"Wolny od dysplazji stawów biodrowych - OFA Good (HD-A)
(Dzieci tego psa nigdy nie zachorują na dysplazję)"
Moim zdaniem dawanie 100% gwarancji to jest delikatnie mówiąc mijanie się z prawdą.
Niestety to jakby jest prawda,bo nawet z for znane sa przypadki psiaków po zdrowych,przepadanych (chyba,z tego co pamiętam) rodzicach,a psiak ma ciężka dysplazje wszystkich kończyn(Bluciak od moniab).
Jeśli się myle to przepraszam za zamieszanie.
[Przy tego typu dziedziczeniu wyeliminowanie z populacji tego schorzenia jest praktycznie NIEMOŻLIWE! Można natomiast ograniczyć częstość występowania choroby.
Rozumiem, ze Ciebie nie interesuje ograniczenie czestotliwosci wystepowania tej choroby? Smutne ...
Przeczytalam wszystko co napisales i absolutnie przerazajace jest Twoje podescie do hodowli psow ...
calkowity brak wiedzy ...
podpieranie sie opiniami lekarzy sprzed 10 lat to marne argumenty bo wiedza w tym czasie mocno poszla do przodu. 10 lat temu to w kierunku prcdPRA nawet badan genetycznych zrobic nie mozna bylo bo ich zwyczanie nie bylo. A co ma slepota briardow wspolnego z PRA u labradorow to ja naprawde nie wiem...
lobby weterynarzy ??? ...
laicy (???) zalecajacy badania? ...
rece opadaja ...
Nie jestem ani laikiem ani weterynarzem ale szczerze odradzam zakup szczeniat po nieprzebadanych rodzicach. Rozmazanie nieprzebadanych zwierzat jest niedobre, nieetyczne i nic wspolnego z hodowla nie ma.
Suczka urodziła się:
Dołączył: 01 Mar 2013 Posty: 244 Skąd: z wolnosci słowa
Wysłany: 08-04-2013, 13:34
Krystyna
proszę czytaj ze zrozumieniem. Nigdzie nie napisałem, że nie jestem za ograniczeniem dysplazji tam gdzie jest to możliwe. Dysplazja jest wg oceny obecnych naukowców bardziej powiązana z niewłaściwym żywieniem i opieką nad psami niż genetyką. Nie są to badania sprzed 10 lat jak piszesz a obecne. Postępujący zanik siatkówki ma podobną etiologię u briardów jak i innych ras. Nie rozumiesz zależności i podłoża tego schorzenia ? Ja staram się opierać moje posty o konkretne źródła a sporo moich adwersarzy po prostu mnie potępia lub próbuje zakrzyczeć. Stwierdzanie typu:
Krystyna napisał/a:
Smutne ...
Krystyna napisał/a:
rece opadaja ...
nie wnoszą niczego do dyskusji.
Podaj mi proszę aktualne opracowania na których opierasz swoje wywody chętnie uzupełnię swoją wiedzę w tym temacie. Jak dotąd większość opracowań z którymi się zapoznałem i na które się powołuję nie daje podstaw do wniosku że należy poszerzać zakres badań jako że np problem dysplazji i retinopatii nie ma w 100% podłoża genetycznego a raczej środowiskowy. Owszem możemy badać psy na 100 rożnych sposobów i diagnozować wszelkie potencjalne choroby ale czy uzyskamy przez to 100% pewność ze uda nam się te choroby wyeliminować ? A może warto zadać sobie pytanie ile krzywdy wyrządzamy naszym pupilom ? Jak wpływa napromieniowanie RTG na zdrowie psa ? a może sami przyczyniamy się do degeneracji DNA bezkrytycznie serwując naszym psom narkozę i naświetlania ? No tak ale tego typu pytania są oczywiście nie na miejscu nieprawdaż ? Bo wszyscy chcemy jak najlepiej wiec czemu ja się nagle czepiam szaleństwu badań wszystkiego i na wszystko.
Przykre jest ze doświadczony hodowca za jakiego Cie uważałem nie prowadzi dyskusji merytorycznie.
Ja nie będę już więcej odpowiadał w tym temacie ponieważ zamiast argumentów popartych źródłami naukowymi dostaję ogólniki i frazesy. Jeśli ktoś ma zamiar merytorycznie ze mną podyskutować to proszę na pw.
Niestety to jakby jest prawda,bo nawet z for znane sa przypadki psiaków po zdrowych,przepadanych (chyba,z tego co pamiętam) rodzicach,a psiak ma ciężka dysplazje wszystkich kończyn(Bluciak od moniab).
Jeśli się myle to przepraszam za zamieszanie.
+
Tak, ale jeśli naprawdę eliminowane z hodowli byłyby osobniki z dysplazją to za kilka lat moglibyśmy cieszyć się rasą bez obciążenia dysplazją, a dzięki takim ludziomk jak Elazar, może to być niemożliwe "bo po co badać jak regulamin nie nakazuje", a skoro po 2006 roku nakazuje to chyba coś oznacza prawda?
Psy hodowlane bada się pod kątem różnych chorób aby bezsensownie nie rozmnażać psów chorych i dla mnie to nic dziwnego, że hodowle robią badania na inne choroby niż dysplazja, a jak ktoś tego nie rozumie - ktoś kto hoduje psy - to dla mnie jest tylko rozmnażaczem, ale pod znakiem ZKwP i tyle.
[ Dodano: 08-04-2013, 14:02 ]
Elazar napisał/a:
Ja staram się opierać moje posty o konkretne źródła a sporo moich adwersarzy po prostu mnie potępia lub próbuje zakrzyczeć. Stwierdzanie typu:
A możesz podać te swoje konkretne źródła, które twierdzą, że dysplazja to już nie choroba genetyczna tylko wywołana czynnikami środowiskowymi i złym odżywianiem?
Suczka urodziła się:
Dołączył: 01 Mar 2013 Posty: 244 Skąd: z wolnosci słowa
Wysłany: 08-04-2013, 14:25
Rinuś napisał/a:
jeśli naprawdę eliminowane z hodowli byłyby osobniki z dysplazją to za kilka lat moglibyśmy cieszyć się rasą bez obciążenia dysplazją,
I tu się mylisz:
"Zwalczanie dysplazji w niektórych rasach, polegające na usuwaniu z hodowli osobników nią obciążonych, na podstawie zdjęć rtg, podjęto najwcześniej w USA (1961), Szwecji(1962) i w Wielkiej Brytanii (1963). W roku 1977 FCI zaleciła w niektórych rasach wykonywanie zdjęć rtg stawów biodrowych. Nie wszystkie kraje zrzeszone w FCI zdecydowały się na te badania, jednak część europejskich klubów ras przyjęła bardzo rygorystyczne wymagania przy kwalifikacji psów/suk do rozrodu, eliminując z hodowli wszystkie osobniki obciążone dysplazją. Niestety, NIE osiągnięto oczekiwanego, znaczącego spadku występowania schorzenia, a niejednokrotnie wyzbyto się wartościowego materiału hodowlanego!"
źródło:
mgr.inż. zootechnik Anna Nalazek, inż. zootechnik Zbigniew Nalazek
"Zaburzenia wzrostu i rozwoju psów dużych ras powstają głównie w wyniku obciążeń tzw. środowiskowych a nie ściśle genetycznych, gdyż są naprawialne dzięki kontrolowanej detoksykacji i suplementacji. Ta tzw. genetyka podlegać może obciążeniom środowiskowym i wtedy powstać mogą mutacje genów. Natomiast trudno nazwać "genetyką" fakt, że ciężarna suka jest karmiona toksycznym pokarmem , co uszkadza formujący się w jej łonie płód."
źródło:
Dr n. wet. Wojnowski Bogumił
Medivet BW Warszawa
tel.22- 651 59 16 , 0-603 676 025
e-mail: bw@zipnet.com.pl
strona www: www.medivet.hg.pl
Brakuje mi konsekwencji bo miałem nie odpowiadać ale jak widzę takie światłe wywody stwierdzenia to po prostu nie wytrzymuję ....
Suczka urodziła się:
Dołączył: 01 Mar 2013 Posty: 244 Skąd: z wolnosci słowa
Wysłany: 08-04-2013, 14:59
A czytasz to co pisze całe czy tylko wybiórczo ?
Zwracam uwagę na podane drugie źródło:
źródło:
Dr n. wet. Wojnowski Bogumił
Medivet BW Warszawa
tel.22- 651 59 16 , 0-603 676 025
e-mail: bw@zipnet.com.pl
strona www: www.medivet.hg.pl
Jeśli bardzo chcesz się zagłębić w temat i "podrążyć" podłoże genetyczne np dysplazji to polecam dokładne przejrzenie rodowodów przebadanych na wszelkie schorzenia rodziców w super hodowli
http://www.buffyland.pl/
Ciekawe jak ewidentne kazirodztwo w 2 - 3 pokoleniu wpływa na wady genetyczne. To mają być te Wasze polecane hodowle ??? No to ja dziękuje za komplet badań na wszystko bo i tak nic z tego nie wynika jeśli nie stosujemy się do podstaw hodowlanych - Nie dopuszczać do INCESTU. (dla wyjaśnienia słowa: incest obcowanie płciowe między osobami, którym obowiązujące prawo, obyczaj tego obcowania zabrania ze względu na zbyt bliskie pokrewieństwo; kazirodztwo.)
I chciałam dodać, że pisząc " cieszyć się rasą bez obciążenia dysplazją" mam na myśli, że nie będzie to główna choroba bo już nie będzie tak często wystepowała jak dzieje się to teraz. U owczarków jednak o kilkanaście % spadła ilość zachorowań na dysplazję (znalazłam troszkę inny tekst o tych badaniach), jednak wynik ten nie był zadowalający.
Mimo wszystko KAŻDY hodowca, który HODUJE, a nie rozmnaża bo ma takie widzimisię robi już nie tylko te wymagane badania, ale poszerza swoje horyzonty i dba o zdrowie psów.
Suczka urodziła się:
Dołączył: 01 Mar 2013 Posty: 244 Skąd: z wolnosci słowa
Wysłany: 08-04-2013, 15:12
No tak ale żeby podać źródłowy tekst, dla poparcia Twoich tez to już niekoniecznie ?
Dlaczego nie podasz linka do tego artykułu ?
Co sądzisz o kazirodztwie o którym napisałem wcześniej ? Czy to też HODOWCA ( ma imponujący zestaw badań przecież) czy może "rozmnażacz" ?
Elazar, wiesz co lepiej pogadaj z hodowcami labradorów ,a nie podpierasz się tekstami z internetu
A kazirodztwo ,o którym piszesz...nie analizowałam jeszcze tych rodowodów ale myślę ,ze chodzi Ci o inbred. Robią to doświadczeni hodowcy (czasem też niestety niedoświadczeni) którzy konkretnie wiedzą jakie cechy chcą uzyskać.
Suczka urodziła się:
Dołączył: 01 Mar 2013 Posty: 244 Skąd: z wolnosci słowa
Wysłany: 08-04-2013, 15:50
iness8@o2.pl napisał/a:
Elazar, wiesz co lepiej pogadaj z hodowcami labradorów ,a nie podpierasz się tekstami z internetu
Czy hodowcy ze ZKwP są miarodajni według Ciebie ? Bo z takimi właśnie mam kontakt i regularnie spotykam w aby poszerzyć swoje horyzonty i wiedzę kynologiczną. Niestety jako źródło mogę podawać tylko to co jest do sprawdzenia a rozmowa z hodowcą - jak udowodnić komukolwiek że się odbyła i czego dotyczyła ?
INCEST to to samo co INBRED tak dla ścisłości, polecam poczytanie o nim na stronie, link poniżej
http://www.molosy.pl/czyt...dowlanego_1.htm
tu tez znajdziesz merytorycznie rozwinięty temat choć dotyczy inbredu u kotów - tylko mi nie zarzucaj że to nie to samo bo co do logiki chowu wsobnego to zasady są te same http://www.felinologia.or...pokrewienstwie/
Ta metoda jest ryzykowna i stosować ją powinni tylko bardzo doświadczeni hodowcy z wieloletnim stażem - nie 2-3-8 letnim. Hodowca z 42 letnim stażem powiedział mi że absolutnie tego nie poleca. Ja się z nim zgadzam ale oczywiście Ty nie musisz, każdy ma prawo podejmować ryzyko i ponosić jego ewentualne konsekwencje.
Niestety jako źródło mogę podawać tylko to co jest do sprawdzenia a rozmowa z hodowcą - jak udowodnić komukolwiek że się odbyła i czego dotyczyła ?
Nie trzeba nic udowadniać ,że się z kimś rozmawiało ale jak się czyta to co piszesz np na temat badań to nóż się w kieszeni otwiera. Dlatego mówię mamy tutaj hodowców na forum ,którzy swoje psy badają...porozmawiaj sobie z nimi. Na pewno są miarodajni.
Wiek: 31 Dołączyła: 19 Sie 2009 Posty: 3802 Skąd: Sosnowiec/Warszawa
Wysłany: 08-04-2013, 16:14
Elazar, jak dla mnie nawet jeśli badania nie dają "wiele", nie wyeliminują choroby w 100%, to (z zależności od badania/choroby) COŚ dają, jakąś informację pozwalającą na prowadzenie świadomej hodowli. A nierobienie badań? Nie daje NIC. Poza tym odnosząc się do wątku kultury dyskusji, nie sądzę, żeby ktoś coś przeskrobał. Tak jak Ty chcesz, żeby Twoje zdanie uszanowano, tak uznaj, że inni mają swoje, odmienne zdanie. I luz.
Poza tym, znane porzekadło, które nie raz się w życiu sprawdziło... lepiej zapobiegać niż leczyć. Lepiej się zbadać, wiedzieć i reagować
_________________ Pozdrawiamy, Karolina, Browni i pinczeropodobny Emil
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum