Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 15-11-2014, 22:13
blablador napisał/a:
a czy to odczulanie gwarantuje spokój na całe życie pod względem tych alergenów na które ma alergie pies?
tak.
Weronika_S napisał/a:
na początku jeździliśmy co tydzień na zastrzyk
my na poczatku codziennie, potem co drugi dzien, co trzeci itd az doszlismy do raz na 3 miesiace. Co trzy miesiace zastrzyk byl podawany czterokrotnie.
U nas też niestety różowo nie jest z odczulaniem. Tylko że u Snicka oprócz świądu pojawiły się pęcherze pomiędzy palcami, które puchną i pękają przy ataku alergenów. Walczymy z tym już drugi rok. Odczulamy cały czas. Był już moment, że wydawało się to już opanowane zastrzyki odczulające były co 70dni ale niestety w tym sezonie znaczne pogorszenie, zastrzyki znowu co 30dni, przy czym przez cały czas Snick jest na lekach i sterydzie. Steryd co prawda sprowadzany z Niemiec Calcort, w dawkach minimalnych ale cały czas jest. Koszt sterydu to tak na półtora roku 40euro + miejscowe na guzy maści sterydowe lub w płynie. Opanowaliśmy świąd, zresztą nie był on w naszym przypadku większym problemem, ale niestety walczymy z guzami. Koszty leczenia są czasem ogromne, ja już nie zliczę, no i trzeba dużo cierpliwości. jednak myślę że w przypadku samego świądu odczulanie może pomóc lepiej i warto zaryzykować, żeby to się nie rozwijało. U Snicka nie widać efektów ubocznych Calkortu, ani nie przytył, ani się inaczej nie zachowuje, badania krwi super, ale u nas steryd jest tylko dodatkiem do całej kuracji. Znam psy które leczone są tylko sterydowo doraźnie i niestety tu wpływ sterydu widać ogromnie, a nie jestem pewna czy koszty dużo mniejsze. U Snicka po całej kuracji na pewno opanowaliśmy świąd i wypadanie sierści, serio labrador wreszcie linieje dwa razy w roku przez 3 tygodnie i koniec. U znanych nam psów leczonych tylko sterydowo sierść cały czas wypada. My teraz walczymy ciągle z guzami i gdyby nie one to pewnie uznałabym odczulanie za skuteczne. U nas dodatkowymi zaleceniami było kąpanie psa raz w tygodniu w szamponie hipoalergicznym, nie sprzątanie/ odkurzanie przy psie, ponieważ mam wykładzinę dywanową w całym mieszkaniu to psikałam ją preparatem Flee.
Mój labrador: Lorena[*]
Suczka urodziła się:
25.12.2007
Mój labrador: Nitka Jamnior
Suczka urodziła się:
09.04.2010
Mój labrador: Dolly chesapeak bay retriever
Suczka urodziła się:
01.02.2015
Pomogła: 3 razy Wiek: 37 Dołączyła: 02 Mar 2008 Posty: 3359 Skąd: Bielsko Biała
Wysłany: 16-11-2014, 08:34
mibec napisał/a:
blablador napisał/a:
a czy to odczulanie gwarantuje spokój na całe życie pod względem tych alergenów na które ma alergie pies?
tak.
Weronika_S napisał/a:
na początku jeździliśmy co tydzień na zastrzyk
my na poczatku codziennie, potem co drugi dzien, co trzeci itd az doszlismy do raz na 3 miesiace. Co trzy miesiace zastrzyk byl podawany czterokrotnie.
Niestety nie gwarantują spokoju na całe życie, przy silnej alergii może zaistnieć konieczność zamówienia kolejnych dawek przypominających. Znam psy które musiały mieć powtarzane po uplywie czasu .
Pomogła: 7 razy Wiek: 42 Dołączyła: 29 Cze 2011 Posty: 853 Skąd: Warszawa
Wysłany: 16-11-2014, 09:36
Mój pies już teraz jest na zestawie uzupełniającym, odczulamy od stycznia albo lutego, nie pamiętam już nawet...u nas problemem jest świąd i wygryzanie łap i okolic odbytu Ja sprzątam codziennie, wywaliłam dywany, mam odkurzacz z filtrem, wszystko piorę albo w 90 stopniach albo najpierw namaczam w Allergoffie, pryskam też tym tapicerkę w aucie, kanapę, wszystko co się da w sypialni. Mam środki do odkurzania zabijające alergeny roztoczy...zastanawiam się jeszcze nad takim urządzeniem ultradźwiękowym, nieszkodliwym dla ludzi i psów, zakłócającym cykl rozwojowy roztoczy...kąpię psa w szamponach antyświądowych, pryskam sprayami... dajemy dużą ilość Omega 3, czasem hydroksyzynę albo clemastin, już naprawdę nie wiem co mogę jeszcze zrobić, robię wszystko by oddalić wizję sterydów, ale obawiam się, że jednak nas będą niestety czekać Mimo wszystko uważam, że warto było spróbować tego odczulania, wielu psom pomaga.
Tak z ciekawości zapytam wiecie moze czy alergia u psów jest dziedziczona? Czy przy kupnie szczerenika z hodowli hodowca informuje na co zwrócić uwage pod tym względem ( na co ojciec, matka szczeniaka są uczulone)
Mój labrador: BAJKA
Suczka urodziła się:
02.03.2010
Pomogła: 1 raz Wiek: 37 Dołączyła: 14 Maj 2011 Posty: 56 Skąd: Lubiesz
Wysłany: 16-11-2014, 12:59
Bajka w zależności od dnia ma napady drapania. Dzisiaj od rana wygryza łapy, drapie się, ociera o domowników i chodzi osowiała. Wczoraj natomiast pełen spokój i zabawa na całego. Już sami nie wiemy od czego to zależy. Najgorsze jest to, że ona ma to przez cały rok tylko albo silniej (wiosna, lato) albo lżej (jesień, zima).
_________________ "Mój piesek - serduszko u moich stóp"
Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 16-11-2014, 13:58
Lorena napisał/a:
Niestety nie gwarantują spokoju na całe życie
nam powiedziano ze Barney nie bedzie wiecej szczepionek potrzebowal bo organism nauczyl sie sobie radzic z alergenami. Moze to zalezy od psa, nie wiem.
Jak na razie jestem bardzo zadowolona z rezultatow.
Mój labrador: Lorena[*]
Suczka urodziła się:
25.12.2007
Mój labrador: Nitka Jamnior
Suczka urodziła się:
09.04.2010
Mój labrador: Dolly chesapeak bay retriever
Suczka urodziła się:
01.02.2015
Pomogła: 3 razy Wiek: 37 Dołączyła: 02 Mar 2008 Posty: 3359 Skąd: Bielsko Biała
Wysłany: 16-11-2014, 15:37
mibec napisał/a:
Lorena napisał/a:
Niestety nie gwarantują spokoju na całe życie
nam powiedziano ze Barney nie bedzie wiecej szczepionek potrzebowal bo organism nauczyl sie sobie radzic z alergenami. Moze to zalezy od psa, nie wiem.
Jak na razie jestem bardzo zadowolona z rezultatow.
Cieszę się, że dobrze si2 Twój pies czuje. Jednakże odczulanie nie zawsze wystarczy na cały życie, pprzynajmniej tak mnie nauczono....
Każdy pies reaguje inaczej, zależy to od wielu czynników. U nas na pewno odczulanie pomogło opanować chorobę ale nie wyleczyło niestety
Teoretycznie skłonność do alergii jest dziedziczna ale np tak jak u nas rodzice nie mają żadnych objawów, tylko że to są psy głownie będące na dworze, a nie "blokersy" mieszkające w kawalerce z wykładziną dywanową, ogrzewaniem centralnym gdzie jest pełno roztoczy. U nas w tym najgorszym stopniu uaktywniło się to po zatruciu organizmu psa przez babcie, która w dobrej wierze dała mu na raz ponad kilo skrawków i resztek z wędlin, wtedy pierwszy raz łapy spuchły i pojawił się pierwszy ropień, no i się zaczęło. Leczenie doraźne sterydami dawało poprawę na tydzień, czasem dwa, czasem miesiąc i nagle znowu łapy puchły guz się pojawiał i pies kulał. Niestety po każdym ataku guz był większy, ataki co raz częstsze a kulawizna gorsza. Rok od weta do weta i dopiero przy szóstym weterynarzu, specjalistce od chorób skóry udało się zdiagnozować psa właściwie. Okazało się że za pierwszym razem gdy spuchły Snickowi łapy dostał się do nich jakiś kłos który powodował kulawiznę i ropień. Niestety w porę nie wycięty urósł do wielkości orzecha i już nie reagował na sterydy i antybiotyki powodując ciągłą kulawiznę. Także Snicki to kombinacja alergii + ciało obce. Niestety rok nieudolnego leczenia spowodował że teraz mamy ciągłe problemy. Łapa jest bardzo wrażliwa że reaguje na wszystko i tez nie wiadomo bo jednego dnia puchnie innego nie, a wszystko robimy jak zawsze.
[ Dodano: 16-11-2014, 18:08 ]
Myślę że hodowca nie jest w stanie przewidzieć czy szczeniaki będą miały alergię jeśli rodzice nie mają. Choroba cywilizacyjna. Ja miałam co do Snicka plany hodowlane niestety alergia nam je pokrzyżowała bo nie zaryzykowałabym żeby jego dzieci odziedziczyły taką chorobę, choć nie wiem na ile w przypadku Snicka choroba została odziedziczona na ile nabyta.
Pomogła: 7 razy Wiek: 42 Dołączyła: 29 Cze 2011 Posty: 853 Skąd: Warszawa
Wysłany: 16-11-2014, 21:02
kamil8406 napisał/a:
Tak z ciekawości zapytam wiecie moze czy alergia u psów jest dziedziczona? Czy przy kupnie szczerenika z hodowli hodowca informuje na co zwrócić uwage pod tym względem ( na co ojciec, matka szczeniaka są uczulone)
Takich psów nie powinno się rozmnażać w ogóle. U mojego psa alergia pojawiła się w wieku ok 6 lat, nigdy wcześniej nie było żadnych problemów typu swędzenie czy wygryzanie łap, zdążył wcześniej zostać kilkakrotnie tatą...z hodowli wycofałam go dużo wcześniej z innego powodu, mam nadzieję, że żadne z jego dzieci nie będzie borykało się z takim problemem.
oleska2803 napisał/a:
Choroba cywilizacyjna
Też tak uważam poza tym labradory niestety chyba generalnie mają tendencję do alergii...
Mój labrador: Bono (*)
Pies urodził się:
ok. 13 lat
Mój labrador: Ayla (*)
Suczka urodziła się:
około 10 lat
Mój labrador: Figa, Merlin
Suczka urodziła się:
około 10 lat, około 10 lat
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 15 Lis 2012 Posty: 349 Skąd: Warszawa
Wysłany: 17-11-2014, 20:37
Tak tytułem uzupełnienia tematu, moja pierwsza labradorka też była alergiczką. Była uczulona na wołowinę Poza wyeliminowaniem wołowiny z diety, za radą weta zmieniłam jej miski do jedzenia i wody, na szklane. Wet wręcz zabronił podawania jedzenia w plastikach.
Mój labrador: BAJKA
Suczka urodziła się:
02.03.2010
Pomogła: 1 raz Wiek: 37 Dołączyła: 14 Maj 2011 Posty: 56 Skąd: Lubiesz
Wysłany: 16-12-2014, 20:08
Witajcie, i wszystko jasne. Bajka ma alergię - jest uczulona na roztocza kurzu domowego...nasza pani wet. powiedziała, że odczulanie nie ma sensu, ze względu na to, że alergia będzie nawracała mniej lub bardziej intensywnie. Odczulanie ,,troszkę" kosztuje i musiało by być powtarzane. Ustaliliśmy, że Bajka będzie przyjmowała leki: Equoral, w czasie nasilenia objawów mamy w pogotowiu steryd Encorton plus codziennie tabletki na wypadanie sierści. Od 28 listopada przyjmuje Equoral i do dnia dzisiejszego (po dwóch latach) ani nie potrzebuje kołnierza na co dzień ani na noc to jest plus leczenia, ale jest też ogromny minus - i tu liczę i baaaardzo proszę o waszą pomoc - Bajka gubi w ilościach już nie ogromnych ale OGROMNIASTYCH sierść już nie wiem co mam robić. Jak wiadomo zawsze gubiła, ale nie tak. Sierść jest wszędzie, wszędzie i jeszcze wszędzie i to w ogromnych ilościach mimo codziennego wyczesywania i tabletek od wet. na sierść. Doradźcie proszę co jest skuteczne (poza wyczesywaniem bo to oczywiste oraz poza ogoleniem Bajki na łyso )na sierściuchę bo już wariuję . No i co 2 miesiące kontrola u wet. i badanie krwi. To by było chyba na tyle. Bardzo was proszę o radę, jesteśmy zdesperowani jak nigdy.
_________________ "Mój piesek - serduszko u moich stóp"
blablador, poczytaj podobno to jest dobre http://przezswiatzlabrado...aki-i-futrzaki/ lub też można spróbować podawać składniki gammolenu olej z ogórecznika lekarskiego i olej lniany
Pomogła: 7 razy Wiek: 42 Dołączyła: 29 Cze 2011 Posty: 853 Skąd: Warszawa
Wysłany: 17-12-2014, 10:27
blablador, szkoda, że poddaliście się już na starcie i poszliście w sterydy. A czy wet Wam mówiła jakie mają skutki uboczne? I że co jakiś czas trzeba zwiększać dawkę? A może akurat w przypadku Bajki odczulanie przyniosłoby wspaniałe rezultaty, na sterydy zawsze macie czas Wiem, że to są duże koszty, ale nie płacisz wszystkiego od razu więc da się to jakoś przeżyć A jeśli chodzi o wypadanie sierści, u nas rewelacyjnie zadziałał ten preparat http://www.kar-ma.pl/szukaj-o_s_0_1.html Oleje rybne podnoszą cholesterol, roślinne z kolei czasem powodują jakieś dysfunkcje przewodu pokarmowego.
Wczoraj byłem z moją sunią u weterynarza, ponieważ od kilku dni znów się drapie, pojawiają się łyse place na łapach i zaczerwienia.
Teraz jest na Acanie Lamb & Apple od ponad miesiąca i już się cieszyłem, że po wielu nietrafionych próbach znalazłem idealną karmę - na początku tak było, ale teraz znów problem uczuleniowy powrócił, a nawet pogorszył się, bo nigdy wcześniej tak nie wygryzała łap.
Wcześniej miała epizod z gotowanym jedzeniem na próbę, potem to nabraniu podejrzeń przez jakiś czas dostawała same gotowane kurczaki i okazało się, że jest na niego uczulona.
Teraz po kilkakrotnej zmianie - poszukiwaniach karmy jest na Acana Lamb & Apple i jest masakra.
Weterynarz stwierdził, że i tak wygląda super, bo są gorsze przypadki, proponował zrobienie testów na początku tylko w przypadku alergii pokarmowej, przed wyzywaniem mnie chciałbym tylko powiedzieć, że wiem, że posiadanie psa to niezwykła odpowiedzialność i nie tylko same przyjemności, ale na chwilę obecną nie stać mnie wydać 300-350 zł na testy, przykre, ale prawdziwe... kiedyś trzeba było robić tylko komplet pokarmowe+środowiskowe i wychodziło coś około 500-600 zł, na razie zrobiłbym tylko jedne.
Na chwilę obecną zgodnie z zaleceniami zostajemy jeszcze przez pół, do miesiąca na tej Acanie, Jenny została popsikana sterydem w sprayu i dostała kapsułki VetoSkin, na razie zobaczymy.
Polecono nam spróbować Royal Canin Hypoallergenic na kurczaku z hydrolizowanym białkiem zmniejszającym reakcję alergiczną, lecz na razie zobaczyć reakcję psiaka.
Dziś pierwszy raz byłem z nią u nowego weterynarza, zmieniłem na gabinet kliniczny, bo poprzedni weterynarz bardzo sympatyczny i pomocny, ale w zaistniałej sytuacji na pewno "potraktowałby" Jenny sterydem w zastrzyku (Dezaject lub Dezafast) lub znów zgonił na pchły.
Ja rozumiem, że opieka weterynaryjna kosztuje, ale dziś w tym gabinecie słupiałem, gdy usłyszałem kwotę 75 zł, z czego 45 to ten preparat w tabletkach, może policzyła też dawkę tego sprayu, którym spryskała Jenny (cała butelka to koszt ok. 62 zł) + stawkę godzinową, ale żeby aż tyle?
Międzyczasie chce wysupłać pieniądze i wykonać te testy na alergię pokarmową.
Co o tym wszystkim sądzicie? Dobrze, że zmieniłem weterynarza, jestem skłonny do tego, żeby chodzić do tego gabinetu mimo że ceny wysokie, nie chcę oczerniać poprzedniego weta, bo jest mi trochę przykro, że jest w tym przypadku bezradny, bardzo go lubię, też jako człowieka, ale tu chyba chodzi o dobro zwierzaka nie?
Moja mama mówi, że rasowy pies to problemy, bo kundelki w większości przypadków nie mają żadnych takich nadwrażliwości, poza tym mieliśmy mixa boksera żył 13 lat i nic mu nie było oprócz tego raka jądra, przy końcówce jego życia. Jakie macie zdanie o tych różnicach zdrowotnych między kundelkami, a psami rasowymi?
Jeszcze Pani Weterynarz zagląda w książeczce i mówi: pies ogólnie zdrowy, bardzo ładny, fajny charakter, z dobrej wybitnej hodowli, a tu masz przyplątała się cholerna alergia, jak w większości przypadków!
_________________ "Przeciętny pies jest przyjemniejszym człowiekiem od przeciętnego człowieka" - Andrew A. Rooney
Niteczka95, wygryzanie łap nie musi oznaczać alergie może być na tle nerwowym. Wcześniej pisałeś że Jenny ma lęk separacyjny jedno z drugim może być powiązane. Czy wygryzanie łap występuje w twojej obecności czy gdy zostaje sama?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum