Wysłany: 30-03-2009, 13:17 Prawie labek - wyrwany z rodzinnego dramatu!
Power to ofiara czasowej zachcianki dorosłego "dziecka". Ponoć kosztował 1500 zł...
Czar szczeniaczka szybko prysł, w Rodzinie zaczęło się walić... Synuś wyprowadził się z domu, a Power został z Matką i schorowaną Babcią. Obie Panie łożyły na jego utrzymanie i szczepienia, których synuś nigdy nie zrobił... W miarę przypływu rodzinnych problemów, pies schodził na coraz to dalszy plan. Zdrowie nie pozwalało opiekunkom na regularne spacery, Power miał więc do dyspozycji mikroskopijny ogródek albo łańcuch przed garażem domu.
Panie kochały go na swój sposób... Nie chciały go oddać do schroniska, ale zadzwoniły tam po radę. Otrzymały nasz numer telefonu i tak się zaczęło.
Zabraliśmy go raz do wolontariuszki, która twierdziła, że da sobie z nim radę. Nie wyszło... Pies wrócił do właścicielek.
Przez tydzień szukaliśmy dla niego rozwiązania a ono nie przychodziło. W końcu uradziliśmy, że ten psiak (zupełnie nieułożony i z ADHD) nie ma szans znaleźć domu bez szkolenia. Dziś przewieźliśmy go do hotelu, w którym obiecano nam nad nim pracować.
Pies jest wygłupiony, nie wie jaką rolę ma pełnić w stadzie, jest niewybiegany, sfrustrowany. Charakter ma typowo labradorowaty. Lgnie do człowieka, łasi się, przymila. Jest tak nieokrzesany i nieprzewidywalny jak tytułowy bohater filmu "Marley i ja".
Potrzebuje młodych duchem i aktywnych właścicieli, którzy będą w stanie poświęcić mu dużo czasu i zaproponować mnóstwo pracy i rozrywek.
Takiego domu szukamy od dziś, choć Power musi zostać odrobaczony, zaszczepiony i przejść kastrację...
Proszę pomóżcie mi znaleźć dla niego nową rodzinę!!!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum