Doszły mnie słuchy,że moje wypowiedzi zostały odebrane przez niektórych jako atak na hodowlę,z której mam Sabę. Tak NIE JEST!!!! Hodowla,z której mam Sabę jest bardzo dobrą hodowlą i mogę ją polecić z czystym sercem!!! Arek jest uczciwym człowiekiem,z którym jestem w stałym kontakcie. NIE ZOSTAŁAM OSZUKANA I WIEDZIAŁAM CO JEST W UMOWIE! Proszę o nie dorabianie do mich wypowiedzi,jakiś nieprawdziwych rzeczy. Saba jest pełnowartościową suką,bez ukrytych wad i zapłaciłam za nią jako za sukę niehodowlaną. Cena była normalna pod względem tego,co pies sobą reprezentuje(nie jest petem), natomiast była niższa,niż cena suczki,która w przyszłości ma być hodowlaną.
Jeśli moje wypowiedzi,ktoś odebrał jako pretensję do hodowcy,to pisałam już wcześniej,że wiedziałam o tym co jest w umowie! Saba jest psem,który ma zupełnie inne przeznaczenie i nie myślę o rozmnażaniu jej. Gdybym chciała sukę do rozmnażani,to taką bym kupiła.
Temat po prostu mnie zainteresował,po odpowiedzi ze Związku. Zaczęłam więc przeglądać umowy(niektóre hodowle zamieszczają je ma swoich stronach)i drążyć temat. Nie życzę sobie,żeby ktoś(a wiem,że tak jest) oczerniał hodowlę,z której mam Sabę,że niby coś jest nieuczciwe. Może użyłam jakieś wyrazy,które źle zabrzmiały,ale na pewno nie było moją intencją oczerniać osobę,od której mam świetnego psa. Słowo,które zawarłam we wcześniejszym poście "uczciwy" względem zapisu o rozmnażaniu suk/psów pod szyldem Związku miało zupełnie inne znaczenie. Nie chodziło,o to,ze uczciwy jest sprzedawca względem kupującego. Chodziło o uczciwość hodowcy wobec rasy-według zapisu nie godzi się on na rozmnażanie inne,niż w Związku Kynologicznym. Jednak okazuje się,że te zapisy nie chronią hodowcy,bo tak naprawdę można sukę/psa rozmnażać. oczywiście można się włóczyć po sądach i tracić czas i kasę,ale to wątpliwe. Wychodzi na to,że pewne punkty w umowach są trudne, a czasem wręcz niemożliwe do wyegzekwowania. Umowa jest moim zdaniem niezbędna przy zakupie psa,ale pewne jej punkty(i akurat nie mam tu na myśli punktu w mojej umowie) są po prostu bez sensu. Uważam,że najlepiej,aby to właśnie Związek miał swoje umowy,które hodowcy zarejestrowani w Związku powinni mieć obowiązek podpisać z kupującym. Oczywiście pewnych bzdetów typu "zapewnić odpowiednie pożywienie" itd. nie powinno być. Powinny tam być najważniejsze sprawy oraz zapis,że suka/pies może/nie może być hodowlana(ale też powinno być określone dlaczego) oraz np.że po zezwoleniu hodowcy(aneks do umowy) może być psem/suką hodowlaną. Jak czytam niektóre punkty z umów w internecie-zwykłe bicie piany. Powiem tak sprawa jest dla mnie interesująca. Ja gdybym była hodowcą poradziłabym się radcy prawnego jak ją stworzyć,aby zabezpieczała mnie,nie była śmieszna i aby jej treść wiązała prawnie(czasem jakieś zdanie można różnie zinterpretować). Bo, po co tworzyć jakieś zapisy,które nie mają odniesienia w rzeczywistości-żeby tylko były?
[ Dodano: 27-02-2014, 11:08 ]
Krystyna napisał/a:
a ja nie rozumiem jak mozna podpisac sie pod jakims zobowiazaniem jakim bez watpienia jest umowa i dopiero PO FAKCIE zastanawiac sie nad tym czy punkty zawarte w tej umowie mi odpowiadaja i czy zamierzam sie z nich wywiazywac ....
Ale to do mnie? Bo ja wiedziałam co jest w umowie i mam zamiar się z niej wywiązywać. Dlaczego zakładasz,że podpisałam coś i teraz nie chcę się wywiązywać. Ja się nie zastanawiam czy mi to odpowiada!Zresztą ja nie mam w umowie dziwnych zapisów o oglądaniu psa na życzenie,jego żywieniu czy pielęgnacji-dla mnie idiotyczne zapisy. Co to znaczy "odpowiednie żywienie"? Dla jednego karma z marketu, a dla innego Royal. Obydwa sposoby są według prawa prawidłowe-pies dostaję karmę dla psa. Co oznaczają odpowiednie warunki? Dla jednego pies leżący na kanapie,a dla innego w korytarzu. Moja Kora(akurat z pseudo,więc bez umowy)mieszka na dworze. I co powinno mi się ja zabrać,bo ma złe warunki? Po co takie zapisy? Sąd będzie się zajmował bzdurami co pies je i gdzie śpi?Akurat. Zresztą kupujący musiałby podpisać "będę karmić psa karmą np.Royal, będzie mieszkał ze mną w domu itd." Albo w jednej umowie z internetu-kara 5 tyś.za rozmnożenie suki poza Związkiem. Ok.to się chwali,że hodowca nie chce,by powstawały nowe pseudohodowle- ale czy jest sposób na ściągnięcie tej kary,udowodnienie rozmnożenia suki/psa?Przecież właściciel mógł po prostu nie upilnować suki.O psie to już nie wspominam,bo to już zupełnie trudne do udowodnienia. Uważam,że niektóre zapisy są po prostu śmieszne.
Temat po prostu mnie zainteresował,po odpowiedzi ze Związku
Może łatwiej wytłumaczyć od podstaw:
-ZKwP jest stowarzyszeniem osób
-Członkami Związku mogą być osoby fizyczne i prawne zainteresowane amatorską hodowlą i szkoleniem psów rasowych.
-Członkiem zwyczajnym Związku może być osoba mająca obywatelstwo RP lub miejsce zamieszkania na terytorium RP, która ukończyła 16 lat, nie jest pozbawiona praw publicznych i nie należy do żadnej innej krajowej organizacji kynologicznej oraz nie prowadzi hodowli w ramach zagranicznej organizacji kynologicznej. Przyjęcie osoby niepełnoletniej wymaga zgody rodzica lub opiekuna prawnego.
We wszystkich cyt. pkt statutu jest mowa o osobie, ale nigdzie nie ma mowy o konieczności posiadania psa. Można być członkiem Związku - nie posiadając psa, ale jeśli już psa posiadasz, musi on spełniać odpowiednie warunki - musi być to pies rasowy=rodowodowy czyli z metryką, którą hodowca zakupuje w Związku.
Związek nie ma prawa ingerować w umowy/porozumienia/ustalenia będące podstawą nabycia/dzierżawy etc. psa. To indywidualne ustalenia stron stosunku cywilno-prawnego.
Związek ma obowiązek sprawdzić metrykę i tam właśnie może być adnotacja "pies niehodowlany", co w takim przypadku jest wiążące dla Związku.
Wszelkie inne ustalenia zawarte w umowach między hodowcą, a nabywcą - pozostają tak naprawdę "tajemnicą handlową".
jo-an, no właśnie dopiero po odpowiedziach ze Związków(napisałam do kilku),zrozumiałam że oni nic do tego nie mają. Moim zdaniem trochę to dziwne.Tzn. będąc hodowcą(na szczęście nie jestem) chciałbym mieć poparcie w Związku. W końcu z jakiegoś powodu taki punkt w umowie jest. I teraz tak-hodowca swoje,a związek swoje. Przepisy powinny to regulować. Niektóre odpowiedzi Związku wręcz podważają autorytet hodowcy i sugerują,że tak nie powinno być. Jak więc czuje się hodowca,który robi zapis,a potem ten zapis tak naprawdę bez problemu można obejść. Mało tego w Związku jest uznany za dziwnego,bo taki zapis zrobił. Powinni chociaż nie podważać,a np.napisać,że ich ten zapis nie obowiązuje,ale ich zdaniem powinno się do niego zastosować. I tak sobie myślę-o co w tym wszystkim chodzi? Obydwu stronom powinno zależeć na polepszaniu rasy. A tu ktoś ci tak po prostu mówi,że to nie hodowca,a oceny z wystaw zadecydują.Zdanie niektórych oddziałów już znam. Ogólnie niby ten temat mnie nie dotyczy-nie jestem hodowcą,nie mam suki hodowlanej,nie mam szczeniaków i nie będę w związku z tym robić umów. A jednak bardzo mnie to interesuje. I tak się zastanawiam jaki zapis byłby najlepszy-czy,że w ogóle nie można rozmnażać(ani w Związku,ani poza nim),czy że można tylko zgodnie z regulaminem Związku? Który jest najuczciwszy wobec podejścia do rasy i ogólnie pojętego rozmnażania? No i przede wszystkim jakie to ma tak naprawdę zastosowanie w prawie? Bo zapis,że można tylko w Związku jest uczciwy wobec rasy,ale daje wolną rękę nabywcy(zrobię hodowlankę i biorę się za produkcję).Zapis,że nie można w Związku jest takim cichym przyzwoleniem na rozmnażanie na dziko. A może powinien być zapis,że nie można legalnie(w Związku)ale także poza w celach zdobycia zysku. Wtedy ewentualny "hodowca" nie może jawnie się ogłaszać itd. Chociaż pewnie każdy z tych punktów można obejść. Ja z ciekawości będę sobie dalej drążyć temat. Podpytam też jakie zdania i punkty mają naprawdę sens-tak żeby nie było można interpretować na wiele sposobów.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum