Nie znasz tej hodowli, także nici z odświeżania Twojej pamięci. Poza tym żadne szczenię już nie urodzi się po matce mojej Tsusi, gdyż ta niestety już odeszła, a była to jedyna suka hodowlana w tamtej hodowli.
Uhmmm, ciekawe dlaczego nie chcesz podac nazwy hodowli Twojej suki, ja Ci moge smiało podac nazwe hodowli moich suk ( dla Twojej wiadomosci, matka jednej z moich suk rowniez nie zyje, miała jeden miot ) cos Ci to bedzie mowić? Watpie. Jednak, jakbys zapytała, smiało bym Ci napisała z jakiej hodowli pochodza moje suki.
Ponawiam, pytanie z jakiej hodowli masz swojego psa? Podaj nazwe, badz linka.
Pozdrawiam.
_________________ "Budzi sie we mnie zwierzę. Obawiam się jednak, że to "leniwiec"
Mój labrador: Tsunami, Joy
Suczka urodziła się:
07.07.2007; 20.03.2009
Suczka urodziła się:
Wiek: 38 Dołączyła: 26 Lis 2007 Posty: 1371 Skąd: Kraków
Wysłany: 08-02-2009, 19:46
Jakoś nie mam oporów przed podaniem Ci nazwy hodowli Gdybyś poszukała, to pewnie na forum gdzieś to pisałam. Hodowla nazywa się Lab Forever jest spod Poznania dokładnie z miejscowości Śrem Hodowcą jest pan Maciej Zygmunt. Strona hodowli nie istnieje
Wybrałam małą hodowlę, bo z takiej chciała swojego pierwszego labradora i w związku z tym, że rodowodowo mi miot odpowiadał zdecydowałam się na suczkę w tej własnie hdodowli po tych właśnie rodzicach.
Matką mojej suki była LOBELIA GF - miała dwa mioty, jeden pod przydomkiem GF, jeden pod przydomkiem Lab Forever.
Ale to chyba nie temat o mojej suczce, co?
Mam nadzieję, że zaspokoiłam Twoją niezrozumiałą dla mnie ciekawość.
Zgadzam się z Tsunami, niestety. Też znam kilka hodowli, gdzie hodowca owszem dba o szczenięta, bardzo dba. Ale psów jest dużo i conajmniej 2, 3 mioty rocznie. Myślę że przy niewielkiej liczbie miotów to może i się dokłada ale nie wierze w to że ludzie mający np. po kilkanaście psów tak kochają rase że dokładają pieniądze byleby tylko przyczynic się do poprawienia, wzmocnienia cech pozytywnych w nowych pokoleniach. Moim zdaniem często jest tak że z hodowli robi sie biznes, jasne nie można wrzucac wszystkich do jednego worka, są hodowcy z prawdziwego zdarzenia i chcę wierzyc że takich jest więcej.
Wiek: 44 Dołączyła: 02 Cze 2008 Posty: 582 Skąd: już nie Warszawa :)
Wysłany: 09-02-2009, 14:04
gusia1972 napisał/a:
w większości hodowli psy maja tylko prześwietlone biodra, łokcie zdarzają się już dużo rzadziej a o badaniu oczu to już mało kto wspomina, a badał ktoś rzepki ??)
A po co labradorom rzepki badać?
Skoro uważasz, że biodra, łokcie i oczy to mało, to może lepiej prcdPRA, Miopatie, albo OCD niż rzepki?
Nie spotkałam żadnej hodowli retrieverów, która by rzepki im badała, bo zdaje mi się, że to nie jest problem typowy i dziedziczny w tej rasie.
Wiek: 44 Dołączyła: 02 Cze 2008 Posty: 582 Skąd: już nie Warszawa :)
Wysłany: 09-02-2009, 14:33
gusia1972 napisał/a:
sodalis napisał/a:
Nie spotkałam żadnej hodowli retrieverów, która by rzepki im badała, bo zdaje mi się, że to nie jest problem typowy i dziedziczny w tej rasie.
i o taką odpowiedź mi między innymi chodziło wiem że się rzepki bada ale właśnie nie słyszałam w ogóle o labradorach z prześwietlonymi rzepkami
Rzepki owszem bada się u sporej ilości ras, u której występuje nieprawidłowość budowy stawu kolanowego prowadząca do zwichnięć rzepki, ale to nie dotyczy labradorów więc po co u nich badać?
gusia1972 napisał/a:
sodalis napisał/a:
to może lepiej prcdPRA, Miopatie, albo OCD
możesz to rozwinąć ? co to za badania ?
prcdPRA - jest to forma postępującego zaniku siatkówki, dziedziczna
Miopatia - dziedziczna choroba mięśni
OCD - osteochondroza głowy kości ramiennej
Te 3 problemy u labradorów występują - zdecydowanie rzadziej niż dysplazja, ale występują.
Nie uważasz więc, że lepiej badać na choroby które w danej rasie występują i jest udowodnione, że są dziedziczne, niż badać rzepki u latradorów (rzepki to owszem badać powinni, ale hodowcy chihuahua i yorków)?
Nie uważasz więc, że lepiej badać na choroby które w danej rasie występują i jest udowodnione, że są dziedziczne, niż badać rzepki u latradorów (rzepki to owszem badać powinni, ale hodowcy chihuahua i yorków)?
chyba juz wyżej napisałam że chciałam to wyjaśnić czy u labradorów też warto rzepki prześwietlać ...
za drugą odpowiedż wyjaśniającą symbole dziękuję bardzo
Dołączyła: 11 Sie 2009 Posty: 1121 Skąd: środa wlkp
Wysłany: 31-08-2010, 15:16 Grzechy i grzeszki w hodowli psów
Znalazłam mysle fajny artykol Pani Jadwigi Konkiel, na jednej ze stron odnosnie cudow jakie sie dzieja w roznych hodowlach i na wystawach, mysle ze moze sie przydac jako dobra lektura do poczytania
Grzechy i grzeszki w hodowli psów
Hodowla uczy cierpliwości i pokory, natomiast osoby zapatrzone w sukcesy swoich psów, żądne splendoru i sławy, chciałyby wygrywać zawsze i za wszelką cenę. Stąd biorą się niezbyt czyste zagrania w hodowli, dotyczące zarówno postępowania względem samych zwierząt, jak i względem konkurencji.
Z moich obserwacji wynika, że najmniej odporne psychicznie na różne hodowlane porażki, a zarazem najbardziej podatne na machlojki i oszustwa w hodowli są takie osoby, które z jednej strony wystawy psów traktują niezwykle ambicjonalnie oraz te, dla których hodowla stanowi główne, czasami jedyne źródło zarobku. Trzecią grupę stanowią ci, którzy mieli szczęście trafić na pierwszego, często zupełnie przypadkowo kupionego psa, który okazał się być wybitnym egzemplarzem. Takim osobom wydaje się, że mają monopol na wygrywanie i żaden inny pies nie ma prawa okazać się lepszy od ich championa. Po zaledwie 2-3 latach od zaistnienia w kynologicznym świecie uważają oni, że posiedli całą tajemną wiedzę dotyczącą genetyki, wystawiania psów i ich przygotowywania do pokazów.
Hodowca, posiadając najczęściej kilka, czasami kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt zwierząt, z natury rzeczy ma procentowo dużo większą szansę zaliczenia różnych nieszczęść i „wpadek”, niż szczęśliwy posiadacz jednego pieska. Decydując się na rozpoczęcie hodowli powinniśmy z góry założyć pewne losowe nieszczęścia, na które nie będziemy mieli wpływu lub takie tragedie, które zdarzyć się mogą przez naszą niewiedzę, głupotę, bezmyślność lub rutynę. Jeżeli wydaje się komuś, że hodowla psów to przede wszystkim same sukcesy, blichtr i pieniądze – bardzo szybko gorzko się rozczaruje.
Oto kilka przykładów:
Nietrafione importy
Sprowadzając do hodowli jakiegoś nowego psa z zagranicy, wyczekiwanego z dużą nadzieją i kupionego za niemałe pieniądze, w naturalny sposób oczekujemy rewelacji, która podbije ringi wystawowe. Niestety rzeczywistość najczęściej nie pokrywa się z naszymi marzeniami.
Na podstawie samych zdjęć i ocen z wystaw trudno w 100% stwierdzić, na ile zamówiony szczeniak będzie wybitny. Poza tym nie miejmy złudzeń, że doświadczony hodowca, którego najczęściej znamy jedynie ze słyszenia, sprzeda nam naprawdę wartościowe zwierzę. Prawda jest taka, że wybitne egzemplarze albo zostają w hodowli, albo trafiają do zaprzyjaźnionych, sprawdzonych osób.
Najgorzej, jeśli sprowadzony egzemplarz okaże się być nosicielem różnych genetycznych przypadłości lub sam jest takimi wadami obarczony. Nieuczciwy nabywca, mając na uwadze poniesione koszty, może ulec pokusie ukrycia takiej wiedzy przed innymi ludźmi, przez co wprowadza się do hodowli określone wady i schorzenia.
Braki zębów i wady uzębienia
Istnieją rasy, w których problem nadliczbowych bądź brakujących zębów występuje nagminnie, są też takie gdzie zdarza się to sporadycznie. Problem nie polega na brakach czy wadach zgryzu, ale na działaniach, jakie hodowcy podejmują, aby to ukryć.
Najprostszy sposób z jakiego korzystają to zwrócenie się do lekarzy, którzy zajmują się wstawianiem brakujących zębów oraz wykonywaniem aparatów korygujących wady uzębienia.
Złamane ogony
W wielu rasach złamany, zrośnięty lub szczątkowy ogon jest wadą dyskwalifikującą, z kolei w niektórych to cecha dopuszczalna albo wręcz wskazana. Jeżeli wada taka pojawia się nie tam, gdzie powinna, może świadczyć o niepożądanych obciążeniach genetycznych lub zbyt bliskim chowie w pokrewieństwie, tzw. inbredzie.
Hodowcy radzą sobie z tym problemem operując psy i zakładając im usztywniające opatrunki prostujące ogony lub decydując się na amputację złamanej końcówki. Bulwersujące jest to, że osoby takie przedstawiają potem zaświadczenia od weterynarzy mówiące o utracie końcówki ogona w wyniku kontuzji.
Wadliwe umaszczenie
Czasami może się zdarzyć, że umaszczenie psa nieznacznie odbiega od obowiązującego we wzorcu, co może świadczyć, iż nabyliśmy zwierzę rodowodowe, ale nie do końca poprawne eksterierowo. Może tak się zdarzyć, gdy przegląd hodowlany robiony jest u szczeniąt w bardzo młodym wieku, zanim nabiorą odpowiedniego pigmentu.
W przypadku niewielkich różnic wystawcy starają się takie usterki skrzętnie ukryć przed sędziowskim okiem. Farbowanie yorków, pudli, foksterierów czy airedale terierów, co prawda nie zdarza się nagminnie, ale daje się zauważyć na ringach, pomimo iż niektórzy hodowcy doszli już do takiej perfekcji, że tylko specjalistyczne badania wykryłyby w psiej sierści obecność związków chemicznych.
Podejrzanie liczne mioty
Podstawianie szczeniąt pochodzących od innych matek pod jedną sukę to kolejny grzech hodowców, którzy za wszelką cenę chcą zarobić. Według przepisów Związku Kynologicznego suka może być w danym roku kalendarzowym pokryta tylko raz i nawet jeśli uzyska się warunkowo zgodę na powtórne krycie, to zakaz dotyczy całego następnego roku. W związku z tymi ograniczeniami niektórzy nieuczciwi hodowcy z pełną premedytacją kryją kilka suk w jednym czasie, po czym bez żadnych skrupułów podkładają nadliczbowe szczeniaki pod jedną.
Podstawianie psów na konkursach lub na wystawach
Jeżeli jakiś wybitny pies jest ogólnie znany, ma swoje charakterystyczne cechy, a jego fotografie znaleźć można bez trudu w internecie, to nawet wyjątkowo nieuczciwemu właścicielowi nie przyszłoby do głowy zastępować go innym. Inaczej rzecz się ma w przypadku zwierząt teoretycznie rasowych, ale eksterierowo niczym specjalnym nie wyróżniającym się od innych. Wtedy nieuczciwy hodowca może zastąpić gorszego osobnika lepszym. Oszustwa na ogół się udają się, gdyż sędzia nie zawsze pamięta lub ma czas na wnikliwe sprawdzanie tatuaży, nie wspominając już o chipach, a w przypadku wykrycia takowego, zawsze można powiedzieć, że w pośpiechu doszło do pomyłki, tym bardziej, jeśli jeden właściciel wystawia tego samego dnia kilka psów.
Dokładnie te same mechanizmy mają miejsce na testach, próbach lub konkursach, gdzie jedno dobrze wyszkolone zwierzę „zalicza” konkurencję pozostałym.
Podstawianie zdrowych psów do badań
Ten sam problem dotyczy specjalistycznych badań, chociażby popularnego prześwietlania psów na dysplazję. Tylko dwa razy w czasie mojej kariery kynologicznej lekarz sprawdził u psów tatuaże. Chipów nie sprawdził nikt! Dzięki takiemu liberalnemu podejściu zdarza się, że w hodowli, w której przebywa wiele psów, jeden zdrowy „załatwia” papiery tym, co do zdrowia których można mieć wątpliwości.
Reproduktor – tylko który?
W przypadku posiadania kilku reproduktorów i niedyspozycji jednego z nich (na dodatek takiego, który posiada bardzo atrakcyjne „papiery”), nieuczciwy hodowca może z pełną świadomością zapisać miot właśnie na niego, mimo pokrycia suki innym.
Proteza brakującego jądra
Wydawać się to może absolutnie niemożliwe, a jednak i takie przypadki mają miejsce! Czasem silikonowa proteza jądra jest tak sprytnie umieszczona w worku mosznowym, że jedynie wyjątkowo uważny i dociekliwy sędzia zauważy brak połączenia takiego tworu z powrózkiem nasiennym. Psy, które są jednostronnymi wnętrami, a właściciel decyduje się na tak ryzykowne i niemoralne posunięcie, są najczęściej wybitnymi pod względem eksterieru osobnikami. Niczego nie podejrzewające osoby, wykorzystują potem takiego psa do krycia swoich suk.
Usypianie starych psów
W hodowlach nastawionych głównie na zysk, stare psy zabierają miejsce młodszym, więc w momencie, gdy „wypadają z hodowli”, zostają usypiane.
Produkcja psów do walk
Tym haniebnym procederem trudnią się przede wszystkim handlarze i pseudohodowcy, ale w rodowodowych hodowlach i takie procedery również mają miejsce, zważywszy jak wysokie ceny osiągają na „czarnym rynku” psy z papierami specjalnie szkolone do psich walk.
Operacje strun głosowych
Hodowca posiadający stado psów w pobliżu zabudowań innych ludzi, jest narażony na pretensje odnośnie ciągłego hałasu. Aby wyeliminować ten problem niektórzy decydują się na dokonanie u wszystkich, lub jedynie u najbardziej hałaśliwych osobników, operacji strun głosowych. Po takim zabiegu, zamiast tubalnego szczekania lub wściekłego jazgotu, psy wydają z siebie jedynie ciche, świszczące dźwięki.
Układy i układziki na wystawach psów
Myślę, że to zupełnie naturalne, iż wystawcy lub sędziowie (a często jedni i drudzy) hodujący te same rasy i od lat obecni na ringach, doskonale się ze sobą znają. Jednak fakt znajomości lub bliskiej przyjaźni nie zwalnia nikogo z obowiązku dokonywania rzetelnych i sprawiedliwych ocen. Nie da się ukryć, że tendencyjne, nierzetelne, złośliwe lub skrajnie niekompetentne sędziowania kładą się potem cieniem na wszystkich i wyrabiają jednolitą opinię o pozostałych wspaniałych, doświadczonych i uczciwych arbitrach. Cierpi na tym pośrednio również Związek Kynologiczny, który utrzymuje się głównie z organizacji wystaw i z opłat członkowskich. Zdaję sobie sprawę z tego, że mogę się narazić niektórym sędziom, ale myślę, że nie można dłużej milczeć widząc czasem ich karygodne zachowania na ringach, brak taktu, kultury, przyjmowanie sędziowań tych samych ras na wielu wystawach w jednym roku, przez co wystawcy mają problem z dokończeniem championatów, zachowywanie się na ringu niczym pan i władca, wdawanie się w pyskówki z wystawcami albo występowanie w stroju co najmniej niedbałym.
Myślę, że wiele osób zrezygnowało z prezentowania swoich psów na wystawach właśnie dlatego, że na własnej skórze doświadczyło takiego zachowania, z kolei spora grupa potencjalnych kynologów, zniechęcona opinią znajomych nawet się nie zapisała do Związku, mimo posiadania psa z rodowodem.
Sama jestem sędzią i wystawcą, tym bardziej jest mi przykro, gdy widzę tego typu postępowanie, jednocześnie zdając sobie sprawę jak ostra, niesprawiedliwa i krzywdząca jest potem opinia wobec większości moich kolegów i koleżanek.
Aby Państwa więcej nie straszyć, pragnę podsumować, że wspomniane przeze mnie nieprawidłowości, choć czasem się zdarzają, to nie stanowią, na szczęście, o jakości naszej kynologii. Tym niemniej uważam, że lepiej jest podzielić się z Państwem swoją wiedzą, bo być może po przeczytaniu tego artykułu niektórzy nieuczciwi hodowcy zastanowią się nad tym, co robią, a do innych dotrze, że jednak nie są anonimowi i bezkarni.
Jadwiga Konkiel
_________________ Wiedza rodzi szacunek, a uszanowanie odmienności psa pozwoli człowiekowi w pełni cieszyć się z niezwykłych chwil spędzonych z ukochanym zwierzęciem!!!
Lepsze poznanie naszego psa to szcześliwsze ,,wspólne" życie !!!
http://www.suwaczek.pl/ca...png[/img][/url]
Wogóle nigdy bym nie wpadła na takie "sztuczki" co ci ludzie wyprawiają. Dobrze, że pani sędzia o tym głośno mówi.
akfe [Usunięty]
Wysłany: 17-08-2011, 12:07
Temat trochę stary, ale pozwolę sobie go odświeżyć pytaniem.
Cytowany artykuł jest rewelacyjny i aż żal, że znalazł się na forumowym "Śmietniku" i ma tak mały odzew (rozumiem, że temat jest krępujący). Obawiam się jednak, że nie wszystkie grzechy i grzeszki hodowców zostały w nim wymienione.
Teoretyczne pytanie: jakie prawa w stosunku do hodowców mają nabywcy psa, którzy zostali "nabici w butelkę"? Załóżmy, że kupujemy psa i wszystko jest niby ok, a po jakimś czasie okazuje się, że psiak ma np. wadę zgryzu. Wszystko miało być pięknie: rodowód, przyszłość hodowlana itd., a tu dyskwalifikacja i rozczarowanie, że nawet rozmnażanie takiego zwierza stoi pod znakiem zapytania...
Jednym słowem świadomie lub nie hodowca wprowadził w błąd kupującego. Co kupujący może zrobić w takiej sytuacji? Czy hodowca nie ponosi żadnych konsekwencji?
akfe, kupując psa spisujesz z hodowca umowę kupna-sprzedaży, w której najczęściej znajdują się punkty dotyczące aktualnego stanu zdrowia psa i odpowiedzialności zarówno hodowcy jak i kupującego. Warto zatem dokładnie umowę przeczytać PRZED złożeniem podpisu.
W umowie, którą ja podpisałam, był punkt mówiący, że: "wady w uzębieniu, dysplazja lub inne wady niewidoczne w momencie wydania psa, a także brak uzyskania oceny doskonałej na wystawie nie stanowią podstawy do zwrotu psa lub jakichkolwiek innych roszczeń z tego tytułu". Więc od samego początku było to dla mnie jasne.
akfe [Usunięty]
Wysłany: 19-08-2011, 07:18
bietka1, bardzo dziękuję za odpowiedź. Taki zapis w umowie, o jakim piszesz, pozwala hodowcy w zasadzie na wszystko . Ja miałam na myśli wady genetyczne, które dyskwalifikują psa (nie tylko nie pozwalają na oc. doskonałą).
Czy hodowca nie bierze odpowiedzialności za psa, jakiego "wyprodukuje"? (przepraszam za to słowo) Jakie w takim razie ma wady mieć pies, który ma wpisane w rodowodzie PET? Czy ten zapis tak naprawdę się stosuje?? Czy wystarczy dodać odpowiedni punkt do umowy i nowy właściciel psa ma związane ręce?
Jak to tak naprawdę jest, bo zadziwia mnie świat hodowców...
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 19-08-2011, 08:34
Ja fachowcem nie jestem, ale tak na " chłopski rozum" jeżeli hodowca zrobi badania i ma na to zaświadczenia że rodzice są np. wolni od dysplazji stawu biodrowego /zarówno pies jak i suka.. stawy-A/ to nie powinien odpowiadać za ewentualne wystąpienie tej choroby u szczeniaka, bo niby dlaczego? przecież zrobił wszystko by nie wystąpiła.Przecież pies to nie maszyna i wszystko się zdarzyć może.
Ale to tylko moja teoria i mogę się mylić.
Mój labrador: Nera
Suczka urodziła się:
08.05.2010
Wiek: 42 Dołączyła: 14 Gru 2010 Posty: 1653 Skąd: Kraków
Wysłany: 19-08-2011, 09:36
akfe napisał/a:
który ma wpisane w rodowodzie PET
a nie są to też np wady w umaszczeniu, które widać gołą ręką, z tego co pamiętam choć nie mogę nigdzie znaleźć tej informacji to był np kolor nosa nie właściwy
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 19-08-2011, 10:29
ktosia napisał/a:
kolor nosa nie właściwy
Myślę że chodzi Ci o psy NBP / No Black Pigment/
Ten pies ma tylko jeden genotyp i nie powinien być używany do dalszej hodowli.
Jednak musimy pamiętać, że ta "wada" nie przeszkadza mu być wspaniałym psem "na kolanka".
Mój labrador: Pola
Suczka urodziła się:
27.03.2010
Wiek: 37 Dołączyła: 17 Maj 2010 Posty: 5230 Skąd: Pabianice
Wysłany: 19-08-2011, 10:38
U labków nie, ale u innych ras szczególnie ważne jest "rozmieszczenie" kolorów. Też nie znam się dokładnie na tym, ale moi znajomi kupili cavaliera jako Peta, ponieważ nie miał "okularków" czyli brązowych obwódek wokół oczu.
Mój labrador: Nera
Suczka urodziła się:
08.05.2010
Wiek: 42 Dołączyła: 14 Gru 2010 Posty: 1653 Skąd: Kraków
Wysłany: 19-08-2011, 10:38
aganica, wiem że nie przeszkadza i są one na pewno cuuudownymi psiakami, i pięknymi również bo mają swój niepowtarzalny urok. Ale wydaje mi się, iż jest to jedna z tych wad o których pisał akfe, a nie da się jej ukryć przed kupującym szczeniaka, a jeszcze jeśli ma on w rodowodzie wpisane PET to już w ogóle wszystko jest jasne. Chyba
Ja fachowcem nie jestem, ale tak na " chłopski rozum" jeżeli hodowca zrobi badania i ma na to zaświadczenia że rodzice są np. wolni od dysplazji stawu biodrowego /zarówno pies jak i suka.. stawy-A/ to nie powinien odpowiadać za ewentualne wystąpienie tej choroby u szczeniaka,
Tylko biorąc pod uwagę artykuł to nie masz pewności,że wpis nie jest oparty o dobre układy z weterynarzem,który zamiast B czy C wpisze A za dobry koniaczek
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum