Niestety, ale adoptując labradora trzeba coś wiedzieć na temat tej rasy. Nevada naprawdę nie wiedziałaś że pies potrzebuje aktywności?? Myślałaś że będzie całymi dniami leżeć na kanapie i patrzyć na Ciebie?? Niestety, ale jeszcze raz powtórzę że podjęłaś nieodpowiedzialną i nie przemyślaną decyzję adoptując psa akurat tej rasy. I tyle w temacie.
Mój labrador: Demi Z Grodu hrabiego Malmesbury
Suczka urodziła się:
04.2005
Mój labrador: Hela Błotna Sadzawka
Suczka urodziła się:
7.10.2010
Wiek: 34 Dołączyła: 19 Mar 2011 Posty: 3472 Skąd: Warszawa
Wysłany: 08-08-2013, 12:45
Mieszka w kojcu? Dlaczego? Bo jest aktywny? Ok, przyznam, że nie rozumiem..Jeśli ja też mam nadpobudliwego psa mam go oddać bo ma zwykłe rozrywki jak spacery i zabawy z psami a nie pracę przy ratowaniu ludzi? A co z tym, że pies mnie kocha i jest do mnie przywiązany?
Myślę jednak że mimo wszystko jest mój pies ze mną szczęśliwy bo przede wszystkim ma mnie, a nie kojec a staramy się ciągle pracować na tyle ile możemy. Jasne, pewnie by była szczęśliwa też jakby spożytkować jej energię na to do czego laby są stworzone..nie chodzi mi tu teraz o jakąś nagonkę, ale no po prostu nie rozumiem.
Co innego problemy zdrowotne ( które uniemożliwiają zwykłe spacery), a co innego tłumaczenie, że pies jest aktywny i będzie szczęśliwy z kimś innym kto zapewni mu przyznajmy niestandardowe jeszcze aktywności, bo nie każdy ma takie możliwości.
Mieszka w kojcu? Dlaczego? Bo jest aktywny? Ok, przyznam, że nie rozumiem..Jeśli ja też mam nadpobudliwego psa mam go oddać bo ma zwykłe rozrywki jak spacery i zabawy z psami a nie pracę przy ratowaniu ludzi?
Kojec to nie klatka. Ma dużą powierzchnię, a to daje jej też azyl, w którym może odpocząć spokojnie po swoich szaleństwach - każdy kij ma dwa końce. Poza tym kojec jest tylko dla odpoczynku, a nie do trzymania (czytaj - uwięzienia) psa. Tobie wyraźnie kojec kojarzy się ze schroniskową klatką... Ale to błąd. A Inez lubi się w nim schronić i w nim odpoczywać - czuje się tam bezpiecznie, bo nie mają tam wstępu zarówno psy, jak i dzieci, czy nawet dorośli ludzie i to jest wyłącznie jej terytorium. A poza tym widzi, co się dzieje - nie jest izolowana. Podobną rolę spełnia nierzadko klatka kenelowa w domu i niektórzy muszą ją stosować, choćby dla bezpieczeństwa psa... A nadpobudliwy pies - na co szczególnie zwracają uwagę behawioryści - bardzo potrzebuje takiego miejsca, zamkniętego ze wszystkich stron (coś, jak nora), w którym może się swobodnie odprężyć, wiedząc, że "jest wyłącznie u siebie"... (może warto, żebyś zwróciła też uwagę, jak jest w przypadku Twojego psa i czy on ma taką możliwość).
I nie każdy nadpobudliwy pies musi pracować. Chodzi o to, że jest to jedna z możliwości, którą dotąd ja sama, jak i wszystkie znane mi osoby pomijały. Jednocześnie, zwróć uwagę, że tu nie ma żadnego przymusu - wręcz odwrotnie. Przeczytaj proszę wątek - jeśli nadal nie zrozumiesz, to z pewnością Dana, ale także i ja postaramy się wytłumaczyć - przegadałam z Daną wiele godzin i wiele wątpliwości oboje musieli mi wyjaśnić, zanim podjęłam decyzję. Przy tym znam Inez i wystarczy mi spojrzeć w jej oczy - jak tysiące razy dotąd, gdy starałam się jej pomóc - by wiedzieć, czy jest ok. I widzę, że jest naprawdę szczęśliwa.
Dobrze, że Twojemu psu wystarczają zajęcia, które mu zapewniasz. Też mogłabym powiedzieć, że może egoistycznie patrzysz tylko na to, co chcesz widzieć, bo ja mam wątpliwości, czy rzeczywiście nadpobudliwemu psu wystarczy ta odrobina zajęć, którą mu - jak sama piszesz - zapewniasz "w miarę swoich możliwości". Ale wiem, że każdy pies jest inny. Zakładam, że wiesz co robisz i widzisz, że pies jest szczęśliwy. Po Inez naprawdę czasem było widać, że mimo wszystko bardzo stara się dostosować do okoliczności, ale sprawia jej to wyraźną trudność i się z tym męczy.
dominika92 napisał/a:
A co z tym, że pies mnie kocha i jest do mnie przywiązany?
Myślę jednak że mimo wszystko jest mój pies ze mną szczęśliwy bo przede wszystkim ma mnie, a nie kojec a staramy się ciągle pracować na tyle ile możemy.
Piszemy o dwóch różnych rzeczach. Ty masz inne warunki, ja inne.
Poza tym (choć wątpię, że uwierzysz) Inez tylko przez pierwszy dzień była trochę nieswoja. Potem niemal natychmiast odnalazła się w swoim żywiole - psy i dzieci, z którymi mogła się bawić, zajęcia z pływania, tropienia, zabawy (np. tarzanie) z opiekunem na trawie, czochranie, wspólne oglądanie telewizji na kanapie...
To nie jest tak, jak sobie wyobrażasz. Stef uwielbia psy, a Inez go zawojowała od pierwszego wejrzenia...
I jeszcze raz - nie ma przymusu pracy dla nadpobudliwych psów. To tylko jedno więcej spośród różnych rozwiązań, które można zastosować. I znów ten kojec... Tak, to było moje największe zmartwienie, a tymczasem Inez bardzo sobie ceni możliwość spokojnego odpoczynku w nim...
I wierz mi, gdybym była sprawna sama bym się ewentualnie dokształciła na ratownika lub wstąpiłabym do korpusu wolontariuszy (jestem - choć z powodów niezależnych nieczynnym już - ratownikiem medycznym po 3-ch stopniach szkoleń i ratownikiem drogowym) albo uprawiałabym z nią sport, po to by zapewnić psu odpowiednie zajęcie.
Ale cóż - c'est la vie...
Jasne, pewnie by była szczęśliwa też jakby spożytkować jej energię na to do czego laby są stworzone...
Aha Dominiko i jeszcze jedno...
Laby zostały stworzone do pomocy rybakom w wyciąganiu sieci... (dopiero potem zauważono, że dobrze sprawdzają się w aporcie - przecież przyciągały sieci - i zaczęto niektóre - bo nie wszystkie się nadawały - wykorzystywać do polowań na ptactwo).
Ciekawa jestem, jak widziałabyś zapewnienie labom tego, do czego zostały stworzone
Dominiko, odpowiadam Ci tylko dlatego, że jesteś jeszcze bardzo młoda, a młodość łatwo feruje wyroki, ale też powinna się uczyć, by uniknąć guzów na "gorącej głowie".
dominika92 napisał/a:
Idąc tym tokiem myślenia myślę że 99% osób stąd powinno swego psa oddać.
Dominiko, nadal nie przeczytałaś wątku, czyli nie podjęłaś próby zrozumienia (ja przeczytałam Twój blog), nie będę więc z Tobą dyskutować, dopóki nie zobaczę racjonalnych argumentów i/lub pytań.
Opanuj swoją młodą głowę i serce, przemyśl i wtedy może będzie jakaś szansa na porozumienie.
A że 99% ludzi powinno oddać swoje psy? Ujęła bym to nieco inaczej i w innych proporcjach. Bardzo wiele osób bierze psy, nie zdając sobie sprawy z ich potrzeb (zdecydowanie ZBYT WIELE), a potem część się dostosowuje, a niestety większość (tak przynajmniej to widzę) szuka łatwych rozwiązań, czyli np. "funduje" psu schronisko, albo - co gorsza - porzucenie. Więc tu się prawie zgadzamy.
Mój labrador: Demi Z Grodu hrabiego Malmesbury
Suczka urodziła się:
04.2005
Mój labrador: Hela Błotna Sadzawka
Suczka urodziła się:
7.10.2010
Wiek: 34 Dołączyła: 19 Mar 2011 Posty: 3472 Skąd: Warszawa
Wysłany: 08-08-2013, 14:30
nevada, może i jestem młoda, ale póki co nie ja tu się zachowuję jak dziecko. Nie rozumiem Twoich komentarzy na mój temat, bo ja Ciebie nie oceniam nigdzie ni jak, napisałam jasno, że nie chodzi mi o nagonkę i nie jestem nie miła ani Ciebie nie atakuję, więc przemyśl co piszesz, bo zupełnie nie wiem co ma do tego mój wiek, ani to, że przeczytałaś mojego bloga.
Kończę temat.
[quote="dominika92"]Mieszka w kojcu? Dlaczego? Bo jest aktywny? Ok, przyznam, że nie rozumiem..Jeśli ja też mam nadpobudliwego psa mam go oddać bo ma zwykłe rozrywki jak spacery i zabawy z psami a nie pracę przy ratowaniu ludzi? A co z tym, że pies mnie kocha i jest do mnie przywiązany?
Myślę jednak że mimo wszystko jest mój pies ze mną szczęśliwy bo przede wszystkim ma mnie, a nie kojec a staramy się ciągle pracować na tyle ile możemy. Jasne, pewnie by była szczęśliwa też jakby spożytkować jej energię na to do czego laby są stworzone..nie chodzi mi tu teraz o jakąś nagonkę, ale no po prostu nie rozumiem.
Co innego problemy zdrowotne ( które uniemożliwiają zwykłe spacery), a co innego tłumaczenie, że pies jest aktywny i będzie szczęśliwy z kimś innym kto zapewni mu przyznajmy niestandardowe jeszcze aktywności, bo nie każdy ma takie możliwości.[/quote
witajcie, ja jestem osobą, która wiele lat pracuje szczególnie z ludźmi, czasami bardzo trudnymi, pracowałam w dogoterapii i hipoterapii, układałam pod te potrzeby psy i konie, oraz inne zwierzęta, pani dominiko, powiem szczerze, że układając te wszystkie cudowne zwierzęta do pracy z człowiekiem, zwał jak zwał to jest zawsze niewolnictwo!!!! tak proszę pani, bo pies, gdyby nie człowiek to byłby wilkiem czy szakalem czy tam jeszcze innym dzikuskiem, który oprocz ziółek, owoców leśnych i trawy czasem coś tam upolował mięsnego.... i nie musiałby chodzić pomału przy wózku inwalidzkim, być narażonym na bla bla bla człowieka bo pies nie rozumie naszej mowy, byc narażonym na podejmowanie decyzji za niego w każdym momencie, nie zawsze słusznym.... tak u nas nasze psy zyją w kojcach bo mamy ich wiele, nie zawsze się ze sobą zgadzają, a gdyby pani troszkę poczytała POWAŻNEJ literatury na temat kynologii, to miałaby pani minmalne pojęcie co to znaczy stado, inaczej żyje się z jednym wesołym labkiem, a inaczej zyje się z psami sportowymi czy ratowniczymi. Ja kiedys starałam się być miła dla takich osob jak pani, ale jak idę do pediatry to nie dyskutuje o kuracji dziecka... ale pediatra to ma być pediatra, a nie ktoś inny. Mój mąz jest osobą wykształconą w tym kierunku, i nadal sie uczy, nasza szkoła to nie miejsce z przypadku, tylko wieloletnie doświadczenia, najpierw w wolontaracie, a potem w szkoledla psiaków rodzinnych, pani ma jednego labka, u nas ich przeszły setki jak nie wiecej przez te lata, dlatego łaskawie prosze o nie negowanie naszych KOMPETENCJI, bo pani nie wie jakie potrzeby ma zwierze w postaci PSA, a takie stwerdzenia, że czasem popracujecie itd. no cóż widac ze nic nie zrozumiała pani z tego co napisala nevada, a na pyskówki to chodze na bazar hahahahah, zapraszam do nas, wytłumaczę pani idee szkolenia psa, bo to nie jest zabawa, na psach ratowniczych leży olbrzymia odpowiedzialność, bo od ich pracy i przewodnika zależy ŻYCIE, a na szkoleniowcach leży olbrzymia odpowiedzalność układania psów rodzinnych, bo ja wiem, a pani nie, jak potwornie niebezpiecznym i bezwzględnym może mieć pies, kiedy człowiek z miłości ludzkiej doprowadzi go do ostateczności. Ciesze się ze nie ma pani problemów ze swoim psem i jest pani w pełni zdrowia, aby czasami z nim poćwiczyć, i życzę pani wszystkiego najlepszego. pozdrawam Dana
Dominiko, Twoja deklaracja, że nie krytykujesz, przeczy reszcie Twoich słów. To, że do pewnych stwierdzeń dostawiłaś uśmiechniętą emotkę nie oznacza, że czy chcesz, czy nie chcesz, nie sprawiasz przykrości komuś, komu i tak jest nielekko. Dlatego był mój apel o opanowanie.
To, że jesteś młoda, i że młodość łatwo feruje wyroki, jest tylko stwierdzeniem faktu i każdy kto wychował dzieci i ma już na swoim karku "parę" latek dobrze to wie. Dobrze by było, byś Ty także zdawała sobie z tego sprawę i spróbowała sobie wyobrazić cały wachlarz innych sytuacji, niż teraz je widzisz.
Co do Twojego bloga - jesteś zafascynowana klikerem i kształtowaniem. Super, to wspaniały przedmiot, którego ja też używałam i to z powodzeniem, i też mnie to zafascynowało. Ale to nie znaczy, że jest to lekarstwo na wszystko i "kształtowanie" rozwiąże każdy problem. Ta metoda też ma swoje wady, o czym zapewne jeszcze się przekonasz, tak jak i ja się przekonałam.
I przyjmij do wiadomości, że życie miewa swoje pomysły, na które nie zawsze człowiek - mimo największego wysiłku i wiedzy - może znaleźć radę. Rozumiem Twoje emocje, ale z miłości można też zrobić krzywdę. Dlatego prosiłam, żebyś przeczytała cały wątek, a potem podjęła rzeczową dyskusję.
Mój labrador: Demi Z Grodu hrabiego Malmesbury
Suczka urodziła się:
04.2005
Mój labrador: Hela Błotna Sadzawka
Suczka urodziła się:
7.10.2010
Wiek: 34 Dołączyła: 19 Mar 2011 Posty: 3472 Skąd: Warszawa
Wysłany: 08-08-2013, 15:08
naturawilka@wp., a za zaproszenie dziękuję, ale po takim poście nie skorzystam. Mam swoich wspaniałych szkoleniowców, którzy potrafią w normalny sposób, bez agresji i takich komentarzy wytłumaczyć co trzeba.
_________________ - FANPAGE ANIOŁKA I DIABŁA
Ostatnio zmieniony przez dominika92 08-08-2013, 15:09, w całości zmieniany 1 raz
Idąc tym tokiem myślenia myślę że 99% osób stąd powinno swego psa oddać.
ja tak uważam, ponieważ jest to niemożliwe to powiem jedno: 60% spoleczeństwa w sposób nieodpowiedzialny podchodzi do tematu: PIES, część ich to osoby, które wyrzucaja psy, pseudohodowle, hodowcy, którzy oddają w ręce rodzin psy kompletnie sie do tego nienadających - test Campbella /czy ktoś go wogóle zna?/ - takim psem jest Inez, weterynarze, ktorzy zamiast wskazać rozwiązanie w postaci szkolenia-kastrują, pseudoszkoły, które prowadzą ludzie, którzy nie maja na ten temat pojęcia, temaaaaaaat rzeeeekaaaa, zycie na łańcuchu, śmierć pod kołami auta, śmierć przywiązanego do drzewa, smierc podczas walki, lub eksperymentów, albo od zastrzyku bo ugryzł.... Problemem dla psa nie jest życie w kojcu, problemem psa jest CZŁOWIEK!!!! Ja z szacunkem się kłaniam przed wszystkimi ludźmi, którzy adoptowali psy, może ich wielkie serce położy choć troszkę cień na to całe zlo, które człowiek czyni psu. Ja zawsze jestem ostatnia do krytykowania, ale dziewczyno daj już spokój, bo jak byś chociaż troche poznała życie w prawdziwej szkole i problemy ludzi z jakimi sie spotykamy, rozpacz, łzy, błagania, złość, agresję i wiele emocji z bezsilności, walkę ludzi w wolontariacie o ratowanie psów kiedy inni mówią, to tylko kundle, po co to wszystko, kiedy jakaś matka pocałuje twoją dłoń bo twój pies znalazł jej dziecko, kiedy człowiek zawiódł, a serce czlowieka przepelnia szczęście, że pomógł, kiedy pies pracując odnajduje swój cel, a potem z chęcią wraca do kojca na odpoczynek - zasłużony...TO WTEDY POZWÓL SOBIE NA UWAGI.... i krytykę....
naturawilka@wp., a za zaproszenie dziękuję, ale po takim poście nie skorzystam. Mam swoich wspaniałych szkoleniowców, którzy potrafią w normalny sposób, bez agresji i takich komentarzy wytłumaczyć co trzeba.
jesteś tak traktowana jak ty traktujesz, cieszę się że masz super szkoleniowców, życzę powodzenia w pracy z psem / od czasu do czasu pozdrawiam
naturawilka@wp., a za zaproszenie dziękuję, ale po takim poście nie skorzystam.
I tu widać, jak bardzo chcesz pozostać przy swoim zdaniu. Ech, nie ma co...
dominika92 napisał/a:
naturawilka@wp. Mam swoich wspaniałych szkoleniowców, którzy potrafią w normalny sposób, bez agresji i takich komentarzy wytłumaczyć co trzeba.
Bardzo dobrze znam Twoich szkoleniowców. I też uważam, że to wspaniali ludzie. Ale jednocześnie, oni też powiedzą Ci, że pies jest psem i ma pozostać psem, a uczłowieczanie go robi mu krzywdę. I to uczłowieczanie na siłę robi psu większą krzywdę, niż praca. Czy się to niektórym podoba, czy nie, pies został oswojony przez człowieka, bo człowiek miał z tego korzyści. Ale z tego powodu pies nie przestał być psem i zwierzęciem drapieżnym (porównaj choćby szczękę psa i krowy). To, że jednocześnie człowiek uzależnił psa od siebie, to jest bardzo często psie nieszczęście. Dlatego właśnie powinniśmy być szczególnie odpowiedzialni i nie tłamsić na siłę w psie jego naturalnych predyspozycji. Tylko wtedy pies może być szczęśliwy.
A co do labów. Niektórzy ich znawcy twierdzą, że "dom labradora jest tam, gdzie jego micha". I niejeden były właściciel labradora się o tym boleśnie przekonał, gdy pies - ledwie machnąwszy ogonem - zmieniał swój dom niemal bez mrugnięcia okiem, zwłaszcza, gdy dostawał warunki bardziej odpowiednie dla swojego charakteru. Z Inez też tak było, gdy przyszła do mnie. Gdy jej pierwsi opiekunowie przyjechali do mnie następnego dnia, sunia zdawkowo się przywitała i oddaliła się do swoich ciekawszych zajęć. Tak samo było przy późniejszej wizycie. Inez miała bowiem u mnie nie tylko większą swobodę, jak u poprzednich właścicieli - gdzie zamknięta w większości w ogrodzie przekopywała im trawnik robiąc pobojowisko i przeskakiwała płot, by popływać w pobliskim stawie lub zwiedzić okolicę - ale też zajęcia. Labradory bardzo potrzebują dobrego człowieka, ale w znakomitej większości człowieka w ogóle, a nie koniecznie konkretnego człowieka. I można je sobie uczłowieczać do woli i krzyczeć, że to skandal, ale lab pozostanie labem, bez względu na to co my myślimy. I już. I ot, cały spór...
To mój ból, że kocham psy, jak dzieci i psy nie mogą z tego powodu cierpieć! To mój ból, że Inez jest szczęśliwsza tam, gdzie jest. I najważniejsze jest to, że dla niej to jest wybawienie. A reszta - to tylko zbędna dyskusja i jeśli dyskutuję, to tylko dla dobra psów, a nie dlatego, że jestem taka zawzięta.
naturawilka@wp. Dana, nie denerwuj się. Wiem, jak mocno dobro psów leży Ci na sercu, ale Twoja energia jest bardziej potrzebna psiakom, choćby tym wziętym ze schronu, potrzebującym psychoterapii po nieodpowiedzialnych ludzkich działaniach, po to by znaleźć potem dla nich dobre i szczęśliwe domki, które też trzeba nauczyć jak dać im to, czego naprawdę potrzebują.
Ci co chcą wyciągną właściwe wnioski.
A tych co nie chcą i tak nic nie przekona. Możemy mieć tylko nadzieję, że przekonają się o tym wyłącznie własnym kosztem, a nie kosztem ich psów.
Pozdrawiam, zadzwonię wieczorem, gdy będzie już u Was spokojniej
Ostatnio zmieniony przez nevada 08-08-2013, 15:47, w całości zmieniany 2 razy
Mój labrador: Pola
Suczka urodziła się:
27.03.2010
Wiek: 37 Dołączyła: 17 Maj 2010 Posty: 5230 Skąd: Pabianice
Wysłany: 08-08-2013, 15:44
naturawilka@wp. napisał/a:
wierz mi, że to nie są ataki, ale byc może zmęczenie... prawda o psie jest jedna... ludzi, którzy dorabiaja ideologie wielu.... ręce opadają...
Ok, to proszę spojrzeć jak to wygląda - Dominika napisała, że nie rozumie kwestii kojca, opisała jak to wygląda u niej z nadpobudliwym psem. Napisała, że nie krytykuje. To jest forum, nie jesteśmy tu od wczoraj, widocznie trzeba mieć trochę dystansu do dyskusji, bo wyzywanie jej od razu od małolat, wytykanie wieku, wykształcenia, doświadczenia, dopisywanie ideologii (no właśnie, ideologii!) na temat jej psa i tego na co ona ma czas i ile z nim ćwiczy oraz tego co wie o rasie, jest bynajmniej nadpobudliwą reakcją, zważając na fakt, iż temat jest na forum. Logiczne więc, że mogą pojawić się różne komentarze, szczególnie w temacie adopcji. To tyle z mojej strony, bo
nevada napisał/a:
apel o opanowanie.
widocznie trafił nie tam gdzie trzeba.
A tak abstrahując, sunia jest przepiękna, przejrzałam cały wątek i strasznie przypomina mi moją Polindę, zarówno z wyglądu jak i zachowania - dlatego też, szczególne kciuki i pozytywne fluidy ode mnie, powodzenia biała ślicznoto!
Mój labrador: Demi Z Grodu hrabiego Malmesbury
Suczka urodziła się:
04.2005
Mój labrador: Hela Błotna Sadzawka
Suczka urodziła się:
7.10.2010
Wiek: 34 Dołączyła: 19 Mar 2011 Posty: 3472 Skąd: Warszawa
Wysłany: 08-08-2013, 15:48
nata napisał/a:
naturawilka@wp. napisał/a:
wierz mi, że to nie są ataki, ale byc może zmęczenie... prawda o psie jest jedna... ludzi, którzy dorabiaja ideologie wielu.... ręce opadają...
Ok, to proszę spojrzeć jak to wygląda - Dominika napisała, że nie rozumie kwestii kojca, opisała jak to wygląda u niej z nadpobudliwym psem. Napisała, że nie krytykuje. To jest forum, nie jesteśmy tu od wczoraj, widocznie trzeba mieć trochę dystansu do dyskusji, bo wyzywanie jej od razu od małolat, wytykanie wieku, wykształcenia, doświadczenia, dopisywanie ideologii (no właśnie, ideologii!) na temat jej psa i tego na co ona ma czas i ile z nim ćwiczy oraz tego co wie o rasie, jest bynajmniej nadpobudliwą reakcją, zważając na fakt, iż temat jest na forum. Logiczne więc, że mogą pojawić się różne komentarze, szczególnie w temacie adopcji. To tyle z mojej strony, bo
nevada napisał/a:
apel o opanowanie.
widocznie trafił nie tam gdzie trzeba.
Dokładnie! Zwłaszcza, że dobro psów leży mi jak najbardziej na sercu i sama kocham pracować z moimi psem i nie mam absolutnie nic przeciwko żadnym aktywnościom, szkoleniom, pracy z psami, a wręcz przeciwnie i sama się chcę kształcić w tym kierunku. No ale jak widać odezwanie tutaj się jest jednoznaczne z tym, że się atakuje. Ja nie napisałam słowa krytyki, a do mnie kieruje się jakieś osobiste wycieczki niezwiązane z tematem, nie rozumiem tego, ale jak wielu rzeczy na tym świecie.
Mój blog, mój wiek, praca z klikerem, to ile poświęcam czasu psu nie ma tu nic wspólnego z tematem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum