Pomogła: 6 razy Wiek: 31 Dołączyła: 19 Sie 2009 Posty: 3802 Skąd: Sosnowiec/Warszawa
Wysłany: 04-06-2013, 21:10
Limunio, oczekujesz, że podjedziemy tam i zrobimy lepsze ogrodzenie?
Nie wiem, co mamy doradzić przez internet? Albo zainwestujecie w porządne odgrodzenie działek (przecież pies to nie Houdini, coś go w końcu powstrzyma), albo będzie ciągle uwiązany (chyba nie byłby szczęśliwy), albo będziecie mieć go na oku 24 h na dobę albo pogódźcie się z tym i kupcie bombonierkę na przeprosiny dla sąsiadów
+ oczywiście uczcie psa przychodzenia na zawołanie, ale im mniej pies będzie miał możliwości brojenia, im mniej zakazów (czyli zrobicie to ogrodzenie), to szybciej się nauczy (czegokolwiek). Jak psu ciągle mówi się "nie" i zabrania miliona rzeczy, to pies to zlewa. Jak mu zabronisz robienia jednej rzeczy, bo resztę uniemożliwisz fizycznie - to szybciej to załapie.
_________________ Pozdrawiamy, Karolina, Browni i pinczeropodobny Emil
Mój labrador: Bono (*)
Pies urodził się:
ok. 13 lat
Mój labrador: Ayla (*)
Suczka urodziła się:
około 10 lat
Mój labrador: Figa, Merlin
Suczka urodziła się:
około 10 lat, około 10 lat
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 15 Lis 2012 Posty: 349 Skąd: Warszawa
Wysłany: 04-06-2013, 21:27
Z daty urodzenia psiaka wynika jasno, że to szczenior jeszcze jest
Nauka posłuszeństwa pozytywnymi metodami stale i wciąż, aż do znudzenia. Sąsiadkom odkupić sadzonki pomidorów, pomóc w pieleniu ogródka i będzie dobrze
A psiak z głupich pomysłów wyrośnie , ale tylko trochę. To taki dyskretny urok labradorów
A zapomniałam - w ogrodzeniu żadne druciki, żadne żyłki - chyba nie chcesz , żeby pies zrobił sobie krzywdę
Mój labrador: Asior
Pies urodził się:
27.06.2005 -08.02.2021
Pomogła: 5 razy Wiek: 39 Dołączyła: 18 Wrz 2008 Posty: 7384 Skąd: Nowa Sól
Wysłany: 04-06-2013, 21:27
Limunio napisał/a:
Sąsiadki z początku go dokarmiały i zagadywały, a teraz, gdy zniszczył te nieszczęsne pomidorki mają pretensje do nas. POMOCY!!!!
Czego oczekują? Najpierw go nagradzały same za takie zachowanie a teraz mają pretensję, że pies dalej robi to samo.
_________________ "Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 05-06-2013, 23:17
Przede wszystkim solidne ogrodzenie !!! Ale mogłoby pomóc też odwrócenie uwagi psa od takich nawyków, bo kiedy Wy sobie coś posadzicie na działce, możecie mieć ten sam problem, co sąsiedzi mają teraz, np. aportowanie, albo frisbee dla laba jest idealnym rozwiązaniem na rozładowanie energii, to jest młody psiak, więc wszystko jeszcze przed Wami !!! Powodzenia !!!
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Dzięki wszystkim za dobre rady. Rzeczywiście zabezpieczone ogrodzenie, czas spędzony na działce (oswojenie z nowym terenem) oraz mnóstwo ćwiczeń zrobiły swoje. Limuś jest szczęśliwy, może biegać po naszej działce do woli i tylko , gdy ma ochotę na zabawę z pancią w oczach zapala mu się napis "co by tu zmalować, żeby zwróciła na mnie uwagę?" . No i pańcia zostawia pielenie, sprzątanie , opalanie, czytanie itp. i bawi się do bólu. Bo przecież Limunio musi sie wybawić, żeby potem grzecznie odpoczywać. Pozdrawiamy ciepło z pochmurnych Kaszub.
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 25-07-2013, 16:02
Limunio napisał/a:
"co by tu zmalować, żeby zwróciła na mnie uwagę?" . No i pańcia zostawia pielenie, sprzątanie , opalanie, czytanie itp. i bawi się do bólu.
Miałam dokładnie tak samo, kiedy tylko Ramzes chciał się bawić, a ja robiłam akurat coś innego, to przeważnie kradł mi coś mojego i biegał z tym po pokojach, ha ha ha to był jego sposób na zwrócenie i skupienie mojej uwagi na nim, a co tam robota nie zając, nie ucieknie, a i pancia sobie odpocznie od zajęć codziennych i ja będę miał ubaw, ach te labiszonki, są takie kochane i to takie dzieci na całe życie , pozdrawiamy serdecznie
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Ja też mam problem z sąsiadami. Mieszkam na wsi i u mnie wszystkie psy to małe kundelki stojące na łńcuchu całe życie. No a ja sprowadziłam sobie takie bydle do domu no i jeszcze nie mieszka na łańcuchu tylko w domu na kanapie
No i taka jedna kochana pani sąsiadka 50+ pewnie pomyślała że te wszystkie stereotypy, o których wiedziała od urodzenia i które przekazywała swoim dzieciom zostały obalone. I SOBIE MYŚLI JAK TO PIES MOŻE MIESZKAĆ W DOMU I TO JESZCZE NA KANAPIE". Dobra to tylko moja teoria
Ale moja "kochana" sąsiadka wymyśliła sobie że mój Nero, załałatwia się na jej podwórko. Ja wiem że nie ma takiej możliwości, ponieważ ja po Heńku w miejscach publicznych sprzątam, a po drugie, Nero nie załatwia się przed domem itp. Jestem tego pewna na 100%, a poza tym jest u nas mnóstwo psów co biegają samopas, więc jak ona wywnioskowała że to Nero? No ale to czysta zawiść. I teraz jak chodzę z labkiem przez drogę, lub pola blisko jej domu to ona się drze " po piesku to trzeba sprzątać bo moje dzieci w gów**ch bawić się nie będą" A najśmieszniejsze jest to że jej dzieci mają 35+ (Chyba chodzi o jej wnuki)Normalnie kaberet
Niestety zawsze znajdą się ludzie mało tolerancyjni
I najśmieszniejsze jest to że ona narobiła sobie wrogów w całej okolicy, a terza przyczepiła się do nas.
Ona chyba nie jest miłośniczką labków
No to nie zazdroszczę takiej sasiadki. Może trzeba ja jakoś sprytnie podejść i np. pokazać co dobrego umie labek.? Na moich sasiadów podziałało. Są zachwyceni jak Młody podaje łapkę albo biega za piłką jak wariat. A do rozpuku śmieja się, gdy zwędzi nam coś (wczoraj był to pędzel) i ucieka przed nami. Nawet jeśli nie lubili labków, to nasz pomimo uszkodzonych pomidorków bez zwatpienia to zmienił.
Jeśli sie nie uda, to pewnie trzeba będzie unikać sąsiadki. A Tobie Labuś będzie dawał i tak poczucie szczęścia. Bo takie one już są...Cierpliwości, radości i szczęścia życzę.
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 26-07-2013, 00:40
klaudia1234, też mieszkam na wsi, dlatego widok pieska na łańcuchu wcale mi nie jest obcy , ale u mnie odkąd tylko sięgam pamięcią nigdy żaden pies nie był na łańcuchu, zazwyczaj mieliśmy kundelki, przygarnęliśmy wiele przybłęd i zawsze pieski miały swój kąt w domu - a najczęściej pod kołderką w łóżku, rodzice pozwalali, zawsze mięli dobre serce dla zwierząt. Też co niektórzy patrzyli na nas jak na idiotów, ale nie przejmowaliśmy się tym. Niech sobie myślą co chcą, mówili rodzice. Jednak jak tak teraz patrzę z perspektywy wielu lat, to i wioska się zmieniła, większość ludzi też zmieniło poglądy z postępem i na lepsze, ale jest też i wielu takich zacofanych, zatwardziałych w swoich przekonaniach, ale cóż, nie mamy wpływu na wszystko i wszystkich. Twoja sąsiadka właśnie do tego typu osób się zalicza, przykro jest kiedy ktoś się czepia Ciebie i Twojego psa, chociaż wiesz, że nie ma racji, może spróbuj z nią porozmawiać na spokojnie, może to coś da, a może nie !!! Jeśli nadal będzie się upierać przy swoim, to ja bym nie zwracała na nią uwagi, mimo że w środku cała bym się gotowała, widać że kobieta szuka pretekstu do kłótni, zresztą skoro jest skłócona z całą okolicą to widać gołym okiem co to za osoba, chce Cię wkurzyć i tyle... nie jest po jej myśli, ktoś ma inne zdanie niż ona, a według niej to ona zawsze ma rację
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Mój labrador: Frida
Suczka urodziła się:
12.02.2013
Wiek: 38 Dołączyła: 09 Sty 2013 Posty: 483 Skąd: Nowy Dwór Mazowiecki
Wysłany: 26-07-2013, 12:35
Według mnie nie ma co gadać z sąsiadką i jej cokolwiek tłumaczyć, bo i tak się nie dotrze No co masz udowadniać, ze nie jesteś wielbłądem? Nie ma sensu i szkoda nerwów.
My na razie nie mieliśmy żadnych negatywnych bezpośrednich przejść z sąsiadami, oprócz kilku komentarzy, że "wielkie to to wyrośnie", "jak będzie miała cieczkę to pewnie będzie masa psów siedziała pod klatką", "ja to nie wiem, jak można mieć TAKIEGO psa w mieszkaniu, jaki to syf musi robić"... i takie tam mówione jednej do drugiej ale co mi tam, niech się wymieniają uwagami, ja to mam gdzieś
Też co niektórzy patrzyli na nas jak na idiotów, ale nie przejmowaliśmy się tym. Niech sobie myślą co chcą,
Ja uważam tak samo, tylko szkoda mi tych biednych piesków
ale
agata01510 napisał/a:
Jednak jak tak teraz patrzę z perspektywy wielu lat, to i wioska się zmieniła, większość ludzi też zmieniło poglądy z postępem i na lepsze, ale jest też i wielu takich zacofanych, zatwardziałych w swoich przekonaniach, ale cóż, nie mamy wpływu na wszystko i wszystkich.
U nas też wiele osób zmieniło swoje nastawienie do zwierząt, chociaż tak jak mówisz wiele też pozostało takich zacofanych
Sarrai napisał/a:
Według mnie nie ma co gadać z sąsiadką i jej cokolwiek tłumaczyć, bo i tak się nie dotrze No co masz udowadniać, ze nie jesteś wielbłądem? Nie ma sensu i szkoda nerwów.
dokładnie, to jest ten typ człowieka co po prostu dąży do niezgody przez jakąś głupotę. Ona wie że to nie był mój pies, tylko któryś z tych " wolno lataących ", no ale jeżeli chce się zrobić kłótnię to każdy pretekst jest dobry.
Niestety moja sąsiadka zalicza się do tych ludzi zacofanych, bio sama ma swoją suczkę (albo to jest pies jej syna} na łańcuchu przy budzie co za każdym razem gdy ma cieczkę zachodzi w ciążę
Lato 35, zima -20, zawsze biedna stoi na tym krótkim łańcuchu.
Niestety całaa jej rodzina taka jest- psy w kojcach, na łańcuchach, stare budy, zzieleniała woda w zardzewiałym garku...., albo synowie córki tej sąsiadki strzelają do ptaków, bo im się nudzi, po prostu schocked
Znam jeszcze takich ludzi co trzymają psa w oborze 24h, niedawno stał na łańcuchu, przy rozwalonej budzie, łańcuch taki krótki że piesek, gdy coś zobaczył na drodze to wykręcał sobie szyję, już sama nie wiem co lepsze czy siedzenie w oborze czy stanie na łańcuchu.
Niestety kiedyś ak jechałam z mamą samochodem to widziałam labradora w kojcu, tu piękny dom, pewnie szczęśliew małżeństwo z dziećmi, a tutaj piesek, który potrzebuje kontaktu z człowiekiem w kojcu... A potem ludzie dziwią się że tyle nieszczęść
O rany jak się rozpisałam, ale musiałam to wszystko wywalić z siebie.
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 26-07-2013, 22:47
klaudia1234, to bardzo przykre co piszesz, bo to co opisujesz można by zaliczyć do znęcania się nad zwierzęciem, myślę że gdyby sąsiadkę odwiedziły odpowiednie służby np. TOZ to może by to coś zmieniło, ja nie powiadamiałam żadnych służb o zaniedbaniach ze strony ludzi ( sąsiadów, znajomych, czy przypadkowych, których prawie nie znam ), bo jest tylko kilka domów w pobliżu mojego gdzie psy są w budach, ale mają długie łańcuchy, wodę czy jedzenie i jest to tylko tam gdzie nie jest ogrodzone, większość sąsiadów ma ogrodzone posesje, więc psy biegają wolno, zgłosiłam jedynie do okolicznych animalsów fakt wyrzucenia psa z samochodu, ale nie widziałam rejestracji samochodu, jedynie co zdążyłam zauważyć to to, że to był granatowy kombi, ale też nie wiem jakiej marki, bo to odbyło się tak szybko, jechał samochód i nagle po hamulcach, otworzyły się drzwi i widziałam tylko ręce i średniej wielkości czarnego psa wyrzuconego na chodnik, po czym usłyszałam trzask drzwi i pisk opon, to trwało zaledwie kilkadziesiąt sekund. Pobiegłam co sił w nogach, by zobaczyć co z psem, który był tak zdezorientowany, że szkoda gadać, okazał się łagodnym psem, cały się trząsł, bałam się trochę, ale co miałam zrobić ściągnęłam pasek od spodni i po chwili założyłam mu na szyję, opornie szedł, ale przyprowadziłam go koło mojego domu, zadzwoniłam do animalsów, powiedziałam co i jak i po jakimś czasie przyjechali i wzięli pieska, to była jedyna taka sytuacja kiedy podjęłam taką interwencję i oby ostatni. Szkoda, wielka szkoda, że przez takich ludzi cierpią zwierzęta
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Wysłany: 26-07-2013, 22:52 Labek ucieka z podwórka
Mam spory problem z moją sunią w ostatnim czasie. Mieszkam w domu jednorodzinnym z bardzo dużym, ogrodzonym podwórkiem. Ogrodzenie niedawno zostało zrobione właśnie ze względu na Sarę, aby mogła swobodnie sobie biegać. Niestety, podkopuje się notorycznie i ucieka z podwórka!!! Nie wiem jak ją tego oduczyć. Pierwszy raz spróbowała przejść pod siatką, gdy ogrodzenie nie było skończone i wystarczyło odgiąć siatkę, potem gdy ją obserwowałam widziałam, że próbuje dalej tak robić ale nie było już to możliwe więc dała sobie spokój. Przez kilka tygodni chodziła normalnie, aż do czasu cieczki kiedy zaczęli się do niej "kawalerowie" podkopywać. Pokazali jej drogę więc ona już teraz nie ma najmniejszego problemu. Gdy zastawię jej to miejsce gdzie się podkopała to zaczyna w następnym. I tak cały czas. Dodam, że robi to najczęściej gdy jest sama np. wcześnie rano albo gdy ktoś jest długo w mieszkaniu. Nie zostawiamy jej praktycznie samej (wyjeżdżając gdzieś na kilka h poza dom) bo wiemy, że na pewno ucieknie. To też jest już sporo przesadzone bo niebawem ja muszę wyjechać a rodzice pracują i Sara będzie musiała zostawać sama na kilka godzin. Ucieka do sąsiadów i tam bawi się z ich psami. Problem jest tym gorszy, że mieszkam przy dość ruchliwej drodze i o wypadek nietrudno. Jakie widzicie rozwiązanie tego problemu?
Niestety polska wieś to jeszcze ciemnogród
My też mieszkamy na wsi, gdzie chyba większość ludzi nie może, nie potrafi bądź nie chce zrozumieć jak można trzymać psa w domu, zabierać na spacer, kupować karmę,bawić się z nim, kochać go i płacić za leczenie
U nas też sąsiedzi komentują i obgadują nas za plecami Ale guzik nas to obchodzi
Mamy jednych sąsiadów, którzy jak tylko usłyszą że jesteśmy z Fadkiem na podwórku, od razu stają i się gapią przez ogrodzenie...no masakra po prostu- to jest tak wkurzające i bezczelne! Nie wiem o co im chodzi, może zazdroszczą, że nasz kochany psiak umie tak wiele komend i jest posłuszny...? Sami mają ONka- biedny pies uwiązany całe życie na łańcuchu w starej budzie z dziurami, z garnkiem na wodę porośniętym glonami , nie karmiony codziennie ( my go dokarmiamy bo on się bardziej cieszy na nasz widok niż na widok jego "właścicieli") Niegy nie zrozumiem takiego postępowania w stosunku do zwierząt. Nasi kochani sąsiedzi często próbują straszyć Fadka petardami! Ale na szczęście Fadek się nie boi i nie zwraca na to aż takiej uwagi No brak czasem słów na ludzką głupotę...
_________________ "Pies jest symbolem bezinteresownej miłości, bezgranicznego oddania. Rozprasza samotność i pozwala zapomnieć o rozpędzonym świecie, jest częścią natury, czułością i śmiechem..."
Fromena, moim zdaniem jej się poprostu nudzi. Powinnaś wziąć ją na dłuższy spacer wybiegać ją i pobawić się. To, że macie duży ogród nie znaczy, że wypuścisz tam psiaka i zajmie się on sam sobą. Robi podkopy bo nudzi jej się i woli sobie pobiegać albo pobawić się z sąsiadem
Aniussia, poniekąd masz rację bo wiadomo jak to każdy labek potrzebuje zabawy i ruchu. Ale nie zawsze jest to możliwe przed naszym wyjściem z domu. Myślałam nawet o tym, aby wziąć też jakiegoś nowego psiaka po to aby nie czuła się samotna. Ale to chyba nie poprawi sytuacji bo ona najczęściej wyskakuje do jednych sąsiadów gdzie są kury i kaczki i oczywiście psy i wtedy to niemalże fruwa wszystko w powietrzu gdy ona tam wpadnie. Wieczorem się z nią bawimy długo. Noc przesypia i jest ok. Ale co zrobić w 1 części dnia?
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 26-07-2013, 23:44
fadziochowa, ja zajmuję się onkiem sąsiadów, to już wiekowi ludzie i sami nie dają rady, pies ma już 9 lat, jest to pies, który całe swoje życie przeżył w kojcu, od czasu do czasu wypuszczany, ale to niesamowite jak taki pies potrafi być wdzięczny za miziaka za uchem, za rzucenie mu patyka, za choćby krótką chwilę spędzoną z nim. Są to ludzie starej daty, dzieci i wnuki porozjeżdżały się po świecie, a pies został, nie miał lekko, ja też z początku zanim ogarnęłam temat, ale teraz mam przyszywanego pupila, o którego dbam jak o swojego. Sąsiad staruszek niby fajny, ale zacofany, a po co zamiatasz w kojcu, a nie dawaj mu tak dużo karmy, bo droga, a to stary pies i nie je dużo, a w zimie to niech siedzi w kojcu, a nie w garażu i masę jeszcze wiele innych rzeczy, więc się wkurzyłam i zadzwoniłam do córki tego sąsiada i powiedziałam wprost, że albo wpłynie na niego i będę się zajmować psem, ale na moich warunkach, albo niech znajdą sobie kogoś innego do opieki nad psem, albo niech znajdą psu nowy dom, gdzie spędzi godnie resztę swojego życia. Jakoś doszliśmy do porozumienia, dziadek dostał ochrzan, a ja wolną rękę i choć coś tam nie raz bąka pod nosem to się tym nie przejmuję. A pies póki co ma się dobrze, ma odpowiednią ilość pożywienia, zawsze świeżą wodę, jest szczotkowany i wypuszczany na ogródek kilka razy dziennie, ja zyskałam nowego psiego przyjaciela, a on kontakt z człowiekiem, czego wszystkim łańcuchowym i kojcowym psom często brakuje.
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Dodam, że robi to najczęściej gdy jest sama np. wcześnie rano albo gdy ktoś jest długo w mieszkaniu.
i tu tkwi cały problem.
Pies (a w szczególności labrador) nie będzie bawić się sam na podwórku, choćby nie wiem jaki ten ogród byłby wielki i piękny. Wg mnie te psy nie powinny być same na podwórku, widzę to po swoim psie, ja na dworze to idzie za mną, ja do domu - idzie natychmiast za mną. Już pominę to, że ja swojego psa nigdy nie zostawiam na podwórku bez nadzoru, bo takie wypadki jak zniknięcie z posesji (czy przez ucieczkę czy przez kradzież) zdarzają się wcale nierzadko. Po co pies ma siedzieć sam na podwórku? Tam jest nudno samemu i dlatego szuka ciekawszego zajęcia. Dlaczego pies nie spędza tego czasu w domu?
Pomogła: 6 razy Wiek: 31 Dołączyła: 19 Sie 2009 Posty: 3802 Skąd: Sosnowiec/Warszawa
Wysłany: 27-07-2013, 01:33
Fromena napisał/a:
Aniussia, poniekąd masz rację bo wiadomo jak to każdy labek potrzebuje zabawy i ruchu. Ale nie zawsze jest to możliwe przed naszym wyjściem z domu.
To po co się labradora brało? Żeby stał na trawniku jak jakiś krasnal ogrodowy?
Fromena napisał/a:
Myślałam nawet o tym, aby wziąć też jakiegoś nowego psiaka po to aby nie czuła się samotna.
Żeby mieć dwa sfrustrowane psy?
Okej, nie naskakuję, ale nie rozumiem takiego postępowania. Skoro zdajesz sobie sprawę z potrzeb Twojego psa, dlaczego ich nie spełnisz?
Rano nie ma zmiłuj, wstajesz wcześniej i bierzesz psa na dłuższy spacer. Niech się trochę zmęczy. Jeśli musi zostać w ogrodzie (a dlaczego nie w domu? Tam jest bezpieczniej i zawsze możesz wygrodzić psu jakiś pokój, w którym nauczy się wypoczywać i nie broić), to dajesz jakieś zabawki w stylu kong, kula smakula, rozsypujesz karmę na trawniku, dajesz jakieś gryzaki, kość, coś, żeby psa zająć. Jeśli wy jesteście w domu, to oczywiste jest, że pies jest tam gdzie wy. I nie ucieka wtedy Po powrocie do domu spacery, szkolenie, sztuczki, cokolwiek z Tobą
Zostawianie psa samego w ogrodzie nie jest najlepszym pomysłem. Jak się zachowuje twój pies, gdy zostaje sam, ale w domu?
_________________ Pozdrawiamy, Karolina, Browni i pinczeropodobny Emil
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum