Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Pomogła: 1 raz Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 02-01-2013, 13:46
Dzisiaj na spacerze mojemu psu odbiło.
Było mi tak wstyd, że nie wiedziałam, co ze sobą zrobić.
Zrobiłyśmy porządne okrążenia. Łaziłyśmy ponad godzinę po polach, łąkach i lasach. Bianka, w momencie gdy pewnego pięknego razu uciekła mi podczas aportowania i musiałam czekać na nią 10 minut, aż łaskawie powróci, znów chodzi na 10 metrowej lince treningowej. Podczas spaceru, gdy nie spuszczam jej ze smyczy, czyli takim jak ten, dbam o to, żeby dostarczać jej atrakcji: robię treningi węchowe, ćwiczę podstawowe komendy, mamy też piłeczkę, którą się bawimy. I sobie chodzimy, chodzimy i już mamy wracać do domu, gdy Bianka zatrzymała się... popatrzyła na mnie i zaczęła gryźć linkę. Nie reagowała na 'Zostaw'. Podeszłam więc i zaczęłam ją rozplątywać z linki, a ona dostała głupawki i zaczęła gryźć mnie, skakać, gwałcić, szarpać za płaszcz, rękawy, pas, szalik - kopulowała z moją nogą, nie dała się odciągnąć, zero reakcji na "Siad", "Zostaw", "Połóż się". Nie dała się ruszyć. Nie byłam w stanie zrobić z nią metra, bo gryzła mnie, gdzie popadło. To nie było agresywne, wyraźnie chciała się bawić, ale najgorsze, że była głucha na wszelkie groźby, prośby, komendy!
Próbowałam ją jakoś spacyfikować, broniąc swoich rąk. Uspokoiła się na kilka minut, stojąc mocno przytulona do moich nóg (trzymałam ją za szelki:/). Więc ruszyłyśmy powolutku w kierunku domu, ale natychmiast, gdy zaczęłyśmy iść fundowała powtórkę z rozrywki. Gryzła, szarpała, gwałciła, po kolei. Bałam się, że nie dam rady z nią wrócić do domu.
Czuję się skołowana. Nie wiem, skąd się biorą takie zachowania i tym bardziej nie mam pojęcia, jak mam z nimi walczyć.
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Pomogła: 1 raz Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 02-01-2013, 13:54
tenshii napisał/a:
może jej brakować spacerów bez uwięzi i dlatego tak reaguje
Tylko, że to się w najbliższym czasie nie zmieni; wróciliśmy do ćwiczenia 'Do mnie' i jestem na etapie ćwiczeń we własnym domu. Nie zaryzykuje znów pogoni za samochodem, jak ostatnim razem. Musiałam czekać na nią w szczerym polu przez 10 minut, aż łaskawie wróciła. Jeżeli coś jej się stanie, to nigdy sobie tego nie wybaczę. Więc wróciła na linę.
Skoro więc nie spuszczam jej ze smyczy, wydłużyłam znacznie czas spacerów na linie. Chodzimy w nowe miejsca i naprawdę staram się jej dostarczyć bodźców, które też jej się pozwolą jakoś wyładować. Dzisiaj czułam się po prostu.. bezradna.
Zwolniłam ją wczoraj ze smyczy z innymi psami. Skończyło się na tym, że była zafascynowana koleżanką do pewnego momentu, a później oddalała się coraz bardziej od Betty. Wystraszyłam się, że znów mi ucieknie, dookoła petardy, że się wystraszy i spłoszy i przywołałam ją. Cudem przyszła.
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 02-01-2013, 13:57
Di napisał/a:
Tylko, że to się w najbliższym czasie nie zmieni; wróciliśmy do ćwiczenia 'Do mnie' i jestem na etapie ćwiczeń we własnym domu. Nie zaryzykuje znów pogoni za samochodem, jak ostatnim razem. Musiałam czekać na nią w szczerym polu przez 10 minut, aż łaskawie wróciła. Jeżeli coś jej się stanie, to nigdy sobie tego nie wybaczę. Więc wróciła na linę.
ja to doskonale rozumiem
nie macie jednak gdzieś jakiegoś boiska? Ogrodzonego terenu?
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Pomogła: 1 raz Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 02-01-2013, 14:01
tenshii, właśnie mam dookoła cudowne tereny na chodzenie z psem, ale nic ogrodzonego. Moi przyjaciele mają sporych rozmiarów ogrodów i działki, ale raczej ciężki mi się zjawić u nich raz dziennie i spuszczać psa ze smyczy
Też szukałam, orientowałam się, czy gdzieś by jej nie można było, wiesz, kątem puszczać, ale no niestety. Jeszcze, jak jest lato, to jedno pole kukurydzy skutecznie odgradza od drogi, więc wtedy mniejszy problem ze spuszczaniem jej; bo trzy ściany ogrodzeń ogródków działkowych i czwarta pole kukurydzy. Ale teraz, po żniwach... Masakra.
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Pomogła: 1 raz Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 02-01-2013, 14:05
tenshii, szczerze mówiąc, nie zastanawiałam się nad tym. Najpierw dlatego, że przez rok pilnowałam stawów, a teraz... Może to nie taki zły pomysł. Pewnie raz pojadę i będą mnie łopatą zbierać z drogi, bo mnie własny pies zabije ^^
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 02-01-2013, 14:09
Musicie poćwiczyć może to zda egzamin
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
ambird [Usunięty]
Wysłany: 02-01-2013, 15:53
Di, postaraj się totalnie ignorować takie zachowanie, choć wiem, ze jest ciężko
Widzę, że Twoja sunia ma dopiero roczek, a to wiek totalnej korby, jeszcze rok
jakie masz smakołyki? Ja do saszetki oprócz zwykłych chrupek zawsze zabierałam kilka kawałków kiełbasy (myśliwska świetnie pachnie), w takiej głupawie bierzesz kawałek kiełbasy, zaciskasz w pięści i podtykasz pod nos, jak poczuje to powinna zareagować na komendę siad i jak siądzie, to pokazujesz co masz w dłoni, bardzo powoli prosisz o wykonanie jakiejś kolejnej komendy i wtedy kiełbacha w dziób
U mnie działało
Basti rzadko miewa głupawy, ale ostatnio ma jakąś cofkę w rozwoju, zadziwia mnie momentami, że słów brakuje
A rower to dobry pomysł Tylko pamiętaj o przygotowaniu się Wspólnej jazdy na rowerze musicie się nauczyć
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Pomogła: 1 raz Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 02-01-2013, 16:05
ambird, nie jestem w stanie tego ignorować. Nie da się. Albo zgryzie linkę i ucieknie, albo gryzie mnie, płaszcz, cokolwiek tylko staje jej na przeszkodzie. Jeśli stałabym jak słup soli, to darłaby mi pasek płaszcza, szal, but, spodnie - cokolwiek.
Spróbuję z tym zróżnicowaniem smaczków. Dziękuję .:*
I tak, wiem, przejrzałam już cały temat o rowerowej eskapadzie. Przy takim obiekcie ADHD dojdę do formy szybciutko przy niej
Mój labrador: Balbina
Suczka urodziła się:
01-03-2012
Mój labrador: Basia
Suczka urodziła się:
12-09-2013
Pomógł: 1 raz Wiek: 40 Dołączył: 25 Mar 2013 Posty: 68 Skąd: poznan
Wysłany: 29-04-2013, 20:51 głupawka
Ja tam lubie jak balbina dostaje takiej głupawki, fakt że kurtka poszarpana jej ząbkami ale ile mi to radości sprawia jak widze szalonego labka. Najbardziej lubie jak biega tak po śniegu albo mokrym po deszczu podłożu. Nie raz zalicza glebę i to mnie bardzo bawi. Zauważyłem też, że duża przestrzń np pole albo wąski ale długi korytaż wywołuje u niej głupawkę.
Wiek: 38 Dołączył: 08 Sie 2012 Posty: 67 Skąd: Wlkp
Wysłany: 31-08-2013, 16:41
Karoola napisał/a:
Mój takie głupawki odstawia już tylko na leżąco na kanapie
Mój lab miewa "głupawke" za każdym razem kiedy wchodzi do domu. Wtedy zaczyna się MASAKRA Biega na "niskim podwoziu" po całym pokoju i nic go nie interesuje - żadne komendy nie skutkują. Jest to problem a ja nie mam pomysłu jak go tego oduczyć
Widzę, że to standard:) Moja Koko ma głupawkę zapisaną w dziennym cyklu - między godziną 21 a 23 włącza jej się torpeda w zadek i zasuwa jak poparzona przez wszystkie pomieszczenia domu - tam i z powrotem, tam i z powrotem. Tak paręnaście razy i ustaje zdyszana;)
Mój labrador: Amigo
Pies urodził się:
Dołączyła: 11 Kwi 2014 Posty: 9 Skąd: Warszawa
Wysłany: 14-04-2014, 23:35
Żałuję, że tak późno trafiłam na to forum, już wiem że to specyfika rasy Mój Amigo dostaje totalnej głupawki jak jest mokry - kiedy wraca ze spaceru w deszczu lub jest po kąpieli biega jak wariat z podwiniętą pupą i rozbija się o wszelkie sprzęty w mieszkaniu, do tego obficie się otrzepuje zostawiając za sobą całe mnóstwo śladów Uwielbiam te jego głupawe stany umysłu!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum