Podejrzewamy ze znajomym, że coś musiał na klatce dostrzec usłyszeć czego my nie widzieliśmy i dlatego się boi.
bardzo prawdopodobne, jak u nas kładli nową jezdnię pod domem Quaddo ciężko to znosił, przychodziłam do domu, a on był wkulony w kąt, uszy po sobie, głowa na boku i lizał ściane. przeszło jak ten cały ciężki sprzęt sie wyniósł, z pod okien, ale czasami mi się zdarzało po powrocie zastać go takiego przestraszonego i zastanawiam się, czy to dzieciaki nie grały u nas w piłkę i nie obijały jej o ścianę domu, czy coś takiego.
aganica napisał/a:
Ale to nie jest problem, by psa zmęczyć nie potrzeba szaleńczych gonitw.
można w domu z nim ćwiczyć. możecie zamiast mu dawać jakąś przekąskę prosto do pyska chować ją. my tak robimy. pies w kuchni musi "czekać", my chowamy (smaczka, zabawkę, coś co lubi) i każemy mu szukać. on to uwielbia. trenujemy różne sztuczki (na forum znajdziesz wątek). jak Quaddo widzi, że biorę kliker i workeczek ze smaczkami, to od razu zamienia się w pełnego skupienia psa czasami się tak nakręca, że nie ma mowy o treningu.
dużo czasu na to nie trzeba, my robimy krótkie kilkuminutowe sesje. problemu nigdy nie mieliśmy, on leci do domu z ochotą. czasami mamy problem żeby go do spaceru zachęcić
" zauważyłem, że jakby czegoś wyczekiwał wyszukiwał i patrzy w przestrzeń i piszczy. Do tego znów był problem z tymi schodami. "
Czy pies był wykastrowany? Może cieczka gdzies w pobliżu i ją czuje
Naprawdę zastanawiam się co siedzi w tej jego główce
No coż... chyba nikt z nas do końca nie wie, co chodzi naszym labom po głowie Ale tak na poważnie - jeśli porady, które znajdziesz tutaj na forum, nie pomogą Twojemu psiakowi to radziłabym skontaktować się z psim psychologiem, behawiorystą i przedstawić mu problem. Wspólnymi siłami na pewno znajdziecie rozwiązanie
Mój labrador: Rajan
Pies urodził się:
05.10.2005-13.07.2013
Mój labrador: Ziller
Pies urodził się:
11.04.2013
Pomogła: 3 razy Wiek: 55 Dołączyła: 15 Sie 2008 Posty: 447 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 15-03-2014, 17:18
Em000 napisał/a:
Podejrzewamy ze znajomym, że coś musiał na klatce dostrzec usłyszeć czego my nie widzieliśmy i dlatego się boi. Nie chcę go na siłę wciągać,
Czy coś sie stało ? Tego się nie dowiecie jedno jest pewne tą fobie trzeba przełamać . Wchodzisz do klatki i idziesz a pies z Tobą ,nie ma gdania / typu: nie bój sie - " nie "oznacza coś złego / nie ma miziania i zapraszania i brutalnie powiem tu trzeba troche na siłę .
Zill ostatnio odkryłam że bał się wchodzenia do : autobus ,tramwaj , wczesnie nie było problemu . Prawie wszystkie spacery kończyliśmy, w ciągu ostatniego tygodnia ,jazdą tramwajem aż sam bez leku zanowu wskakuje w otwarte drzwi .
Mój labrador: Sara i Nero (nie lab)
Suczka urodziła się:
18.05.2006
Pomogła: 1 raz Wiek: 63 Dołączyła: 21 Cze 2008 Posty: 806 Skąd: prawie Gdańsk
Wysłany: 16-03-2014, 23:33
Em000, twój psiak jeszcze młodziak, ale może to jakiś problem z łapami? Może coś go boli przy wchodzeniu po schodach? Moja Sara też jakiś czas temu głośno protestowała przed wchodzeniem po schodach, widać było, że nie chce i się boi. Bardzo mnie to zdziwiło, bo ją niewiele potrafi przestraszyć. Dodatkowo zaobserwowałam, że po intensywnym spacerze lekko kuleje. Preparaty z chondroityną dość szybko załatwiły sprawę. Okazało się, że u nas nie był to strach ale ból.
Ja na szczęście nie mam tego problemu z Koko (a mam 2 piętrowy dom i wychodzę z nią na zewnątrz po kilka razy dziennie) - w dół ją znoszę, żeby nie obciążać jej stawów w młodości, natomiast do góry zasuwa bez problemu. Ja uczyłam ją tak, że prowadziłam ją na smyczy pokazując smakołyk. Jak doszłyśmy na jedno półpiętro, dawałam jej go i chwaliłam. Kiedy widziałam, że już ma dość, bo jednak 2 piętra to spory dystans dla małego szczeniaka zmęczonego spacerem, dopingowałam chwaląc i pokazywałam smakołyk, do którego musi dojść, jeśli chce go dostać. Teraz już bez problemu wychodzi bez smyczy i bez smakołyka a na górze, gdy już wyjdziemy przed drzwi, zawsze ją chwalę i daję smakołyk jako nagrodę za jej trud.
Mój labrador: Amigo
Pies urodził się:
Dołączyła: 11 Kwi 2014 Posty: 9 Skąd: Warszawa
Wysłany: 14-04-2014, 23:41
Mój maluch nie potrafił chodzić po schodach do czwartego miesiąca, strasznie bał się schodów i jak go na nich stawiałam miał przerażoną minkę i zastygał. Na szczęście miłość do jedzenia okazała się silniejsza niż strach i po dwudziestu minutach spędzonych z nim na schodach w domu udało się! Dwa schodki poza jego zasięgiem rozsypywałam chrupki i wdrapywał się po nie mozolnie. Tak zaszedł na samą górę, a rano kiedy nikt nie patrzył sam zszedł na dół. Od tamtej pory biega po schodach jak diabeł
Wysłany: 17-01-2015, 22:13 dziwne zachowanie na schodach i przy próbie wchodzenia do sa
Wiem, że były na forum podobne tematy, ale wszystkie dotyczyły konkretnych schorzeń (kręgosłupowych, stawowych) a ja mam problem- wydaję mi się- innej natury ( bardziej psychicznej- ale to tylko moje przypuszczenie)
Ostatnio nasz - już 9 letni- labek bardzo dziwnie zachowuje się na schodach (tylko podczas wchodzenia). Są rodzaje schodów, na które wchodzi bez problemu i z zadowoleniem, a na inne ( w innym miejscu) nie wchodzi w ogóle, lub reaguje szczekaniem, warczeniem albo silnym stresem (trzęsą mu się łapki, podkula ogon i uszy). Nie zależy to kompletnie od "powierzchni" schodów, ani od tego, jak są strome (na schody u naszych przyjaciół zawsze wchodzi bez problemu, chociaż są takie same jak nasze)
Ostatnio przez 4 godziny próbowaliśmy go wprowadzić po schodach (mieszkamy w blokach)- bez skutku. Zaparł się, najpierw szczekał, potem zaczął podniecony biegać dookoła, a potem zwyczajnie się położył na klatce schodowej i nie było możliwości go stamtąd ruszyć (próbowaliśmy zwabienia go smakołykami, zabawkami, wszystko na spokojnie, żeby się nie zestresował) - w końcu zwyczajnie wstał i pobiegł jak petarda na samą górę ( jakby go coś ugryzło). Podobne problemy zauważyliśmy w przypadku schodów w naszym domku letnim i innych. Problem staje się na tyle poważny, że nie wiemy już co robić. Dodam, że piesek bez problemu się porusza, biega, szaleje i schodzi ze schodów bez oporów i problemów. Ostatnio pojawiła się u niego także niechęć wsiadania do naszego samochodu: zapiera się na tylnych łapach i żadną metodą nie udaje się go nakłonić, żeby wskoczył do środka. Są dni, kiedy wchodzi po schodach bez "zająknięcia" a potem znowu, nagle i zupełnie bez powodu kompletnie się blokuje i zapiera. Często towarzyszą temu "dziwne" moim zdaniem reakcje pieska- szczekanie, albo nadmierne cieszenie się, podniecenie- lub też skrajna apatia, zestresowanie (jak ze skrajności w skrajność). Kończą nam się pomysły. Może to wina oczu/ słabego wzroku? lub jakieś inne problemy neurologiczne? może ktoś z Was miał podobny problem i wie pod jakim kątem szukać pomocy?
Lekarz nie stwierdził, żeby była to wina stawów, a przynajmniej nie zauważył żadnych anomalii. Piesek waży 34 kg.
Witam wszystkich zostałam szczęśliwą posiadaczką 8 tygodniowego Labka. Wcześniej miałam ( w rodzinnym domu pozostał) Golden ale nie był z nami od szczeniaka.
Mój Roki jest z nami od soboty. Mieszkam na 1 piętrze i nie chciał schodzić ani wchodzić po schodach musiałam go nosić. Ku mojemu zaskoczeniu udało się już w niedziele wejść na schody, czekałam z 40 min schodek po schodku ze smakołykami. Roki piszczał i kręcił tyłeczkiem ale wszedł i teraz śmiga.
Ale problem pozostał ze schodzeniem - gdy tylko zamknę drzwi i wychodzimy jak się zorientuje kładzie się na wycieraczkę i za nic nie chce się ruszyć potrafi wszystko zrobić obok drzwi i zadowolony. Biorę go na ręce i schodzimy..
Proszę o rady.
angel_00, najprostrza rada odrazu w mieszkaniu weź Rokiego na ręce i schodz szybko na dwór raczej nie czekaj aż załatwi się przy drzwiach .Do schodzenia po schodach samemu on jest jeszcze za mały i po prostu sam się boi zejść dlatego kładzie się na wycieraczce
Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 21-01-2015, 13:35
angel_00, piesek jest stanowczo za maly na chodzenie po schodach. Ja moje nosilam dopoki nie osiagnely wagi ok 20kg i byly poprostu za ciezkie. Zwłaszcza schodzenie na dol jest bardzo duzym obciazeniem dla psa. Ponadto w wieku 8 tygodni szczeniak powinien miec kwarantanne - hodowca i weterynarz nic nie mowili?
mibec - z Rokim to jest tak że uratowaliśmy go od schroniska. Był przy budzie z mamą na wsi, warunki ... szkoda gadać dopiero z nim idziemy do weterynarza w sobotę.
A jeśli chodzi o schody - to nawet jeśli sam chce wbiegać na nie lepiej go nosić?
Wysłany: 07-02-2015, 23:00 Problem z wchodzeniem po schodach
Od trzech dni moja biszkoptowa piękność po 9 latach obcowania w domu i ogrodzie zastrajkowała.
Nie chce wchodzić w górę po schodach. Nie pomagają żadne przysmaki. Na podwórku stoi przed schodami i szczeka. Jak wpuszczę na parter wewnątrz domu to kładzie łapę na pierwszym stopniu i skomli. Za nic nie chce ruszyć w górę.
Byłem już u lekarza wet.. Powiedział że może ma problemy z nogami.
Uważam że nie o to chodzi. Mika chętnie spaceruje i biega. Swobodnie wskakuje do bagażnika samochodu oraz kanapę. Tak samo swobodnie zbiega po schodach. Moim zdaniem pies w doskonałej kondycji fizycznej.
Może to jakiś defekt psychiczny?
Parę tygodni wstecz zauważyłem ze nie chce wchodzić do wanny po spacerze . Kładzie się przed drzwiami i za nic nie mogłem jej ruszyć.
Teraz potrafi tam wejść.
W ostatnich dniach domownicy niczego szczególnego nie zauważyli.
Piotr1960, moim zdaniem w tym wieku może mieć już problem zarówno ze stawami jak i oczy mogą szwankować (stopnie schodów mogą jej się "zlewać" i ich nie widzieć). W najlepszym wypadku jeśli problem istnieje tylko w jednym miejscu na konkretnych schodach może to być tak jak piszesz uraz psychiczny po poślizgnięciu
Jeszcze trzy dni wstecz spała na kocyku w sypialni obok łóżka dwie kondygnacje powyżej.
Nad ranem podnosiła nosem kołdrę sygnalizując: pora wstawać i dać śniadanko.
Dzisiaj jak zwykle była na spacerze. Cały dzień spędziła w parterowym garażu lub ogrodzie. Jednak po raz pierwszy nie weszła parę kroków powyżej.
[ Dodano: 09-02-2015, 19:03 ]
Po długiej asyście podczas gotowania jedzonka na parterze wziąłem Mikę na ręce i zaniosłem do ,,domu". Nie było większych oporów jak trochę wcześniej. Od razu wskoczyła na swoją kanapę.
Może zbyt radykalne posunięcie.
Jednak skomlenie podczas ostatniej nocy nie dawało większego wyboru.
[ Dodano: 10-02-2015, 21:20 ]
Dzisiaj rano po spokojnej nocy Mika ochoczo zbiegła po schodach na zawołanie ,,śniadanie”.
Następnie wybiegła do ogrodu.
Po kilku minutach pokonując strome podejście po schodach na zewnątrz domu zakomunikowała chęć wejścia do środka.
Cały dzień spędziła na ulubionym posłaniu.
Wieczorem miała wizytę u lek. wet. Specjalisty od kończyn. Lekarz nie stwierdził żadnych anomalii.
Ponownie wniosłem psiaka na górę bez żadnych oporów.
Sadzę że problem z schodami stopniowo minie.
Najważniejsze że stan fizyczny jest w porządku.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum