Niektorzy widze sa bardzo dobrze przygotowani teoretycznie. Zycie wiele rzeczy weryfikuje i niestety nie da sie zaplanowac kryc na kilka lat do przodu. Bo jest to niemozliwe, to nie matematyka, a jezeli ktos uwaza, ze jest, to znaczy, ze bardzo malo widzial i malo wie na temat hodowania.
i na wlasnym tylku sie przekona dlaczego takie zalozenia choc piekne w teori moga okazac sie niemozliwe w praktyce
[ Dodano: 13-09-2013, 09:54 ]
LittleWish napisał/a:
Irmina z całym (naprawdę szczerym) szacunkiem dla Ciebie i twojego doświadczenia, ale chcesz powiedzieć, że nie planujesz kryć? Nie planujesz miotów na przynjamniej dwa krycia w przód? Nie zakładasz, że krycie tym psem daje to, a nastepnie krycie innym co innego? W to nie uwierzę
a nie irmina ale zycie mnie nauczylo nie planowac niczego lata do przodu. Nie planuje dwoch kryc w przod bo wiem ze np przy najblizszym porodzie moze suce peknac macica i bede ja musiala wysterylizowac, nie planuje kryc lata do przodu bo moze sie okazac ze pies ktorym planowalam krycie nie zyje/ jest chory/ dal w miedzy czasie mase marnego potomstwa itd, itp. Lata temu kupilam zjawiskowa suke z cudnym rodowodem ktorej trzy krycia mialam zaplanowane i zacieralam rece jakie fajne szczeniaki miec bede i ile one wniosa w moja hodowle.Tylko okazalo sie ze owa suka ma dysplazje i wszystkie swoje plany moglam do kosza wywalic.
Pracujac na swoich liniach hodowca mniej wiecej wie czego sie moze spodziewac (choc i tutaj zycie potrafi zaskakiwac) ale skad wiedziec co daje suka jesli jest to jej i hodowcy pierwszy miot? Na jakiej podstawie planowac kolejne skoro nie wiadomo co z tego pierwszego wyjdzie?
Suczka urodziła się:
Dołączył: 01 Mar 2013 Posty: 244 Skąd: z wolnosci słowa
Wysłany: 13-09-2013, 10:04
Nareszcie mogłem przeczytać w tym temacie rzeczowe wypowiedzi dotyczące hodowli. Poparte doświadczeniem a nie li tylko teorią wyczytaną z książek. "Wirtuozów Teoretyków" mamy aż nadto wszędzie. Ja mimo pewnego doświadczenia wyznaje nadal zasadę Sokratesa "Wiem że nic nie wiem" Zgadzam się z LittleWish, irmina, Krystyna, życie to nie matematyka a raczej teoria chaosu nad którym staramy się zapanować...
Irmina z całym (naprawdę szczerym) szacunkiem dla Ciebie i twojego doświadczenia, ale chcesz powiedzieć, że nie planujesz kryć? Nie planujesz miotów na przynjamniej dwa krycia w przód? Nie zakładasz, że krycie tym psem daje to, a nastepnie krycie innym co innego? W to nie uwierzę
No i musze Cie rozczarowac. Nie da sie zaplanowac kryc na kilka wprzod. Tym bardziej u suki, ktora nigdy nie miala dzieci. Kryjac swoje suki, ktore juz rodzily jestem w stanie stwierdzic co daja, po dwoch miotach. Bo szczenieta maja tez ojca. Nie wszystkie cechy odziedziczyly po mamusi Wiec nie planuje kryc na przod. Planuje nastepne krycie, owszem, ale jezeli nie jest to pies z mojej hodowli i nie znam dosc dokladnie linii to moge sie spodziewac wszystkiego.
Nie jestem tez wszechwiedzaca, jakies doswiadczenie juz mam, ale zapewniam, ze geny moga platac rozne figle. Tak jak juz pisalam, to nie matematyka.
A tak na marginesie, jedna z lepszych suk jakie mam, pochodzi z przypadkowego krycia. Bo tak widocznie mialo byc. Ot i niespodzianka. Kiedys tez zaplanowalam sobie krycie psem , ktory wydawal sie byc ladnym samcem, ale niestety slabym reproduktorem. Urodzilo sie cos bardzo malo urodziwego. No ale sa to bledy mlodosci, na ktorych sie czlowiek uczy.....no nie kazdy.
[ Dodano: 13-09-2013, 10:29 ]
Co to jest planowanie linii hodowli?
Planowanie linii hodowli, linii hodowlanej, wg mnie to wizja/perspektywa uzyskania szczeniaków, a później dorosłych psów z pewnymi określonymi cechami, które dla hodowcy są ważne, które chce powielać i które mogą stać się jego cecha rozpoznawalną.
Planowanie linii hodowli, linii hodowlanej, wg mnie to wizja/perspektywa uzyskania szczeniaków, a później dorosłych psów z pewnymi określonymi cechami, które dla hodowcy są ważne, które chce powielać i które mogą stać się jego cecha rozpoznawalną.
Dla hodowcy powinny byc wazne te cechy, ktore sa bardzo istotne dla rasy. A nie te, ktore sa wazne dla hodowcy. Bo sa rozni hodowcy i niektorzy lubia np. opadajace powieki bo mowia, ze to takie slodkie.
Ogolnie rozumiem sens, ale w zyciu nie nazwalabym tego planowaniem linii hodowlanej. Bo jestem przekonana, ze wiekszosc dobrych hodowcow na swiecie nie planowala wygladu swoich przyszlych psow.
Planowanie linii hodowli, linii hodowlanej, wg mnie to wizja/perspektywa uzyskania szczeniaków, a później dorosłych psów z pewnymi określonymi cechami, które dla hodowcy są ważne, które chce powielać i które mogą stać się jego cecha rozpoznawalną.
Rozumiem.
Ale mysle ze zamiast fantazjowac o hodowli trzeba po prostu zaczac hodowac i zobaczyc czy to co teoretycznie takie proste i bezproblemowe takim samym jest w praktyce.
..dlatego uważam, ze powinno się rozmnażać przede wszystkim psy wybitne- co oznacza zdrowe (przebadane) oraz z dużymi osiągnięciami na wystawach (oraz psy pracujące, w zależności od tego, na jakim psie nam zależy) i o wspaniałym, wzorcowym charakterze (o tym niestety niewielu myśli) . Te NAJLEPSZE.
Czy aby napewno?
Czasem zostawia się szczeniaka z linii którą prowadzisz i chcesz uzyskać/zachować pewne cechy, czasem kryje reproduktorem który ma ciekawych rodziców, a sam nie jest jakiś super i czasem bierzesz do hodowli sukę która Ci się nie podoba, ale widzisz w jej genach (przodkach) coś co w przyszłości daje Ci nadzieję na uzyskanie cech na których Ci zależy.
Właśnie wróciłem z krycia, chciałem użyć włoskiego championa, a zdecydowałem się na jego brata z miotu, psa który nie ma osiągnięć oprócz hodowlanki z wynikiem doskonałym. Wg Ciebie takie krycie nie powinno mieć miejsca, a wg mnie (i hodowczyni z wieloletnim doświadczeniam) ten pies daje dużo lepsze szczeniaki, daje też dużo ciekawsze połączenie z moją suką - kwestia niuansów budowy obu psów. W efekcie spodziewam się bardzo obiecujących szczeniaków, dużo lepszych niż po kryciu championem.
A i jeszcze jedno, odwiedziłem trochę wystaw i czasem psy (szczególnie samce) które startowały nie były ideałem laba, a sędzia musiał wybrać najlepszego, stąd moja sugestia, aby wystawy traktować raczej jako istotną wskazówkę, a nie dogmat.
Tak sobie czytam....Bierzesz do hodowli suke, ktora Ci sie nie podoba?
Napisales tez, ze ten pies daje duzo ciekawsze polaczenie z Twoja suka... jak to daje? Skoro jeszcze sie nic nie urodzilo?
Skad wiesz, ze po tym drugim jednak nie beda lepsze?
Znam hodowcow, ktorzy zeby wypromowac psa malo znanego i slabego proponuja go zamiast championa. No jakos trzeba psa wypromowac (championa nie trzeba), niekoniecznie dlatego, ze daje lepsze dzieci. Bo niby gdzie te dzieci sa?
Na koniec zacytuje znanego, wieloletniego hodowce z UK: "Life is too short to spend it with an ugly labrador"
A gdzie napisałem, że wziąłęm sukę do hodowli która mi się nie podoba?? Ja uważam że moję są bardzo dobre
Widziałem w zaprzyjaźnionej hodowli suczkę w wieku 4-5 miesięcy, w trakcie wzrostu i nie wyglądala jak najlepsze szczenie z miotu ... ale hodowczyni ją zostawiła ze względu na przodków i na plany jakie założyła mając na uwadze mozliwe dalsze krycia.
Oczywiście, że nie wiem jakie szczeniaki się urodzą, nie rozumiem dlaczego tak się tego czepiacie...
ale w życiu trzeba komuś zaufać, a ja zaufałem osobie, która ma swoją światową markę, kilkunastoletnie doświadczenie hodowlane i jest sędzią kynologicznym, jednym słowem pasjonatce. Osobie, która niespecjalnie ma powód żeby mnie w jakiś sposób oszukać. Mam też swoje oczy i po przeglądzie samców sam widziałem co potencjalnie mogę uzyskać przy takim a nie innym kryciu. Widziałem szczeniaki po tym samcu, widziałem jakie szczeniaki dawały matki i babcie moich suk, widziałem także szczeniaki siostry z miotu jednej z moich suk, wszystkie wysoce obiecujące.
Na tej podstawie zakładam, że dobrze wybrałem, ale też macie rację życie to zweryfikuje i to już całkiem niedługo...
A gdzie napisałem, że wziąłęm sukę do hodowli która mi się nie podoba?? Ja uważam że moję są bardzo dobre
Widziałem w zaprzyjaźnionej hodowli suczkę w wieku 4-5 miesięcy, w trakcie wzrostu i nie wyglądala jak najlepsze szczenie z miotu ... ale hodowczyni ją zostawiła ze względu na przodków i na plany jakie założyła mając na uwadze mozliwe dalsze krycia.
Oczywiście, że nie wiem jakie szczeniaki się urodzą, nie rozumiem dlaczego tak się tego czepiacie...
ale w życiu trzeba komuś zaufać, a ja zaufałem osobie, która ma swoją światową markę, kilkunastoletnie doświadczenie hodowlane i jest sędzią kynologicznym, jednym słowem pasjonatce. Osobie, która niespecjalnie ma powód żeby mnie w jakiś sposób oszukać. Mam też swoje oczy i po przeglądzie samców sam widziałem co potencjalnie mogę uzyskać przy takim a nie innym kryciu. Widziałem szczeniaki po tym samcu, widziałem jakie szczeniaki dawały matki i babcie moich suk, widziałem także szczeniaki siostry z miotu jednej z moich suk, wszystkie wysoce obiecujące.
Na tej podstawie zakładam, że dobrze wybrałem, ale też macie rację życie to zweryfikuje i to już całkiem niedługo...
Z ta swiatowa marka to bym nie przesadzala Ale zycze powodzenia. Jest w tym co piszesz wiele zagadek, ale mysle, ze jeszcze nie mam takiego doswiadczenia, zeby wszystko zrozumiec. Ja np. uwazam, ze jeszcze sie wielu rzeczy w zyciu musze nauczyc. Pewne tematy juz opanowalam, ale do tak autorytatywnych wypowiedzi jakos mi nie spieszno.
Mój labrador: Rajan
Pies urodził się:
05.10.2005-13.07.2013
Mój labrador: Ziller
Pies urodził się:
11.04.2013
Wiek: 55 Dołączyła: 15 Sie 2008 Posty: 447 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 14-09-2013, 13:05
Ja jako zupełnie zielona przytocze przysłowie ,ktore napewno wiekszosci populacji ludzkiej dotyczy w roznych dziedzinach zycia:
"człowiek planuje a Pan Bog krzyzuje ".
Ale marzyc trzeba i dazyc do realizacji marzen tez .
Ja jako zupełnie zielona przytocze przysłowie ,ktore napewno wiekszosci populacji ludzkiej dotyczy w roznych dziedzinach zycia:
"człowiek planuje a Pan Bog krzyzuje ".
Ale marzyc trzeba i dazyc do realizacji marzen tez .
A ja powiem tak:
rozumiem argument, że z championa może nie być pięknych psów. Rozumiem, że z przeciętnego psa mogą być championy.
Nie rozumiem tylko jednego. Jak się ma ten argument do sytuacji, w której dany hodowca nawet nie próbuje pojeździć po większej ilości wystaw, tylko siada na laurach po zdobyciu podstawowej hodowlanki i dumnie chodzi w brodą w chmurach jaką to ma super extra hodowlę. Tu jest chyba właśnie ta granica, w której można rozpoznać komu się chce mieć dobrą hodowlę, a komu chodzi jedynie o pozwolenie na miot Żeby się chociaż postarać...
A jesli suka na przyklad wystaw nie lubi? Jesli sie na nich meczy, jesli sa dla niej sytuacja niemila? Widzialam psy na wystawie ktore z nerwow wymiotowaly czy warto meczyc psa wystawami tylko po to aby cos wyjezdzic ?
_________________ "Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
Mój labrador: Misia
Suczka urodziła się:
02.01.2011
Dołączył: 13 Wrz 2013 Posty: 6 Skąd: Mysłakowice
Wysłany: 14-09-2013, 15:37
AnIeLa napisał/a:
A jesli suka na przyklad wystaw nie lubi? Jesli sie na nich meczy, jesli sa dla niej sytuacja niemila? Widzialam psy na wystawie ktore z nerwow wymiotowaly czy warto meczyc psa wystawami tylko po to aby cos wyjezdzic
ale rzecz nie jest w tym aby coś wyjeździć, tylko wyselekcjonować. Jeśli pies ma taka psychikę że przeraża go wystawa z nerwów wymiotuje to faktycznie nie warto go męczyć, wozić na wystawy i rozmnażać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum