Przyjaciele forum Zgłoszenie
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
wytrzyma tyle sam w domu?
Autor Wiadomość
pyzdrus 


Dołączył: 08 Paź 2016
Posty: 4
Skąd: Wieliczka
  Wysłany: 08-10-2016, 13:22   wytrzyma tyle sam w domu?

Czesc,
chce kupic labka albo adoptowac jakiegos mixa labka.

Chcemy szczeniaka zeby przyzwyczail sie do dzieci. Mam dom z ogrodkiem. Psa chcialbym oczywiscie trzymac w domu ale nie wiem co poczac w ciagu dnia :(
Nie ma nas w domu ok. 10 godzin i czy pies sam wytrzyma tyle. Potencjalnie mailby opcje wyjscia do ogrodka. czy 10 godzin to jednak nie za duzo? Nie chce meczyc psa. Przed wyjsciem na pewno szedlby na krotki spacer a po naszym powrocie oczywiscie dlugi spacer, zabawa z dziecmi i jogging ze mna.
Mieszka nas 4 w domu (2 dzieci: 9 i 4 lata).

co tym sadzicie drodzy forumowicze . Da radę?
 
 
tenshii 
Ania & labradość



Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009

Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009

Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009

Pomogła: 7 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 21 Mar 2010
Posty: 8526
Skąd: Wrocław
Wysłany: 08-10-2016, 13:25   

Przede wszystkim do dzieci to tylko dwie opcje:
1) szczeniak z rodowodem z dobrej hodowli abyście mięli pewność, że np nie zaatakuje
2) jeśli adoptowany to pies dorosły (powyżej roku) sprawdzony w kontaktach z dziećmi

Jeśli te 10h to tylko od pon do piątku a po tych 10h na pewno będziecie mieć siłę się nim zająć to wytrzyma, tym bardziej jesli będzie miał możliwośc wyjścia do ogrodu

Szczególnie za takie warunki będzie Wam wdzięczny pies adoptowany :)
_________________
They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy

Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
 
 
 
anna34 
rude szczęście



Mój labrador: Chopper
Pies urodził się:
03.07.2007-24.05.2016

Mój labrador: Biscuit John Cage(Hearty)
14.06.2016

Pomogła: 7 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 15 Sty 2008
Posty: 6152
Skąd: Pruszków
Wysłany: 08-10-2016, 13:27   

Mam aktualnie szczeniaka 16 tyg w domu,pracuje w zmianach po 12 godzin,dni i noce.Jak mam dzień to wychodze z nim po 5.00 rano,a potem idzie do klateczki,gdzie dostaje jeść i ma wode do picia.O godz.10-11.00 ktoś do niego wpada i go wyprowadza na siku i koope,a potem znów między 14-15.00 kolejny spacer i dostaje jeść,ja wracam 19.30 i idziemy na dłuższy spacer.W klatce wytrzymuje nie załatwia się,ale gdyby miał tam siedzieć 10 godzin czy więcej nie dałby rady.
Idąc na nocną zmiane koleżanka wyprowadza mi go po 21.00 i daje jeść.0 7.30 zastaje mega wyspanego psa :-P
_________________
 
 
 
pyzdrus 


Dołączył: 08 Paź 2016
Posty: 4
Skąd: Wieliczka
Wysłany: 08-10-2016, 14:56   

anna34 napisał/a:
W klatce wytrzymuje nie załatwia się,ale gdyby miał tam siedzieć 10 godzin czy więcej nie dałby rady.


ok. ale zakladajac ze pies ma do dyspozycji salon, garaz i wyjcie na ogrodek, czyli nie klatka, to powinnien dac rdy przezyc. Pytanie tylko czy nie narobi duzych zniszczen w tym czasie. ale to pewnie w duzej mierze zalezy od charakteru psa..

[ Dodano: 08-10-2016, 15:02 ]
tenshii napisał/a:
Przede wszystkim do dzieci to tylko dwie opcje:
1) szczeniak z rodowodem z dobrej hodowli abyście mięli pewność, że np nie zaatakuje
2) jeśli adoptowany to pies dorosły (powyżej roku) sprawdzony w kontaktach z dziećmi


a ja myslalem ze wlasnie lepiej miec nawet mieszanca labradora niz psa doroslego ktoremu moze cos "odbic".

zastanawiam sie nad tym mieszancem:
https://www.facebook.com/...232301660183982
 
 
anna34 
rude szczęście



Mój labrador: Chopper
Pies urodził się:
03.07.2007-24.05.2016

Mój labrador: Biscuit John Cage(Hearty)
14.06.2016

Pomogła: 7 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 15 Sty 2008
Posty: 6152
Skąd: Pruszków
Wysłany: 08-10-2016, 16:28   

pyzdrus napisał/a:
ok. ale zakladajac ze pies ma do dyspozycji salon, garaz i wyjcie na ogrodek, czyli nie klatka, to powinnien dac rdy przezyc. Pytanie tylko czy nie narobi duzych zniszczen w tym czasie. ale to pewnie w duzej mierze zalezy od charakteru psa..

Przeżyje,ale przygotuj się na straty i kupy wszędziei siku :-P
_________________
 
 
 
Małgosia35 



Mój labrador: Gustaw vel Gucio ( Magnum Mera Vallis )
Pies urodził się:
21.06.2017

Mój labrador: Klocek
Pies urodził się:
15.01.2009

Mój labrador: Max ( Grom Sodalis )
Pies urodził się:
20.07.2014

Pomogła: 13 razy
Wiek: 53
Dołączyła: 23 Paź 2011
Posty: 3193
Skąd: Bergen op Zoom-NL
Wysłany: 08-10-2016, 17:22   

pyzdrus napisał/a:
niz psa doroslego ktoremu moze cos "odbic".

dlatego psa dorosłego ,który przebywał np w domu tymczasowym i jest "sprawdzony" pod względem kontaktów z dziećmi.
pyzdrus napisał/a:
Chcemy szczeniaka zeby przyzwyczail sie do dzieci.

A starszy pies się nie przyzwyczai ?? :-P

Musisz brac pod uwagę ,że biorąc/kupując szczeniaka masz trzecie dziecko w domu. I to w dodatku niemowlę :D
Ja osobiście jestem zwolennikiem starszego psa ,jeśli w domu są dość małe dzieci ( 4 lata) .Wychowanie szczeniaka to mnóstwo pracy,czasu i energii. Sama nauka czystości to czasem droga przez mękę :)
pyzdrus napisał/a:
Nie ma nas w domu ok. 10 godzin i czy pies sam wytrzyma tyle.

Mój miał 12 tyg jak przyjechał i od samego początku zostawał sam w domu ok 6-7 godzin . Była klatka kennelowa ,dlatego uniknęliśmy domu do remontu :) 10 godzin to dużo dla malutkiego psa ,raczej musisz byc przygotowany na sprzątanie siurków po powrocie do domu :)
_________________

 
 
adresprzema
[Usunięty]

Wysłany: 08-10-2016, 23:54   

pyzdrus napisał/a:
Nie ma nas w domu ok. 10 godzin i czy pies sam wytrzyma tyle. Potencjalnie mailby opcje wyjscia do ogrodka. czy 10 godzin to jednak nie za duzo? Nie chce meczyc psa.


Niektórzy na tym forum traktują psa jak dziecko. Osobiście nie mam nic przeciwko takiemu traktowaniu psa. Tak samo jak dziecko potrzebuje miłości, uwagi, energii, czasu i cierpliwości.

Zróbmy mentalny eksperyment i zastąpmy słowo "pies" słowem "dziecko".
Czy zostawił byś dziecko samo na 10 godzin?
Czy zamknął byś dziecko w klatce na 12 godzin, jak niektórzy Ci radzą?
W istocie szczeniak to dziecko, tyle że psie.

Szczeniak do kilku miesięcy jest w miarę spokojny. Oczywiście pogryzie wszystko lub prawie wszystko co będzie w zasięgu jego pyszczka. Zwłaszcza jeśli nikt mu nie powie/nie nauczy co wolno a co nie. Oczywiście wszystko zsiusia i za-qpi.
Szczeniaki psowatych mają to w genach, że zostają same w norach, kiedy sfora/wataha idzie na polowanie. Problem zaczyna się robić kiedy dorastają. Bo w naturze w tym czasie zaczynają chodzić na polowania. Zaczynają chodzić ze stadem.
Zatem Ty z Żoną i dziećmi wychodzicie, a dorostek zostaje i nie wie czemu przewodnik nie zabrał go na polowanie. Zwykle skutkiem jest frustracja i gryzienie co tylko jest w zasięgu pyska.
Przewodnik stada wraca po 10 godzinach, widzi co pies zrobił i zaczyna się jazda.
Oczywiście można psa zamknąć w klatce na 10 - 12 godzin.
Ale jak Ty byś się czuł gdyby ktoś zamknął Cię w klatce i zostawił na 12 godzin? (Przepraszam, z przerwami na wyprowadzanie przez sąsiadkę).

Piszesz, że masz dom z ogródkiem. Moim zdaniem lepszy od klatki był by wybieg z ogrzewaną budą i masa zabawek. Labki uwielbiają się bawić i coś nosić.
Nawet nie wiem czy nie przesadziłem z ogrzewaną budą bo labki dość dobrze znoszą chłody. Tym bardziej, że jak piszesz spała by w domu.
Sam musisz wyważyć za i przeciw.

Pozdrawiam.
 
 
Małgosia35 



Mój labrador: Gustaw vel Gucio ( Magnum Mera Vallis )
Pies urodził się:
21.06.2017

Mój labrador: Klocek
Pies urodził się:
15.01.2009

Mój labrador: Max ( Grom Sodalis )
Pies urodził się:
20.07.2014

Pomogła: 13 razy
Wiek: 53
Dołączyła: 23 Paź 2011
Posty: 3193
Skąd: Bergen op Zoom-NL
Wysłany: 09-10-2016, 01:10   

adresprzema napisał/a:
Oczywiście można psa zamknąć w klatce na 10 - 12 godzin.
Ale jak Ty byś się czuł gdyby ktoś zamknął Cię w klatce i zostawił na 12 godzin? (Przepraszam, z przerwami na wyprowadzanie przez sąsiadkę).

Wiekszość psów doskonale czuje się właśnie w klatce ,kiedy zostają same.Klatka nie jest karą dla psa,powinna być traktowana jako jego schronienie i azyl,jako miejsce gdzie pies może odpocząć,wyciszyć się . Oczywiście prawidłowo użytkowana.
Mój pierwszy pies nie mial takiego miejsca. Skutkiem tego był armagedon w domu. Pogryzione piloty,kable,listwy podłogowe,zdarta tapeta i cała masa innych rzeczy ,o których już nie pamiętam ( lub też nie chcę pamiętać :-P ) Było to blisko 8 lat temu ,nie miałam pojęcia wtedy o tym ,że istnieje coś takiego jak klatka kennelowa i do czego m.in służy.

Drugi szczeniak jak już pisałam ,od początku spędzał ileś tam godzin w klatce. Niestety ,trzeba pracować i chodzić do szkoły ,nie ma możliwości wzięcia urlopu na czas nieokreślony ( czytaj : aż psiak wyrośnie z rozrabiania :) ) Dzieki temu dom pozostał w stanie nie naruszonym, a moja głowa była spokojna . Tu nie chodzi też o same zniszczenia ,pogryzione meble itd ale również o bezpieczeństwo samego psa.
adresprzema napisał/a:
Ale jak Ty byś się czuł gdyby ktoś zamknął Cię w klatce i zostawił na 12 godzin? (Przepraszam, z przerwami na wyprowadzanie przez sąsiadkę).

Uwierz,że mój pies nie wyglądał na nieszczęśliwego :) Klatka była zamykana bardzo krótki okres czasu ( trafił mi się akurat bardzo spokojny i nie niszczący szczeniak :) ) ale stoi rozstawiona do dzisiaj ,mimo że pies ma już 2 lata. Maks traktuje to miejsce jako swoje ,śpi,odpoczywa i znosi do niej wszystko co uzna za "swoje" :)
adresprzema napisał/a:
Piszesz, że masz dom z ogródkiem. Moim zdaniem lepszy od klatki był by wybieg z ogrzewaną budą i masa zabawek. Labki uwielbiają się bawić i coś nosić.

Dla szczeniaka ? Nie sądzę .
adresprzema napisał/a:
Zaczynają chodzić ze stadem.

Pies z człowiekiem nie tworzy stada.
_________________

 
 
adresprzema
[Usunięty]

Wysłany: 09-10-2016, 02:31   

Małgosia35 napisał/a:
Wiekszość psów doskonale czuje się właśnie w klatce ,kiedy zostają same.

Z całym szacunkiem, ale napisz, że żartowałaś.
Kora ma klatkę od 4 miesiąca życia. Nawet przesypia w niej część nocy. Zamknięta w niej była 3 razy na mniej niż 5 minut. Ale jakoś entuzjazmu u suni z tego powodu nie widziałem. Owszem czasem w ciągu dnia idzie do klatki prześpi się trochę, czasem chowa pod poduszką kość, ale zwykle chce przebywać z nami i przebywa.
Dochodzi druga w nocy, klatka jest otwarta, ale Kora śpi przytulona do nóg żony.
Za chwilę się położę i wiem, że zeskoczy z łóżka pójdzie na kilkanaście minut do klatki po czym ułoży się przy mnie. Przy głowie. Wiem, bo tak samo jest każdej nocy.
Nie wiem natomiast co by zrobiła gdyby została sama, ponieważ jeszcze nigdy nie była sama.

Małgosia35 napisał/a:
Mój pierwszy pies nie mial takiego miejsca. Skutkiem tego był armagedon w domu. Pogryzione piloty,kable,listwy podłogowe,zdarta tapeta i cała masa innych rzeczy ,o których już nie pamiętam ( lub też nie chcę pamiętać :-P


Wybacz, ale armagedon nie był skutkiem tego, że pies nie miał klatki tylko tego, że został opuszczony a Ty nie miałaś klatki, w której mogła byś go zamknąć, żeby nie dokonał zniszczeń.
Albo inaczej gdyby miał klatkę - czyli swoje schronienie w którym "tak doskonale się czuje", a Ty zostawiła byś otwarte drzwi klatki to myślisz, że nie dokonał by zniszczeń?
Siedział by w swoim schronieniu, bo przecież dobrze się w nim czuje?

Określenie:
Małgosia35 napisał/a:
Wiekszość psów doskonale czuje się właśnie w klatce

Jest eufemizmem dla słów:
Muszę cię zamknąć w klatce bo inaczej zdemolujesz mi mieszkanie.
Błagam. Bądźmy uczciwi sami przed sobą.
Czy zamykała byś psa w klatce gdybyś nie musiała?

Małgosia35 napisał/a:
Niestety ,trzeba pracować i chodzić do szkoły ,nie ma możliwości wzięcia urlopu na czas nieokreślony ( czytaj : aż psiak wyrośnie z rozrabiania :) ) Dzieki temu dom pozostał w stanie nie naruszonym, a moja głowa była spokojna .


Dlatego przez długi okres nie mieliśmy psa. Teraz zabieram sunię ze sobą wszędzie. Do pracy również.
Zawsze po dalmatynkach chciałem psa. Ale wiedziałem też z czym to się wiąże. I dopóki nie byłem w stanie poświęcić czasu, uwagi i energii wiedziałem, że nieodpowiedzialnym było by przyjmowanie na siebie odpowiedzialności za żywą istotę.

Małgosia35 napisał/a:
Piszesz, że masz dom z ogródkiem. Moim zdaniem lepszy od klatki był by wybieg z ogrzewaną budą i masa zabawek. Labki uwielbiają się bawić i coś nosić.

Dla szczeniaka ? Nie sądzę .

Tu masz rację. Faktycznie dla szczeniaka na zimę to nie najlepszy pomysł. Ale wiosną, jesienią i latem czemu nie? Przynajmniej ja wolał bym zostawić labka na wybiegu niż w klatce. Oczywiście wolał bym nie zostawiać w ogóle, ale...
 
 
Małgosia35 



Mój labrador: Gustaw vel Gucio ( Magnum Mera Vallis )
Pies urodził się:
21.06.2017

Mój labrador: Klocek
Pies urodził się:
15.01.2009

Mój labrador: Max ( Grom Sodalis )
Pies urodził się:
20.07.2014

Pomogła: 13 razy
Wiek: 53
Dołączyła: 23 Paź 2011
Posty: 3193
Skąd: Bergen op Zoom-NL
Wysłany: 09-10-2016, 04:07   

adresprzema napisał/a:
Wybacz, ale armagedon nie był skutkiem tego, że pies nie miał klatki tylko tego, że został opuszczony a Ty nie miałaś klatki, w której mogła byś go zamknąć, żeby nie dokonał zniszczeń.

Ale ja nigdzie nie napisałam ,że zniszczenia były skutkiem tego ,że pies nie miał klatki ,w której mogłabym go zamknąć.
adresprzema napisał/a:
Albo inaczej gdyby miał klatkę - czyli swoje schronienie w którym "tak doskonale się czuje", a Ty zostawiła byś otwarte drzwi klatki to myślisz, że nie dokonał by zniszczeń?

No widzisz,mój drugi pies ,który miał klatkę i był w niej zamykany ,krótki okres czasu w sumie ,w momencie kiedy drzwi klatki zostawały już otwarte zniszczeń nie dokonywał. A był w wieku jeszcze bardzo szczenięcym :) Więc nijak ma się to do teorii ,że pies czuł się opuszczony bo nikogo nie ma w domu i dlatego sieje zniszczenie.
Czy pies ,który zle sie czuje w klatce sam by tam wchodził ,spał i spędzał w niej ileś godzin dziennie ? No raczej nie . Mogę zamknąć drzwiczki i na moim psie nie robi to żadnego wrażenia typu czarna rozpacz.

adresprzema napisał/a:
Teraz zabieram sunię ze sobą wszędzie. Do pracy również.

Niestety,większość ludzi nie ma takiej możliwości ,o ile psa/y mogę zabierać wszędzie ze sobą ,to do pracy nie da rady.
I nie widzę nic złego w tym ,że pies zostaje kilka godzin sam w domu i na ten czas ,jeśli nie ma innej mozliwości ktoś stosuje klatkę .
_________________

 
 
anna34 
rude szczęście



Mój labrador: Chopper
Pies urodził się:
03.07.2007-24.05.2016

Mój labrador: Biscuit John Cage(Hearty)
14.06.2016

Pomogła: 7 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 15 Sty 2008
Posty: 6152
Skąd: Pruszków
Wysłany: 09-10-2016, 05:26   

adresprzema napisał/a:
Dlatego przez długi okres nie mieliśmy psa. Teraz zabieram sunię ze sobą wszędzie. Do pracy również.

Fajnie,że możesz,bo większość ludzi nie ma takiej możliwości.
A klatka złem nie jest jak próbujesz wszędzie to pisać :-P :D
_________________
 
 
 
tenshii 
Ania & labradość



Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009

Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009

Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009

Pomogła: 7 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 21 Mar 2010
Posty: 8526
Skąd: Wrocław
Wysłany: 09-10-2016, 10:19   

Nie dyskutujcie z człowiekiem, którego wiedza na temat behawiorystyki nabyta została dawno temu i nie jest w ogóle aktualizowana
_________________
They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy

Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
 
 
 
adresprzema
[Usunięty]

Wysłany: 09-10-2016, 12:28   

Klatka jest rozwiązaniem kiedy pies musi zostać sam. To nie ulega wątpliwości.
Ale czy pies czuje się w niej komfortowo zamknięty przez kilka - kilkanaście godzin?
O to należało by zapytać psa.
Przecież doskonale Państwo wiecie, że zwłaszcza labki to bardzo towarzyskie psy.
Wszędzie chodzą za swoim ludziem...
Inaczej. Bardzo proste pytanie.
Czy zamykałybyście swoje psy w klatce, gdybyście nie musiały?
 
 
anna34 
rude szczęście



Mój labrador: Chopper
Pies urodził się:
03.07.2007-24.05.2016

Mój labrador: Biscuit John Cage(Hearty)
14.06.2016

Pomogła: 7 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 15 Sty 2008
Posty: 6152
Skąd: Pruszków
Wysłany: 09-10-2016, 13:06   

Człowieku a gdzie ja napisałam że zamykam go jak jeste w domu ?Zamykam go jak wychodze na dłużej z domu,żeby sobie krzywdy nie zrobił,bo np.zechce zeskoczyć z łóżka a jest młodym szczylem I np.złamie łape.
_________________
 
 
 
tenshii 
Ania & labradość



Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009

Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009

Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009

Pomogła: 7 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 21 Mar 2010
Posty: 8526
Skąd: Wrocław
Wysłany: 09-10-2016, 14:25   

Jak jest przeprowadzony odpowiedni trening klatkowy to pies uznaje klatkę za nore i niejednokrotnie sam tam wchodzi. A jak zostaje sam zamknięty to po.prostu śpi. Klatka to nazwa robocza i nie jest takim samym więzieniem jak np dla chomika. To nora, bezpieczne mieksce dla.psa. niejednokrotnie pomaga w problemach emocjonalnych
_________________
They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy

Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
 
 
 
adresprzema
[Usunięty]

Wysłany: 09-10-2016, 15:34   

anna34 napisał/a:
Człowieku a gdzie ja napisałam że zamykam go jak jeste w domu ?

O to chodzi. Nikt nie zamyka psa w klatce jeżeli nie musi.
Ale czy trzeba do tego dorabiać ideologie, że pies w klatce czuje się komfortowo?
Jest przyzwyczajony do klatki i siedzi w niej bo musi, ale ja bym tego komfortem nie nazwał. Chyba tylko po to, żeby zagłuszyć wyrzuty sumienia.

Cytat:
Jak jest przeprowadzony odpowiedni trening klatkowy to pies uznaje klatkę za nore i niejednokrotnie sam tam wchodzi
Owszem wchodzi, ale jeszcze nie widziałem, żeby Kora się sama zamykała w klatce. :)
Różnica między norą a klatką polega na tym, że z nory pies zawsze może wyjść.
Ale dobrze, niech będzie.
Dla pań zamykanie w klatce, to zapewnienie psu komfortu, a dla mnie konieczność.


Tylko co z lękami separacyjnymi?
Behawioryści zalecają, żeby szczeniaka stopniowo przyzwyczajać do bycia samym.
Najpierw zostawiać szczeniaka samego na kilka minut i stopniowo wydłużać czas.
Jako jedną z przyczyn powstawania lęku separacyjnego podają nadmierną izolację.
 
 
pyzdrus 


Dołączył: 08 Paź 2016
Posty: 4
Skąd: Wieliczka
Wysłany: 09-10-2016, 15:42   

jabardziej myslalem olegowisku w garazu i czesci salonu wraz z wyjsciem na ogrod, klatki nie chce.
Coz wyglada z tego ze psy sa tylko dla staruszkow lub bezrobotnych (!). Czekam wiec do emerytury i wtedy kupie sobie psa - jezeli dozyje :( albo nie bede schorowany :beated:
wynika z tego ze najlepiej jednak miec kota w sile wieku bo nie bede rezygnowal z pracy dla psa :confused:

dzieki wszystkim
 
 
anna34 
rude szczęście



Mój labrador: Chopper
Pies urodził się:
03.07.2007-24.05.2016

Mój labrador: Biscuit John Cage(Hearty)
14.06.2016

Pomogła: 7 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 15 Sty 2008
Posty: 6152
Skąd: Pruszków
Wysłany: 09-10-2016, 15:49   

adresprzema napisał/a:
Tylko co z lękami separacyjnymi?

Żaden mój pies nie miał leku separacyjnego,zdrowy,dobrze zsocjalizowany pies nie bedzie miał lęku

[ Dodano: 09-10-2016, 15:50 ]
pyzdrus napisał/a:
Coz wyglada z tego ze psy sa tylko dla staruszkow lub bezrobotnych (!). Czekam wiec do emerytury i wtedy kupie sobie psa - jezeli dozyje :( albo nie bede schorowany :beated:

Nie jestem staruszką na emeryturze,pracuje po 12 godzin w dyzurach i aktualnie wychowuje 2 psa.Nie przesadzaj :)
_________________
 
 
 
Małgosia35 



Mój labrador: Gustaw vel Gucio ( Magnum Mera Vallis )
Pies urodził się:
21.06.2017

Mój labrador: Klocek
Pies urodził się:
15.01.2009

Mój labrador: Max ( Grom Sodalis )
Pies urodził się:
20.07.2014

Pomogła: 13 razy
Wiek: 53
Dołączyła: 23 Paź 2011
Posty: 3193
Skąd: Bergen op Zoom-NL
Wysłany: 09-10-2016, 16:03   

pyzdrus napisał/a:
Coz wyglada z tego ze psy sa tylko dla staruszkow lub bezrobotnych (!).

Bez przesady ,wyluzuj :) U mnie pracują wszyscy ,mam 2 labradory,kota i czasem jeszcze dodatkowego psa na domu tymczasowym. Wszystko się da ,żaden mój pies nie miał i nie ma lęku separacyjnego ,żaden nie jest nieszczęśliwy z tego ,że człowieki muszą iść do pracy.
I tak ma 99% ludzi ,którzy mają psy :)
_________________

 
 
aroo 


Mój labrador: Mila
Suczka urodziła się:
03.06.2016

Dołączył: 14 Sie 2016
Posty: 30
Skąd: Opole
Wysłany: 09-10-2016, 16:10   

Moja suczka miala 11 tygodni jak zaczelismy zostawiac ja sami w domu (wzielismy ja gdy miala 8 tygodni) oczywiscie przyzwyczajalismy ja stopniowo do zostawania samej. pierwszy raz 15 minut, na drugi dzien 40 minut, trzeci dzien 1.5h czwarty dzien 4h piaty dzien 8h. Na poczatku troche piszczala i szczekala ale po okolo tygodniu nie stanowilo to dla niej zadnego problemu. zostaje sama w przedpokoju w ktorym ma wode i legowisko, zostawiam jej pluszaka ktorego lubi i kosc wedzona do podgryzania. i tak tej kosci nie rusza tylko chyba cale 9h jak nas nie ma przesypia. nic jeszcze nie zdemolowala, nie rozwalila jak nas nie bylo itd... a do jedzenia miala by troche... drewniany stolik, rura od odkurzacza w szafie, listwy drewniane na podlodze, drzwi, legowisko itd... wiec nic sie nie martw, wszystko bedzie dobrze, smialo mozesz kupic psa.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


POMAGAJĄ NAM

POLECAMY


logo portalu - wejdź