Przyjaciele forum Zgłoszenie
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Emigracja
Autor Wiadomość
katerina 
Ami i 2 oswojonych



Mój labrador: Ami
Suczka urodziła się:
21.12.2010

Wiek: 40
Dołączyła: 05 Lut 2011
Posty: 293
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 21-11-2012, 16:30   

Nikaaa zdenerwowałam się bo wcześniej były już wypowiedzi typu "wszyscy myślą że Anglia to raj". Pewnie wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Jeśli chodzi o Anglików to wyraziłam taki pogląd bo opowiadał mi o nich znajomy, który pracował w Anglii. Mówił, że Anglik woli siedzieć na zasiłku niż pracować za najniższą krajową, może Ty mieszkasz w jakimś innym rejonie a może to co mówił znajomy było podkolorowane. Mówił też że tam pracujesz tydzień na rachunki a trzy tygodnie po to żeby żyć a tu w Polsce żyjesz żeby pracować. Jeśli chodzi o Niemców to akurat w tym kraju byłam i oni się szanują naprawdę.
_________________
"Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś"

Galeria Amuli Żabuli:
http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=5205
 
 
Nikaaa 
Nika i Chudolab :)



Mój labrador: Jesse (My Ebony Myst)
Suczka urodziła się:
08.09.2011

Wiek: 36
Dołączyła: 24 Lis 2011
Posty: 5653
Skąd: UK/Kraków
Wysłany: 21-11-2012, 16:38   

katerina napisał/a:
Jeśli chodzi o Anglików to wyraziłam taki pogląd bo opowiadał mi o nich znajomy, który pracował w Anglii. Mówił, że Anglik woli siedzieć na zasiłku niż pracować za najniższą krajową, może Ty mieszkasz w jakimś innym rejonie a może to co mówił znajomy było podkolorowane.
Kiedyś i owszem. Teraz rząd się powoli bierze za "beneficiarzy" i już nie tak łatwo siedzieć na zasiłkach i nie pracować. Chociaż przyznam szczerze, że nie mam znajomych Anglików siedzących na befeitach, mówiłam o tych pracujących, którzy biorą to co dają a nie wybrzydzają z robotą ;)
katerina napisał/a:
Mówił też że tam pracujesz tydzień na rachunki a trzy tygodnie po to żeby żyć a tu w Polsce żyjesz żeby pracować.
Myślę, że to była przenośnia.. Bo przykładowo ja tygodniowo zarabiam 200-230 funtów a miesięczne opłaty kosztują 800-900. Więc w pojedynkę ciężko sobie tutaj poradzić. Żyjemy z TŻ we 2, jego miesięcza wpłata w 90% pokrywa rachunki. Do tego min. 100f na paliwo co miesiąc, 60f karma dla psa + zawsze coś wypadnie - czy to naprawa samochodu, przegląd, podatek drogowy 2 razy do roku, wet, czy coś się w domu popsuje..

Na rachunki nie brakuje, ale nie mogę powiedzieć, że nam się przelewa..
_________________

Ostatnio zmieniony przez Nikaaa 21-11-2012, 16:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
nata 
Natalia & Polina



Mój labrador: Pola
Suczka urodziła się:
27.03.2010

Wiek: 37
Dołączyła: 17 Maj 2010
Posty: 5230
Skąd: Pabianice
Wysłany: 21-11-2012, 16:40   

Paseczka napisał/a:
Andante,
W jednej firmie jestem zatrudniona na zasadzie 24/48h
w drugiej mam ilość spotkań w tygodniu do odbycia a każde spotkanie dodatkowe to nadgodziny

Czyli ile faktycznie godzin dziennie pracujesz?

Nikaaa napisał/a:
nathaliena napisał/a:
Paseczka napisał/a:
da się wszystko połączyć.
nie chcę nikogo urazić, ale po prostu w to nie wierzę. Na kilometr wyczuwam, ze coś tu nie pasuje. I możecie mnie zlinczować, ale... wyrażam tylko swoje zdanie. Mam do tego pełne prawo
Podzielam Twoje zdanie

No cóż.. mi też to pachnie bujdą :-P
_________________
 
 
 
Paseczka 


Suczka urodziła się:
Suczka urodziła się:
Wiek: 33
Dołączyła: 05 Sty 2012
Posty: 970
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 21-11-2012, 16:42   

co trzci dzień 24 godziny. W pozostałe dni ok. 9-10 godzin.
 
 
nata 
Natalia & Polina



Mój labrador: Pola
Suczka urodziła się:
27.03.2010

Wiek: 37
Dołączyła: 17 Maj 2010
Posty: 5230
Skąd: Pabianice
Wysłany: 21-11-2012, 16:44   

Paseczka, i masz jeszcze tyle czasu na prowadzenie domu, firmy i wychowywanie psów, oraz jakieś tam dodatkowe typu - forumowanie się czy spanie chociażby?
Doba ma 24h, raczej nikogo w to nie wkręcisz, że da się inaczej :-P
_________________
 
 
 
ollinko 



Mój labrador: Beza
Suczka urodziła się:
04.06.2011

Wiek: 47
Dołączyła: 30 Sie 2011
Posty: 1715
Skąd: z domu.
Wysłany: 21-11-2012, 19:56   

ciekawa dyskusja.
z mojej strony moge powiedziec ze jest mi znacznie lepiej. podobnie jak Mibec, poziom zycia wzrosl mi ogromnie ;) dom, samochod to nie problem jak w Polsce, rozrywki, nieprzemyslane zawsze zakupy - to nie problem. w Polsce tego nie mialam.
moze tylko zweryfikuje info a propos zasilkow na dziecko ;) nie jest tak slodko niestety, macierzynski jest duzo nizszy niz moja pensja przed urodzeniem dziecka, a te hura zasilki to 20f. tygodniowo na dziecko, poki bedzie sie uczyc. w dalszym ciagu jest to mniej niz zarabialam. ale, fakt faktem w dalszym ciagu nie narzekamy finansowo, jest w porzadku.

i zgodze sie z przedmowcami, ze sporo to kwestia szczescia, jednym sie udaje innym nie... a w Polsce jest jednak ciagle sporo ludzi nie narzekajacych na brak zlotowek... i szczesc im boze :)
_________________
klik klik w Bezosławki świat! ---->> https://www.facebook.com/...299910956701332
 
 
Andante
[Usunięty]

Wysłany: 21-11-2012, 19:56   

No cóż, ja pracuję na półtora etatu i ledwo zipię, jak do domu wracam. A tam na mnie czekają dwa stęsknione psy i duży dom do "obróbki". Ale stara juz jestem, więc i wydolność mniejsza. :-P
P.S. To komentarz do wątku Paseczki. Nie dotyczy emigracji.
 
 
neravia 



Mój labrador: Kami (Bushbane Syrah)
Suczka urodziła się:
13.08.2011

Dołączyła: 09 Wrz 2011
Posty: 1780
Skąd: Zabrze/Irlandia
Wysłany: 21-11-2012, 19:59   

Paseczka, zdradź ten sekret i napisz czym Ty się dokładnie zajmujesz? :) bo chyba masz najlepszą na świecie receptę na życie ;D
katerina, jeśli chodzi o "mój" rejon, to gdy się pracuje, nawet za minimalną, to życie jest łatwiejsze niż za minimalną w Polsce, ale tak jak wcześniej dziewczyny wspominały wszystko zależy od szczęścia..
tu też istnieją pracodawcy, którzy lubią wyżywać się na pracownikach, wykorzystywanie i brak umowy - to też tu jest, chociaż mam wrażenie, że nie na taką skalę jak w Polsce. I też muszę potwierdzić, że moja część znajomych w Polsce radzi sobie całkiem dobrze, są młodzi, znaleźli pracę lub pootwierali firmy i po prostu - poszczęściło się im.
katerina, jeśli masz taki uraz do pracodawców, nie myślałaś o otwarciu własnej działalności, ja po powrocie mam taki zamiar..a przynajmniej spróbować, można starać się o dofinansowanie z urzędu pracy itp nie wiem jaki masz zawód, w czym pracowałaś..ale warto pomyśleć
_________________
Galeria Kamusi :)
http://forum.labradory.or...=6492&start=460
 
 
Paseczka 


Suczka urodziła się:
Suczka urodziła się:
Wiek: 33
Dołączyła: 05 Sty 2012
Posty: 970
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 21-11-2012, 20:12   

Pozyskuje sponsoringi dla sportowców. Tam mam płacone za wykonane zlecenie, godziny i dni spotkań zależą od tego jak się umówię, ważne abym odbyła ich odpowiednia ilość tygodniowo.

Co do 24/48 to jest to służba i tyle. Część z osób na tym forum wie gdzie sie odbywa, więcej mówić nie chce, a zmuszana do tego raczej nie będę.

A moja firma zajmuje się organizacją wyjazdów integracyjnych, obozów, szkoleń itd. kiedyś zajmowała sie organizacja ślubów, ale zamknęliśmy ten dział. Dlatego mam pracowników- ja musze sprawdzić czy wszystkie konspekty, które przepuścili szefowie działów zgadzaja się z kosztorysem i je klepnąć, a oni robią resztę.
 
 
katerina 
Ami i 2 oswojonych



Mój labrador: Ami
Suczka urodziła się:
21.12.2010

Wiek: 40
Dołączyła: 05 Lut 2011
Posty: 293
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 21-11-2012, 21:46   

Oczywiście, że myślałam o czymś swoim, tylko nie bardzo wiem w jakim temacie mogłabym coś zdziałać. Z zawodu jestem kosmetyczką tyle że poza kilkoma incydentami praktycznie nigdy nie funkcjonowałam w tym zawodzie, krotko po skończeniu szkoły kosmetycznej trafiłam do TRW a tam szyłam poduszki powietrzne i kontrolowałam ich jakość. Więc kosmetyka poszła w las. Teraz jestem na tzw życiowym zakręcie i zastanawiam się czy jest coś co mogło by dawać mi satysfakcję i utrzymanie jednocześnie. Ale póki co nic mi do głowy nie przychodzi.
zaba teraz kilka słów do Ciebie, bo jak czytam to co piszesz to tak jakbym widziała siebie sprzed lat. Uciekłam ze wsi od rodziców tu do Częstochowy bo wydawało mi się że tu prędzej znajdę pracę itd. Teraz jest tak, że mieszkamy 60 km od siebie, mam tu mieszkanie na kredyt choć zawsze marzyłam o własnym domu. w razie gdyby przyszło na świat dziecko to jesteśmy z Markiem skazani na siebie bo mamy tylko siebie tutaj i jedno z nas będzie musiało zrezygnować z pracy. Teraz po latach uważam to za życiowy błąd, gdybym nie wyjechała pewnie mielibyśmy już własny domek (pewnie na kredyt ale lepsze to niż 45 metrów w bloku) i mielibyśmy dziecko bo rodzice byliby pod nosem i mogliby pomóc. Oczywiście mieszkanie z dala od bliskich ma wiele zalet ale uważam że więcej jest tych złych stron. Ale czasu nie da się cofnąć i muszę wypić piwo którego naważyłam.[/b]
_________________
"Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś"

Galeria Amuli Żabuli:
http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=5205
 
 
zaba 



Mój labrador: Rocco
Pies urodził się:
26.01.2009

Wiek: 34
Dołączyła: 01 Lut 2009
Posty: 2655
Skąd: Sanok / Rzeszów
Wysłany: 21-11-2012, 21:49   

katerina, czyli sądzisz, że warto zostać u siebie?
_________________


http://best-wishes.blog.pl/
 
 
 
katerina 
Ami i 2 oswojonych



Mój labrador: Ami
Suczka urodziła się:
21.12.2010

Wiek: 40
Dołączyła: 05 Lut 2011
Posty: 293
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 22-11-2012, 09:12   

Powiem Ci tak, nie wiem jak wygląda Twoja sytuacja dokładnie, ale gdybym ja mogła cofnąć czas i stanąć jeszcze raz przed tym życiowym wyborem zostałabym na wsi.
Poza tym teraz kiedy jestem już bardziej dorosła niż wtedy widzę jak moi rodzice się zmieniają w 2 siwych dziadków a ja jestem daleko i czuję, że wiele tracę i że kiedyś będę żałować.
_________________
"Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś"

Galeria Amuli Żabuli:
http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=5205
 
 
Timo 


Mój labrador: Jeszcze w sercu i głowie
Wiek: 41
Dołączyła: 21 Kwi 2013
Posty: 15
Skąd: UK East Middlands
Wysłany: 21-04-2013, 22:59   

Wiem ze temat zamilk jakis czas temu ale jako ekspatka I ja sie wypowiem do UK wyemigrowalam ponad dwa lata temu mimo ze mialam dobra prace ale posluchalam serca a nie rozumu I nie zaluje nie mowie ze bylo genialnie na poczatku bylo ciezko ale dalam rade:-) mam super prace ktora kocham za jiedlugo wracam na uniwerek ;-) pol roku temu kupilismy dom w razie w jakbym stracila prace Tz jest w stanie bez problemu nas utrzymac, w koncu doczekamy sie psiaka :-) ale wiadomym jest ze zalezy jak sie trafi I czy jest sie gotowym na dosc radykalna zmiane stylu zycia :-)
 
 
Nikaaa 
Nika i Chudolab :)



Mój labrador: Jesse (My Ebony Myst)
Suczka urodziła się:
08.09.2011

Wiek: 36
Dołączyła: 24 Lis 2011
Posty: 5653
Skąd: UK/Kraków
Wysłany: 22-04-2013, 09:43   

Timo napisał/a:
do UK wyemigrowalam ponad dwa lata temu
Jak tak patrzę po Twoich postach to widzę, że po tych 2 latach zapominasz powoli polskiego języka :P Nie obraź się ale to taki syndrom Dżoany Krupy i raczej śmieszy a nie imponuje :P
_________________

 
 
 
Timo 


Mój labrador: Jeszcze w sercu i głowie
Wiek: 41
Dołączyła: 21 Kwi 2013
Posty: 15
Skąd: UK East Middlands
Wysłany: 22-04-2013, 09:58   

Wybacz literowki ale posty pisze glownie z komorki bez polskich liter a co za tym idzie nie jestem w stanie pisac poprawnie jesli zdazylo sie uzywac blednych liter to przez pospiech pisalam na przerwie w pracy.


A co do zapominania jezyka bardzo mozliwe z czasem gdy nie obcuje ani w miejscu pracy ani w domu z Polakami.
 
 
Nikaaa 
Nika i Chudolab :)



Mój labrador: Jesse (My Ebony Myst)
Suczka urodziła się:
08.09.2011

Wiek: 36
Dołączyła: 24 Lis 2011
Posty: 5653
Skąd: UK/Kraków
Wysłany: 22-04-2013, 11:37   

Timo napisał/a:
Wybacz literowki ale posty pisze glownie z komorki bez polskich liter a co za tym idzie nie jestem w stanie pisac poprawnie jesli zdazylo sie uzywac blednych liter to przez pospiech pisalam na przerwie w pracy.


A co do zapominania jezyka bardzo mozliwe z czasem gdy nie obcuje ani w miejscu pracy ani w domu z Polakami.
Nie, nie chodziło mi o polskie znaki, bo każdy czasami w pośpiechu zjada ogonki, chociaż ja też często piszę z telefonu i staram się tego pilnować. Chodziło mi o używanie angielskich słów zamiast polskich. Bo nie uwierzę, że używając ojczystego jęsyka przez 26 lat, w 2 można go zapomnieć :D Sama jestem w UK 5 lat i nigdy mi się nic takiego nie zdarzyło, może poza miejscem pracy gdzie łatwiej mi nazwać rzecz po angielsku niż szukać polskiego odpowiednika.

Zresztą nieważne, nie chcę roztrząsać tego tematu, bo każdy sam sobie stwarza swój wizerunek i tak go odbierają inni ludzie :)
_________________

 
 
 
Timo 


Mój labrador: Jeszcze w sercu i głowie
Wiek: 41
Dołączyła: 21 Kwi 2013
Posty: 15
Skąd: UK East Middlands
Wysłany: 22-04-2013, 12:09   

Szczerze to ja jakos nigdy opinia innych ludzi sie nie przejmowalam a co do zapominania jezyka wyobraz sobie ze od dwoch lat po polsku rozmawiam tylko czasem na skypie z przyjaciolmi lub z rodzina przez telefon co ma miejsce jakis raz w tygodniu okolo 15 minut przez reszte czasu uzywam tylko jezyka angielskiego nie mam tutaj znajomych polakow a moj Tz jest Anglikiem w pracy jestem jedyna Polka wiec sila rzeczy mam braki jezykowe nawet moja mama zauwaza ze czasem ciezko mi znalezc polskie slowo. Do tego szkole sie z anglojezycznych ksiazek przed powrotem na uniwerek. Jezeli cie to tak bardzo razi to przepraszam.
 
 
Nikaaa 
Nika i Chudolab :)



Mój labrador: Jesse (My Ebony Myst)
Suczka urodziła się:
08.09.2011

Wiek: 36
Dołączyła: 24 Lis 2011
Posty: 5653
Skąd: UK/Kraków
Wysłany: 22-04-2013, 12:33   

Timo, nie razi mnie to, raczej zdumiewa. Ale naprawdę, personalnie nic do Ciebie nie mam, poprostu za każdym razem jak spotykam się z czymś takim nie mogę się nadziwić i nie mam bladego pojęcia co ludzi mają na celu tak się zachowując ;) a że ja już taka jestem, że co myślę to mówię to mam nadzieje, że kiedyś się dowiem jak to jest zapomnieć języka w tak krótkim czasie. I może by mi to było lepiej zrozumieć gdybym była w Polsce, ale że sama jetem na emigracji to wybacz, ale chyba nikt mnie nie przekona, że można zapomieć ojczystego języka w 2 lata :D

Ale tak dla ścisłości mam nadzieję, że się nie gniewasz, bo nie miałam na celu Cię urazuć :)
_________________

 
 
 
Timo 


Mój labrador: Jeszcze w sercu i głowie
Wiek: 41
Dołączyła: 21 Kwi 2013
Posty: 15
Skąd: UK East Middlands
Wysłany: 22-04-2013, 14:22   

Alez nie musisz mi wierzyc ze moje zachowanie nie jest celowe jednakze na prawde jezeli obcujesz z jezykiem 24/7 I w zasadzie jedyny kontakt z mowa ojczysta to okolo 1 h raz w tygodniu (sumuje moje wszystkie rozmowy po polsku) to uwierz mozesz zapomniec jezyka ;-)


A co do gniewania sie w zadnym wypadku sie nie gniewam po to jest publiczne forum by pisac co sie mysli ;-)
 
 
ollinko 



Mój labrador: Beza
Suczka urodziła się:
04.06.2011

Wiek: 47
Dołączyła: 30 Sie 2011
Posty: 1715
Skąd: z domu.
Wysłany: 22-04-2013, 14:37   

Hej Timo, widze ze plan podobny jak i ja mialam, kupno domu, potem psiura ;) mnie sie ziscilo, Tobie tez tego zycze :)
Ja na psiura bylam napalona i wczesniej, bo pare lat juz w uk siedze, ale doszlismy z mezem do wniosku ze swoje to swoje zaden landlord nie bedzie pyszczyl na zwierze :D
Powodzenia jeszcze raz :)
_________________
klik klik w Bezosławki świat! ---->> https://www.facebook.com/...299910956701332
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


POMAGAJĄ NAM

POLECAMY


logo portalu - wejdź