Przyjaciele forum Zgłoszenie
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Salerno
25-08-2011, 20:59
Grzechy i grzeszki w hodowli psów
Autor Wiadomość
Diana S 



Wiek: 46
Dołączyła: 30 Kwi 2008
Posty: 909
Skąd: ......
Wysłany: 08-02-2009, 19:11   

Tsunami
Cytat:
Cytat:
Nie znasz tej hodowli, także nici z odświeżania Twojej pamięci. Poza tym żadne szczenię już nie urodzi się po matce mojej Tsusi, gdyż ta niestety już odeszła, a była to jedyna suka hodowlana w tamtej hodowli.



Uhmmm, ciekawe dlaczego nie chcesz podac nazwy hodowli Twojej suki, ja Ci moge smiało podac nazwe hodowli moich suk ( dla Twojej wiadomosci, matka jednej z moich suk rowniez nie zyje, miała jeden miot ) cos Ci to bedzie mowić? Watpie. Jednak, jakbys zapytała, smiało bym Ci napisała z jakiej hodowli pochodza moje suki.

Ponawiam, pytanie z jakiej hodowli masz swojego psa? Podaj nazwe, badz linka.


Pozdrawiam.
_________________
"Budzi sie we mnie zwierzę. Obawiam się jednak, że to "leniwiec"
 
 
Tsunami 
HODOWLA Wildfriends



Mój labrador: Tsunami, Joy
Suczka urodziła się:
07.07.2007; 20.03.2009

Suczka urodziła się:
Wiek: 38
Dołączyła: 26 Lis 2007
Posty: 1371
Skąd: Kraków
Wysłany: 08-02-2009, 19:46   

Jakoś nie mam oporów przed podaniem Ci nazwy hodowli :) Gdybyś poszukała, to pewnie na forum gdzieś to pisałam. Hodowla nazywa się Lab Forever jest spod Poznania dokładnie z miejscowości Śrem :) Hodowcą jest pan Maciej Zygmunt. Strona hodowli nie istnieje :)
Wybrałam małą hodowlę, bo z takiej chciała swojego pierwszego labradora i w związku z tym, że rodowodowo mi miot odpowiadał zdecydowałam się na suczkę w tej własnie hdodowli po tych właśnie rodzicach.

Matką mojej suki była LOBELIA GF - miała dwa mioty, jeden pod przydomkiem GF, jeden pod przydomkiem Lab Forever.

Ale to chyba nie temat o mojej suczce, co?
Mam nadzieję, że zaspokoiłam Twoją niezrozumiałą dla mnie ciekawość.
_________________
 
 
Diana S 



Wiek: 46
Dołączyła: 30 Kwi 2008
Posty: 909
Skąd: ......
Wysłany: 08-02-2009, 20:36   

Dziekuje, za wyczerpująca odpowiedz.


Podrawiam.
_________________
"Budzi sie we mnie zwierzę. Obawiam się jednak, że to "leniwiec"
 
 
zuzia 



Mój labrador: Lunia (*)
Suczka urodziła się:
14.04.2008r. - 16.11.2018 r.

Mój labrador: Dżok (*)
Pies urodził się:
ok. 2000r. - 19.08.2014 r.

Wiek: 44
Dołączyła: 09 Sty 2008
Posty: 1049
Skąd: Lublin
Wysłany: 08-02-2009, 20:47   

Zgadzam się z Tsunami, niestety. Też znam kilka hodowli, gdzie hodowca owszem dba o szczenięta, bardzo dba. Ale psów jest dużo i conajmniej 2, 3 mioty rocznie. Myślę że przy niewielkiej liczbie miotów to może i się dokłada ale nie wierze w to że ludzie mający np. po kilkanaście psów tak kochają rase że dokładają pieniądze byleby tylko przyczynic się do poprawienia, wzmocnienia cech pozytywnych w nowych pokoleniach. Moim zdaniem często jest tak że z hodowli robi sie biznes, jasne nie można wrzucac wszystkich do jednego worka, są hodowcy z prawdziwego zdarzenia i chcę wierzyc że takich jest więcej.
_________________

 
 
sodalis 


Wiek: 44
Dołączyła: 02 Cze 2008
Posty: 582
Skąd: już nie Warszawa :)
Wysłany: 09-02-2009, 14:04   

gusia1972 napisał/a:
w większości hodowli psy maja tylko prześwietlone biodra, łokcie zdarzają się już dużo rzadziej a o badaniu oczu to już mało kto wspomina, a badał ktoś rzepki ??)

A po co labradorom rzepki badać?
Skoro uważasz, że biodra, łokcie i oczy to mało, to może lepiej prcdPRA, Miopatie, albo OCD niż rzepki?
Nie spotkałam żadnej hodowli retrieverów, która by rzepki im badała, bo zdaje mi się, że to nie jest problem typowy i dziedziczny w tej rasie.
 
 
gusia1972 
Agnieszka



Mój labrador: Kala
Suczka urodziła się:
28.05.2007

Mój labrador: Viva - NSDTR
Suczka urodziła się:
13.07.2010

Wiek: 53
Dołączyła: 29 Gru 2007
Posty: 4198
Skąd: Wrocław
Wysłany: 09-02-2009, 14:27   

sodalis napisał/a:
Nie spotkałam żadnej hodowli retrieverów, która by rzepki im badała, bo zdaje mi się, że to nie jest problem typowy i dziedziczny w tej rasie.

i o taką odpowiedź mi między innymi chodziło :) wiem że się rzepki bada ale właśnie nie słyszałam w ogóle o labradorach z prześwietlonymi rzepkami

sodalis napisał/a:
to może lepiej prcdPRA, Miopatie, albo OCD

możesz to rozwinąć ? co to za badania ?
_________________
 
 
sodalis 


Wiek: 44
Dołączyła: 02 Cze 2008
Posty: 582
Skąd: już nie Warszawa :)
Wysłany: 09-02-2009, 14:33   

gusia1972 napisał/a:
sodalis napisał/a:
Nie spotkałam żadnej hodowli retrieverów, która by rzepki im badała, bo zdaje mi się, że to nie jest problem typowy i dziedziczny w tej rasie.

i o taką odpowiedź mi między innymi chodziło :) wiem że się rzepki bada ale właśnie nie słyszałam w ogóle o labradorach z prześwietlonymi rzepkami


Rzepki owszem bada się u sporej ilości ras, u której występuje nieprawidłowość budowy stawu kolanowego prowadząca do zwichnięć rzepki, ale to nie dotyczy labradorów więc po co u nich badać?

gusia1972 napisał/a:
sodalis napisał/a:
to może lepiej prcdPRA, Miopatie, albo OCD

możesz to rozwinąć ? co to za badania ?

prcdPRA - jest to forma postępującego zaniku siatkówki, dziedziczna
Miopatia - dziedziczna choroba mięśni
OCD - osteochondroza głowy kości ramiennej
Te 3 problemy u labradorów występują - zdecydowanie rzadziej niż dysplazja, ale występują.
Nie uważasz więc, że lepiej badać na choroby które w danej rasie występują i jest udowodnione, że są dziedziczne, niż badać rzepki u latradorów (rzepki to owszem badać powinni, ale hodowcy chihuahua i yorków)?
 
 
gusia1972 
Agnieszka



Mój labrador: Kala
Suczka urodziła się:
28.05.2007

Mój labrador: Viva - NSDTR
Suczka urodziła się:
13.07.2010

Wiek: 53
Dołączyła: 29 Gru 2007
Posty: 4198
Skąd: Wrocław
Wysłany: 09-02-2009, 14:41   

sodalis napisał/a:
Nie uważasz więc, że lepiej badać na choroby które w danej rasie występują i jest udowodnione, że są dziedziczne, niż badać rzepki u latradorów (rzepki to owszem badać powinni, ale hodowcy chihuahua i yorków)?

chyba juz wyżej napisałam że chciałam to wyjaśnić czy u labradorów też warto rzepki prześwietlać ...

za drugą odpowiedż wyjaśniającą symbole dziękuję bardzo
_________________
 
 
mawi27 
Magda :)



Mój labrador: LARA [*] & TORQUE
Suczka urodziła się:
05.06.2009 & 22.10.2009

Dołączyła: 11 Sie 2009
Posty: 1121
Skąd: środa wlkp
Wysłany: 31-08-2010, 15:16   Grzechy i grzeszki w hodowli psów

Znalazłam mysle fajny artykol Pani Jadwigi Konkiel, na jednej ze stron odnosnie cudow jakie sie dzieja w roznych hodowlach i na wystawach, mysle ze moze sie przydac jako dobra lektura do poczytania

Grzechy i grzeszki w hodowli psów

Hodowla uczy cierpliwości i pokory, natomiast osoby zapatrzone w sukcesy swoich psów, żądne splendoru i sławy, chciałyby wygrywać zawsze i za wszelką cenę. Stąd biorą się niezbyt czyste zagrania w hodowli, dotyczące zarówno postępowania względem samych zwierząt, jak i względem konkurencji.

Z moich obserwacji wynika, że najmniej odporne psychicznie na różne hodowlane porażki, a zarazem najbardziej podatne na machlojki i oszustwa w hodowli są takie osoby, które z jednej strony wystawy psów traktują niezwykle ambicjonalnie oraz te, dla których hodowla stanowi główne, czasami jedyne źródło zarobku. Trzecią grupę stanowią ci, którzy mieli szczęście trafić na pierwszego, często zupełnie przypadkowo kupionego psa, który okazał się być wybitnym egzemplarzem. Takim osobom wydaje się, że mają monopol na wygrywanie i żaden inny pies nie ma prawa okazać się lepszy od ich championa. Po zaledwie 2-3 latach od zaistnienia w kynologicznym świecie uważają oni, że posiedli całą tajemną wiedzę dotyczącą genetyki, wystawiania psów i ich przygotowywania do pokazów.

Hodowca, posiadając najczęściej kilka, czasami kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt zwierząt, z natury rzeczy ma procentowo dużo większą szansę zaliczenia różnych nieszczęść i „wpadek”, niż szczęśliwy posiadacz jednego pieska. Decydując się na rozpoczęcie hodowli powinniśmy z góry założyć pewne losowe nieszczęścia, na które nie będziemy mieli wpływu lub takie tragedie, które zdarzyć się mogą przez naszą niewiedzę, głupotę, bezmyślność lub rutynę. Jeżeli wydaje się komuś, że hodowla psów to przede wszystkim same sukcesy, blichtr i pieniądze – bardzo szybko gorzko się rozczaruje.

Oto kilka przykładów:

Nietrafione importy

Sprowadzając do hodowli jakiegoś nowego psa z zagranicy, wyczekiwanego z dużą nadzieją i kupionego za niemałe pieniądze, w naturalny sposób oczekujemy rewelacji, która podbije ringi wystawowe. Niestety rzeczywistość najczęściej nie pokrywa się z naszymi marzeniami.

Na podstawie samych zdjęć i ocen z wystaw trudno w 100% stwierdzić, na ile zamówiony szczeniak będzie wybitny. Poza tym nie miejmy złudzeń, że doświadczony hodowca, którego najczęściej znamy jedynie ze słyszenia, sprzeda nam naprawdę wartościowe zwierzę. Prawda jest taka, że wybitne egzemplarze albo zostają w hodowli, albo trafiają do zaprzyjaźnionych, sprawdzonych osób.

Najgorzej, jeśli sprowadzony egzemplarz okaże się być nosicielem różnych genetycznych przypadłości lub sam jest takimi wadami obarczony. Nieuczciwy nabywca, mając na uwadze poniesione koszty, może ulec pokusie ukrycia takiej wiedzy przed innymi ludźmi, przez co wprowadza się do hodowli określone wady i schorzenia.

Braki zębów i wady uzębienia

Istnieją rasy, w których problem nadliczbowych bądź brakujących zębów występuje nagminnie, są też takie gdzie zdarza się to sporadycznie. Problem nie polega na brakach czy wadach zgryzu, ale na działaniach, jakie hodowcy podejmują, aby to ukryć.

Najprostszy sposób z jakiego korzystają to zwrócenie się do lekarzy, którzy zajmują się wstawianiem brakujących zębów oraz wykonywaniem aparatów korygujących wady uzębienia.

Złamane ogony

W wielu rasach złamany, zrośnięty lub szczątkowy ogon jest wadą dyskwalifikującą, z kolei w niektórych to cecha dopuszczalna albo wręcz wskazana. Jeżeli wada taka pojawia się nie tam, gdzie powinna, może świadczyć o niepożądanych obciążeniach genetycznych lub zbyt bliskim chowie w pokrewieństwie, tzw. inbredzie.

Hodowcy radzą sobie z tym problemem operując psy i zakładając im usztywniające opatrunki prostujące ogony lub decydując się na amputację złamanej końcówki. Bulwersujące jest to, że osoby takie przedstawiają potem zaświadczenia od weterynarzy mówiące o utracie końcówki ogona w wyniku kontuzji.

Wadliwe umaszczenie

Czasami może się zdarzyć, że umaszczenie psa nieznacznie odbiega od obowiązującego we wzorcu, co może świadczyć, iż nabyliśmy zwierzę rodowodowe, ale nie do końca poprawne eksterierowo. Może tak się zdarzyć, gdy przegląd hodowlany robiony jest u szczeniąt w bardzo młodym wieku, zanim nabiorą odpowiedniego pigmentu.

W przypadku niewielkich różnic wystawcy starają się takie usterki skrzętnie ukryć przed sędziowskim okiem. Farbowanie yorków, pudli, foksterierów czy airedale terierów, co prawda nie zdarza się nagminnie, ale daje się zauważyć na ringach, pomimo iż niektórzy hodowcy doszli już do takiej perfekcji, że tylko specjalistyczne badania wykryłyby w psiej sierści obecność związków chemicznych.

Podejrzanie liczne mioty

Podstawianie szczeniąt pochodzących od innych matek pod jedną sukę to kolejny grzech hodowców, którzy za wszelką cenę chcą zarobić. Według przepisów Związku Kynologicznego suka może być w danym roku kalendarzowym pokryta tylko raz i nawet jeśli uzyska się warunkowo zgodę na powtórne krycie, to zakaz dotyczy całego następnego roku. W związku z tymi ograniczeniami niektórzy nieuczciwi hodowcy z pełną premedytacją kryją kilka suk w jednym czasie, po czym bez żadnych skrupułów podkładają nadliczbowe szczeniaki pod jedną.

Podstawianie psów na konkursach lub na wystawach

Jeżeli jakiś wybitny pies jest ogólnie znany, ma swoje charakterystyczne cechy, a jego fotografie znaleźć można bez trudu w internecie, to nawet wyjątkowo nieuczciwemu właścicielowi nie przyszłoby do głowy zastępować go innym. Inaczej rzecz się ma w przypadku zwierząt teoretycznie rasowych, ale eksterierowo niczym specjalnym nie wyróżniającym się od innych. Wtedy nieuczciwy hodowca może zastąpić gorszego osobnika lepszym. Oszustwa na ogół się udają się, gdyż sędzia nie zawsze pamięta lub ma czas na wnikliwe sprawdzanie tatuaży, nie wspominając już o chipach, a w przypadku wykrycia takowego, zawsze można powiedzieć, że w pośpiechu doszło do pomyłki, tym bardziej, jeśli jeden właściciel wystawia tego samego dnia kilka psów.

Dokładnie te same mechanizmy mają miejsce na testach, próbach lub konkursach, gdzie jedno dobrze wyszkolone zwierzę „zalicza” konkurencję pozostałym.

Podstawianie zdrowych psów do badań

Ten sam problem dotyczy specjalistycznych badań, chociażby popularnego prześwietlania psów na dysplazję. Tylko dwa razy w czasie mojej kariery kynologicznej lekarz sprawdził u psów tatuaże. Chipów nie sprawdził nikt! Dzięki takiemu liberalnemu podejściu zdarza się, że w hodowli, w której przebywa wiele psów, jeden zdrowy „załatwia” papiery tym, co do zdrowia których można mieć wątpliwości.

Reproduktor – tylko który?

W przypadku posiadania kilku reproduktorów i niedyspozycji jednego z nich (na dodatek takiego, który posiada bardzo atrakcyjne „papiery”), nieuczciwy hodowca może z pełną świadomością zapisać miot właśnie na niego, mimo pokrycia suki innym.

Proteza brakującego jądra

Wydawać się to może absolutnie niemożliwe, a jednak i takie przypadki mają miejsce! Czasem silikonowa proteza jądra jest tak sprytnie umieszczona w worku mosznowym, że jedynie wyjątkowo uważny i dociekliwy sędzia zauważy brak połączenia takiego tworu z powrózkiem nasiennym. Psy, które są jednostronnymi wnętrami, a właściciel decyduje się na tak ryzykowne i niemoralne posunięcie, są najczęściej wybitnymi pod względem eksterieru osobnikami. Niczego nie podejrzewające osoby, wykorzystują potem takiego psa do krycia swoich suk.

Usypianie starych psów

W hodowlach nastawionych głównie na zysk, stare psy zabierają miejsce młodszym, więc w momencie, gdy „wypadają z hodowli”, zostają usypiane.

Produkcja psów do walk

Tym haniebnym procederem trudnią się przede wszystkim handlarze i pseudohodowcy, ale w rodowodowych hodowlach i takie procedery również mają miejsce, zważywszy jak wysokie ceny osiągają na „czarnym rynku” psy z papierami specjalnie szkolone do psich walk.

Operacje strun głosowych

Hodowca posiadający stado psów w pobliżu zabudowań innych ludzi, jest narażony na pretensje odnośnie ciągłego hałasu. Aby wyeliminować ten problem niektórzy decydują się na dokonanie u wszystkich, lub jedynie u najbardziej hałaśliwych osobników, operacji strun głosowych. Po takim zabiegu, zamiast tubalnego szczekania lub wściekłego jazgotu, psy wydają z siebie jedynie ciche, świszczące dźwięki.

Układy i układziki na wystawach psów

Myślę, że to zupełnie naturalne, iż wystawcy lub sędziowie (a często jedni i drudzy) hodujący te same rasy i od lat obecni na ringach, doskonale się ze sobą znają. Jednak fakt znajomości lub bliskiej przyjaźni nie zwalnia nikogo z obowiązku dokonywania rzetelnych i sprawiedliwych ocen. Nie da się ukryć, że tendencyjne, nierzetelne, złośliwe lub skrajnie niekompetentne sędziowania kładą się potem cieniem na wszystkich i wyrabiają jednolitą opinię o pozostałych wspaniałych, doświadczonych i uczciwych arbitrach. Cierpi na tym pośrednio również Związek Kynologiczny, który utrzymuje się głównie z organizacji wystaw i z opłat członkowskich. Zdaję sobie sprawę z tego, że mogę się narazić niektórym sędziom, ale myślę, że nie można dłużej milczeć widząc czasem ich karygodne zachowania na ringach, brak taktu, kultury, przyjmowanie sędziowań tych samych ras na wielu wystawach w jednym roku, przez co wystawcy mają problem z dokończeniem championatów, zachowywanie się na ringu niczym pan i władca, wdawanie się w pyskówki z wystawcami albo występowanie w stroju co najmniej niedbałym.

Myślę, że wiele osób zrezygnowało z prezentowania swoich psów na wystawach właśnie dlatego, że na własnej skórze doświadczyło takiego zachowania, z kolei spora grupa potencjalnych kynologów, zniechęcona opinią znajomych nawet się nie zapisała do Związku, mimo posiadania psa z rodowodem.

Sama jestem sędzią i wystawcą, tym bardziej jest mi przykro, gdy widzę tego typu postępowanie, jednocześnie zdając sobie sprawę jak ostra, niesprawiedliwa i krzywdząca jest potem opinia wobec większości moich kolegów i koleżanek.

Aby Państwa więcej nie straszyć, pragnę podsumować, że wspomniane przeze mnie nieprawidłowości, choć czasem się zdarzają, to nie stanowią, na szczęście, o jakości naszej kynologii. Tym niemniej uważam, że lepiej jest podzielić się z Państwem swoją wiedzą, bo być może po przeczytaniu tego artykułu niektórzy nieuczciwi hodowcy zastanowią się nad tym, co robią, a do innych dotrze, że jednak nie są anonimowi i bezkarni.

Jadwiga Konkiel
_________________
Wiedza rodzi szacunek, a uszanowanie odmienności psa pozwoli człowiekowi w pełni cieszyć się z niezwykłych chwil spędzonych z ukochanym zwierzęciem!!!
Lepsze poznanie naszego psa to szcześliwsze ,,wspólne" życie !!!
http://www.suwaczek.pl/ca...png[/img][/url]
 
 
os 


Dołączyła: 05 Maj 2010
Posty: 205
Skąd: Polska
Wysłany: 31-08-2010, 17:27   

mawi27, uprzedziłaś mnie:) też mi to dzisiaj wpadło w oko. Podaję link:
http://pies.onet.pl/18340...l.html?drukuj=1

Wogóle nigdy bym nie wpadła na takie "sztuczki" co ci ludzie wyprawiają. Dobrze, że pani sędzia o tym głośno mówi.
 
 
akfe
[Usunięty]

Wysłany: 17-08-2011, 12:07   

Temat trochę stary, ale pozwolę sobie go odświeżyć pytaniem.

Cytowany artykuł jest rewelacyjny i aż żal, że znalazł się na forumowym "Śmietniku" i ma tak mały odzew (rozumiem, że temat jest krępujący). Obawiam się jednak, że nie wszystkie grzechy i grzeszki hodowców zostały w nim wymienione.

Teoretyczne pytanie: jakie prawa w stosunku do hodowców mają nabywcy psa, którzy zostali "nabici w butelkę"? Załóżmy, że kupujemy psa i wszystko jest niby ok, a po jakimś czasie okazuje się, że psiak ma np. wadę zgryzu. Wszystko miało być pięknie: rodowód, przyszłość hodowlana itd., a tu dyskwalifikacja i rozczarowanie, że nawet rozmnażanie takiego zwierza stoi pod znakiem zapytania...

Jednym słowem świadomie lub nie hodowca wprowadził w błąd kupującego. Co kupujący może zrobić w takiej sytuacji? Czy hodowca nie ponosi żadnych konsekwencji?

Bardzo liczę na Wasze odpowiedzi.
 
 
bietka1 



Mój labrador: Sara i Nero (nie lab)
Suczka urodziła się:
18.05.2006

Wiek: 63
Dołączyła: 21 Cze 2008
Posty: 806
Skąd: prawie Gdańsk
Wysłany: 17-08-2011, 17:12   

akfe, kupując psa spisujesz z hodowca umowę kupna-sprzedaży, w której najczęściej znajdują się punkty dotyczące aktualnego stanu zdrowia psa i odpowiedzialności zarówno hodowcy jak i kupującego. Warto zatem dokładnie umowę przeczytać PRZED złożeniem podpisu.
W umowie, którą ja podpisałam, był punkt mówiący, że: "wady w uzębieniu, dysplazja lub inne wady niewidoczne w momencie wydania psa, a także brak uzyskania oceny doskonałej na wystawie nie stanowią podstawy do zwrotu psa lub jakichkolwiek innych roszczeń z tego tytułu". Więc od samego początku było to dla mnie jasne.
 
 
akfe
[Usunięty]

Wysłany: 19-08-2011, 07:18   

bietka1, bardzo dziękuję za odpowiedź. Taki zapis w umowie, o jakim piszesz, pozwala hodowcy w zasadzie na wszystko :( . Ja miałam na myśli wady genetyczne, które dyskwalifikują psa (nie tylko nie pozwalają na oc. doskonałą).

Czy hodowca nie bierze odpowiedzialności za psa, jakiego "wyprodukuje"? (przepraszam za to słowo) Jakie w takim razie ma wady mieć pies, który ma wpisane w rodowodzie PET? Czy ten zapis tak naprawdę się stosuje?? Czy wystarczy dodać odpowiedni punkt do umowy i nowy właściciel psa ma związane ręce?

Jak to tak naprawdę jest, bo zadziwia mnie świat hodowców...
 
 
aganica 
Junior Admin



Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018

Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019

Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022

Dołączyła: 31 Paź 2008
Posty: 9860
Skąd: Warszawa
Wysłany: 19-08-2011, 08:34   

Ja fachowcem nie jestem, ale tak na " chłopski rozum" jeżeli hodowca zrobi badania i ma na to zaświadczenia że rodzice są np. wolni od dysplazji stawu biodrowego /zarówno pies jak i suka.. stawy-A/ to nie powinien odpowiadać za ewentualne wystąpienie tej choroby u szczeniaka, bo niby dlaczego? przecież zrobił wszystko by nie wystąpiła.Przecież pies to nie maszyna i wszystko się zdarzyć może.
Ale to tylko moja teoria i mogę się mylić.
_________________

 
 
 
ktosia 



Mój labrador: Nera
Suczka urodziła się:
08.05.2010

Wiek: 42
Dołączyła: 14 Gru 2010
Posty: 1653
Skąd: Kraków
Wysłany: 19-08-2011, 09:36   

akfe napisał/a:
który ma wpisane w rodowodzie PET

a nie są to też np wady w umaszczeniu, które widać gołą ręką, z tego co pamiętam choć nie mogę nigdzie znaleźć tej informacji to był np kolor nosa nie właściwy
_________________
zapraszam na mojego bloga: http://okiemwychowawcy.blogspot.com/

a także do galerii Nery: http://www.facebook.com/m...=1&l=d9970f9b96
 
 
aganica 
Junior Admin



Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018

Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019

Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022

Dołączyła: 31 Paź 2008
Posty: 9860
Skąd: Warszawa
Wysłany: 19-08-2011, 10:29   

ktosia napisał/a:
kolor nosa nie właściwy
Myślę że chodzi Ci o psy NBP / No Black Pigment/
Ten pies ma tylko jeden genotyp i nie powinien być używany do dalszej hodowli.
Jednak musimy pamiętać, że ta "wada" nie przeszkadza mu być wspaniałym psem "na kolanka".
_________________

 
 
 
nata 
Natalia & Polina



Mój labrador: Pola
Suczka urodziła się:
27.03.2010

Wiek: 37
Dołączyła: 17 Maj 2010
Posty: 5230
Skąd: Pabianice
Wysłany: 19-08-2011, 10:38   

U labków nie, ale u innych ras szczególnie ważne jest "rozmieszczenie" kolorów. Też nie znam się dokładnie na tym, ale moi znajomi kupili cavaliera jako Peta, ponieważ nie miał "okularków" czyli brązowych obwódek wokół oczu.
_________________
 
 
 
ktosia 



Mój labrador: Nera
Suczka urodziła się:
08.05.2010

Wiek: 42
Dołączyła: 14 Gru 2010
Posty: 1653
Skąd: Kraków
Wysłany: 19-08-2011, 10:38   

aganica, wiem że nie przeszkadza i są one na pewno cuuudownymi psiakami, i pięknymi również bo mają swój niepowtarzalny urok. Ale wydaje mi się, iż jest to jedna z tych wad o których pisał akfe, a nie da się jej ukryć przed kupującym szczeniaka, a jeszcze jeśli ma on w rodowodzie wpisane PET to już w ogóle wszystko jest jasne. Chyba ;) :-o
_________________
zapraszam na mojego bloga: http://okiemwychowawcy.blogspot.com/

a także do galerii Nery: http://www.facebook.com/m...=1&l=d9970f9b96
 
 
aganica 
Junior Admin



Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018

Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019

Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022

Dołączyła: 31 Paź 2008
Posty: 9860
Skąd: Warszawa
Wysłany: 19-08-2011, 10:44   

ktosia napisał/a:
to już w ogóle wszystko jest jasne. Chyba ;) :-o
Pewnie że jasne i hodowca tego nie ukrywa.
Tu tkwi wina w nabywcy, który leci kupić "velveta" zamiast, najpierw poczytać o wybranej rasie.
_________________

 
 
 
Grapy 



Mój labrador: Grapy
Pies urodził się:
16.08.2009

Mój labrador: Holka-Chesapeake Bay Retriever
Suczka urodziła się:
27.07.2010

Mój labrador: Baalis-Chesapeake Bay Retriever
Suczka urodziła się:
22.05.2014

Wiek: 51
Dołączyła: 05 Paź 2009
Posty: 1628
Skąd: Wrocław
Wysłany: 19-08-2011, 19:44   

aganica napisał/a:
Ja fachowcem nie jestem, ale tak na " chłopski rozum" jeżeli hodowca zrobi badania i ma na to zaświadczenia że rodzice są np. wolni od dysplazji stawu biodrowego /zarówno pies jak i suka.. stawy-A/ to nie powinien odpowiadać za ewentualne wystąpienie tej choroby u szczeniaka,

Tylko biorąc pod uwagę artykuł to nie masz pewności,że wpis nie jest oparty o dobre układy z weterynarzem,który zamiast B czy C wpisze A za dobry koniaczek ;)
_________________


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


POMAGAJĄ NAM

POLECAMY


logo portalu - wejdź