Samandi juz w drodze do Nowego Domku Zostanie Poznaniaczką :razz:
Własnie dostałam telefon od DS całego w skowronkach,ze jada juz pociagiem do domku. Sa w suni zakochani
Dowiedziałam się, że Madi znów potrzebuje pomocy w postaci domu tymczasowego lub stałego. Grozi jej ponowny pobyt w schronisku, więc sprawa jest dość pilna. :cry:
Pani właścicielka, której zmieniła się sytuacja życiowa twierdzi, że już nie może mieć psa, a jej dzieci, u których Madi obecnie przebywa nie mają dla niej czasu, cierpliwości i chyba tez serca.
Jeśli można to proszę o przeniesienie jej wątku do odpowiedniego działu. Liczę, że znajdzie się szybko nowy dom dla suni, choćby tymczasowy :wachluje:
Azazella napisał/a:
Sytuacja jest w ogóle dziwna. Według maila, którego dostałam od tej pani: ona rozstała się ze swoim partnerem (nie wiem czy tamte psy były jego czy jej). Wyjechała do Niemiec za pracą, Samadi przekazała swojemu synowi. Syn mieszka razem z żoną i dwójką dzieci na jednym pokoju i nie chcą psa. Pani Ewa planuje zostać w Niemczech i w związku z tym psa nikt już nie chce i chcą go oddać do schroniska. Ponadto narzekają, że Samadi jest w ogóle nie usłuchana i nie chce się bawić z dziećmi...
cytuję z labradory info:
Zgłaszamy się po dwóch tygodniach pobytu Madi u nas.
Na początku przepraszam, że dopiero teraz piszę, ale mam troszke problemów zdrowotnych, przez które działam na zwolnionych obrotach i tak jakoś mi zeszło... Postaram się poprawić
Madula sprawuje się dobrze. Ładnie je, w domu nic nie niszczy, dobrze dogaduje się z Goldim i Borysem. Chociaż czasami, jak za bardzo wchodzi Goldikowi na głowę, to ten się odwarknie, a Madi nie zawsze pozostaje dłużna To jednak takie docieranie się, nie ma w tym żadnej walki BROŃ BOŻE (!!!!) Początkowo było troszkę zawiłości na spacerkach, bo mała wypróżniała się tylko wtedy, gdy nie była na smyczy. Teraz jednak wszystko się unormowało i nie ma z tym żadnego problemu. Zauważam jednak, że podczas spacerków jest troszkę zestresowana. Może to jeszcze jest sprawa nowego miejsca, zapachów itp. Troszkę też ciagnie na smyczy. Niedługo mamy otrzymać dla Madulki szelki takie specjalne z kółkiem z przodu, które powinny skorygować ciagnięcie na smyczy. Na Goldiego działają W domu natomiast pełen relaks Najlepiej jej z moim mężem na kanapie lub na łózku :zlotyusmiech: Wchodzi jednak dopiero, gdy jej się pozwoli. No chyba, że w nocy... Bywa, że budzimy się i Madi śpi w nogach, albo własnie podnosi głowę z kanapy :zlotyusmiech:
Jeśli mogę coś zasugerować, to (według moich obserwacji dwutygodniowych) jest to piesek dla osoby aktywnej lub mogącej zapewnić jej przestrzeń do wybiegania się. Mała potrzebuje dużo ruchu. Uwielbia aportować, choć patyki zanim doniesie na miejsce są już przerobione na trociny :zlotyusmiech:
Tak po cichu się zastanawiam, czy jednym z rodziców lub dziadków nie był husky. =)
Wstawiam kilka zdjęc zrobionych komórką - jeszcze z podróży Madi do nas oraz z Borysem i Goldim.
cytuję z info :
Chciałam tez napisac kilka słów, na temat tego, co zdazyłam zaobserwować podczas obcowania z Samadi. Jest to bardzo wrażliwa sunia, choć jednocześnie bardzo żywa. Czasami, jak się rozhula, to trzebasię mocno starać o jej uwagę i chwilę spokoju. :razz: Jednak, kiedy juz upomnienie do niej dotrze, to posłusznie wykonuje komendę.
Uczę ja tez w dalszym ciągu, że trzeba wypróżniac się na smyczy. Często za siku lub kupke jest nagradzana smakołykiem. Czasami to jak zrobi, sama siada przede mną wyczekujaco i się oblizuje skubana :zlotyusmiech: Tak więc uczy się bardzo szybko. :jupi: :tak:
Jedno, co mnie zmartwiło, to to, że musiałam w niedzielę wyjechać i została na 4 godziny u mojej sąsiadki, która doskonale zna (chodzimy razem na spacery codziennie). Cały ten czas tęskniła bardzo, co manifestowała piszczeniem, skakaniem na drzwi, nerwowym chodzeniem po mieszkaniu. Nie wiem, czy to możliwe, aby się tak przywiązała w tak krótkim czasie??? Po przyjeździe do mnie nie miała tego problemu...
Jest bardzo wpatrzona w człowieka, przytulaśna i całuśna. :wachluje: Jednak zabawy z Goldim są stałym punktem programu dnia i też je uwielbia. :zlotyusmiech:
Miała również taki nieoficjalny przegląd weterynaryjny (znajomy weterynarz po prostu przypadkiem nas odwiedził) i stwierdził, że nie widzi potrzeby wizyty w lecznicy. Wystarczy tylko odrobaczenie na razie.
cytuje z info
Meldujemy się z nową porcją zdjęć (których nie wstawię wszystkich na raz, bo troszkę ich jest) i informacji o Samadi
Jeżeli chodzi o relacje Madi z człowiekiem, to nie widzę żadnych problemów. Zarówno w kontaktach z dorosłymi, jak i z dziećmi nie wykazuje cienia agresji. Wręcz przeciwnie, z każdym chce się bawić i nadstawia sie do głaskania. Wybiera sobie też takie osoby, do których przytula sie całą sobą i patrzy w oczy.... jakby chciała powiedzieć "zabierz mnie ze sobą" :wachluje:
Do mnie przytula się tak, gdy tylko wychwyci, ze usiąde i niczym nie jestem zajęta.
Jej ADHD jakby słabło Na spacerkach jednak reaguje szczekaniem na obce psy, ale wydaje mi się, że czuje sie mocna w grupie (prowadzę Goldiego i Madi razem, a obok idzie jeszcze sąsiadka z Borysem). Te reakcje jednak też jakby słabną. W domu ogłosiłam całkowity zakaz nadmiernego jej pobudzania (czyli zabawa owszem, ale jak widzimy, ze za mocno zaczyna wariować, to ją upominamy). Goldi też jest z tego powodu zadowolony, bo momentami jej energia zmuszała go do szukania kryjówek
Za to jednak ma chłopak cudowną opiekunkę. Jest wymyty za wszystkie czasy. Wylizuje mu uszy, oczy, a czasami nawet pysk, jak się wody napije i coś mu tam kapie z pyszczka.
W domu niczego nie niszczy, poza pluszakami, które dostają z Goldim do zabawy.
Zostawać w domu sama nie lubi. Nigdy nie została zresztą całkiem sama, jak już to z Goldim. Piszczy przez chwilę pod drzwiami, ale gdy wracamy do domu, to wychodzi z pokoju zaspana zwykle. Wychodzi na to, że musi drzemać podczas naszej nieobecności.
Jest naprawdę kochana. :zakochany:
Była jedna rodzina zainteresowana, ale chyba się rozmyślili
Niedawno tez miałam telefon od znajomego, którego znajomy szukał psa. Pierwsze moje pytanie brzmiało - czy zamierza trzymać psa w domu. Okazało się, że miał zamiar umieścić zwierzę w piwnicy i zabierać na ryby od czasu do czasu. Zrozumiałym zatem jest, ze nie kontynuowałam dyskusji.
Smutno mi, gdy sobie pomyślę, że przez ponad dwa miesiące nie znalazła się osoba chętna do adopcji Madulki. Wszyscy, którzy ją poznali blizej (z tego grona ludzi, którym bym z czystym sumieniem ją oddała) niestety przebywają większość dnia poza domem. To by tez nie było dla niej dobre. No ale czekamy, mając nadzieję, że nadejdzie ten dzień, kiedy Madi znajdzie swoich ludzi i dom pełen miłości, na który zasługuje na 1000000%
Poniżej wstawiam zdjęcia z ostatniej wycieczki. Są dość słabe, bo robione w słabym świetle.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum