Witam serdecznie.
Dla wszystkich osób zainteresowanych trochę news`ow o Marley`u:
- ma się dobrze troszkę przybrał na masie od czasu adopcji,
- zaliczona pierwsze kąpiel w jeziorze i rzece też przy okazji, wcześniej chyba nie miał kontaktu z żadnym akwenem większym od kałuży
- zaliczone pierwsze szycie ( 2 szwy, antybiotyki itd.) po tym jak wariując na łące rozwalił łapę prawdopodobnie o szkło, szczęście w nieszczęściu, że bok łapy, a nie poducha,
- działka fajna, bardzo mu się podoba, ale po majówce mamy już 2 wyciągnięte kleszcze w naszej kolekcji,
- w domu pies śpi, je i się przytula, ZERO szkód, szok...
- na dworze wariat, uwielbia zabawy z psami, jest niezmordowany, zabiega każdego psa, kondycja jak u maratończyka
- koty, hmm to jedyny problem, kotów na działkach jest pełno, u rodziców w domu też jest jeden, w mieście bezpańskich też się kilka kręci, a Marley żadnemu nie odpuści - na szczęście jeszcze żadnego nie złapał...
kilka wiosennych fotek:
pozdrawiam i dziękuję wszystkim zaangażowanym za pomoc naszemu Marley`owi.
Witaj antyllus .Wypiękniał chłopak i jaki szczęśliwy w tej wodzie . (ale po majówce mamy już 2 wyciągnięte kleszcze w naszej kolekcji, )-a kropelki ochronne zastosowaliście ???Pozdrawiam i przesyłam mizianki dla Marleya
z tymi kropelkami na kleszcze to jest tak średnio, Marley już miał 2 razy aplikowane w międzyczasie dwa różne środki ze sklepu zoologicznego, jak widać z marnym skutkiem...
często na spacerach spotykam się z ludźmi i wymieniam informacjami, między innymi na temat kleszczy również.Wszyscy jak jeden narzekają, że w tym roku to jest jakaś plaga.
Jedna pani podczas rozmowy stwierdziła, że te preparaty ze sklepu są do niczego, że super są tylko te od weterynarza i ona właśnie je kupuje... po czym podleciał do niej jej golden i głaskając go znalazła wielkiego kleszcza na jego uchu... także z tymi preparatami to jest tak średnio, jakbym z nim chodził na smyczy to może by zdały egzamin, ale Marley codziennie biega w korycie warty (łąka, krzaki, drzewa) i praktycznie każdy spacer kończy się wodowaniem , to sprawia że efektywność tych preparatów mocno spada
tak sobie to tłumaczę, ale może faktycznie jest jakiś naprawdę dobry środek, słyszałem o jakimś produkcie "doustnym", który działa na takie kleszcze już "nabyte", że niby mniej tłoczą te bakterie do organizmu itd... ale niestety nie znam nazwy ani realnej skuteczności.
muszę na niego naskarżyć, bo wczoraj się rozbrykał (za dużo psich znajomych) i przestał się słuchać, jak już go w końcu okiełznałem to poszła taka bura, że całe szczęście żadnych dzieci w pobliżu nie było, na baaardzo krótkiej smyczy wrócił do domu
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum