Wysłany: 24-01-2017, 13:07 Pola z pola - wyrzucona z samochodu - DT Poznań
Nazwaliśmy ją Pola.
Na granicach miasta czarna sunia koczowała przez ponad tydzień w jednym miejscu. Nie było tam nic tylko boczna droga, las i mur. Starszy pan który ją dokarmiał powiedział, że widział z daleka samochód osobowy z którego wyrzucono psa i potraktowano go jeszcze kijem, niestety odległość była zbyt duża aby zauważył jakieś szczegóły. Sunia nie opuszczała swojego miejsca tak jakby liczyła jeszcze na powrót swojego właściciela, ten pies mimo wszystko ufał i chciał wrócić do swojego właściciela.
Nie można było jej złapać, bała się podejść do człowieka, odchodziła też kiedy zbliżano się do niej. W końcu udało się, ale nie gromadnie lecz w pojedynkę, na zasadzie zdobywania obopólnego zaufania.
Sunia jest drobna, już nie młoda. Niesamowicie wycofana, wystraszona co widać wyraźnie na zdjęciach.
Pola została umieszczona w domu tymczasowym. Dziękujemy za pomoc Panu Piotrowi, Pani Malwinie, Pani Jolancie, Pani Marlenie i innym.
Sprawdzimy czy Pola nie posiada chipa. Sunia zostanie przebadana, odrobaczona, zaszczepiona, odpchlona i wysterylizowana.
Nie wydajemy psów do budy lub do kojca.
Kontakt w sprawie adopcji:
☎ 608391927 (Ryszard), 889856600 (Małgorzata), 607492249 (Martyna)
✉ adopcje@labradory.org
Starszy pan który ją dokarmiał powiedział, że widział z daleka samochód osobowy z którego wyrzucono psa i potraktowano go jeszcze kijem, niestety odległość była zbyt duża aby zauważył jakieś szczegóły.
Podłość ludzka nie zna granic.
Głęboko wierzę, że to, co dajemy innym wraca do nas. Zatem czyn, którego się dopuścił ten człowiek kiedyś i jego dopadnie.
Pola a właściwie Kalinka zaginęła pod koniec zeszłego roku. Biedna wystraszyła się wystrzałów świątecznych. Jej zaginięcie zostało od razu zgłoszone na stronie miejscowego portalu.
Zauważona została dopiero w połowie stycznia w odległym miejscu, poza granicami miasta. Trzymała się miejsca, w którym prawdopodobnie widziano jak wyrzucano ją z samochodu. Jej losy na przestrzeni poprzednich 3 tygodni są nieznane.
Dziś już wiadomo, że Kalinka została adoptowana przez dobrych ludzi wiosną zeszłego roku, groziło jej schronisko a przy jej olbrzymim strachu i wycofaniu na pewno by sobie tam nie poradziła. Sunia ma około 8 lat, przypuszcza się że wcześniej służyła do rozrodu i była bardzo źle traktowana.
Kalinka ewidentnie rozpoznała swoją panią. Obecnie sunia będzie dalej leczona zarówno fizycznie (wątroba) jak i psychicznie – planowane są spotkania z behawiorystą.
Jeszcze raz dziękujemy Domowi Tymczasowemu Jolancie i Michałowi z Poznania za opiekę nad sunią i wszystkim innym, którzy zadbali o dobro suni.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum