jeśli kogoś uraziłam to przepraszam, może to, że upał, może fakt, że kolejny labek aż z Anglii szuka pomocy, może fakt, że zbyt często patrze w oczy przestraszonych "agresywnych' psów, że kolejny ogon między nogami woła o ratunek... może to wszystko powoduje, że im wiecej w nas cierpliwosci i zrozumienia dla psów, tym mniej dla ludzi....
wierz mi, że to nie są ataki, ale byc może zmęczenie... prawda o psie jest jedna... ludzi, którzy dorabiaja ideologie wielu.... ręce opadają...
Ok, to proszę spojrzeć jak to wygląda [...] wyzywanie jej od razu od małolat, wytykanie wieku, wykształcenia, doświadczenia, dopisywanie ideologii (no właśnie, ideologii!) na temat jej psa i tego na co ona ma czas i ile z nim ćwiczy oraz tego co wie o rasie
nevada napisał/a:
apel o opanowanie.
widocznie trafił nie tam gdzie trzeba.
Halo, a kto tu komu ubliżał od małolat, czy mówił o wykształceniu? Nie ma to jak dorabiać właśnie ideologię.
nevada napisał/a:
Kojec to nie klatka. Ma dużą powierzchnię, a to daje jej też azyl, w którym może odpocząć spokojnie po swoich szaleństwach - każdy kij ma dwa końce. Poza tym kojec jest tylko dla odpoczynku, a nie do trzymania (czytaj - uwięzienia) psa. Tobie wyraźnie kojec kojarzy się ze schroniskową klatką... Ale to błąd. A Inez lubi się w nim schronić i w nim odpoczywać - czuje się tam bezpiecznie, bo nie mają tam wstępu zarówno psy, jak i dzieci, czy nawet dorośli ludzie i to jest wyłącznie jej terytorium. A poza tym widzi, co się dzieje - nie jest izolowana. Podobną rolę spełnia nierzadko klatka kenelowa w domu i niektórzy muszą ją stosować, choćby dla bezpieczeństwa psa... A nadpobudliwy pies - na co szczególnie zwracają uwagę behawioryści - bardzo potrzebuje takiego miejsca, zamkniętego ze wszystkich stron (coś, jak nora), w którym może się swobodnie odprężyć, wiedząc, że "jest wyłącznie u siebie"... (może warto, żebyś zwróciła też uwagę, jak jest w przypadku Twojego psa i czy on ma taką możliwość).
I nie każdy nadpobudliwy pies musi pracować. Chodzi o to, że jest to jedna z możliwości, którą dotąd ja sama, jak i wszystkie znane mi osoby pomijały. Jednocześnie, zwróć uwagę, że tu nie ma żadnego przymusu - wręcz odwrotnie. Przeczytaj proszę wątek - jeśli nadal nie zrozumiesz, to z pewnością Dana, ale także i ja postaramy się wytłumaczyć
Jeśli to nie jest spokojne tłumaczenie, to co nim jest?
nevada napisał/a:
Też mogłabym powiedzieć, że może egoistycznie patrzysz tylko na to, co chcesz widzieć, bo ja mam wątpliwości, czy rzeczywiście nadpobudliwemu psu wystarczy ta odrobina zajęć, którą mu - jak sama piszesz - zapewniasz "w miarę swoich możliwości". Ale wiem, że każdy pies jest inny. Zakładam, że wiesz co robisz i widzisz, że pies jest szczęśliwy.
A to ma być atak?
nevada napisał/a:
Opanuj swoją młodą głowę i serce, przemyśl i wtedy może będzie jakaś szansa na porozumienie.
A mimo to nadal trzeba było wiercić dziurę...
Staram się sprowadzić tę dyskusję na grunt bardziej zbliżony do faktów, a nie do interpretacji. Ale tak, to jest dla mnie bolesny temat, bo nie spłynęło to po mnie, jak woda po gęsi... I uderzanie w stół, to raczej nie gaszenie emocji...
Ale dość tego. Święta racja:
tenshii napisał/a:
niezależnie od tego kto ma rację - proszę o ostudzenie emocji
Jeśli ktoś poczuł się urażony, to sorry - nie miałam takiego zamiaru.
I od teraz odpowiem już tylko na rzeczowe argumenty. Napisałam już na temat kojca, pracy, szkoleń, charakterystyki rasy dość. I ewentualnie możemy się wzajemnie jeszcze czegoś pewnie nauczyć.
Ale ta emocjonalna dyskusja rozpoczęła się przecież od tego, żeby dostrzec jeszcze jedną możliwość pomocy psom, uważanym za nadpobudliwe - pracę w charakterze np. ratownika, jak w przypadku Inez, u której zostały zidentyfikowane szczególne talenty (i - na przykład - naprawdę nie każdy pies, który pływa, pływa tak jak Inez), czy w policji, albo straży granicznej.
I to jest moim zdaniem ważne.
mi sie wydaje, że to niestety też różnica pokoleń przestalismy się rozumieć również w konwersacjach, wy młodzi dzisiejszych czasów macie dostęp do wielu metod, szkoleń, literatury itd łatwiej jest wydawać wyroki w tych czasach, dlatego dziekuje za dobrą energie bo nam "staruchom" jej bardzo potrzeba, aby zrozumieć przede wszystkm was, bo psiaki jakie są takie są ...
To jest temat Inez, więc mam gorącą prośbę o trzymanie się tegoż
naturawilka@wp., mamy na forum cały dział poświęcony szkoleniom: http://forum.labradory.org/viewforum.php?f=24
Może zechcesz podzielić się doświadczeniem, coś doradzić forumowiczom, wymienić poglądy. Zapraszam
Ale ta emocjonalna dyskusja rozpoczęła się przecież od tego, żeby dostrzec jeszcze jedną możliwość pomocy psom, uważanym za nadpobudliwe - pracę w charakterze np. ratownika, jak w przypadku Inez, u której zostały zidentyfikowane szczególne talenty (i - na przykład - naprawdę nie każdy pies, który pływa, pływa tak jak Inez), czy w policji, albo straży granicznej.
I szczególnie jeszcze zaznaczę - kojarzymy pracę psa ratowniczego, wyszukującego narkotyki, czy broń/materiały wybuchowe, czy np. przemyt papierosów - ze spokojem i opanowaniem.
Tymczasem dla "normalnego" psa - takiego właśnie spokojnego i opanowanego - taka praca byłaby zbyt ciężka.
Pies musi mieć olbrzymie pokłady energii, żeby tak pracować, a jednocześnie psy lubią taką pracę, zwłaszcza, że się w niej wyładowują. A że szkolenie przewiduje, że tylko się kierunkuje jego energię i wzmacnia samodzielność, to takiemu psu w to graj!
Dla psa też jest męczące opanowywanie się na siłę. I z pewnością nie jest z tym szczęśliwy, więc w tym wypadku praca może być błogosławieństwem.
Dlatego, nie widzę w tym nic złego.
To ja jestem w szoku, bo już nie wiem jak to napisać. I potem się dziwicie, że się człowiek wkurza.
Dana nie pisała sprowokowana, bo ja napisałam po jej poście podziękowanie za wsparcie. I to właśnie ona o tym napisała, że służby szukają psów tak energicznych jak Inez, a ja że dla mnie to nie było oczywiste. Po czym zaczęła się dyskusja o tym, dlaczego Inez mieszka w kojcu, a nie o tym, do czego na koniec wróciłam
I jakoś nie widzę tam tłumaczenia SIĘ, że musiałam oddać Inez.
Natomiast widocznie jestem totalną idiotką, bo najwyraźniej Wy wszyscy zawsze wiedzieliście, że np. dla psa ratowniczego albo wyszukującego/tropiącego bardzo duża energia, wręcz nadpobudliwość jest zaletą, a nie wadą?! Tylko ja kojarzyłam psy pracujące w służbach ze spokojem i opanowaniem. I tylko ja doznałam oświecenia, że przecież pies tak pracujący musi mieć bardzo dużo energii.
Tak samo jestem najwyraźniej idiotką, bo nie przyszło mi do głowy, żeby szukając rozwiązania problemu Inez (NIE Z Inez) czy innego psa z nadpobudliwością zwrócić się do wolontariuszy-ratowników, policji, organizacji szkolących psy dla służb itd. Widać Wy wszyscy mieliście te informacje, a tylko ja nie wiedziałam, że policja, czy ratownicy szukają właśnie takich energicznych psów!
Ok, przyjmuję do wiadomości.
Wyrok bez względu na to co bym nie powiedziała i tak został wydany i został wykonany. Poczułyście się drogie panie lepsze ode mnie? To gratuluję.
I bardzo proszę - jeśli ktoś ma ochotę komuś jeszcze dołożyć, to niech spojrzy w lustro.
Jeszcze raz dziękuję tym, którzy mnie wspierali.
Tym, którzy nie rozumieją już nie będę tłumaczyć NICZEGO.
Mam nadzieję, że ci, którzy tak jak ja nie pomyśleli wcześniej o takich rozwiązaniach nauczyli się czegoś nowego.
A ja kończę temat.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum