Nie pierwsze, nie ostatnie ugryzienie. No cóż praca z psami może się tym skończyć.
_________________ "Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
Kiedyś już widziałam ten filmik, właściwie nie do końca jeszcze wyrobiłam sobie zdanie na jego temat, bo uważam tego człowieka za fachowca, a w każdym fachu są potknięcia, ale... zastanawia mnie jedna rzecz - pytam głównie "obrończyń psiej miski" czy rugałybyście go tak samo, gdyby psem w filmiku był ONek, albo albo jamnik? Spodziewam się, że odpowiecie "oczywiście", ale szczerze w to wątpię. Ten labuś to nie tylko nasz kochany labuś, ale też agresywny pies, który mógłby równie dobrze tak samo chapnąć dziecko bawiące się koło jego miski, więc co jest ważniejsze - bezpieczeństwo ludzi czy psie prawo do nietykalnej miski? Bo nie rozumiem, dlaczego psia miska ma być nietykalna?
jakoś jeśli umie się to wykorzystać przynosi dobre rzeczy, ale żeby się tym posługiwać, trzeba UMIEĆ
Maleńka napisał/a:
nie ma czegoś takiego jak TEORIA DOMINACJI!
ale jest coś takiego jak ustalanie hierarchii czyli dominacja, weź zrozum co piszę. Może błędne użyłam na początku sformułowania, ok, ale przesłanie idzie to samo.
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 24-03-2013, 20:22
pasiconik napisał/a:
pytam głównie "obrończyń psiej miski"
tak mnie jeszcze nienazwano
pasiconik napisał/a:
czy rugałybyście go tak samo, gdyby psem w filmiku był ONek, albo albo jamnik?
Co ma piernik do wiatraka? Przed Bianką miałam inne psy, w tym pochodną onka (nie wiem, do końca po czym) i uczulano mnie od kilkulatka, że do psa się nie wolno zbliżać, jak je - bo to jest jego chwila. Czego miałabym szukać w psiej misce? Jestem wściekła na Biankę, gdy usiłuje mi coś ściągnąć z talerza, bo podczas jedzenia CHCĘ MIEĆ ŚWIĘTY SPOKÓJ.
pasiconik napisał/a:
kochany labuś, ale też agresywny pies
Jestem przeciwnikiem utożsamiania labradorów ze słodyczą wszechświata. Wiem, że labradory mogą mieć swoje odpały. Kilka razy pisałam w tematach, że dziecko ma mieć ściśle określone granice w stosunku do psa. Ja takie miałam. Nie chcę przez to powiedzieć, że atakowanie dziecka przez psa jest czasami uzasadnione i dozwolone - absolutnie nie. Pies ma wiedzieć, co mu wolno, a czego zrobić kategorycznie nie może w temacie dziecka. Ale to nie ten temat.
pasiconik napisał/a:
więc co jest ważniejsze - bezpieczeństwo ludzi czy psie prawo do nietykalnej miski?
Większość z nas zgodnie stoi za tym, że legowisko psa jest osobistym dla psa miejscem i ludzie nie mają do niego wstępu. Dzieci nie powinny zaczepiać psa podczas leżenia w legowisku. Dlaczego więc miska miałaby być postrzegana inaczej? I nie bardzo rozumiem to zestawienie - czy to, że jesteśmy ludźmi, pozwala nam wpychać paluchy do miski psa podczas, gdy on je? Po co?
pasiconik napisał/a:
Bo nie rozumiem, dlaczego psia miska ma być nietykalna?
A ja nie rozumiem, dlaczego miałaby być tykalna, skoro już tak dyskutujemy. Mogę Biance grzebać w gardle podczas jedzenia, bo pod tym względem jest łagodna jak baranek (co zresztą jest pomocne, jak podczas spaceru złapie jakąś kość, to mogę jej swobodnie z pycholka wyciągać), co jednak dalej nie sprawia, że z upodobaniem jej w tym gardle grzebię.
Maleńka, trochę Ci się chyba pokićkało z tym, że teorii dominacji nie ma - ona jest, ale jest przez wielu uważana za niesłuszną. Trochę precyzji.
[ Dodano: 24-03-2013, 20:37 ]
Di napisał/a:
Co ma piernik do wiatraka? Przed Bianką miałam inne psy, w tym pochodną onka
Ale ja nie miałam na myśli CIEBIE, tylko filmik, na którym Cesar Millan zdaje się być agresywny w stosunku do psa. I daję sobie głowę uciąć, że gdyby psem był jazgotliwy, agresywny jamnik, to wszyscy zgodnie poklaskiwaliby, że w końcu znalazł się ktoś, kto jamniora do parteru potrafi sprowadzić - próbkę tego można przeczytać w wątku o Edim ( na tymczasie u Sławka), który pogryzł niedawno jamnika - zobacz proszę ile osób z uśmiechem skomentowało, że najchętniej sami by jamniory pogryzli, i Edi wciąż został kochanym psem. I znowu odwróćmy sytuację - niech by to haszczak pogryzł któregoś z naszych labów - ktoś stanąłby w jego obronie?! Rozumiesz, o co mi chodzi? Wg mnie ten filmik wzbudził tyle emocji, bo psem "źle potraktowanym" był labrador.
Di napisał/a:
Kilka razy pisałam w tematach, że dziecko ma mieć ściśle określone granice w stosunku do psa.
Musiałoby się urodzić genialne dziecko, żeby raczkując np. znało swoje granice w stosunku do psa.
Di napisał/a:
Większość z nas zgodnie stoi za tym, że legowisko psa jest osobistym dla psa miejscem i ludzie nie mają do niego wstępu.
To ja jestem w mniejszości.
Di napisał/a:
czy to, że jesteśmy ludźmi, pozwala nam wpychać paluchy do miski psa podczas, gdy on je? Po co?
Po to, żeby chociażby wyciągnąć z miski coś, co nie powinno się tam znajdować, z jakiegokolwiek powodu. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żebym bała się wyciągnąć rękę do swojego psa podczas gdy on je. Pies powinien ufać człowiekowi i wiedzieć, że NAWET jeśli będziemy mu pchali łapy do miski, to nie mamy złych zamiarów.
Większość z nas zgodnie stoi za tym, że legowisko psa jest osobistym dla psa miejscem i ludzie nie mają do niego wstępu.
a ja uważam, że nie powinno, się zaczepiać psa gdy je lub gdy leży na legowisku, ale jeśli się to zrobi pies nie może atakować.
A Milan zbliżył tylko rękę do miski i uważasz, że dobrze, że pies go ugryzł. A co jeśli, sytuacja miałaby miejsce w domu.... pies je karmę, a obok miski raczkuje dziecko, pies się rzuca. Wtedy wina psa, bo jest agresywny. Pies nie może być agresywny, jeśli grzebie mu się w misce czy kładzie na legowisku, to ludzie sobie wmówili, że pies jest w tych miejscach nietykalny i ok, ale to ma wychodzić od nas czyli "Nie dotykam psa, daję mu spokój" a nie "Nie dotykam psa, bo może mnie użreć, a może to zrobić, bo to jego miejsce"
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 24-03-2013, 20:55
pasiconik napisał/a:
Ale ja nie miałam na myśli CIEBIE
Wiem, że nie odniosłaś się personalnie do mnie, pociągnęłam swoją myśl i fragment o Biance w jednym wersie. Zrozumiałam, że chodzi Ci o
pasiconik napisał/a:
ten filmik wzbudził tyle emocji, bo psem "źle potraktowanym" był labrador.
Ale osobiście się z tym nie zgadzam.
pasiconik napisał/a:
I daję sobie głowę uciąć, że gdyby psem był jazgotliwy, agresywny jamnik, to wszyscy zgodnie poklaskiwaliby, że w końcu znalazł się ktoś, kto jamniora do parteru potrafi sprowadzić
No to jest to przykre - jamnik nie jamnik, rasa nie powinna mieć tutaj żadnego znaczenia; pies to pies. I wszelkiego rodzaju napady agresji niezależnie czy wewnątrzgatunkowa, czy między - pies człowiek, trzeba rozpatrywać jako problem. Chodzi mi o to, że czasami o te problemy sami się prosimy. Np. wczoraj Biankę zaatakowała suka zwolniona ze smyczy. Mój błąd polegał na tym, że zaufałam właścicielowi i nie zmieniłam kierunku spaceru. Nic się nie stało, ale pies mi się wystraszył.
pasiconik napisał/a:
Musiałoby się urodzić genialne dziecko, żeby raczkując np. znało swoje granice w stosunku do psa.
Kontakt psa i dziecka (szczególnie tak maleńkiego) powinien odbywać się tylko i wyłącznie pod okiem osoby dorosłej. pasiconik, ja naprawdę nie uważam, że pies to święta krowa i może sobie robić, co mu się podoba, dziecko gryźć, i co tylko, ale uważam też, że skoro jest PSEM, to jednak zawsze może zdarzyć się coś nieprzewidzianego - i za skrajną nieodpowiedzialność uważam ślepe zaufanie w przewidywanie reakcji psa, nawet najbardziej łagodnego.
pasiconik napisał/a:
Po to, żeby chociażby wyciągnąć z miski coś, co nie powinno się tam znajdować, z jakiegokolwiek powodu.
I tu mogłabym dalej brnąć i gdybać, co by to miało być albo dlaczego mu tą miskę zabierać. Ale czy nie można po prostu, gdy je, zostawić psa w spokoju? Nie pochwalam ignorowania agresji psa w stosunku do właściciela, absolutnie nie, ale nie można czegoś z tej miski wyciągnąć, najpierw dając psu komendę, żeby odszedł/odsunął się? Coś na kształt 'Zostaw', jeżeli kontakt człowieka z psią miską PODCZAS JEDZENIA jest tak istotny?
Bronię reakcji suki z filmiku, bo naprawdę nie wierzę, że nie byłoby innej opcji nauczenia suki, że
pasiconik napisał/a:
NAWET jeśli będziemy mu pchali łapy do miski, to nie mamy złych zamiarów.
, niż ta, którą zaprezentował Pan Millan. Szanuję jego wiedzę i doświadczenie, ale z metodami się nie zgadzam.
[ Dodano: 24-03-2013, 21:01 ]
Pikuś napisał/a:
A Milan zbliżył tylko rękę do miski i uważasz, że dobrze, że pies go ugryzł.
Nie uważam, że dobrze, że go ugryzł, tylko że sam sobie na to zasłużył. Pies wysyłał konkretne sygnały, w dodatku uspokajające. Nie wiem, czemu miało służyć to skradanie się itd. Podobnie zresztą, jak nie wiem, czemu ma służyć zakładanie podwójnych obroży przez tego Pana i ciągła stymulacja 'dotykowa'.
Pikuś napisał/a:
Pies nie może być agresywny, jeśli grzebie mu się w misce czy kładzie na legowisku, to ludzie sobie wmówili, że pies jest w tych miejscach nietykalny i ok,
Zgadzam się. Pies nie może być agresywny. Ale same wiemy, że nie wszystko się czasami układa jak byśmy chciały i czy jedyną metodą na wyplewienie pewnych zachowań ma być metoda przedstawiona na filmie? Dla mnie to było traumatyczne.
Nie wiem, czemu wyszłam na kogoś, kto zezwala psu na agresję i uważa, że nic się nie dzieje. Sądzę, że swoje stanowisko wyjustowałam dość klarownie.
Nie uważam, że dobrze, że go ugryzł, tylko że sam sobie na to zasłużył. Pies wysyłał konkretne sygnały, w dodatku uspokajające.
ale jeśli zamiast Milana byłoby to dziecko...?
Di napisał/a:
czy jedyną metodą na wyplewienie pewnych zachowań ma być metoda przedstawiona na filmie?
jeśli wystepuje problem tak głęboki na filmie, to szczerze wątpię czy któreś z nas sobie z nim poradzi. Z resztą Milan pokazuje jedną z możliwych metod, która użyta w rękach fachowca, jest skuteczna. Ktoś inny może użyć klikera i też będzie dobrze, każdy robi to na czym się zna, a w żadnej z metod psu nie dzieje się krzywda. Bo akurat w tym przypadku tego nie widzę.
Mój labrador: Tosia / Born to be happy
Suczka urodziła się:
16.06.2012
Dołączył: 05 Sie 2012 Posty: 108 Skąd: Warszawa
Wysłany: 25-03-2013, 13:54
Nie podobają mi się metody Cesara, ale nie zgadzam się z tym, że pies może być agresywny gdy mu się sięga do miski. My psa od małego uczyliśmy, że mogę mu miskę zabrać, pogrzebać w jedzeniu itp. Tylko właśnie, od małego, ten pies nie był tego nauczony i jego reakcja była do przewidzenia. Wykorzenianie złych nawyków psa to jednak nie tak prosta sprawa i może trwać to trochę długo, nie wystarczy tylko asertywność
A co do wspomnianej teorii dominacji to oczywiście, że istnieje. Tak samo jak istnieją teorie o końcu świata, tym, że psy chcą przejąć władzę na Ziemi czy też, że Maria Curie była kobietą.
aangela1 [Usunięty]
Wysłany: 25-03-2013, 18:49
Ja uważam, że do psa oczywiście zawsze trzeba mieć szacunek, trzeba wiedzieć, co jest przesadą z naszej strony i jakie zachowania zbyt mocno ingerują w jego przestrzeń, ale zbliżanie się do miski nie powinno być problemem.
Nie powinno się tworzyć tak zwanych "pustych przestrzeni" czyli miejsc gdzie nie powinniśmy podchodzić.
W stadzie naturalnym jest, że psy poruszają się miedzy sobą, bez zamiaru ataku, czy zabierania wartości, a tu ewidentnie problem istniał.
Ja w zachowaniu Cezara nie widzę żadnego podjudzania, to, że nie odszedł po pierwszym ataku daje jasny przekaz.
Odchodząc wzmocniłby niepewność i poczucie własności psa.
Nie do końca też rozumiem co oznacza "nie istnieje coś takiego jak teoria dominacji"?
Ma oznaczać, że możemy sobie żyć na równi z psem bez wyznaczonych zasad?
Generalnie tego pana nie mogę oglądać, chociaż uważam niektóre jego pomysły mogą być nawet przydatne. Przede wszystkim nie podoba mi się to w jaki sposób nakazuje traktować psy, chodzi o płaszczyznę - "Pan władca wszechmogący, który może wszystko zrobić, samiec alfa stada" - i jego podwładny pies; jestem za relacją " przewodnik i pies". Zgadzam się z tym, że pies nie powinien mieć swojej sfery, gdzie po przekroczeniu może zaatakować właściciela ale jestem za nauką metodami innymi, np: pies da mi pogrzebać w misce a ja dam mu za to smaczki, pokażę mu, że ja mu tego nie zabiorę a on będzie mi ufać. Millan daje i zabiera miskę z jedzeniem, wymachuje przed psem rękoma by pokazać jaki to z niego samiec Alfa. Teoria dominacji została podważona, pies nie traktuje nas jak osobnika tego samego gatunku. Nie oznacza to, że psu wszystko wolno, ale uczmy metodami pozytywnymi.
Powyższy przypadek jest trudny, jego właściciele na etapie takim jak trzeba było, nie wprowadzili niezbędnej nauki, mimo to nie spodobało mi się zachowanie (metoda) Millana.
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 25-03-2013, 20:21
neravia napisał/a:
że pies nie powinien mieć swojej sfery, gdzie po przekroczeniu może zaatakować właściciela
Ja tylko napisałam, że osobiście uważam, że podczas leżakowania w legowisku i jedzenia, nie powinno się psu przeszkadzać. Agresja na właściciela nie jest wytłumaczalna w takich sytuacjach, ale Millan właścicielem nie był i
neravia napisał/a:
Millan daje i zabiera miskę z jedzeniem, wymachuje przed psem rękoma by pokazać jaki to z niego samiec Alfa
Otóż to. Nie wierzę, że zdrowo myślący właściciel zachowałby się w taki sposób. Można przenosić miskę, zmieniać jej zawartość, równocześnie nie zachowując się jak agresor.
neravia, nie odnoszę się bezpośrednio do Twojego postu, bo i Ty nie odniosłaś się do mojego - po prostu zawarłaś wszystkie myśli w konkretny sposób i chciałam do nich nawiązać.
Mój labrador: Tosia / Born to be happy
Suczka urodziła się:
16.06.2012
Dołączył: 05 Sie 2012 Posty: 108 Skąd: Warszawa
Wysłany: 26-03-2013, 00:18
aangela1 napisał/a:
Nie do końca też rozumiem co oznacza "nie istnieje coś takiego jak teoria dominacji"?
Ma oznaczać, że możemy sobie żyć na równi z psem bez wyznaczonych zasad?
Stwierdzenie, że "teoria dominacji nie istnieje" jest bez sensu. A podważana jest głównie dlatego, że opiera się na porównaniu współżycia z psem do życia stada wilków. Po pierwsze pewne zachowania w stadzie wilków są podobno naciągane, a po drugie pies i wilk to jednak dwie inne rasy.
Oczywiście, że pies musi mieć wyznaczone pewne zasady i tego nikt racjonalny nie podważa. Do przemyślenia pozostają jednak teorie typu - jak będę siedział z psem na podłodze to przejmie kontrolę nad moim życiem.
[ Dodano: 26-03-2013, 00:29 ]
Di" [quote="neravia napisał/a:
Millan daje i zabiera miskę z jedzeniem, wymachuje przed psem rękoma by pokazać jaki to z niego samiec Alfa
Otóż to. Nie wierzę, że zdrowo myślący właściciel zachowałby się w taki sposób. Można przenosić miskę, zmieniać jej zawartość, równocześnie nie zachowując się jak agresor.
[/quote]
Akurat w tej sytuacji wcale nie zachowywał się jak jakiś agresor, zdecydowanie to niestety pies z problemami.
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 26-03-2013, 10:21
Ja uważam, że podejście do metod Milana jest zależne od kilku czynników. Przede wszystkim od tego gdzie nasze poglądy leżą na skali :
to tylko pies <-----------------------------------------------------> to aż pies
im bardziej uważamy psa za zwierzę tym bardziej tolerujemy takie metody (oczywiście nie chodzi o to, że jak ktoś to popiera i uważa "psa za psa" to od razu znaczy, że wiąże go na drucie do budy, bije, kopie i głodzi - raczej coś na przykładzie podejścia do psów kobiet i mężczyzn - szczególnie w związkach - mamusia rozpieszcza, tatuś szkoli - pewnie niektórzy wiedzą o co mi chodzi)
Ponadto wszystko zależy od naszej wiedzy, cierpliwości, chęci.
Ja też uważam, że człowiek ma prawo podejść do miski, jeśli tego wymaga sytuacja, do legowiska jeśli wymaga tego sytuacja, ALE ewentualną agresję można wypracować łagodniejszymi metodami niż millanowe.
Co więcej - uważam, że idąc za cytatem "Aby właściwie nacieszyć się psem, nie wystarczy po prostu nauczyć go być prawie człowiekiem. Chodzi o to, by otworzyć się na możliwość stania się po części psem" podczas pracy z nim w jakimkolwiek aspekcie powinniśmy jak najbardziej korzystać z psiego języka. Nie od dziś wiadomo, że metody Millana NIE bazują na psim języku. Metoda floodingu polega na zderzeniu psa z jego problemami, a psy tak NIE działają. Te psy są przez niego straszone i traktowane jak przedmiot.
No i to ma być show... o tym nie zapominajmy.
Ja tego Pana nie toleruję i jak go widzę, to mi się nóż w kieszeni otwiera.
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum