Przyjaciele forum Zgłoszenie
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Zaklinacz Psów Cesar Millan - metoda flooding'u
Autor Wiadomość
Mistycom 



Mój labrador: Luna
Suczka urodziła się:
30.03.2013

Pies urodził się:
Wiek: 40
Dołączyła: 05 Cze 2013
Posty: 1068
Skąd: Poznań
Wysłany: 01-08-2013, 22:08   

Ja też zaczęłam ostatnio oglądać programy Cezara (codziennie o 16:00 na NAT GEO WILD), na razie innych nie dorwałam w TV. Widzę, że sporo ludu jest przeciwko niemu, część jest pośrodku.

Mnie osobiście ten człowiek fascynuje i jestem pełna podziwu dla tej jego "energii" i spokoju, który nie opuszcza go nawet w ciężkich chwilach. Dzisiaj znalazłam w końcu filmik, który uderza w problemy jakie ja mam z moim psem.
(dla zainteresowanych: http://www.youtube.com/watch?v=0hlcnwXXelA)
Jednym z wątków, jest pies Maya i sposób trzymania smyczy przez jej panią. Prowadziłam moją Lunę w taki sam sposób, bo było mi wygodniej/łatwiej. Z ciekawości wyszłam dzisiaj z nią w sposób jaki pokazał CM i uwierzyć nie mogłam, że przez 90% spaceru Luna trzymała się mojej nogi, a nie pruła przede mną.

Druga sprawa, Cezar zwraca często uwagę na zachowanie psa i tłumaczy co ono oznacza i jak postępować w takich sytuacjach. Oczywiście, nie zawsze jego postępowanie sprawdzi się w innych przypadkach bo przecież każdy pies jest inny a wyjątek potwierdza regułę. I tego typu problemy znajdziemy w każdym innym programie czy książce. Nie każdy opisany przykład przez nawet najlepszego szkoleniowca znajdzie odzwierciedlenie w rzeczywistości.

I dla przykłady, naprawdę fajny filmik z postu: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=8128 miło jest pooglądać, dowiedzieć się czegoś, ale np. w moim wypadku 80% tego co jest tam zawarte jest dla mnie nieprzydatne, bo mój pies zachowuje się zupełnie inaczej juz na starcie.

Kilka dni temu rozmwiałam ze szkoleniowcem, który uczy psy w kierunku IPO Obidence i mówił mi o super książce z lat 70', w której autor pisze jak nauczyć psa aportować; żeby trzymając psa na lince, rzucić mu coś, a jak o weźmie do pyska, przyciągnąć. I nagle się odzywa, ale co jeśli pies nie poleci za aportem?

Dlatego też "wyciągam" z programu CM metody, które wg. mnie będą skuteczne wobec mojej Luny, nie biorę wszystkiego, bo nie każdy przypadek nas dotyczy i podejrzewam, że z każdego źródła z jakim przyjdzie mi się spotkać wyciągnę to, co będzie skuteczne dla wyszkolenia Luny.
_________________
 
 
bietka1 



Mój labrador: Sara i Nero (nie lab)
Suczka urodziła się:
18.05.2006

Wiek: 63
Dołączyła: 21 Cze 2008
Posty: 806
Skąd: prawie Gdańsk
Wysłany: 02-08-2013, 00:08   

Mistycom, masz młodziutką sunię, czy naprawdę sprawia ci aż takie problemy, że pomocy szukasz u Milana? Czy zauważyłaś, że sunia na filmie chodziła w łańcuszku zaciskowym? I nie sztuka nauczyć chodzenia psa przy nodze na krótkiej smyczy. O wiele trudniej pozwolić mu penetrować otoczenie na długiej smyczy i sprawić, że nie będzie on wtedy ciągnął. Mówi ci to właścicielka "wiecznego ciągnika". Moja Sara zna i wykonuje komendę "równaj" czyli mam grzecznego psa przy nodze. Ale jeśli daję jej luz i to w nowym, interesującym miejscu, to różnie to bywa. Moja wina, wiem o tym. Ale nie odważyłabym się ciągnącego, podekscytowanego psa ubrać w łańcuszek zaciskowy. To powielające się mikrourazy odcinka szyjnego kręgosłupa.... Jest wielu trenerów, którzy bez łańcuszków, szturchania psa czy innych równie dyskusyjnych metod potrafią nauczyć psa posłuszeństwa. Z nich bierz przykład a nie z tego medialnego pajaca.
Mówisz, że wybierasz tylko niektóre jego metody, bo każdy pies jest inny. Racja, ale uważam , że kilkumiesięczna sunia zasługuje na naukę pozytywnymi metodami, klikerem. Próbowałaś? Widziałaś radość w oczach psa z pracy z człowiekiem? Czy takie szczęście prezentują psy na filmach CM? Czy wiesz co oznacza oblizywanie się, odwracanie wzroku, odwracanie całej głowy u psa? Bo tak zachowywał się sunia z filmu przywołanego przez ciebie....
Dojrzałam, że jesteś z Poznania. Poszukaj Akademii Psa Pracującego, popatrz, jak pracuje z psami Piotr Smurawa, zrozumiesz o czym mówię. On w przeciągu sekund z mojej rozbuchanej półtorarocznej suki zrobił zapatrzoną w przewodnika psinę wykonującą z radością wszelkie polecenia. TO BYŁA MAGIA a nie to co prezentuje sobą Milan.
 
 
agata01510 



Mój labrador: RAMZES
Pies urodził się:
07.01.2009

Wiek: 42
Dołączyła: 16 Sie 2010
Posty: 523
Skąd: Małopolska
Wysłany: 02-08-2013, 00:54   

Mistycom napisał/a:
Dlatego też "wyciągam" z programu CM metody, które wg. mnie będą skuteczne wobec mojej Luny, nie biorę wszystkiego, bo nie każdy przypadek nas dotyczy i podejrzewam, że z każdego źródła z jakim przyjdzie mi się spotkać wyciągnę to, co będzie skuteczne dla wyszkolenia Luny.


Ja mam podobnie, chociaż z nie wszystkimi metodami CM się zgadzam, są i takie których bym nie zastosowała, to są tam i wątki takie, które mogą być pomocne, ale nie we wszystkich przypadkach. Każdy ocenia ten program według siebie i wyciąga z niego wnioski, dobre i złe, bo każdy człowiek jest inny i postąpiłby w danej sytuacji inaczej. Ale po to jest wątek, żeby była dyskusja.

W jakiejś książce wyczytałam, że ważne jest żeby " kochać psa mądrze ", nie pamiętam co to za książka i czyjego autorstwa, ale te słowa można różnie interpretować, tak samo jak program CM.

Wszystkie swoje psy wychowywałam od małego, nie musiałam się uciekać do stosowania dominacji nad psem, zresztą starałam się być bardziej przewodnikiem, bo chciałam, żeby moje psy, były moimi przyjaciółmi, może i nie jestem perfekcyjna w tym co robię, nie zawsze mi wychodziło, nerwy nie jednokrotnie puszczały, a cierpliwość dochodziła do kresu wytrzymałości, ale wydaje mi się że wszyscy mamy z tego korzyści. Może dlatego, że kierowałam się jednocześnie i sercem i rozumem, starałam się równoważyć wszystko tak, by pies miał i miłość i jednocześnie zachował swoją " pieskość ", ale nadal został moim przyjacielem :-P .

[ Dodano: 02-08-2013, 01:36 ]
Dodam jeszcze tylko, że co było mi pomocne jeśli chodzi o metody CM to, to że pokazał metodę zapoznawania się z obcymi psami 0 dotyku, 0 kontaktu wzrokowego i 0 mówienia. Zawsze byłam pozytywnie nastawiona wobec wszystkich psów, od dziecka je miałam i nigdy się nie bałam do czasu, kiedy pies koleżanki mnie ugryzł :( , nie zmieniło to mojej miłości do psów, swoje kochałam i szanowałam, ale panicznie się bałam obcych psów, a jak wiadomo mój lęk psy wyczuwały, znajomych psów się nie bałam, ale obcych strasznie. Bywało tak, że kiedy szłam do sklepu a biegł lub biegły jakieś psy, a byłam na tyle daleko od nich, że mogłam się wycofać to się wycofywałam, a do sklepu towarzyszył mi mąż i któregoś dnia mój brat powiedział mi, że oglądał CM i był tam zawarty wątek pokonania lęku przed psem i powiedział mi jak to mam zrobić. Długo się zbierałam z zamiarem podjęcia próby, aż pewnego dnia czy tego chciałam czy nie byłam do tego zmuszona. Szłam sobie spokojnie, a zza rogu wyskoczyły dwa psy, zaczęły szczekać, byłam może jakieś 50 m przed nimi, uciec nie ma gdzie, wrócić się nie wrócę, no więc przypomniałam sobie 0 kontaktu i starałam się nie myśleć o strachu tylko dumnie kroczyć naprzód, będzie co ma być. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do męża by w ten sposób nie myśleć o tym, co ma nastąpić, powiedziałam tylko szybko, co i jak i żeby gadał do mnie o pierdołach i szłam naprzód, psy mnie obszczekiwały dalej, myślałam że to już koniec kiedy podbiegły bliżej, ale opowiadałam mężowi jak to fajnie jest pokonywać swój własny lęk oczywiście to była ironia, ale ten mnie zagadywał jak tylko się dało psy mnie obwąchały i na szczęście odeszły, obszczekując sama nie wiem co, bo nawet nie śmiałam odwrócić się by zerknąć. Nogi miałam jak z waty, ale udało się. I teraz kiedy idę do kogoś, a tam jest jakiś pies, zawsze stosuję tą metodę. wchodząc skupiam uwagę na czymś innym, np na właścicielu psa, a nie na strachu. Tak to w skrócie wyglądało.
_________________
"Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin

Galeria Ramzesa,zapraszamy:):):)!!!

http://forum.labradory.or...p=182162#182162
 
 
deadend 


Mój labrador: Riko
Pies urodził się:
08.06.2006

Mój labrador: Mały
Pies urodził się:
24.12.2013

Wiek: 43
Dołączyła: 12 Sie 2009
Posty: 275
Skąd: Leżajsk
Wysłany: 02-08-2013, 10:03   

Mistycom napisał/a:
co jeśli pies nie poleci za aportem?
w czasie szkolenia, przed nauką aportu, mieliśmy za zadanie kilka dni nakręcać psa na aport - pokazywać mu, machać nim itp ale nie dawać psu, po tych kilku dniach, nie było opcji żeby pies nie poleciał za tym ;] inna sprawa, że nie było potrzeby przyciągania psa z aportem do siebie (prawdopodobnie tą metodą ty przyciągasz psa na lince, ale aport zostaje gdzieś po drodze)
 
 
aganica 
Junior Admin



Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018

Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019

Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022

Dołączyła: 31 Paź 2008
Posty: 9860
Skąd: Warszawa
Wysłany: 02-08-2013, 17:29   

Ja nie potrzebowałam CM do uczenia oddawania aportu.
Uczyliśmy się w domu, na smaczkach / takie przynoszenie przedmiotów/ Gdy już było 100/100 ... wtedy przenieśliśmy się na łąkę.
Teraz nie mam problemów z przynoszeniem i oddawaniem.
Nawet smaczki nie są potrzebne.
Upór, konsekwencja i cierpliwość a ... wszystko się da zrobić bez przemocy.
_________________

 
 
 
Mistycom 



Mój labrador: Luna
Suczka urodziła się:
30.03.2013

Pies urodził się:
Wiek: 40
Dołączyła: 05 Cze 2013
Posty: 1068
Skąd: Poznań
Wysłany: 02-08-2013, 19:10   

bietka1 napisał/a:

Mówisz, że wybierasz tylko niektóre jego metody, bo każdy pies jest inny. Racja, ale uważam , że kilkumiesięczna sunia zasługuje na naukę pozytywnymi metodami, klikerem. Próbowałaś? Widziałaś radość w oczach psa z pracy z człowiekiem?

Nie próbowałam pracy z klikerem i przyznam szczerze, że nawet próbować nie będę. Luna jest strasznie roztrzepanym psem i nie potrafi na dłużej skupić uwagi. Jej nie rajcują nawet snaki, dlatego od niedzieli wybieramy się na szkolenie. Znalazłam trenera, który prowadzi niekomercyjne zajęcia. Jak będziemy po pierwszych zajęciach, to opowiem jak było i czym się ten pan zajmuje.

[ Dodano: 02-08-2013, 19:18 ]
agata01510, gratuluję pokonania strachu :) Rzeczywiście coś w tym jest, że jak człowiek się nie boi, to pies mu krzywdy nie zrobi. Trzeba tylko wiedzieć jak z nim postępować.


deadend, ja nie stosuję metody z przyciąganiem. Powiedział mi o niej trener, komentując różne sposobu szkolenia. Luna za szybko się nudzi, dlatego na razie skupiam się na nauce innych rzeczy, a aportowanie... nie wiem, pewnie przyjdzie na to kolej z czasem.
_________________
 
 
bietka1 



Mój labrador: Sara i Nero (nie lab)
Suczka urodziła się:
18.05.2006

Wiek: 63
Dołączyła: 21 Cze 2008
Posty: 806
Skąd: prawie Gdańsk
Wysłany: 02-08-2013, 22:02   

Mistycom, jakbym czytała o moje Sarze w młodości: szaleniec, trzepak - wszystko było ważniejsze niż posłuchać, co mówi pani :) . O klikerze słyszałam ale też nie uważałam, że to dla nas. W końcu będąc na etapie "nie daję rady z tą wariatką" pojechałam z Sarą na obóz szkoleniowy. Mieliśmy wybierać co chcemy robić - ja oczywiście wybrałam podstawowe posłuszeństwo. Potem pierwsze zajęcia, na których oceniano pary pies-przewodnik. I wyrok dla mnie tragiczny - zostałam przypisana do grupy klikerowców. Poszłam dyskutować, że przecież nie chciałam, bo nam potrzebne jest co innego. Usłyszałam, że mam im zaufać, bo to nauczy Sarę skupienia na mnie a mnie "czytania" własnego psa. Po kilku zajęciach przyznałam im rację. Po kilku dniach okazało się, że suka, której bym o to w życiu nie podejrzewała zakwalifikowała się do grupy "gwiazd" uczestniczących w zajęciach z tropienia :haha: Dostałam takiego powera, że po powrocie do domu poszłyśmy na szkolenie posłuszeństwa (też klikerowe :-P ), potem z rozpędu ja skończyłam dogoterapię i w efekcie tego ta "wariatka" dawała radę na zajęciach szkolnych z dziećmi.
Kika lat potem dołączył do nas drugi, dorosły psiak, którego uczyłam tak samo. Też bywa ze mną w szkole.
Tak więc "nigdy nie mów nigdy"...
Nie pisałam poprzedniego posta po to, żeby cię skrytykować ale zachęcić do szerszych poszukiwań wśród szkoleniowców i wybrać takiego, któremu możecie zaufać w 100% a nie wybierać wśród stosowanych przez niego metod.
Jak widać przy moim awatarze - mam sporo lat. Od zawsze miałam psy, zawsze to ja byłam osobą, która je uczyła. Pierwsze - metodą nagród i kar, bo tak wtedy uczono. Owszem, były posłuszne. Tak, kochałam je. Ale takich relacji jakich mam z obecnymi psami - nie osiągnęłam. I do tej pory żałuję, że wtedy nie wiedziałam tego co wiem teraz. I mam o to do siebie żal. Bo wiem, że tamte psy mnie kochały ale też i trochę się obawiały. Sara i Nero ufają mi w każdej sytuacji i to wynagradza mi wszystko, nawet to, że Sara czasami mnie pociągnie na spacerze :-P .
 
 
Mistycom 



Mój labrador: Luna
Suczka urodziła się:
30.03.2013

Pies urodził się:
Wiek: 40
Dołączyła: 05 Cze 2013
Posty: 1068
Skąd: Poznań
Wysłany: 02-08-2013, 22:53   

bietka1, dzięki za to co napisałaś. Ja oczywiście nie zakończyłam poszukiwań metod szkolenia na CM. Jeszcze wiele przede mną. Wyraziłam tylko swoje zdanie na jego temat.
_________________
 
 
agata01510 



Mój labrador: RAMZES
Pies urodził się:
07.01.2009

Wiek: 42
Dołączyła: 16 Sie 2010
Posty: 523
Skąd: Małopolska
Wysłany: 03-08-2013, 00:53   

bietka1 napisał/a:
Dostałam takiego powera, że po powrocie do domu poszłyśmy na szkolenie posłuszeństwa (też klikerowe :-P ), potem z rozpędu ja skończyłam dogoterapię i w efekcie tego ta "wariatka" dawała radę na zajęciach szkolnych z dziećmi.


Super, gratuluję !!! Ja też mam klikera w domu i gwizdek na przywoływanie psa. Przyznam, że z początku szło nam nieporadnie ha ha ha :-P , ale dzięki klikerowi Ramzesiątko nauczyło się skupiać na nas uwagę, doszło nawet do tego, że dźwięk kliknięcia zwykłej latarki powodował, iż przybiegał a potem siadał i czekał na smaczka, jeśli chodzi o gwizdek też był przydatny, kiedy szliśmy w pola i lasy to obawialiśmy się go odpiąć ze smyczy, więc wzięliśmy linkę i poszliśmy w las z zapasem smaczków, puszczaliśmy go na lince i kiedy odbiegał to gwizdałam, a mąż zawsze trzymał się gdzieś bliżej Ramzesa, żeby w razie czego móc go złapać, gdyby jednak inne zapachy go bardziej zafascynowały, ale po pierwszym użyciu gwizdka zareagował i przybiegł ciekawy co też ta pancia wymyśliła, za to dostał smaka i przytulasy i tak ćwiczyliśmy i jest ok, więc zachęcam bo to bardzo fajne metody :D

Mistycom napisał/a:
agata01510, gratuluję pokonania strachu :) Rzeczywiście coś w tym jest, że jak człowiek się nie boi, to pies mu krzywdy nie zrobi. Trzeba tylko wiedzieć jak z nim postępować.


Dziękuję Mistycom, , ciężko jest się czasami przełamać, bo choć wiem, że pies który mnie ugryzł nie zrobił tego bo był agresywny, tylko jak się potem okazało nie był dobrze socjalizowany i integrowany, a ja jak to ja pełna zaufania do wszystkich psów i nikt nie spodziewał się takiej reakcji z jego strony, wybaczyłam mu, ale ten strach właśnie był tak silny dlatego, że było to z zaskoczenia, pies nie wysłał żadnego komunikatu ostrzegawczego, jednakże to zajście bardzo mnie przeraziło, przyznam że jest teraz z mojej strony więcej rezerwy i czasami kiedy gdzieś z zaskoczenia nawet za ogrodzeniem wyskoczy jakiś pies i zacznie szczekać to wzdrygam się jeszcze i serce podchodzi mi do gardła, ale jest o wiele lepiej niż było zanim przyszło mi się zmierzyć ze strachem :-P
_________________
"Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin

Galeria Ramzesa,zapraszamy:):):)!!!

http://forum.labradory.or...p=182162#182162
 
 
klaudia1234
[Usunięty]

Wysłany: 03-08-2013, 18:13   

Ja osobiście byłam zafascynwana SM do czasu gdy kilkakrotnie używał obroży elektrycznej gdy pies był agresywny przy jedzeniu :bad:
Osobiście uważam że człowiek ma dużą wiedzę na temat psów, ale niektóre metody mi się po prostu nie podobają :(
Osobiście kilka rad stosowałam na moim labiszonie, ale nigdy nie ząłożyła bym Nerowi na szyję obroży elektrycznej tylko dla tego że nie przychodzi na zawołanie (chociaż czasami nerwy mi eksplodują)
Uważam że każdy szkoleniowiec, lub właściciel obrał sobie metodę której się trzyma.
Ja osobiście jestem całkowicie za szkoleniem pozytywnym, bo moim zdaniem więszy sukces będzie wtedy gdy twój pies przybiegnie z tobą z radością wypisaną na pysku, niż bity i zastraszony różnymi "pomocani" treningowymi...
 
 
Silver69 
ananas



Mój labrador: Carra
Suczka urodziła się:
18.05.13

Mój labrador: Murzyna(w typie)
Suczka urodziła się:
20.01.03-05.06.13

Wiek: 30
Dołączyła: 05 Lip 2013
Posty: 824
Skąd: 3miasto
Wysłany: 10-08-2013, 09:57   

Może ja dodam swoje 5 groszy. CM stał się moim mentorem może nie ale pomocnikiem. Zaczęłam wyciągać niektóre metody z programu i pomogły. Szanuje tego człowieka, popełnia błędy jak każdy z nas, za parę lat może zmienić tą metodę. Stosując niektóre jego sposoby nigdy nie używałam żadnych zacisków, kolczatek, cholera wie czego-działało. Raz zastosowałam to całe przyciskanie do ziemi z cholernie agresywnym owczarkiem niemieckim koleżanki. Pies zerwał się z podwórka brama była otwarta na chodniku był pies, szłam z naprzeciwka. Po prostu złapałam za sierść przewróciłam i usiadłam, kazałam babcie z jakimś pomieszanym yorkiem stać. Potrwało to z 5 min, wstałam, pies stanął przy nodze, tam ten pimpkowaty odszedł na oczach ONka. Do dzisiaj nie wychodzi za bramę bez pozwolenia a do mnie nie ma jakiegoś żalu, dalej rzuca się z jęzorem i przynosi zabawki. Czytałam ten artykuł o smutnej historii FB i jego właścicielki, kurcze pies jest jak człowiek. Każdy potrzebuje czegoś innego. To był młody pies. Strasznie mnie to denerwuje człowiek decyduje się na trudną rasę (bo Fila taką jest bez dwóch zdań) a później płacze, że mu coś nie idzie. Tak jak pisałam w innym temacie miałam sporo psów, szczeniaki, dorosłe, tymczasy, rasowe, kundle ale zawsze radziliśmy sobie sami. Wydaje mi się, że te programy są po to żeby wyciągać coś dla siebie, co może pomóc. Carra to mój pierwszy labrador, uważam tą rasę za bardzo delikatną i posłuszną. Zobaczymy, jak na razie były i metody pozytywne jak i Milana również (takie jak wpuszczanie ludzi pierwszych, komendy typu nie). Poprzez pozytywne nauczyłam ją siad, waruj, łapa i inne takie proste. Jak pomyśle to coś dopiszę bo póki co to jeszcze śpię :haha:
_________________

Carrowy wątek -> http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=9930
 
 
 
tenshii 
Ania & labradość



Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009

Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009

Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009

Wiek: 41
Dołączyła: 21 Mar 2010
Posty: 8526
Skąd: Wrocław
Wysłany: 10-08-2013, 10:03   

Silver69, no to z tym przyciskaniem do ziemi miałaś szczęście.
Ja znam dwa przypadki takiego zachowania, które nie skończyło się dobrze.
Jeden to mój szczeniak właśnie - 12 tygodniowe maleństwo, które za zwykłe szczeniackie gryzienie palców, zostało złapane za kark i przygniecione do ziemi, w celu złamania charakteru i zaprzestania gryzienia. Pies najpierw walczył, potem piszczał, a potem się poddał. Po uwolnieniu schował się za mnie, a przez następne dwa dni nie pozwolił NIKOMU do siebie podchodzić. Następnie ugryzł rękę zakładającą mu obrożę i zaczęła się agresja przy każdej próbie zbliżenia się do psa. 9 miesięcy mojej ciężkiej POZYTYWNEJ PRACY i było znacznie lepiej ale i tak bałam się dopuszczać do psa obcych.

Drugi przypadek to agresywny pies, do którego został wezwany taki "millanowiec". Pies przyciśnięty do ziemi, który przez pierwsze chyba dwa dni był potulny jak owieczka. W 3 dniu ugryzł do krwi, co zresztą przewidział pozytywny behawiorysta... Mówił, że pies sobie to odbije, no i sobie odbił.

Takie zachowania to wielkie ryzyko
_________________
They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy

Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
 
 
 
Silver69 
ananas



Mój labrador: Carra
Suczka urodziła się:
18.05.13

Mój labrador: Murzyna(w typie)
Suczka urodziła się:
20.01.03-05.06.13

Wiek: 30
Dołączyła: 05 Lip 2013
Posty: 824
Skąd: 3miasto
Wysłany: 10-08-2013, 10:15   

Ale przecież 12 tygodni to przecież dzieciak ! to grube przegięcie...
Wiem, że w przypadku mojego chłopaka pórocznego owczarka nic by sobie z tego przyciskania nie zrobił, taki wiek, trzeba to przeczekać nie dając sobie wejść na głowę. Kurde trzeba mieć głowę i wiedzieć jak wykorzystać niektóre metody no ręce opadają jak się słyszy takie coś. Carra gryzie wszystkich poza mną bo nie dałam się jej jak była młodsza i nauczyłam ją komendy "nie" a jak ma wybitny atak głupawki to po prostu piszę "ała" i jest koniec, zaczyna lizać i zwykle przez 2 dni mam zupełny spokój, chyba, że prowokuje ją zabawkami. Chciałabym żeby takiego "SZKOLENIOWCA" ktoś wziął przyciągnął do ziemi i popieścił trochę paralizatorem i kazał stać i funkcjonować jak CZŁOWIEK, bo takim to człowieczeństwa takim brakuje. To nie jest silny dorosły pies, któremu trzeba w inny sposób pokazać jak zacząć od nowa.
_________________

Carrowy wątek -> http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=9930
 
 
 
tenshii 
Ania & labradość



Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009

Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009

Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009

Wiek: 41
Dołączyła: 21 Mar 2010
Posty: 8526
Skąd: Wrocław
Wysłany: 10-08-2013, 10:21   

Silver69 napisał/a:
Ale przecież 12 tygodni to przecież dzieciak ! to grube przegięcie...

ja to wiem, ale teraz pomyśl ilu ludzi tak robi po obejrzeniu tego programu
To jest jeden z powodów, dla których właśnie wolę VS.
_________________
They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy

Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
 
 
 
Silver69 
ananas



Mój labrador: Carra
Suczka urodziła się:
18.05.13

Mój labrador: Murzyna(w typie)
Suczka urodziła się:
20.01.03-05.06.13

Wiek: 30
Dołączyła: 05 Lip 2013
Posty: 824
Skąd: 3miasto
Wysłany: 10-08-2013, 10:44   

tenshii, z tym się z Tobą w pełni zgadzam. Ludzie dostają coś a nie potrafią wykorzystać, zmodyfikować i patrzą na zachowanie psa, nie analizują.
_________________

Carrowy wątek -> http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=9930
 
 
 
agata01510 



Mój labrador: RAMZES
Pies urodził się:
07.01.2009

Wiek: 42
Dołączyła: 16 Sie 2010
Posty: 523
Skąd: Małopolska
Wysłany: 10-08-2013, 12:19   

Silver69 napisał/a:
Ludzie dostają coś a nie potrafią wykorzystać, zmodyfikować i patrzą na zachowanie psa, nie analizują.


Dokładnie tak jest, ja swoje psy zawsze wychowywałam metodami pozytywnymi, zawsze jakoś się udawało, choć lekko nie było, brakowało cierpliwości, ale jestem zadowolona z korzyści jakie to przyniosło na przyszłość. Moje psy nie są idealne, ale to co najważniejsze udało mi się je nauczyć. Ja jestem zadowolona i one też. Oglądałam różne programy, jak to np. sunia Pitbull była wychowywana i traktowana jak dziecko w domu, doszło do tego że nawet właściciele się jej bali, jeszcze wiele innych podobnych przypadków można by tu przytoczyć, ale po co ... są tacy co kupują Labradora, bo to taki słodki piesio z reklamy Velvet, a potem co ? Mały diabełek pokazuje różki w domu jak to szczeniak, gryzie, demoluje dom itp.,są ludzie którzy są świadomi tego, że trzeba czasu i cierpliwości, by wychować szczeniaka, są tacy co myślą że mały słodziak Velvet będzie dokładnie taki jak w reklamie, są tacy co biorą zwierzę pod swój dach, a nie mają potem czasu na wychowanie psa i pies robi co chce, bo on nie wie że tego mu nie wolno robić, są tacy co szukają pomocy np. na tym forum, czytając książki o wychowaniu psów, korzystając z doświadczeń czy rad innych, a są jeszcze tacy, którzy pozbywają się problemu np. porzucając zwierzę, bo nie spełnia ono oczekiwań właściciela. Dlatego ja uważam, że decydując się na zwierzę, pierwszym krokiem jeśli decydujemy się na psa musi być precyzyjna wiedza o danej rasie, wiedza o charakterze psa, jacy my jesteśmy czy będziemy potrafili podołać obowiązkom w nauce z psem. A jeśli nie wychodzi nam coś to nie zrażać się i nie chować problemu pod dywan, bo to nie jest dobre, ani dla zwierzaka, ani dla nas, tylko szukać rozwiązań, stosować różne metody najlepiej te pozytywne, myśleć co można by jeszcze zrobić kiedy pojawia się jakiś problem. Tego wszystkim potencjalnym posiadaczom piesków życzę, dobrej decyzji co do rasy psa i wytrwałości w jego wychowaniu ;* ;* ;* :-P
_________________
"Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin

Galeria Ramzesa,zapraszamy:):):)!!!

http://forum.labradory.or...p=182162#182162
 
 
Silver69 
ananas



Mój labrador: Carra
Suczka urodziła się:
18.05.13

Mój labrador: Murzyna(w typie)
Suczka urodziła się:
20.01.03-05.06.13

Wiek: 30
Dołączyła: 05 Lip 2013
Posty: 824
Skąd: 3miasto
Wysłany: 10-08-2013, 17:46   

Pies=dziecko, tylko wiele ludzi nie zdaje sobie sprawy... z resztą ludzie nie dorastają ani do tego ani do tego. Tylko człowiek powie, że jest coś nie tak, że go boli, że się źle czuje a pies?
_________________

Carrowy wątek -> http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=9930
 
 
 
Quaddo 



Mój labrador: Quaddo
Pies urodził się:
05.05.2013

Dołączyła: 10 Sie 2013
Posty: 834
Skąd: Aberdeen
Wysłany: 10-08-2013, 21:07   

mi program "it's me or my dog" bardziej sie podoba. kobitka jest rzeczowa i raczej bardziej gani zachowania właścicieli.
_________________


moje fotki - większość bez mojej wiedzy i zgody ! http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=10097

mój fejsowy blog: https://www.facebook.com/princequaddo
 
 
agata01510 



Mój labrador: RAMZES
Pies urodził się:
07.01.2009

Wiek: 42
Dołączyła: 16 Sie 2010
Posty: 523
Skąd: Małopolska
Wysłany: 10-08-2013, 22:37   

Silver69 napisał/a:
Pies=dziecko, tylko wiele ludzi nie zdaje sobie sprawy... z resztą ludzie nie dorastają ani do tego ani do tego. Tylko człowiek powie, że jest coś nie tak, że go boli, że się źle czuje a pies?


Też tak myślę, psy mówią, pokazują nam ludziom wiele, ale nie każdy umie odczytać mowę swojego psa.
_________________
"Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin

Galeria Ramzesa,zapraszamy:):):)!!!

http://forum.labradory.or...p=182162#182162
 
 
Silver69 
ananas



Mój labrador: Carra
Suczka urodziła się:
18.05.13

Mój labrador: Murzyna(w typie)
Suczka urodziła się:
20.01.03-05.06.13

Wiek: 30
Dołączyła: 05 Lip 2013
Posty: 824
Skąd: 3miasto
Wysłany: 11-08-2013, 09:57   

agata01510, bo wiesz takiemu człowiekowi to jak nie powiesz wprost to nie zrozumie, choć czasem nawet jak mówisz to nie zrozumie..

[ Dodano: 13-08-2013, 10:42 ]
A jeszcze jedno. Bardzo mnie wkurza, że Millan nie pozwala psom między sobą na dominację czy dogadanie się swoimi sposobami. Dla mnie to nienaturalne.
_________________

Carrowy wątek -> http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=9930
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


POMAGAJĄ NAM

POLECAMY


logo portalu - wejdź