Wysłany: 06-04-2015, 02:31 Co robić gdy pies się wystraszy i zaczyna uciekać?
Hej Kochani,
Wczoraj miałam bardzo stresująca sytuacje. Byłam z moja labka na spacerze na polach. Chmurzyło sie i gdy wracałyśmy juz nagle się błysnęło i porządnie grzmotnęło. Lexi strasznie sie wystraszyła, bo była to jej pierwsza burza. Stanęła jak wryta po czym zaczęła gnać przed siebie, na nic moje wołania, biegła i zatrzymała się dopiero jak byla na prawdę daleko. Wróciła do mnie i tak się bidulka bala tej burzy, ze aż zwymiotowała ze stresu. Co robić w takich sytuacjach gdy pies się wystraszy i zaczyna uciekać? Jak go zatrzymać? Nie chce zrezygnować ze spuszczania jej ponieważ bardzo sie pilnuje, nie odchodzi daleko ode mnie i zawsze przychodzi na zawołanie, poza tym uwielbia tez aportować i biegać. Jednak bardzo mnie ta sytuacja przestraszyła i chciałabym wiedzieć czy da się coś zrobic gdyby nie daj Boże coś takiego znowu sie przydarzyło?
_________________ "Dokąd idą psy gdy odchodzą?
No bo jeśli nie idą do nieba
To przepraszam Cię Panie Boże
Mnie tam także iść nie potrzeba. ''
Suskaa, http://www.psy24.pl/1462-...zy-halasu-.html . Ja tą metodąodwrażliwiałem swoją Inkę na różne "dziwne" dźwięki i ta metoda działa. Nagrania burzy znajdziesz na youtubie. W czasie burzy na przyszłość jak wiesz już że się jej boi przypinaj może Lexi na linkę kilkadziesiąt metrów. Jak się ciebie pilnuje to dla niej to będzie bez różnicy a ty będziesz ją miała pod kontrolą.
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 06-04-2015, 07:05
kamil8406 napisał/a:
Nagrania burzy znajdziesz na youtubie
W tym nagraniu pokładałam duże nadzieje jednak.. moja Fioo miała je w szanownym poważaniu
Bywa, że jedyną metodą jest wyprzedzanie sytuacji...niestety.
Przytoczę tu, zdarzenie z własnego doświadczenia.
Gdy adoptowałam Fionkę /miała 6 miesięcy/ nie wiedziałam że się boi ..praktycznie wszystkiego.
By sprawdzić jej posłuszeństwo, poszliśmy na..stary żydowski cmentarz /wiem, wiem nie chodzi się z psami w takie miejsca ale..to jest jedyny, bezpieczny, ogrodzony teren a grobów tam, praktycznie niema/
Sucz pięknie się słuchała i było super do czasu... właśnie do czasu wielkiego grzmotu i nagłej, okrutnej ulewy.
Fioo w panicznym lęku zaczęła uciekać prze siebie, na oślep.
Nie miała doświadczenia w takich sytuacjach i po prostu usiadłam na ziemi / bo nogi się pode mną ugięły/i zaczęłam nawoływać..cicho, monotonnie..
Miałam szczęście... sucz wróciła i wtuliła się we mnie i tak siedziałyśmy jak te zmokłe kury bo ja..nie miałam siły dalej iść.
Innym razem gdy szkoliłyśmy posłuszeństwo / na terenach działkowych/ zaczęły bić dzwony i tu...miałam mniej szczęścia.. Sytuacja się powtórzyła ale o tyle było gorzej że teren był "wolny" Psa znalazłam dopiero pod domem.. Dwie ulice do pokonania.. miałyśmy szczęście, że nic jej nie potrąciło.
Teraz pies jest dorosły a lęki mamy na tyle opanowane że... pies, w sytuacjach stresujących biegnie do mnie i się tuli ale.. staram się by tych zagrożeń było jak najmniej i nigdy jej nie puszczam ze smyczy gdy nadchodzi burza czy jest czas fajerwerków.
Dziękuję Wam, spróbuje z nagraniem Teraz już wiem, ze gdy będzie się zbliżała burza muszę ja miec na smyczy albo wcale nie wychodzić ale nie miałam pojecia, ze tak się jej boi poza tym burza pojawiła się niespodziewanie Lexi ogólnie boi sie głośnych hałasów ale np na sylwestrze wystrzały nic ja nie ruszały. Teraz juz gdy jesteśmy gdzies niedaleko ulic to mam ja na smyczy żeby nie pognała na ulice gdyby sie czegos wystraszyła. Niedługo tez idziemy na szkolenie z posłuszeństwa może to coś też zdradzi a powiedźcie mi jak będę jej puszczala różne hałasy z komputera i będzie się bala to nie głaskać jej ani nie przytulać? Bo słyszałam, ze to utrwala w psie strach, bo głaskaniem nagradzamy i pies myśli, ze nagradzamy to, ze się boi? To może po prostu puszczać te dźwięki, odczekać aż pies się uspokoi podczas nich i wtedy głaskanie i nagrody?
_________________ "Dokąd idą psy gdy odchodzą?
No bo jeśli nie idą do nieba
To przepraszam Cię Panie Boże
Mnie tam także iść nie potrzeba. ''
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 06-04-2015, 11:53
Suskaa napisał/a:
nie głaskać jej ani nie przytulać? Bo słyszałam, ze to utrwala w psie strach, bo głaskaniem nagradzamy i pies myśli, ze nagradzamy to, ze się boi?
Tak twierdzą szkoleniowcy i pewnie jest to prawdą.
Podobno nie należy reagować, tak jakby to była rzecz naturalna i oczywista.
Gdyby pies się bał to ja...po prostu bym wyciszyła /wyłączyła/ odgłosy.
Co do burzy... moja Fioo, z wiekiem , nauczyła się wyczuwać burzę. Niebo niby słoneczne, żadnych symptomów, nic się nie dzieje a Fioo... /gdy jesteśmy na działce/ zmyka do domu i chowa się pod łóżko.Wtedy wszyscy wiedzą... za chwilę walnie gdzieś piorun i zacznie padać.
aganica, Lexi nie tyle boi się samej burzy co wszystkich nagłych i głośnych dźwięków ( wybuch petardy, przejeżdżające szybko motor) ogólnie mieszkamy w centrum dużego miasta i miejskich dźwięków się nie boi dopóki nie są za głośne a niestety tego się nie da przewidzieć kiedy np jakiemuś dzieciakowi zechce się rzucić petardę w parku
_________________ "Dokąd idą psy gdy odchodzą?
No bo jeśli nie idą do nieba
To przepraszam Cię Panie Boże
Mnie tam także iść nie potrzeba. ''
Moja Inuśka nie boi się ani petard, ani burzy ale za to miała i do tej pory zdarza się jej mieć ataki paniki. Najczęściej miała je przy dużym ruchu ulicznym (w tym trąbienie, karetka itp.), i przy dużych skupiskach ludzi (nie mogłem przejść przy szkole, targu itp., wchodzić do jej nieznanych budynków0 ponieważ potrafiła na środku ulicy/chodnika wyrywać mi się z obroży. Zacząłem od puszczania odgłosów na komputerze, później zastosowałem terapię szokową (chodziłem przy największym ruchu ulicznym i przy jak największych skupiskach ludzi, jedyne co zmieniłem to obroże na łańcuszek) która przyniosła efekty. Teraz mam prawie normalną psicę która chodzi w zwykłej obroży taśmowej, czasem tylko w w łańcuszku gdy idę do centrum miasta lub do weterynarza .
Inuśka zachowywała się podobnie jak Frodo na filmiku
https://www.youtube.com/watch?v=cGlUGPfVaWc
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 06-04-2015, 20:20
Suskaa napisał/a:
wszystkich nagłych i głośnych dźwięków
Tak też było w naszym przypadku.Wystarczyło że... ktoś trzepał dywaniki na myjni samochodowej i już moja sucz..zrywała pazury na chodniku
Nie wiem jak to działa ale.. założenie haltera / bez używania/ sprawiło że się ogarnia, poddaje i wykonuje polecenia.
Odkryłam to przez przypadek gdy.. jechaliśmy do weterynarza /zaznaczę że była po wielu, bolesnych zabiegach/ pojechaliśmy i nie weszliśmy bo.. przy próbie wyjęcia psa z samochodu, rzuciła się na mnie i nie było siły by ją wyciągnąć.. to co w nią wstąpiło jest nie do opisania, pidbull przy niej to owieczka.
Odjechałam kawałek , założyłam halter i wróciłam ...kolejne podejście i pies sam wysiadł z samochodu i potulnie wszedł do lecznicy.
Nie wiem dlaczego tak się dzieje, haltera nie używam, nie prowadzę jej na nim..po prostu jest na pysku i to wystarcza.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum