Mija kolejny dzień w moim nowym domu. Powiem Wam, że ja to mam życie... Łóżko, kanapa, mizianko, spacer, mizianko, łóżko, kanapa, jedzenie, łóżko, kanapa, mizianko, zabawa, mizianko, łóżko, mizianko, kanapa, zabawa, mizianko, spacer, łóżko, mizianko, jedzenie, mizianko, mizianko, mizianko....
Przyszły moje nowe zabawki. Tak szalałam z piłką na sznurze, że aż pańcia znokautowałam Prawie mi ogon odpadł - tak się śmiałam - pańcia też Tzn. pańcia też się śmiała, a nie że jej ogon odpadł.
Byłam z pańciem na spacerze i muszę przyznać, że z pańciem jakoś mniej psów za mną łazi. Chyba się go boją a może wychodzi ze mną w łatwiejszych porach. Pańcia się wczoraj wieczorem bardzo wkurzyła na jednego włochatego. Obie wiemy, iż to tylko instynkt, ale niestety, niektóre psy mają głupich ludzi. Pańcia jest odważna. Własną piersią mnie broni, a jak wrzaśnie prostą w psią mordę, to hoho Jeszcze parę dni i będzie normalnie.
W domu za to jestem aniołem. Znów zostałam poddana próbie samotności i dzielnie ją zniosłam. Pańcio zostawił nawet na stole ciastka!! a ja nic nie ruszyłam. Nie żeby specjalnie zostawił - zapomniał rzecz jasna Próbował też nagrać ze mną w roli głównej teledysk pod swoją nieobecność, ale kamera została w kuchni, a ja w ogóle się tam nie pojawiłam Nagrał tylko jak szczekam. Chyba ktoś się kręcił po klatce, a ja w końcu jestem pies obronny Oczywiście, zostawiłam wgniecenie na łóżku. Ja nie wiem, to pyskiem próbować jakoś wyrówniać?
Jutro siedzę z pańcią w domu i już wiem, że będę sama 2 godziny. Chyba będę grzeczna
Wasza Lorencja
Martusia, nie ma co tęsknić. Pakuj chłopaków do auta i wpadajcie w weekend. Pojedziemy gdzieś do lasu, żebym mogła spokojnie pospacerować. Chociaż, właśnie wróciłyśmy ze spaceru i nie napatoczył się żaden pies!! Z taką pewną nieśmiałością przyznaję, iż ja ich jednak nieco zachęcam
No ale pańcia wzięła mnie po 7-mej na łąkę, a że mgła i bardzo wilgotno, to nikogo nie było. Po powrocie wyglądałam jak typowy szczęśliwy ubłocony lab Pańcia też była szczęśliwa, chociaż nieubłocona Człowieki mnie uczą, że po spacerach idziemy do łazienki i tam mi wycierają łapy. Czasem pamiętam, czasem nie Potem śniadanie - kupy nadal ładne, choć w 90% przeszłam już na Brita. No a teraz leżę już na kanapie i zaraz idę spać. Pańcia jakaś niewyraźna się zrobiła i mówi że to migrena. Przegnam cholerę, w końcu dbam o pańcię. Trochę poszczekam, może się wystraszy
Buźka
Dawno nie pisałam, ale mówię Wam – tyle się dzieje. W sumie normalne życie, acz dla mnie to wszystko jeszcze nowość. W piątek pańcia zostawiła mnie na 5 godzin! Wyobrażacie sobie?! Tyle czasu byłam sama i... znowu idealna Niespodzianka Pańcia bardzo źle zniosła nasze rozstanie. Mówiła potem pańciowi, że brzuch ją bolał i nieustannie o mnie myślała. Ja tam się nie dziwię – jestem taka cudowna, że nie sposób o mnie nie myśleć Ja wróciła, wzięła mnie na spacer, spotkałyśmy pańcia i poszliśmy razem. Kurcze, ten pańcio to w ogóle nie ma kondycji!! Ledwie 40 minut spaceru, a on zmęczony.
Wieczorem przyjechała przyjaciółka pańci, żeby mnie poznać. Fajna Dostałam piłeczkę, miziała mnie i bawiła się ze mną, więc ją lubię. Poszłyśmy ją odprowadzić – późno już było – i spotkałyśmy samych miłych ludzi. Trzy męskie osobniki powiedziały nawet, że na tej Retkini to piękne kobiety mieszkają. Pozwoliłam dziewczynom wierzyć, że to o nich
W sobotę pańcia musiała iść do pracy, więc pańcio o mnie dbał. Niestety, na dworzu nie byłam grzeczna i rzuciłam się na suchy chleb dla ptaków. No sorry, jeszcze nie ma śniegu, to chyba mogą sobie same coś pazurem wyskrobać do dzioba? Pańcio się wkurzył i miłą atmosferę szlag trafił. Rozpoczęło się szkolenie, że fe znaczy fe i do pyska się nie wsadza. Jednym uchem słuchałam, ale drugie oko rozglądało się za chlebem
Potem wróciła pańcia i poszłyśmy na spacer. Ze dwie godziny chodziłyśmy i mnóstwo rzeczy wywęszyłam. Na koniec kurczaka u sąsiada w torbie i nawet mnie zaprosił na konsumpcję pieczystego, ale oczywiście pańcia się nie zgodziła. Głupia pańcia
Czy u Was w weekendy to też nikt psów po 22giej już nie wyprowadza? My chodzimy wówczas z pańcią i jest fajnie pusto.
W niedzielę rano miałyśmy spać do oporu, a dokładniej do mojego liźnięcia ozorkiem, ale już po 6tej obudził nas wyjący alarm w samochodzie, to żeśmy wstały i poszły za potrzebą. Ładne robię kupasy Znów byłyśmy na łące i nagle z lasu wyszły trzy laby. Myślałam, że mi się w oczach troi, ale różne kolory miały. Chciałyśmy się przywitać, ale oczywiście – cieczka i pańcia nie pozwoliła. Poszłyśmy więc do tego lasu sprawdzić, czy więcej tam labów nie ma – a nuż jakaś fabryka i ciepłe laby z taśmy schodzą Nikogo nie spotkałyśmy, ale tak się miło szło i szło, i szło, i szło... Gdzieś doszłyśmy i pańcia nawet wiedziała, jak to jest usytuowane względem naszego domu. Ja wszystko rozumiem, ale trzeba było mnie uprzedzić, że to tyle zajmie, przecież byłam przed śniadaniem! Jak wróciłyśmy, pożarłam swoje i padłam. Na spacer popołudniowy to mnie budzić musieli
Pańciostwo w niedzielę gdzieś polazło i tym razem pańcio na filmie mnie uchwycił. No więc jak wyszli to: postałam przy drzwiach, położyłam się na wycieraczce, wstałam i się przeciągnęłam, położyłam, wstałam i się przeciągnęłam, poszłam się napić, położyłam, wstałam, poszłam na kanapę, wstałam, poszłam na łóżko, wstałam, się przeciągnęłam i położyłam z powrotem na łóżku. A później to już wrócili
Od poniedziałku zaczęło się normalne życie. Rano chodzimy z pańcią na godzinę na łąkę. Pańcia nie ma zegarka to czasem i dłużej jesteśmy, zwłaszcza jak się dobrze bawimy. Biegamy za patykami, spacerujemy, truchtamy i brudne idziemy do domu. Dziś to takiego super patyka znalazłam, że aż mi było żal zostawić. Pańcia coś gadała, żebym zostawiła to i inne psy też się nim pobawią. A gówno prawda. Zeżrą taki fajny patyk i tyle go będę miała. To go zabrałam do domu Dzielnie przez całą drogę w pysku niosłam i taka byłam dumna. Ledwo się w drzwi zmieścił W domu wymieniłam patyk na żarło i teraz leży i czeka na balkonie na jutrzejszy poranny spacer. Choć jeszcze się zastanowię, czy go wezmę – a jak mi ktoś zabierze?
Jak pańcio wraca to wychodzimy na przystanek po pańcię i łazimy razem. Dziś byliśmy u pańcia rodziców poznać kota. Eee tam taki kot. Pokazał się, nastroszył, fuknął i uciekł na lodówkę. Tyle kota widziałam, a bawić się byłam chętna bardzo
Jak wracamy z popołudniowego spaceru to mnie karmią, a później to już muszą się mną aż do nocy zajmować. Bo jest i mizianko, i zabawa, i trochę nauki, i mizianko, mizianko, mizianko... Pańcia trochę biedna, bo wciąż za nią chodzą i chcę się migdalić. A jak pańcio próbuje coś zrobić na komputerze to się kładę na myszce albo klawiaturze. Chcieli psa – niech miziają
Aaaaaa, a w weekend to będę miała sesję fotograficzną i pokażę Wam moją łąkę, okolice, a może nawet i patyka Zabawki też pokażę, chociaż trochę psuja jestem. Krówkę to popsułam jeszcze z Fadem, piłkę od cioci Martyny i wujka Roberta zabiłam zębami – za wolno chrupki leciały i skutecznie im pomogłam, a dziś wykończyłam kurkę Już nie piszczy i ma dziurkę nie powiem Wam gdzie ale może teraz będą jajka
Buziaki
Skoro Lora śpi to mogę napisać kilka słów o niej
Pies bez wad - jeśli nie liczyć chrapania w łóżku i ślinotoku na widok jedzenia. Ostatnio przyjechało 18 kg karmy, więc możecie sobie wyobrazić ilośc wydzieliny z pyska
Jest niebywale towarzyska. Kocha ludzi, psy, koty, ptaki. Niestety, te ostatnie zdecydowanie jej nie lubią, a ona taka zawiedziona patrzy, gdy odlatują. Psy uwielbia niezależnie od wielkości, chociaż jak ostatnio zobaczyła doga to przystanęła niepewna Ma jedną przyjaciółkę - mniej więcej w jej rozmiarze - i co rano kręcą kółka na trawie.
Jedna rzecz mnie tylko zastanawia. Ostatnio Lora zaczęła poszczekiwać na psy. Nie jest to szczek agresywny i nie dotyczy każdego psa, ale zdarza jej się dać pyskiem głos i to dość konkretnie. Macha przy tym ogonem i wyrywa się do psa, więc to raczej takie szczekanie - nawoływanie do zabawy. Nie wiem jednak, czy nie powinno się takiego zachowania korygować. Większośc właścicieli nie ma pretensji - zwłaszcza ci z labradorami ale parę osób już psy na widok Lory odciągnęło. Nie chcę, żeby traciła przez to kontakty towarzyskie i zastanawiam się, czy reagować, czy też nie. A jeśli reagować, to jak? Uciszać? Podejść do psa dopiero, gdy się uspokoi? Czekam na propozycję i z góry dziękuję
Księżniczka się budzi, więc czas na spacer. Leje deszcz - będzie zachwycona. Im gorsza pogoda dla Lory tym lepiej. Więcej błota można na sobie przynieść
Dziękuję za komplementy
Pańcia się martwi, że szczuplak jestem, bo tylko 22 kg ważę, a mierzę 52 cm. W sobotę byłyśmy na przeglądzie weterynaryjnym i ta pani, co mnie macała, osłuchiwała i kłuła!!! - byłam szczepiona - powiedziała, że wzorcowa waga, bo podobno po sterylce sie zaokrąglę. Ale pańcia zmartwiona, bo sumie 200 g spadło mi od ważenia u cioci Martny. Niby jem zgodnie z rozpiską na karmie i czasem smakołyk przetrawię, a jednak 20 dkg zleciało. To chyba te łąkowe szaleństwa
Muszę Wam nieskromnie powiedzieć, że jednak jestem gwiazdą osiedla Co prawda przedszkolaków głównie interesuje kwestia wydalnicza - "proszę panią, a taki piesek to duże kupy robi?", ale już młodzież weekendowa pod monopolowym jest bardziej wyrazista - " o k... jaki ładny pies". Pani sąsiadka zapytała pańcię ostatnio - "a tego pieska to pani takiego gotowego dostała, czy hodowała od małego?". No i mój ulubiony tekst do pańci przypadkowego pana spotkanego na spacerze - "ten piesek to taki ładny i wesoły po pani chyba"
Pańcio na spacerach dla odmiany strasznie nerwowy. Tylko do pyka zagląda, co tam pochwyciłam, a umiem wiele do paszczy złapać i wcale szczękami nie ruszać - tak udaję, że nic nie mam Zawsze chcę na spokojnie to pożreć, ale się ludzie juz połapali i jak za długo grzeczna jestem to kontrolnie pysk rozwarty, a tam skarby ludziska, skarby!! Suchy chleb, chrząstki, kości, kawałki ryby... Pańcio powiedział, że jak złapie tych, co to te śmieci na trawniki wywalają to im d... je wsadzi. Muszę to koniecznie zobaczyć
Mam też nową miłość namiętną i gorącą. Patyki... Kocham patyki!!! Niech no tylko jakiegoś wypatrzę - jest mój! A jak za kawałek leży kolejny - też jest mój. Najwięcej 5 w pysku miałam i niosłam. I żadnego nie zgubiłam. Teraz pańcia ze mną negocjuje i za smaczek zostawiam patyki na łące. Ale w sobote udało mi się jeden do domu przynieść. Pańcia się zgapiła, kij wszedł do domu i jak pańcia wyszła coś do garnka kupić to ja cichcem, cichcem po patylek i taki obrazek zastała, gdy wróciła...
Potwierdzamy - kondycja fantastyczna. Trochę za dużo czytam o labach ostatnio i w efekcie oglądam Lorę z każdej strony Czasem trze oczy, czasem uszy, ale nie widać niczego niepokojącego. Jutro jedziemy na morfologię - żebym tylko pamiętała, aby jej rano nie nakarmić , więc i od środka sprawdzimy formę gwiazdy. Bo niestety, wujostwo jej gwiazdorstwo przepowiedziało i teraz taka artystka z nami mieszka
Lora czasem ma problemy z odczytaniem nastawienia innych psiaków do siebie - one kły ukazują, a ona ciągnie się z radością - więc zastanawiam się nad szkoleniem. Poza tym trenujemy podstawowe komendy i idzie nam całkiem dobrze. Długo miałyśmy problem z podawaniem drugiej łapy. Jedna super, druga ni w ząb. Jako że to jednak najwięcej człowiek uczy się od psa, pewnego dnia dzięki Lorze odkryłam, że wystarczy zmienić rękę - Lora podaje tą łapę, którą rękę widzi w linii prostej. A że ja zawsze w prawej miałam smaka, a lewą wyciągałam dawała tylko swoją prawą Teraz zamieniam ręce i obsługujemy obie łapy
Kocham ta moją gwiazdę No dobra - naszą
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum