodził się:
10.06.2011
Pomogła: 5 razy Wiek: 36 Dołączyła: 11 Sie 2011 Posty: 2161 Skąd: Ostrowiec Św./Piła
|
|
|
|
 |
Tola


Mój labrador: Tosia
Suczka urodziła się:
16.06.2012
Wiek: 50 Dołączyła: 08 Lip 2012 Posty: 264 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 06-03-2013, 20:48
|
|
|
| [b]Anna4242[/b], jak się czuje Sara? udało Ci się skontaktować z lekarzem? |
|
|
|
 |
labforever

Mój labrador: TIGANA
Suczka urodziła się:
Mój labrador: TORI
Suczka urodziła się:
Mój labrador: PEPERMINT
Suczka urodziła się:
Dołączył: 25 Lut 2013 Posty: 8 Skąd: WIELKOPOLSKA
|
Wysłany: 06-03-2013, 21:04
|
|
|
Witam
Moja suczka w tym samym wieku miała też bardzo dużego guza śledziony. Lekarz powiedział mi, że raczej nie ma szans na przeżycie operacji i na udany zabieg. Podjął się jednak operacji dla własnego doświadczenia, lepiej spróbować niż uśpić. Operacja się udała, lecz powiedział że pożyje może 3-5 miesięcy, suczka żyje do dzisiaj i ma się dobrze. Czasem warto spróbować
www.veticus.com.pl |
|
|
|
 |
Anna4242 [Usunięty]
|
Wysłany: 08-03-2013, 15:52
|
|
|
Witam Wszystkich i bardzo dziękuję za wszelkie porady i słowa pocieszenia.
Niestety mojej kochanej suni się nie udało. Umarła 6 marca w nocy. Dzień wcześniej, po namowie pani weterynarz i kilku innych lekarzy zdecydowaliśmy się na operację, argumenty były mocne, guz miał w niedługim czasie pęknąc co przyniosłoby masę cierpienia, poza tym trzeba dac jej szansę i nie można jej zostawiac w takim stanie. Jedynie dwoje weterynarzy po badaniach stwierdziło żeby tego nie ruszac bo po otwarciu będzie koniec poniewaz guz jest ogromny i silnie unaczyniony. Lekarka która przeprowadzała operację dała nam 70% szans na udany zabieg!!!!
Wszystko trwało 3 godziny, po przyjezdzie do kliniki zastalismy Sarunie w dramatycznym stanie, w zasadzie półżywą, jeszcze w jakiejś narkozie, chyba nie miała świadomości tego co się dzieje. Była juz zaszyta, przetaczano jej krew, lekarka powiedziała że nie wszystko poszło dobrze, guz został wycięty (ważył 4 kg) ale był jakby zespolony z żołądkiem i trzustką i musiała wyciąc trochę tych narządów, za chwilę naszym oczom ukazała się dramatyczna scena, z mordki nieprzytomnej Saruni zaczęła wyciekac krew! Spytaliśmy czy to normalne, powiedziała że tak,że organizm się oczyszcza i że przeciez miała szyty żołądek!
Zaczęła ją pośpiesznie wycierac. Wzięliśmy Sarunie do domu, na drugi dzien miała przyjechac na kroplówki, jak wieźliśmy ją autem to była dziwnie zimna. Nie miała również drenu w brzuszku (chyba powinna miec)?
Leżała nieprzytomna 5 godzin (była bardzo czyms naszpikowana), ulewało jej się krwią, ciężko oddychała, po czym zauważyliśmy że zaczęły wypływac wraz z krwią ogromne skrzepy!!!
Wycieraliśmy jej mordeczke z tej okropnej krwi, nie wiedzielismy co robic, zadzwonilismy do tej lekarki która stwierdziła że to wszystko jest NORMALNE !!!
W pewnym momencie przestała oddychac i cichutko odeszła...
Miała 7 lat, tylko 7... Co ja mam z tą sprawą zrobic? Dlaczego ta weterynarka nas okłamała i zwodziła, naraziła psa na dodatkowe cierpienia? Nurtuje mnie jeszcze czy Sara cierpiała, mam nadzieje że nie czuła bólu bo podobno nafaszerowała ją przeciwbólowymi lekami.
To co się stało to jest dla nas dramat. Gdybym wiedziała jak to się skończy nie oddawałabym ją na żadną operację!
Czy popełniliśmy błąd? Chyba nigdy sobie tego nie wybaczę. Chcę tylko wiedziec że nie cierpiała ale jak się tego dowiedziec? |
|
|
|
 |
Tola


Mój labrador: Tosia
Suczka urodziła się:
16.06.2012
Wiek: 50 Dołączyła: 08 Lip 2012 Posty: 264 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 08-03-2013, 19:39
|
|
|
| Tak mi przykro :'( |
|
|
|
 |
troskliwa
Anka-Abi


Mój labrador: ABI
Suczka urodziła się:
16.12.2006
Pomogła: 3 razy Wiek: 56 Dołączyła: 30 Paź 2008 Posty: 1348 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 08-03-2013, 20:09
|
|
|
Anna strasznie mi przykro , pani weterynarz - no cóz trafiliscie po prostu fatalnie , wydaje sie ze sunia dostała krwotoku a ona mówi ze to normalne .Trzymajcie sie |
_________________ http://forum.labradory.or...r=asc&start=240
nasza galeria
Abi skonczyła 3 lata ! |
|
|
|
 |
Agir
Agata


Mój labrador: Dragon
Pies urodził się:
podobno maj 2011
Wiek: 43 Dołączyła: 30 Sty 2013 Posty: 218 Skąd: Warszawa
|
|
|
|
 |
iness8@o2.pl

Pomogła: 3 razy Dołączyła: 21 Sty 2008 Posty: 7003 Skąd: xxx
|
Wysłany: 08-03-2013, 23:37
|
|
|
Dwa miesiące temu odeszła od nas nasza kochana sunia ,która miała dopiero 6 lat. Z tym ,że my mieliśmy świetnego weterynarza ,który robił wszystko co było możliwe byle Pumcia tylko nie cierpiała.
Cokolwiek bym nie napisała i tak nie pocieszy bo strata psiego przyjaciela jest ogromna
Według mnie trafiliście na fatalnego weterynarza, wyciek krwi z pyszczka o niczym dobrym nie świadczy. Ciężko stwierdzić czy cierpiała czy nie bo suni na żywo nie widziałam...
Nie obwiniajcie się, chcieliście dla niej jak najlepiej. Nie wiedzieliście ,że traficie na takiego ''fachowca''.
Trzymajcie się. |
|
|
|
 |
orlosia
35 kg. Słodyczy


Mój labrador: Ruben
Pies urodził się:
6.02.2009r.
Wiek: 35 Dołączyła: 23 Kwi 2009 Posty: 2673 Skąd: Sulechów
|
Wysłany: 09-03-2013, 00:04
|
|
|
to bardzo przykre co piszesz, ale wydaje mi się (jestem niedoświadczona w tym) ale z takim ogromnym guzem nawet u wyśmienitego weta miała by może z 10% szans duży guz nie ma co ukrywać:( życie jest za kruche
trzymajcie się cieplutko |
_________________ Kopnięty Pies Nie Wyje Tak, Jak Jego Serce.
www.photoblog.pl/anszua
 |
|
|
|
 |
nikolajewna


Mój labrador: Dragon
Pies urodził się:
14.10.2008
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 18 Sie 2012 Posty: 1550 Skąd: Gdynia
|
Wysłany: 09-03-2013, 08:46
|
|
|
To, że operacja się nie udała to jedno, zdecydowaliście się na nią znając ryzyko. Ale dlaczego psiak został przez weterynarza wydany do domu w takim stanie? To brzmi jak jakiś horror Współczuję Ci bardzo, bo nie chciałabym być świadkiem czegoś takiego. Moim zdaniem weterynarz powinien umieć ocenić sytuację i albo ulżyć w cierpieniu albo pozostawić psa u siebie w gabinecie na obserwacji. |
_________________ Galeria Dragona- zapraszam http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=8164 |
|
|
|
 |
Ewelina
wesoła rodzinka


Mój labrador: Yoko
Suczka urodziła się:
25.05.2007
Mój labrador: Serdusia
Suczka urodziła się:
01.09.2015
Suczka urodziła się:
Pomogła: 10 razy Wiek: 39 Dołączyła: 17 Kwi 2009 Posty: 25678 Skąd: Kołobrzeg
|
Wysłany: 09-03-2013, 11:25
|
|
|
Anna4242, Strasznie mi przykro. Nie popełniliście błędu dając Sarunie na operację. Chcieliście jej pomóc. To co się stało to nie jest absolutnie wasza wina. Wetka no cóż może zostawie to bez komentarza. Trzymajcie się ciepło. Jedno jest pewne Sarunia biega za Tm i jest szczęśliwa |
_________________
 |
|
|
|
 |
bietka1


Mój labrador: Sara i Nero (nie lab)
Suczka urodziła się:
18.05.2006
Pomogła: 1 raz Wiek: 63 Dołączyła: 21 Cze 2008 Posty: 806 Skąd: prawie Gdańsk
|
Wysłany: 09-03-2013, 23:37
|
|
|
| Anna4242, ogromnie współczuję.... |
|
|
|
 |
Nulcia1
Wesoła rodzinka<3


Mój labrador: Deksterek
Pies urodził się:
04.04.2010
Mój labrador: Didusia
Suczka urodziła się:
24.04.2011
Wiek: 35 Dołączyła: 26 Cze 2011 Posty: 1448 Skąd: Sosnowiec
|
|
|
|
 |
niki-for
niki-for

Mój labrador: Komet Negrus
Pies urodził się:
10 03 2001
Wiek: 61 Dołączyła: 01 Mar 2013 Posty: 12 Skąd: pomorze
|
Wysłany: 10-03-2013, 18:47
|
|
|
| Bardzo bardzo współczuję ,żadne słowa nie ukoją bólu tylko czas pozwoli trochę złgodzić stratę przyjaciela.Pociechą może być tylko to że,że ona już nie czuje bólu. |
|
|
|
 |
Anna4242 [Usunięty]
|
Wysłany: 11-03-2013, 15:00
|
|
|
| Bardzo Wszystkim dziękuję za słowa pocieszenia. Wydaje mi się, że ta operacja była z góry przegrana, tylko weterynarz nas o tym nie powiadomiła. Mam nadzieje tylko że Sarunia nie cierpiała...bardzo nam jej brakuje, jest tak pusto w domu, brak słów |
|
|
|
 |
|
|