Wysłany: 14-10-2013, 19:39 Szczeniaki z Poznania Kulka i Łatka
A więc Lucky (bo tak ją roboczo nazwaliśmy) i dwa szczeniaki (sunie) są u nas
Na razie kilka godzin za nami. Lucky podróż spędziła ogólnie dobrze. Na początku była trochę nerwowa, ale nie sprawiła większych problemów. Jest przeurocza i przemiła. Ciągle macha swoim krótkim ogonkiem. Bardzo przyjaźnie nastawiona do domowników. Nie skacze na dzieci, ale chętnie wskakuje na szafkę żeby zobaczyć czy można coś zwędzić Dobrze zniosła moją dziką Lunę. Na początku była nieufna, ale potem już się dobrze bawiły. Stwierdzam, że na chwilę obecną jest bardziej uległa niż mój dzik
Na spacery wychodzi z lękiem. W pierwszych chwilach nie chciała iść, robiła osiołka. Kilka zachęt skłoniło ja do spaceru, ale głównie węszyła. Widać, że jest zagubiona, bo kręci się nieco pod nogami, aczkolwiek nie ciągnie. Na ludzi albo nie zwraca uwagi, albo trochę się wycofuje.
Jak na daną chwilę - (niestety) załatwia się tylko w domu, często i sporo. Mam nadzieję, że to kwestia aklimatyzacji. Puszcza też straszne śmierdziele xD
Co do jedzenia, mieliśmy trochę suchej karmy BRIT PREMIUM LARGE, ale Lucky nie była zainteresowana. Tak samo, nie jest zainteresowana kupnymi smakołykami. Dostała gotowane jedzonko i zjadła aż jej się uszy trzęsły Dostała tez kilka upieczonych przeze mnie smaczków i te jadła chętniej, ale widać, że nie jest to pies który był nagradzany tego typu przysmakami.
Podobnie z komendami - nie reaguje na siad, łapa itp.
A maluszki, no cóż jak to maluszki- przesłodkie i urocze. Obie sunie, jedna większa, spokojniejsza, druga mniejsza, ale umie się postawić Widać, że lgną jeszcze nieco do mamy, próbują łapać za cyce, ale gotowym jedzonkiem nie pogardzą. Spróbowały kilka kulek Britta, ale widać, że też bardziej smakuje im gotowane. W przytulisku jadły już suchą karmę, prawdopodobnie Pedigree ale widze, że mają czerwone kropki na brzuszku, więc będe miała je pod obserwacją.
Jutro postaram się wrzucić zdjęcia maluchów.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Ryniu 18-12-2013, 13:43, w całości zmieniany 1 raz
Chciałam tylko sprostować, miałam Britt Premium Medium, nie Large
Noc za nami. Minęła całkiem spokojnie. Rano było nasiusiane i po przebudzeniu maluchy postanowiły zrobić jeszcze qpkę Lucky, zupełnie nienauczona robienia siusiu na spacerach, bo na razie na te kilka spacerów nie zrobiła nic, więc zapewne długa droga przed nami, żeby ją nauczyć. Damy radę
Chwilami daje jeszcze maluchom possać mleka, dba o nie i obserwuje jak tylko ktoś bierze którąś sunię na ręce.
Dziewczyny z kolei to dwa małe łobuziaki. Jak na niespełna dwumiesięczne szczeniaki, są ruchliwe i odważne. (Roboczo nazwana) Łatka, bo ma łatki na łapkach, jest mniejsza, ale ciekawsza świata i bardziej odważna. Potrafi bez zawahania odszczeknąć mojej Lunie, gdy ta próbuje ja podskubywać
Kulka jest większa ale spokojniejsza. Sygnalizuje kiedy chce zrobić qpkę i wystawiona przed drzwi, robi ją na dworze. Mam tylko obawy czy nie ma ona jakiś problemów z brzuszkiem, bo jest on bardzo zaokrąglony i nabrzmiały. Po qupce trochę to napięcie znika, ale jednak jest.
Klika fotek Łatki:
Kilka fotek Kulki:
I na zakończenie, czarna plama w mojej kuchni Czyli gdy mama jest zajęta, dzieci wykorzystują okazję
Jak dobrze widzieć, że cała trójka w końcu może spać w ciepełku... Imiona super, świetnie do nich pasują Czekam na dalsze wieści co z moimi ulubieńcami. Pozdrawiam i bardzo dziękuję za zainteresowanie psiakami
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 15-10-2013, 14:04
Mistycom napisał/a:
Mam tylko obawy czy nie ma ona jakiś problemów z brzuszkiem, bo jest on bardzo zaokrąglony i nabrzmiały. Po qupce trochę to napięcie znika, ale jednak jest.
na pewno ma robaki
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
tenshii, też jest to moim podejrzeniem, ale maluchy były odrobaczane i w ich kupkach na razie nie widać żadnych niepokojących stworów.
Dzisiaj Lucky będzie miała aplikowany środek na kleszcze i pchły, jutro ma łyknąć tabletki na odrobaczenie i w piątek idziemy z nią do weta. Musimy kontrolować jej sutki, żeby nie dostała zapalenia.
Trzymam kciuki zeby z maluchami wszystko bylo dobrze, no i z Lucky oczywiscie tez
_________________ paula
klaudia1234 [Usunięty]
Wysłany: 15-10-2013, 17:09
Ale słodka rodzinka. Szczeniaki tak przypominają mi mojego 8-letniego staruszka że zastanawiam się czy przypadkiem nie jest ich ojcem Mistycom, Jesteś wielka, fajnie że wzięłaś pod swój dach te urocze pieski.
A może pomyślisz o ich zaadoptowaniu?
Mam pytanie, ile mniej więcej trwa połóg u suki która się oszczeniła?
Byliśmy dzisiaj na ponad godzinnym spacerku. Lucky zaczyna się oswajać, jednak jej pierwszy kontakt z psami polega na mocnym wycofaniu się. Kiedy wie, że nic jej nie grozi, daje się obwąchać, czasami nawet połozy się na plecach do zabawy Niestety podczas spaceru nie zrobiła ani kropelki siusiu, i ani bobka qpki Za to chwilę po wejściu do domu... dom zalany moczem. Co mnie ciekawi nie siusia trochę, ona wylewa z siebie chyba z litr płynów. To normalne u tej wielkości psa?
Qpę też dzisiaj machnęła solidną. Jakby ktoś wszedł do domu to pomyślałby, że koń tutaj był- zarówno pod względem wielkości jak i kształtu i smrodu xD Zakładam jednak, że to było przeczyszczenie jelit, stąd ta ilość
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Byłam z Lucky na spacerku, oczywiście nic nie zrobiła, przyszła do domu, napiła się wody i wyszedł z nią mój mąż i zrobiła SIUSIU!!! Oczywiście dostała smaczka i mizianko
_______
Wracając jeszcze do maluchów. Kuleczka ma juz ładniejszy brzuszek, już nie jest nabrzmiały i opuchnięty. Ponadto jestem z niej dumna, bo położyłam świeżą matę i "tłumaczyłam" maluszkom że robi się tu siusiu i qpkę. Kuleczka na to wlazła na mate i zrobiła siusiu Oczywiście pochwaliłam ją
A teraz patrzcie na tą fotkę, po prostu rozkosz Luna została wyeksmitowana na kocyk
Obie zostały odrobaczone (30zł). W razie czego na 7 listopada wypada kolejne szczepienie, jednak mam nadzieję, że do tego czasu będą miały już swoje domki.
Kulka ma zalecone jedzenie obecnego jedzonka, z kleikiem z mączki ziemniaczanej. Dzisiaj miała kupkę z galaretką, ale obserwujemy czy to i jej nabrzmiewający brzuszek to wina robaków czy może jedzonka. Poza tym wszystko ok.
Wet zaproponował, żeby w gabinecie na tablicy wywiesić ogłoszenie o pieskach szukających domu. Na pewno zwiększy to ich szansę
Wielkością różniły się od początku. Teraz jak się na nie patrzy, chociaz to mój mąż szybciej zauważył, że to jednak Kulka jest zaradniejsza i odważniejsza. Jak ją wynosimy na podwórko, bo chce siusiu to zwiedza je jak mały podróżnik Łatka jest taki mamusiowy leluś i wyniesiona na podwórko od razu leci do nas na ręce i chce do domu
Karma dla szczeniaków i ich mamy powinna być u Was w poniedziałek
Dziękuję Ryniu. Mam nadzieję, że będą chciały jeść
Tymczasem kilka info o psiurkach. Dzisiaj Lucky była u weta, na kontroli i z zamiarem rozwiania naszych wątpliwości. Dostała jeden zastrzyk "na sutki", przede wszystkim żeby nie dostała zapalenia. Wet powiedział, że trochę jej się wciągną, ale nie będą już takie jak przed ciążą. Musimy też odpędzać od niej małe, które jeszcze próbują ciągnąć swoją rodzicielkę, żeby nie napędzały produkcji mleka. Czas na odstawkę, chociaż w naszym wypadku jest to trochę trudne do zrealizowania.
Druga sprawa, odkąd Lucky jest u nas zauważyłam, że raz na jakiś czas z jej dróg rodnych wylatywał krwisty śluz. Okazuje się, że pochwa psiny nie jest do końca zamknięta. Nie jest to do końca prawidłowe, ale wet powiedział, że może to być wina hormonów i gorszych warunków w jakich spędziła pierwsze tygodnie po porodzie. Na to dostała dwa zastrzyki.
Ponadto pytaliśmy o jej ciężki oddech, kiedy śpi, ale nie mamy się czym przejmować. Może to być efekt pourodzeniowy.
W poniedziałek idziemy ponownie, na jeszcze jeden zastrzyk na jej piersi i prawdopodobnie będzie raz jeszcze odrobaczana, ponieważ tabletki, które zażyła, są najtańszym dostępnym lekiem, który niekoniecznie jest skuteczny. Dodam, że wczoraj odrobaczane były maluchy i tak jak przypuszczała Chalse, Kulka była zarobaczona. Dzisiaj zrobiła dwie kupki i w pierwszej była jedna glizda, a w tej popołudniowej był istny "makaron" Straszne! Dla niezorientowanych i dla potomnych chyba wrzucę (później) zdjęcie, żeby wiedzieli jak to wygląda.
No i czwarta sprawa, jak wspominałam Lucky nie załatwia się na dworze, tylko w domu. Dwa razy zrobiła siusiu na dworze, ale poza tym wszystko u nas. Niestety od dwóch dni nie robi kupy i jeśli do poniedziałku nie zrobi, dostanie również czopek.
A z rzeczy weselszych, czy też przyjemniejszych, Lucky budzi ogólny podziw wśród obcych ludzi. Poza wetem, który był zachwycony jej urodą i niemal zakładał się z moim mężem że Lucky u nas zostanie, to spodobała się też jednej Pani (niestety na razie nie może sobie pozwolić na psa ). Jest naprawdę śliczna i trzeba na nią na żywo popatrzeć, żeby widzieć ile w niej tęsknoty do tego by ktoś ją pokochał na zawsze. Jest jednak i minus, Lucky mimo, że inteligentna i ogólnie spokojne jest w pewnym sensie dzika - wymaga naprawdę wiele pracy i socjalizacji.
Jak widać nasz "wspaniały" miejscowy wet. dał najtańsze tabletki na odrobaczenie... szkoda słów.
Ale dzięki takim wspaniałym ludziom jak Wy psiaki mają jak w raju
Weekend przebiegł bez większych ekscesów, pomijając fakt że ja nabawiłam się grypy jelitowej, jak ostatnio wszyscy dookoła mnie
Mam dobre i złe wiadomości. Dobre są takie, że psiaki robią już całkiem ładne kupki bez robali, a i apetyt nieustannie im dopisuje. Lucky i młode jedzą jak małe szakale, połykają jedzenie jakby w obawie, że zaraz ktoś im je zwędzi - no i w sumie mają racę, bo maluchy, nie zdążą dobrze wyczyścić swoich misek a już zasuwają do mamy Ubaw mamy z tym po pachy, ale i muszę się nagonić, żeby przytrzymać młode, dać miskę Lucky i nie wypuszczając ich z rąk, pookładać miski dla młodych a potem jeszcze pilnować, żeby sobie jedzenia nie podkradały. O Lunę się nie martwię, bo ona jak lwica broni swojej miski, spokojnie delektując się zawartością
Poza tym, przyglądając się maluchom zauważyłam że Kulka, która początkowo wydawała mi się spokojniejsza, jest bardziej bojowa i przejmuje niektóre zachowania Luny. Np. Luna kiedy niecierpliwi się, czekając na jedzenie czasami szczeka, Kulka obecnie już też, z tą różnicą, że młoda ujada jakby ktoś je skóry obdzierał Z niepokojem zauważyłam, ze dzisiaj i łatka zaczęła tak robić
Łatka to jednak mały leluś i najbezpieczniej czuje się zwinięta w kulkę, najlepiej w ramionach lub przytulona do (uwaga!) Luny! Chociaż nie ukrywam, że Kulka też chętnie się przytula. Na dowód kilka zdjęć:
Smile please! (Kulka)
(Kulka)
A tu Kulka z Łatką - tak często śpią. Jedna np. stoi, a druga kładzie na nią mordkę i zasypia
A ze złych wiadomości, i proszę na mnie psów nie wieszać, to informacja, że dla Lucky potrzebujemy pilnie nowego DT. Pisałam już o tym Ryniowi, ale myślę, że więcej osób jest w stanie zdziałać większe cuda. W czym tkwi problem. Lucky to naprawdę wspaniały pies, kochany i nie da się nie zakochać w jej mordzie. Niestety jak pisałam Lucky potrzebuje dużego nakładu pracy w jej wychowanie. Ona potrzebuje domu, w którym ktoś ciągle lub prawie ciągle jest, lub ma dostęp do ogrodu, w którym Lucky mogłaby spędzać trochę czasu. Dlaczego? Niestety Lucky NIE POTRAFI załatwiać się na dworze. Robi to notorycznie w domu i nawet jeśli wyjdzie się z nią po jedzeniu i napiciu, na godzinę, ona będzie łazić, nic nie zrobi ale po powrocie do domu ulży swojemu pęcherzowi. To jest problem, któremu nie jestem w stanie sprostać pracując i przebywając poza domem 9-10 godzin. I proszę niech nikt nie myśli, że nie chce jej czy coś bo brudzi mi w domu, nie, w żadnym wypadku, to nie problem dla mnie posprzątać, po prostu nie jestem odpowiednią osobą do tego typu zadania. Trochę się przeliczyłam I jest mi z tego powodu bardzo przykro.
Jest jeszcze jedna sprawa. Luna coraz częściej robi się agresywna w zabawach z Lucky. Ich niewinne przekomarzanki coraz częściej kończą się brzydkim warczeniem a nawet szczekaniem. Nie mam możliwości odizolowania ich, kiedy nie ma mnie w domu, a nie chciałabym żeby panienki zrobiły sobie krzywdę.
Mam nadzieję, że mnie rozumiecie i pomożecie w znalezieniu odpowiedniejszego DT dla Lucky. Spójrzcie tylko na jej mordkę, nic tylko kochać!
Mistycom, szukamy DT. Nikt nie ma do Ciebie pretensji, bo układ dotyczył tylko maluchów, to Twoja decyzja, chociaż wiedziałaś, że może być trudno i my z tego zdawaliśmy sobie sprawę. Najważniejsze, że został również wyciągnięta z przytuliska. na pewno tam nie wróci.
Sunia potrzebuje szkolenia, nie jest to możliwe przy maluchach. Szukamy pilnie dla niej DT !!!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum