Cześć
Widzę, że sporo tych problemów z posłuszeństwem psiuli.
Wydaje się, że niektórzy z Was trochę dają psom wejść sobie na głowę .
Przywołanie to punkt pierwszy, chodzenie przy nodze w następnej kolejności bym radził.
Uczyć najlepiej w m-cu, które pies zna, żeby się nie rozpraszał nowymi rzeczami, zapachami. W nauce przywołania chwalić, nagradzać jak najwięcej. Jak już jesteśmy przekonani, że pies zna komendę, starajmy się ja wyegzekwować.
Ja robię tak. Jedziemy na spacer, wypuszczam psy z auta i za chwilę przywołuję, jak karnie wrócą - chwalę i pozwalam biegać. Utrwalam komendę i upewniam się, że pies w razie czego mnie posłucha.
Odn. chodzenia przy nodze bez smyczy - sporo smakołyków się przyda Najlepiej pokazać psu smakołyk i z odpowiednią komendą ruszyć jednocześnie dłoń ze smakołykiem na wysokości piersi. Psiak będzie skupiony na dłoni ze smakołykiem, po kilku, kilkunastu krokach smakołyk dla psiula+powtórzenie komendy. Jeżeli uczymy psa chodzić przy lewej nodze, to na początku warto po prawej mieć np. ogrodzenie, żeby nie przechodził.
Starajmy sie uczyć psa jak się wcześniej wybiega, w m-cu dla niego znanym, tak, by całą uwagę skupił na nas.
Warto też nauczyć wcześniej żeby psiak na przywołanie (gwizdek, imię) nawiązywał z nami kontakt wzrokowy. Bardzo się to przydaje w nauce.
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 13-04-2013, 14:26
I nastała ta wiekopomna chwila!
Bianka dzisiaj 75% spaceru po polach i lasach przechodziła... bez linki treningowej! Nie uciekała, wracała na każde hasło, zatrzymywała się, gdy coś ją zaciekawiło i nawet dała się odwołać, gdzie już myślałam, że mi pogna za jakimś czymś w oddali. Jestem z niej tak dumna, że musiałam się i Wam pochwalić
Di, brawo!
Ja się bardzo ciesze, że zaczełam Bliską chodzić bez smyczy jak miała 10 tygodni dzięki temu nie jest to dla niej nic ekscytującego a całkiem normalnego Miała dwa okresy młodzieńczego buntu ( gdzie nie uciekała, ale nie chciała dać się złapać ) ale już na szczęście mineły
Za to wogóle nie umie jeszcze chodzic przy nodze bez smyczy
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 13-04-2013, 18:49
szalej, Bliska ma naturalny talent, a jakbym ja miałam rok temu taką wiedzę, jaką mam teraz, to też bym Biankę od razu 'rzucała na głęboką wodę'. A tak pies mi się rozbestwił, ja na spacerach bladłam i oczy za przeproszeniem trzeba było w tyłku mieć, że wcześniej od niej dostrzec rozproszenie. Więc dzisiaj puściłyśmy ją na obcym terenie i odbiegała sobie swobodnie, ale jak się jej raz schowałyśmy za drzewami, to w życiu jej takiej przerażonej nie widziałam - miała się zabić o własne łapy xD Śmiesznie. Mam nadzieję, że przez teraz czas letni utrwalę z nią ostatecznie przywoływanie i linka/smycz będzie tylko pogotowiem
jak się jej raz schowałyśmy za drzewami, to w życiu jej takiej przerażonej nie widziałam - miała się zabić o własne łapy xD Śmiesznie.
My też tak robimy jak się Fadzioch za bardzo oddala. Jak się schowam i krzyknę " Fado szukaj pańci!" to bestia wraca w oka mgnieniu
Gratulujemy sukcesów Bianucho
_________________ "Pies jest symbolem bezinteresownej miłości, bezgranicznego oddania. Rozprasza samotność i pozwala zapomnieć o rozpędzonym świecie, jest częścią natury, czułością i śmiechem..."
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 14-04-2013, 14:24
fadziochowa, dziękujemy. Pilnie pracuję nad przywoływaniem, uważam ciągle, żeby panować nad terenem, na którym zwalniam ją ze smyczy, bo zdarza się jeszcze, że na rower czy ludzi reaguje dziwnie. Od psów zasadniczo jest CAŁKOWICIE odwoływalna. Trafił mi się trudny przypadek xD
"Nie chwal dnia przed zachodem słońca"... Pochwaliłam Kundelosa że biega bez smyczy i wraca jak mu się schowam... A dzisiaj mi na polach numer wykręcił Pognał jak wiatr za stadem saren. Nie zwracał uwagi na to, że wrzeszczę ze łzami w oczach żeby wracał...Straciłam go z oczu! Pobiegł sobie w siną dal a ja stałam jak kołek i się darłam Wrócił po kilku minutach...zziajany zasapany- nie zwracałam na niego uwagi- byłam tak wściekła że miałam ochotę się na niego wydrzeć tak porządnie... Siedziałam na ziemi a on leżał obok i się przymilał. Kurcze no nigdy nie byłam aż tak wściekła na niego Ale najważniejsze że wrócił. Kochany mój łobuz. Za karę miałam wracać do domu i zakończyć spacer...ale co tam- poszliśmy nad jego ukochaną wodę żeby popływał. Całą drogę do domu wracał na smyczy Chyba musimy pomyśleć o lince treningowej albo o flexi
_________________ "Pies jest symbolem bezinteresownej miłości, bezgranicznego oddania. Rozprasza samotność i pozwala zapomnieć o rozpędzonym świecie, jest częścią natury, czułością i śmiechem..."
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 15-04-2013, 19:19
fadziochowa, skąd ja to znam ! sarny, zające, bażanty - muszę mieć oczy w tyłku, żeby ogarniać polną zwierzynę, bo też jestem pewna, że Bianka rzuciłaby się w szaleńczy pościg. Tak to mamy z tymi psiurzyskami kochanymi. Ale najważniejsze, że wrócił!
Di czytałam Twoją historię o Biance uciekinierce...i nie pomyślałam nawet, że kiedyś mój Psioch wykręci mi taki numer. Już wiem co czułaś jak ją z oczu traciłaś....jak widziałam maleńką czarną kropeczkę a potem nawet ona mi zniknęła z pola widzenia to wpadłam w histerię. Cały czas się darłam "Fado do mnie! wracaj proszę!" ale po 2-3 minutach siadłam i czekałam. Wrócił- Bogu dziękowałam że nadal mam go przy sobie . Teraz na serio zaczynam się zastanawiać nad linką treningową... te nasze psiaki to potrafią nas wystraszyć.
A jak tam Bianucha ? dziś też się udało bez linki?
_________________ "Pies jest symbolem bezinteresownej miłości, bezgranicznego oddania. Rozprasza samotność i pozwala zapomnieć o rozpędzonym świecie, jest częścią natury, czułością i śmiechem..."
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 15-04-2013, 22:26
fadziochowa, doskonale Cię rozumiem, do dzisiaj pamiętam, jak mi się trzęsły kolana, jak w śnieżne popołudnie darłam się za Bianką, która poleciała mi za autem. Zawał gotowy.
W naszym przypadku linka podziałała cuda. Od grudnia przechodziłyśmy porządne treningi, spuszczałam ją ze smyczy tylko z innymi psami lub/i tylko, gdy na spacer chodziłam z dodatkową osobą. Zaopatrzona w smaczki, zabawki, objuczona, jak osioł. Po prawie pięciu miesiącach efekty są zaskakujące. Wraz z dźwiękiem odpinającego się karabinka smyczy/linki, dla Bianki priorytetem staje się aport. Biega w te i z powrotem za piłką i poza nią ... świata nie widzi. Stwierdziłam jednak, że nie samymi aportami powinna żyć i zaczęłam z nią ćwiczyć 'normalne' chodzenie, z zabawką jako przerywnikiem. Nauczyłam ją komendy 'Biegaj', po tym haśle może sobie pohasać w jakiś bezpiecznych odległościach ode mnie, ale jednak luźno. Przywołuję ją często i za każdy powrót - smaczek, głaski i zabawa. Pilnuję, czy nie widać saren i innych zwierzaków; rowerzystów muszę zauważyć wcześniej od niej, podobnie, jak samochody - nawet w bardzo dalekiej odległości. Więc na takich spacerach to się raczej psychicznie nie zrelaksuję Ale jest naprawdę super, jak widzę radość Bianki mogącej czerpać ze spacerów wolność i swobodę Mam nadzieję, że Bianka uciekinierka nie będzie spędzała mi już snu z powiek, równocześnie nabrałam pewności, że nawet jeżeli pobiegnie mi za bażantem (a jednak instynkt nią ciągle włada), to wróci na pewno
Linkę mam ze sobą na wszystkich dłuższych spacerach (chyba, ze ide w miasto, wtedy tylko smycz;P), ale ostatnio coraz częściej zamiast na psie, znajduje się luźno w mojej ręce. Dzisiaj jednak przyszła pora na miasto, więc Bianka sobie nie pohasała, zamiast tego spotkała się ze swoją najlepszą przyjaciółką i biegały jak szalone po zamkniętym terenie działki
Wierzę, że z Twoim Fado to tylko pojedynczy wypadek przy pracy;*
Mój labrador: Cece
Suczka urodziła się:
08.05.2013
Dołączyła: 06 Lip 2013 Posty: 334 Skąd: śląsk
Wysłany: 05-11-2013, 00:54
Tak sobie myślę i myślę..
Czy ja jestem przewrażliwiona jakaś?
Nie puściłam Cece jeszcze ani razu wolno bez smyczy. Jedynie na lince treningowej, na której dostaje szału i lata jak nienormalna chcąc mi uciekać. Boję się jej spuszczać, dopóki nie nauczymy się przychodzić na komendę. Ona w smyczy nie potrafi chodzić, a co byłoby bez.. Parę razy mi się zerwała, raz pobiegła do psów(które były z właścicielami), ale przybiegła do mnie jak ją zawołałam.. Drugim razem natomiast zerwała mi się i pobiegła za takim ulicznym psem.. Przez ulicę, na drugi koniec osiedla, gdzie jeszcze nigdy nie była.. Nic na nią nie działało wtedy. Ledwo ją złapałam.. Dlatego się boję.
Puszczam ją jedynie czasem, jak bawi się z innym psem, który jest z właścicielem i go słucha, a do tego tylko jeśli jesteśmy na jakimś pustym czy ogrodzonym terenie.
Czy ja przesadzam?
Tak się zaczęłam zastanawiać po sytuacji dzisiaj w parku. Był taki wspaniały golden, chciał się z Cece bawić, ale ja nie mogłam jej spuścić ze smyczy.. Przykro mi trochę, bo czasem spotykamy fajne psy z fajnymi właścicielami, a ja nie chcę jej spuszczać bo to np. blisko ulicy, inne psy chodzą(i ona może za nimi pobiec..)itp..
Oczywiście ćwiczymy na lince cały czas, ale że mozolnie nam to idzie to druga sprawa..
snowflake, ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.
Dopóki nie będziecie mieć pewności że nie przybiegnie jak ją zawołacie nie ma co ryzykować, bo z tego co piszesz może faktycznie się coś stać kiedy pobiegnie na ulicę.
Dłuuuuga linka treningowa (my mielismy chyba z 50 metrów), i ciągle staraj się ja przywoływać, kiedy przybiegnie dawać mnóstwo przepysznych smakołyków i chwalić.
Mój labrador: Cece
Suczka urodziła się:
08.05.2013
Dołączyła: 06 Lip 2013 Posty: 334 Skąd: śląsk
Wysłany: 05-11-2013, 16:29
missy, no przecież napisałam, że ćwiczymy cały czas.. Bardziej chodziło mi o to, czy nie przesadzam. Coraz więcej ludzi mi powtarza, że zwariowałam i juz zaczęłam się zastanawiać, czy nie mają troche racji.
Linke mamy 15 metrową i nie wyobrażam sobie dłuższej. Cece lata jak szalona i cała się w tej linie zaplatuje, raz myslalam, ze sobie nogi połamie..
Mój labrador: Frida
Suczka urodziła się:
12.02.2013
Wiek: 38 Dołączyła: 09 Sty 2013 Posty: 483 Skąd: Nowy Dwór Mazowiecki
Wysłany: 05-11-2013, 21:35
Wiesz co, my Fridę puszczaliśmy praktycznie od początku o ile był to rozległy teren, z dala od samochodów. Jako mały 3 miesięczny szczyl trzymała się przy samej nodze, potem trochę zaczęła bardziej śmielej Teraz jest ok. zazwyczaj bez smyczy Frida idzie przede mną ze 2-3 metry i co chwila się odwraca i sprawdza czy idę. Czasem stanie w miejscu i zacznie coś wąchać albo podbiegnie dalej to wtedy sprawdza się komenda 'do mnie', tylko u nas ona brzmi "na razie, papa!" - tak jakoś bezwiednie zawsze mówiłam i teraz mam
Jak dla mnie to przesadzasz trochę o ile masz miejsce, z dala od aut, dość odosobnione itd. to czemu by mała miała nie pohasać;) Jak ja spuszczam Fridę ze smyczy to ma taki szczęśliwy wyraz pyska ale z drugiej strony... oczywiście decyzja należy do Ciebie, musisz ocenić bezpieczeństwo swojego psa.
Mój labrador: Cece
Suczka urodziła się:
08.05.2013
Dołączyła: 06 Lip 2013 Posty: 334 Skąd: śląsk
Wysłany: 05-11-2013, 21:58
Sarrai napisał/a:
Wiesz co, my Fridę puszczaliśmy praktycznie od początku o ile był to rozległy teren, z dala od samochodów. Jako mały 3 miesięczny szczyl trzymała się przy samej nodze, potem trochę zaczęła bardziej śmielej Teraz jest ok. zazwyczaj bez smyczy Frida idzie przede mną ze 2-3 metry i co chwila się odwraca i sprawdza czy idę. Czasem stanie w miejscu i zacznie coś wąchać albo podbiegnie dalej to wtedy sprawdza się komenda 'do mnie', tylko u nas ona brzmi "na razie, papa!" - tak jakoś bezwiednie zawsze mówiłam i teraz mam
Jak dla mnie to przesadzasz trochę o ile masz miejsce, z dala od aut, dość odosobnione itd. to czemu by mała miała nie pohasać;) Jak ja spuszczam Fridę ze smyczy to ma taki szczęśliwy wyraz pyska ale z drugiej strony... oczywiście decyzja należy do Ciebie, musisz ocenić bezpieczeństwo swojego psa.
Nie wiem już, nie wiem.. Sporo osób mi mówiło, żeby spuszczać od początku. Ale ona jest takim wariatem, że ja się boję po prostu że mi gdzieś ucieknie i będzie pozamiatane. Teraz trochę żałuję, że od małego nie próbowałam jej puszczać.
Ostatnio bardziej wzięłyśmy się za treningi i Cece zaczyna bardziej na mnie reagować na spacerach, 'noga' powtarzam jej prawie cały czas i zaczyna grzeczniej chodzić. Jeszcze niedługo przyjdą do nas szelki, to już w ogóle.. Do tego więcej treningów na lince i myślę, że niedługo zacznę ją powoli puszczać.
Najbardziej boli mnie to, jak spotykamy np. w parku psy, one są posłuszne i sobie biegają bez smyczy, chcą się z Cece bawić, a ona biedna na smyczy.. Właściciele zawsze mówią żeby spuścić, ale ja nie umiem, nie potrafię. Boję się po sytuacji, jak uciekła mi za innym psem i musiałam za nią biegać po osiedlu. Boję się, że kiedy ją puszczę a będzie szedł inny pies - pobiegnie za nim.
Mój labrador: Frida
Suczka urodziła się:
12.02.2013
Wiek: 38 Dołączyła: 09 Sty 2013 Posty: 483 Skąd: Nowy Dwór Mazowiecki
Wysłany: 05-11-2013, 22:21
rozumiem, że się boisz, tym bardziej, że miałaś już taką przykrą sytuację z jej ucieczką
a szelki bardzo dobra rzecz, mi się o wiele lepiej prowadzi w szelkach
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 06-11-2013, 08:17
snowflake napisał/a:
Boję się
I słusznie, że się boisz.
Ja bym poszła z psem na szkolenie, by się nauczyć odpowiedniej komunikacji z psem.
Moje to już baardzo dorosłe psy a tylko jeden chodzi bez smyczy...zawsze.
Bez względu czy jesteśmy na rozległym terenie, czy przy ruchliwej ulicy.Hera nigdy nie jest zapinana na smycz ale...to pies wyjątkowy i twierdzę, że mądrzejszy ode mnie.
Ale jej wychowanie rozpoczęłam od szkolenia PT i PT1
Loviemu i Fionie nie ufam /do końca/ dlatego puszczane są, tylko w terenie bezpiecznym.
Chociaż zawsze przychodzą na zawołanie to.. było kilka sytuacji które ..nadszarpnęły moje zaufanie i niema zmiłuj...szkoda mojego i psiego zdrowia.
Ja też małego spuszczam ale ostatnio trochę mnie zirytował bo 3 nad ranem wtedy się mniej boje bo nikt nie chodzi i był znajomy z 2 psami chwile pogadaliśmy i poszedł Blade sobie biegał i nagle go nie mam wołam krzycze nic mowie sobie świetnie a on pobiegł do tego kolegi i psów jakiś kilometr... Nie może mi tak robić ale nie mogłem go ukarać bo jak wyszedłem na główną ulice o wołałem go to przybiegł więc nie mogłem nic zrobić bo ukarał bym go za to że przyszedł..... Kilka osób skrytykowało moją reakcje alee mam nadzieje że zrobiłem dobrze zastanawiam się jeszcze jak zrobić by takie sytuacje nie miały miejsca
Mój labrador: Cece
Suczka urodziła się:
08.05.2013
Dołączyła: 06 Lip 2013 Posty: 334 Skąd: śląsk
Wysłany: 07-11-2013, 15:51
aganica napisał/a:
snowflake napisał/a:
Boję się
I słusznie, że się boisz.
Ja bym poszła z psem na szkolenie, by się nauczyć odpowiedniej komunikacji z psem.
Moje to już baardzo dorosłe psy a tylko jeden chodzi bez smyczy...zawsze.
Bez względu czy jesteśmy na rozległym terenie, czy przy ruchliwej ulicy.Hera nigdy nie jest zapinana na smycz ale...to pies wyjątkowy i twierdzę, że mądrzejszy ode mnie.
Ale jej wychowanie rozpoczęłam od szkolenia PT i PT1
Loviemu i Fionie nie ufam /do końca/ dlatego puszczane są, tylko w terenie bezpiecznym.
Chociaż zawsze przychodzą na zawołanie to.. było kilka sytuacji które ..nadszarpnęły moje zaufanie i niema zmiłuj...szkoda mojego i psiego zdrowia.
Chciałam iść na szkolenie od samego początku. Ale.. w mojej okolicy nie ma żadnej szkółki. To znaczy jest jedna, ale oferta nie jest zbyt przekonująca.. Dojeżdżać baardzo daleko nie mam możliwości.
I generalnie nie chodzi mi o to, zeby Cece chodziła cały czas bez smyczy na spacerach.
Chciałabym móc ją po prostu odpiąć od smyczy, żeby sobie pobiegała np. w parku, w lesie..
Ale nie mogę, bo wystarczy, że zobaczy kota i w dłuuuuuugą.
Jutro prawdopodobnie przyjdą do nas szelki i zaczynamy ćwiczyć porządnie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum