Przyjaciele forum Zgłoszenie
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

LABRADORY DO ADOPCJI POD OPIEKĄ FORUM


Poprzedni temat «» Następny temat
Boję się, że nie przypłynie spowrotem
Autor Wiadomość
Czarrrna_ 



Mój labrador: Luna
Suczka urodziła się:
21.10.2010

Pomogła: 1 raz
Wiek: 27
Dołączyła: 22 Gru 2010
Posty: 232
Skąd: Zabrze
Wysłany: 31-05-2011, 10:52   Boję się, że nie przypłynie spowrotem

Wiem, ze to moze wydac sie idiotyczne, ale sprawa wyglada tak :
Luna uwielbia plywac, zazwyczaj jezdzimy nad jeziora, nie mamy w poblizu zadnego zbiornika. No i teraz tak, ja jej rzucam patyczki, ona grzecznie przynosi i tak sie bawimy.
I ostatnio mowie dosyc teraz niech sie sama jeszcze troche potapla na brzegu i jedziemy do domku... A ona do wody i dluuuga :-> I plynie, plynie, ja ja wolam, a ta dalej. Dopiero jak udalo mi sie rzucic patyk tak daleko jak ona byla (spadl jej przed samym nosem) to go wziela i wracala. A jak bym nie rzucila, to zero reakcji :-o Ja sie panicznie boje, jak ona jest daleko i nie ma gruntu pod lapkami. Wiem moze Wam sie to wydawac chore, ale dla niej to jest super zabawa i mam wrazenie, ze ona sie troche przecenia. Ja sie boje, bo tak daleko, nie wiem co jej do lba strzeli, jakis skurcz ja zlapie, a ona przeciez tylko tym malym noskiem oddycha i sie meczy (to normalne). Dlatego wole jak jest blizej, wtedy w kazdej chwili moge jej pomoc. A tak...?! jak ona sobie wymysli ze cale jezioro wzdluz przeplynie 5 razy ;]
Najgorsze sa momenty jak ona plynie, plynie i potem nagle w trakcie troszke zwolni (zeby glebszy wdech wziac czy cos tam), to ja juz widze wszystkich swietych :-P
Teraz sie z tego smieje, ale jak jestesmy nad woda to jest calkiem inaczej.
Nie znam mozliwosci labradorow w wodzie, znam tylko upartosc Luny. Niczego sie ten diabel nie boi...
Ostatnio zmieniony przez tenshii 28-10-2012, 13:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
nika 
białasek


Pies urodził się:
Wiek: 30
Dołączyła: 08 Wrz 2010
Posty: 896
Skąd: Tczew
Wysłany: 31-05-2011, 11:38   

może próbuj ćwiczyć przywołanie tak jak na lądzie? kup długą linkę treningową, by w razie czego mieć kontrolę nad psem no i ćwicz przywołanie, najpierw z małych odległości, później z coraz większych. na lądzie macie dobrze opanowanie wracanie na komendę?
 
 
inkapek 
Paulina&Neska



Mój labrador: Neska
Suczka urodziła się:
21.11.2005r.

Pomogła: 6 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 28 Lis 2007
Posty: 4151
Skąd: Teraz Czaplinek
Wysłany: 31-05-2011, 12:01   

Pies moich rodziców jak widział wodę to pływał bez wychodzenia na grunt nawet i godzinę...wołanie uciekanie nic nie pomagało. Wsiadaliśmy do auta i jechaliśmy, to on wychodził a jak stawaliśmy żeby go zabrać to znowu w długą do wody....nic nie dało sie u nas z tym zrobić bo rodzice bardzo długo mu na to pozwalali.
_________________

 
 
 
Czarrrna_ 



Mój labrador: Luna
Suczka urodziła się:
21.10.2010

Pomogła: 1 raz
Wiek: 27
Dołączyła: 22 Gru 2010
Posty: 232
Skąd: Zabrze
Wysłany: 31-05-2011, 16:29   

Tzn to jest tak: cwiczymy czesto, jak idziemy na spacer to ja puszczam i sobie biega (caly czas sie sama pilnuje), nie oddala sie zbyt daleko i caly czas ma mnie na oku. Slucha komend, aportuje, dostaje nagrody - rewelacja. Do czasu az sie ktos nie pojawi... Wtedy nie ten pies. Skacze, szarpie. Teraz mam ja juz na smyczy jak widze, ze ktos sie zbliza,. bo boje sie, ze ona z taka peta wskoczy np do wozka z dzieckiem i bedzie tragedia. Pracowalam juz ze znajomymi nad tym, ale nic nie skutkuje. Albo dziala na chwile. Cwiczymy, cwiczymy, cwiczymy... Jak jestesmy same to jest super, chociaz tez czasem cos jej strzeli do lba i zacznie skakac i gryzc smycz i szarpac... Mialam na to metode, ale ona dziala jak luna byla lzejsza. I najbardziej mnie wyprowadza z rownowagi to, ze ona widzi ze jak szrpnie porzadnie z nienacka to mnie ciagnie za soba (widzi, ze jest silniejsza) i taka niestety jest prawda. Mam wrazenie wtedy, ze cala praca poszla w las, bo zobaczyla, ze dominuje. Wtedy jestem bezsilna, az mi sie czasem z nerwow plakac chce, bo pracowalam nad tymi jej durnymi momentami tak dlugo i juz bylo tak dobrze... A teraz jest jakbysmy wogole nic nie cwiczyly. I nie radze sobie po prostu, nie wiem juz co robic...
_________________
Teraz wiem, ze niebo jest w domu. Niebo rozswietlone iskrami milosci i radosci w oczach mojego 30kg szczescia! Kocham najmocniej :*
 
 
nika 
białasek


Pies urodził się:
Wiek: 30
Dołączyła: 08 Wrz 2010
Posty: 896
Skąd: Tczew
Wysłany: 31-05-2011, 16:58   

my też zaliczyliśmy takie "uwstecznienie" w posłuszeństwie... Shiro jak był młodszy na spacery chodził bez smyczy, świata poza mną nie widział. nie było problemu z przechodzeniem obok innych ludzi, psów, zawsze szedł przy nodze, a gdy się oddalał to na komendę wracał natychmiast... do czasu. jakoś w 7-8 miesiącu, czyli w dokładnie tym samym wieku co teraz jest Twoja Luna, zaczął sobie pozwalać na więcej - nie przychodził na komendę, nie dało się go odwołać od innego psa, zaczął ciągnąć na widok innych psów. pracujemy do dziś. chodzę z nim w odludne miejsca gdzie nie ma ludzi i innych zwierząt i tam sobie swobodnie biega, węszy, a ja go co chwilę przywołuję i nagradzam. wczoraj na polanie pojawili się ludzie, zawsze w takich sytuacjach przypinałam go na smycz, bo zazwyczaj leciał na oślep, nie zwracał na mnie kompletnie uwagi. teraz jednak stwierdziłam, że duża odległość dzieli nas i tych ludzi, tak więc nie przypięłam go - oczywiście poleciał, ALE! po kilku metrach zatrzymał się i na moje wołanie wrócił do mnie :-o dziś bawił się z psem, na horyzoncie pojawił się inny pies - normalnie poleciałby bez zastanowienia, a tu miła niespodzianka - owszem, po jego ruchach widziałam, że zbiera się do biegu, ale zareagował na moje słowa i został na miejscu... jestem w szoku! nie chciałabym zapeszać, ale konsekwencja chyba powoli przynosi rezultaty :) tak więc naprawdę nie poddawaj się jeżeli coś Ci nie wychodzi... ona jest młoda, sprawdza na co może sobie pozwolić, a im więcej jej odpuścisz, tym gorzej będzie później - wiem po sobie.

piszesz, że ćwiczyłaś ze znajomymi, ale działało to na krótko - może zbyt krótko ćwiczyłas w rozproszeniach? a może zbyt szybko przeszłyście do rozproszeń? jeżeli w spokojnym otoczeniu pies nie ma wykutej na blachę komendy, to tym bardziej w rozproszeniach będzie mu się zdarzało olewanie jej

my nadal mamy ogromny problem z przechodzeniem obok innych psów. ba! nawet jak Shiro z daleka dojrzy jakiegoś psa to nie widzi nic poza nim, nie zwraca na mnie uwagi, wtedy jest koniec posłuszeństwa - wzrok wbity w psa i nic innego się nie liczy. za radą koleżanki ćwiczymy komendę "uwaga" - przykładam rękę ze smaczkiem do nosa, mówię uwaga - jak pies spojrzy mi w oczy, jest nagroda. ma to na celu skupienie uwagi na przewodniku w sytuacjach, gdy ta uwaga normalnie skupia się na wszystkim tylko nie na mnie. są postępy, także może spróbuj też w tym kierunku... ;) mi też nie raz ręce opadały, na spacerze byłam cała nerwowa przez to co on wyczyniał, ale to nic dobrego - pies czuje zdenerwowanie i jemu się to również udziela. tak więc tylko spokój, opanowanie i konsekwencja nas uratują ;D
 
 
Czarrrna_ 



Mój labrador: Luna
Suczka urodziła się:
21.10.2010

Pomogła: 1 raz
Wiek: 27
Dołączyła: 22 Gru 2010
Posty: 232
Skąd: Zabrze
Wysłany: 31-05-2011, 21:42   

Dziekuje bardzo za "nadzieje" :D Bedziemy cwiczyc dalej tak jak do tej pory i mam nadzieje, ze przyniesie to w koncu skutek... Pozniej napisze wiecej ewentualnie, bo musze teraz spadac. Dziekuje za dobre slowo ;*
_________________
Teraz wiem, ze niebo jest w domu. Niebo rozswietlone iskrami milosci i radosci w oczach mojego 30kg szczescia! Kocham najmocniej :*
 
 
Maryhna 



Mój labrador: Fado
Pies urodził się:
5.04.2010r.

Dołączyła: 28 Wrz 2010
Posty: 748
Skąd: Toruń
Wysłany: 01-06-2011, 11:03   

Nasz Fadok też miał moment uwstecznienia a teraz aż się sama dziwię, bo nie kładłam ogromnego nacisku na tą komendę. Mam wrażenie, że to co zapamiętał z wcześniejszych ćwiczeń, teraz wraca do jego blond głowy. Mianowicie jak idziemy na labowanie to sporo osób przechodzi w okolicy i zawsze jak mu cos wpadło do głowy w momencie uwstecznienia to leciał a ja darłam pychola :D Czuł mój stres w głosie i tym bardziej sie nakręcał. A teraz... nie ten pies. Spokojnie mówie "Fado stop" albo "Fado zostań" a ten popatrzy na potencjalną ofiarę ;) po czym wraca do mnie bez większych kłopotów :) Rzadko się zdarza, że mu odbije.
Teraz ma 14 miesiecy i zdecydowanie się zmienił, uspokoił reakcje. Dojrzał chłopak czy co :D Właściwie to dosłownie od dnia pierwszych urodzin tj 5 kwietnia br nagle przestał ciągnąć na smyczy i się ogarnął. Chyba uznał, że dorosły z niego facet to się trzeba zachowywać. ;D

Szczerze mówiąc oglądałam od zawsze Cezara. Spontanicznie jak trafiłam na jego program. I łapię się na tym, że stosuję czasami jego metody. Jak pies mi wytnie numer, to go sadzam przy sobie i czekam aż uspokoi emocje. Staram sie zawsze być opanowana. Kuksańce w stylu Cezara kilkukrotnie stosowałam, żeby pies poczuł kto tu jest samcem a raczej samicą alfa :) Myślę, że najważniejsze to zachować spokój. Jak pies daleko odpływa to spokojnym głosem go wołaj. Jak przybiegnie to nagradzaj. Jak nie posłucha i przyjdzie po czasie to nie karaj (bo skojarzy powrót do Pani z karą). I życzę cierpliwości :) A uwierz mi, zostaniesz nagrodzona w najmniej spodziewanym momencie a w psie zostaje pierwotne tresowanko :)
_________________
FADOKOWA GALERIA: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=4075
FADOKOWA VIDEOTEKA: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=4366
 
 
PasiasTa 


Mój labrador: Tajko
Pies urodził się:
15.07.2010

Wiek: 21
Dołączyła: 13 Cze 2011
Posty: 3
Skąd: lubin
Wysłany: 13-06-2011, 13:39   

Mój Tajko też tak robi , gdy widzi innego psa od razu do niego biegnie. Ale i tak najgorszy problem mam z piłkami, kiedy jakąś zobaczy od razu szczeka,skacze itd. :cring: .
Cały czas z nim ćwiczę . Widzę jak labradory chodzą bez smyczy na spacery tylko nie mój. Mam nadzieję że ciężka praca przyniesie jakieś efekty :) .
 
 
mibec 



Mój labrador: Prezes Barney (Miners Master)
Pies urodził się:
19.01.2010

Mój labrador: Princess Shelby (Eromdop Maria to Amegilla)
Suczka urodziła się:
01.01.2013

Mój labrador: Princess Ellie (Amegilla Eleanor Alfacute)
Suczka urodziła się:
14.01.2015

Pomogła: 12 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 29 Kwi 2010
Posty: 14714
Skąd: Telford UK
Wysłany: 13-06-2011, 13:48   

PasiasTa napisał/a:
ciężka praca przyniesie jakieś efekty
na pewno - Tajko to jeszcze bardzo mlodziutki psiak :)
Ja tez mam "boja" zwiazanego z plywaniem - Barney dopiero niedawno wrocil do plywania i ja sie boje ze nie da rady wrocic, ze lapki jeszcze za slabe. Mamy mu pozwalac na coraz wiecej, ale ostatnio jak mu maz rzucil pilke to sam sie bal i stal bez butow, gotowy zeby wskoczyc i pomoc psu; cale szczescie nie bylo takiej potrzeby :)
_________________
Waniliowo-hebanowa Galeria
PitaPata Dog tickers PitaPata Dog tickersPitaPata Dog tickers
 
 
 
szalej 



Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 10 Paź 2010
Posty: 2531
Skąd: brak
Wysłany: 13-06-2011, 20:04   

A ja nawiązując do przewodniego tematu czyli odpływania w dal, zawsze mam takie paranoiczne myśli jak hakera wpuszczam do wody... on generalnie nie pływa dużo a nawet jak pływa, to nie jest w wodzie nigdy strasznie długo ( ale zawsze pływał sam) ale jak tylko odpływa dalej to mi całe życie przelatuje przed oczami. Najbardziej się zawse bałam z nim pojechac nad morze, napewno to tylko moja chora wyobraźnia ale zawsze miałam przed oczami że w morzu zaczyna mi płynąć przed siebie i tyle :stinky:
 
 
itakmnienieznas 



Mój labrador: Maks
Pies urodził się:
26. marca 2010 roku

Wiek: 21
Dołączył: 24 Sie 2011
Posty: 14
Skąd: Poznań
Wysłany: 04-09-2011, 11:24   

proponuję wypłynąć na środek jeziora łódką ;]
ona sobie będzie pływała na głębokiej wodzie, a Ty na łódce :haha:
 
 
 
gosia11222 


Mój labrador: Lea
Suczka urodziła się:
17.07.2014

Mój labrador: wcześniej Roki
Pies urodził się:
za TM

Dołączyła: 09 Lis 2013
Posty: 31
Skąd: opolskie
Wysłany: 11-03-2015, 19:45   

Lea ma 8 mies i wczoraj była super pogoda postanowilam pojechac z nią nad staw ...poprzedni labek Roki od 10 mies za TM plywał super ...jednak Lea miała opory wolała sie popluskac na brzegu tzn patyczki wyciągała bardzo to ją ciekawło ale miała dystans ..mysle ze drugim razem bedzie odważniejsza
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


POMAGAJĄ NAM














POLECAMY


logo portalu - wejdź